Dziecko – darem

 

Elżbieta Gleba, Tożsamość kobiety i mężczyzny, Salwatorianie K-ów

Gdy rodzi się dziecko, idziemy z wizytą i pytamy: kto to jest – chłopiec czy dziewczynka. Próbujemy zobaczyć podobieństwo do mamy, do taty, do dziadków. Jeszcze nie znamy dziecka, a próbujemy je poznać. Jest to moment próby odczytania kim to dziecko jest. Są też różne marzenia i plany odnośnie niemowlaka, a czasami, nawet przed poczęciem dziecka. Myślimy, że może to dziecko przyniesie pogłębienie miłości, pokoju w rodzinie. Czasami dziecko ma konkretne zadania – np. zostanie na gospodarstwie lub może zostanie księdzem.

 Na początku dziecko jest w stanie zlania się z matką. Podobno jeśli dziecko jest poza bliskością matki 3 h, brakuje mu jej dotyku, bliskości, energii matczynej. Osobą, która pomaga przeciąć symbiozę matki z dzieckiem, jest ojciec. Rodzice przebywając z dzieckiem, uczą się go. Najważniejsza rzecz: ani rodzice, ani my sami nie jesteśmy swymi autorami. Tzn. nie było takiego momentu, gdy usiedliśmy i zastanowiliśmy się jakimi ludźmi powinniśmy być: jakie mieć oczy, nos, cechy charakteru, jaką rodzinę. Dlatego każdy z nas jest darem dla siebie, dostajemy siebie w pewnej formie, jako dar miłości Boga Stwórcy. Żebyśmy umieli siebie, jako ten dar miłości przyjąć – to bardzo ważne. Nasze życie to największy dar. Trzeba przyjąć, że Bóg zamierzył mnie, pomyślał o mnie z wielką miłością. I że była ta miłość, gdy myślał jakie cechy fizyczne będziemy mieć, jakie talenty, jakie uczucia, zdolności. To wszystko zostało zamierzone, chciane, zaplanowane i ofiarowane nam, jako dar dla mnie, ale też i dla innych. Bo każdy człowiek coś wnosi
w życie innych. Jesteśmy sami dla siebie, jak i dla innych, w znacznym stopniu tajemnicą.
Odkrywamy różne warstwy naszej osobowości, talenty, które w pewnym etapie życia się ujawniają. Zawsze jednak zostaje w nas coś , co jest nie odkrytą do końca tajemnicą.


Każdy z nas jest dzieckiem swojego ojca i swojej matki. Był kiedyś moment, kiedy myśmy się poczęli. Bardzo ważne jest odniesienie do tego momentu. Tj. gdy stwórcza moc Boga zainterweniowała, i poczęło się dziecko. Są oczywiście różne warianty, które spotykamy
w życiu. Może to był przypadkowy moment spotkania, albo brak miłości między tymi osobami. Ale bardzo ważne jest, żeby pamiętać, że u podstawy tego spotkania leżała miłość Boga, w którego planie mieściło się że ten mężczyzna i ta kobieta się spotkali. Musimy też ufać, że gdzieś u podstawy spotkania naszych rodziców był moment ich miłości. A Bóg Miłość zapragnął naszego życia.

 

Ks.M.Dziewiecki – Świętość to odkrycie, że Bóg jest moim rodzicem.

Familiaris Consortio: Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo; powołując go do istnienia z miłości, powołał go jednocześnie do miłości. Człowiek jest "jedynym na ziemi stworzeniem, którego Bóg chciał dla niego samego". Geneza człowieka – to nie tylko prawa biologii, to równocześnie stwórcza wola Boga. Bóg "chciał" człowieka od początku – i Bóg go "chce" w każdym ludzkim poczęciu i narodzeniu. Bóg "chce" człowieka jako istoty do siebie podobnej, jako osoby. Człowiek – każdy człowiek – jest stworzony przez Boga "dla niego samego". Odnosi się to do każdego człowieka, do wszystkich, również do tych, którzy przychodzą na świat z jakimś głębokim schorzeniem lub niedorozwojem. Trzeba, by w to chcenie Boga włączało się ludzkie chcenie rodziców: aby oni chcieli nowego człowieka, tak jak go chce Stwórca. Już w samym poczęciu człowiek jest powołany do relacji z Bogiem.

 

O.Wacław Królikowski SJ)

  • Relacja z Bogiem Stwórcą i Zbawicielem jest źródłem odkrywania najgłębszego sensu życia.
  • Ktoś, kto zabiera nam czas na refleksje, wpływa na nasze decyzje za nas.
  • Zauważmy katechezę świata, która jest w rzeczywistości katechezą demona – jesteś nikim i musisz zrobić to, tamto, aby być kimś. Tak mówi nam demon, struktury społeczne czy nasze zranienia emocjonalne. A Bóg, co mówi? Bóg, który mnie stworzył?  "Drogi jesteś w moich oczach!" Kogo więc zacznę kontemplować? Swoje mechanizmy czy słowa Boga, który mi mówi „Droga jesteś w moich oczach”. Nawet jeśli my tego nie słyszymy, nawet jeśli my się z tym nie zgadzamy. Bóg wciąż do nas tak mówi.
  • Chwalić Boga oznacza:

1) widzieć, co Bóg mi daje i dostrzegać to swoim rozumem i wolą
2) smakować otrzymane dary, tzn. widzieć miłość Bożą, która się za tym kryje. Na każdym darze istnieje bilecik, gdzie widnieje „Twój miłujący Cię Bóg”. I kiedy czytam
tę karteczkę, to po to, by zasmakować, co za uczucie kryje się za tym 🙂

Dziecko, ze wszystkiego na świecie najbardziej potrzebuje miłości rodziców. Jeśli chcemy, aby nasze dziecko wyrosło na szczęśliwego człowieka, musimy je po prostu kochać. A to oznacza dawać mu siebie, poświęcać czas i uwagę.

Małe dziecko jest zlane z matką. Po jakimś czasie dziecko widzi, że ono to ono, a matka to matka. Chodzi o to, by dziecko mogło lepiej siebie zrozumieć. Dziecko potrzebuje, by matka je odzwierciedlała! Rodzice dostarczają bezpiecznej więzi. Potrzeba przynależności to podstawowa u człowieka.

Młodzi rodzice czasami ulegają namowom dziadków, by im przekazać opiekę nad niemowlakiem, aby rodzice mogli się uczyć. Przez to ich maleństwo nie ma szansy, by uwieść ich swoim urokiem, uśmiechem, zachwycić swoim gaworzeniem. To dziecko uczy swoich rodziców kochać, a gdy ich nie ma, nie ma też szansy na nawiązanie z nimi intymnej niepowtarzalnej więzi.

Skąd się biorą dzieci? To jedno z pierwszych poważnych pytań, jakie stawia nam dziecko. Wbrew temu, co sądzą dorośli, jest ono związane z egzystencjalną, a nie seksualną ciekawością dziecka. Pojawia się ono już u 3-4-latków, gdy dziecko zaczyna doświadczać siebie jako osoby odrębnej i pragnie się dowiedzieć, co się stało, że oto pojawiło się na świecie. Odpowiedź, na jaką czekają maluchy związana jest z ich pragnieniem usłyszenia od rodziców, że na czekali z utęsknieniem na swoją pociechę, że bardzo chcieli ją mieć.


Gdy pytanie zadają dzieci w wieku 4-6 lat są nastawione na więcej informacji, ponieważ
w tym wieku interesują się różnicą biologiczną dziewczynek i chłopców. Dziecko ciekawią szczegóły „techniczne”.  Wtedy warto mówić o tych najbliższych spotkaniach rodziców,
w których wyrażają tyle miłości do siebie, o tym, że dla nie narodzonego jeszcze dziecka moment ten jest wspaniałą i jedyną okazją, by znaleźć się w brzuchu mamy. Bo z tej właśnie bliskości, miłości i wzajemnego zaufania rodzą się dzieci
. To zdanie zawsze będzie prawdą, nawet jeśli między rodzicami wszystko się później popsuło.

Jako rodzice powinniśmy dbać o to, by nasze dziecko miało zaspokojoną potrzebę bycia ważnym i kochanym. Kimś komu warto poświęcić czas, odkładając gazetę czy pilota do telewizora, aby porozmawiać o tym, skąd się biorą dzieci.

PSYCHOLOGICZNE DZIEDZICZENIE: Czasami zdarza się, że rodzice myślą tak: „Nie chcę, żeby moja córka była taka nieśmiała jak ja; nie chcę, by mój syn musiał przechodzić
w przedszkolu, przez to, co ja tam doświadczyłem… Rodzice przez pryzmat własnej historii i doświadczeń, często są gotowi zrobić wszystko, by ich dziecko miało łatwiej, nie musiało się borykać z trudnościami, których doświadczyli w dzieciństwie.

Dziedziczenie nie jest tylko uwarunkowane biologicznie – nie odbywa się tylko poprzez geny. Jest ono wpisane w psychologiczny, komunikacyjny przekaz międzypokoleniowy. Cechy psychiczne rodziców, ale też w pewnym sensie przodków przekazywane są poprzez postawy, codzienne wzorce reakcji, sposób wyrażania emocji – to wszystko co przez lata, dzień
w dzień obserwuje dziecko, w oczywisty sposób staje się jego częścią. 

Takie psychologiczne dziedziczenie odbywa się również przez przypisywanie dziecku cech, które są bliskie rodzicom lub niewidzeniu u dziecka tego, czego nie chcą zobaczyć u siebie. Gdy rodzic sam nie lubi i np. stara się nie doświadczać bezradności, może nie dostrzegać lub reagować złością na przejawy bezradności prezentowane przez swoje dziecko. W pewnym stopniu rodzice chcą zobaczyć w dziecku siebie: swoje cechy, swoje upodobania. 

W niektórych sytuacjach jednak lęk rodzica, że trudna historia rodziny lub ojca czy matki „odtworzy” się
w życiu dziecka może być tak duży, że utrudnia w miarę obiektywne rozumienie realnej sytuacji dziecka. Dziecko jest bardzo wrażliwe na sygnały wysyłane przez najbliższych. Jeśli uczy się, że rodzice oczekują od niego radzenia sobie, przejawów niezależności, niechętnie reagują na potrzeby związane z szukaniem wsparcia i zależności – gdyż np. nie akceptują tych cech w sobie lub nauczyli się, że nie są one szanowane w ich życiu, dziecko najprawdopodobniej nauczy się te emocje ukrywać. Na podstawie obserwacji rodziców, nauczy się, że pewne jego emocje i zachowania budzą dyskomfort, więc z lękiem, bezradnością trzeba sobie radzić samemu – udając np. że się ich nie doświadcza, budując tzw. „fałszywe ja”.   

Warto pamiętać, że czasem te zachowania dziecka, które dla rodzica są trudne mogą być odzwierciedleniem tego, czego rodzic nie chce zobaczyć w sobie lub co jest zupełnie od konstrukcji psychicznej rodzica inne. Rodzice, którzy zgłaszają się na konsultacje z dziećmi, najczęściej skarżą się na to, że ich dziecko jest tak od nich inne, że go zupełnie nie rozumieją.

Warto pamiętać też, że około 50% każdej cechy człowieka uwarunkowane jest biologią, 50% – oddziaływaniami środowiska. Zmiana uwarunkowań biologicznych jest bardzo ograniczona, zawsze jednak mogą zmienić się cechy środowiska. Rodzice i opiekunowie, obserwując własne dziecko, jego mocne strony, obszary w których może wymagać wsparcia, mający dostęp i możliwość refleksji nad własną historią, w naturalny sposób są w stanie towarzyszyć dziecku w radzeniu sobie z uwarunkowaniami temperamentu i wymogami świata zewnętrznego. 


Dzieci są skarbem i radością, ale bywają też uciążliwe i psocą. Zmęczonym rodzicom zdarzają się wtedy różne „wpadki wychowawcze”, np.: 

  1. Czasami rodzic nie zastanawiając się nad konsekwencją swoich słów, używa jako kary słów – ty chyba nie jesteś moim dzieckiem, chyba mi cię w szpitalu podmienili, bo moje dziecko nie byłoby takie niegrzeczne. Czasami mówią tak: „jak będziesz niegrzeczne to cię oddam cyganom” itp.  Dziecko odbiera te niby żarty dorosłych jako realne zagrożenie i psychiczną przemoc. Boją się, bo jak będą niegrzeczne stracą na zawsze rodziców. A więc czują, że ich więź z rodzicami jest nietrwała i łatwo można ją zerwać. Tymczasem, by dziecko mogło się prawidłowo rozwijać, w pełni wykorzystując swe przyrodzone możliwości, potrzebuje uwewnętrznić jakiś tzw. pozytywny obiekt. Co oznacza, że musi mieć kontakt z osobą dorosłą pozytywnie do niego nastawioną i oferującą mu trwały i bezpieczny związek. Związek, który nie jest kwestionowany żartem typu: ty chyba nie jesteś mój, bo nie jesteś do mnie podobny. Takie słowa uderzają w poczucie tożsamości dziecka, powstałe na początku życia w dobrej relacji z opiekuńczymi i kochającymi rodzicami. Dziecko myślące, że mieszka z obcymi ludźmi (słysząc, że chyba podmieniono je w szpitalu), jest wylęknione i prawdopodobnie wyrośnie na człowieka uzależniającego się emocjonalnie od innych, skłonnego rozdawać siebie innym w zamian za namiastkę poczucia przynależności, wsparcia i akceptacji. Takie dziecko karmi się iluzjami, że gdzieś mieszkają jego prawdziwi rodzice, ale kiedyś je odnajdą i zabiorą do ich szczęśliwego domu. 
  1. Dziecko w wieku 5-6 lat ma prawo do prywatności w łazience. Nie wolno np. zawstydzać dziewczynkę w stylu: wstydź się, że się wstydzisz. 
  1. Robienie wszystkiego za dziecko nie dając mu prawa wyboru, stawia je na pozycji przedmiotu. Robi się w ten sposób dziecku krzywdę. Lepiej zaproponować dziecku np. 2 sweterki do wyboru. Nieco starszemu dziecku zaoferujmy wyjście do kina lub na spacer. 
  1. Niebezpieczne jest odebranie dziecku prawa do płaczu, także nastolatkom (m.in. chłopcom w wieku 14-16 lat). Odebranie prawa do płaczu czy nawet ograniczenie tego prawa jest głęboko uszkadzające. Jest próbą przeniesienia własnego kalectwa emocjonalnego na młodsze pokolenie. Prowadzi to do różnego rodzaju dysfunkcji. Płacząc dziecko wyraża swój ból psychiczny, smutek czy krzywdę. Niewyrażenie bólu sprawia, że zostaje on w środku, w duszy i ciele dziecka, siejąc tam często wielkie spustoszenie. Chcąc pomóc płaczącemu dziecku przytulmy je do siebie. Zrobić dziecku u siebie miejsce – w sensie fizycznym i psychicznym, by mogło się wypłakać i przeżyć do końca uczucie smutku czy straty. Mówienie, by zajęło się czymś, albo że nie ma o co płakać, jest nie na miejscu.  Każdy płacz ma swoją przyczynę, choć rodzice nie zawsze to widzą. 
  1. Także od bicia dzieci należy się powstrzymywać. Zawsze dla dziecka bicie jest szokiem, czasem łączy się z przeżywaniem silnego lęku, porównywalnego z tym, który odczuwamy w sytuacji zagrożenia życia. Dla małego dziecka jesteśmy olbrzymami, a gdy się wściekamy przeistaczamy się w olbrzymy – potwory. 

Wojciech Eichelberger, O co pytają dzieci? O miłości i wychowaniu, ISKRY, Wwa 1999 

  1. Pasywne molestowanie ma miejsce wtedy, gdy brakuje pożądanego dotyku, gdy brakuje odzwierciedlenia przez rodzica. 

Źle się dzieje, gdy rodzic zwierza się dziecku, szuka u dziecka wsparcia. 

  1. Dziecko woli krzyk czy karcenie od rodzica, bo woli to od pustki. Dorosły czasem podobnie – bierze wszystko: nie ważne czy mnie to rozwija. 

Ważne jest, by uznać że rodzice nie są ideałami. Idea rodziców bez skazy jest niezdrowa. Nadchodzi moment uświadomienia sobie i uznania, że jest coś czego nie dostałam i nigdy nie dostanę od rodziców. Prawdy rodziców nie mają absolutnej mocy wiążącej! Ani nie są pewne ani obowiązujące. Taka jest rzeczywistość. Dziecko potrzebuje wszechmocy rodziców, dorosły – NIE ! Dorosły ma taki moment w życiu, by rozgrzeszyć dziecko i wziąć na siebie obowiązki, czyli uznać że dziecko ma prawo do opieki, uznania.

Dziecko odnosi do siebie wszystko, np. gdy matka jest niezadowolona – dziecko bierze winę na siebie. Dziecko bierze do siebie ukryte komunikaty, np. zniecierpliwienie matki – bierze do siebie. Dziecko posługuje się w odbiorze świata wyłącznie schematami rodziców. Dziecko myśli, że im więcej będzie dawać tym więcej otrzyma. Taki mechanizm czasem – o zgrozo – uruchamiamy w dorosłości, w związkach które nie pomagają nam wzrastać!!!

Współuzależnienie: Dziecko, które działało, jako grzeczne i układne, w dorosłości też tak robi – np. emocjonalnie spełnia cudze oczekiwania bez związku, bez odniesienia do swoich uczuć, bez zaspokajania swoich potrzeb. Jest złudne przekonanie, że umiem zadbać o dobre samopoczucie kogoś, że ma się odpowiedzialność za cudze emocje, potrzeby. Bliskość kojarzy się z uległością i spełnianiem życzeń, zlaniem się, brakiem odrębności.

Gdy współuzależnione dziecko dorośnie, jego rozwój intymności, często zatrzymuje się na poziomie zlania się z kimś. Osobom takim brak poczucia wartości, one chcą usłyszeć od kogoś, że są wartościowe. Taka sytuacja jest niedobra, ponieważ daję drugiej osobie prawo decydowania o mnie, o mej wartości. Ta osoba też decyduje o innych, bo im mówi jak się mają zachować wobec niej. Ta osoba czyni innych najwyższym autorytetem (błąd!!!) Drugi urasta, a ja zmieszam się aż po poczucie beznadziejności. Lęk przed bliskością, przed zerwaniem, przed porzuceniem. Osoby współuzależnione wiążą niewidzialne nitki: akcja-reakcja. Ten chory związek => zazdrość pojawia się o wszelkie relacje tego partnera/partnerki z innymi osobami (np. o czas, uwagę). Dajemy komuś absolutną władzę!!! Całą energię kieruję, by kogoś ze sobą związać.


Jan Paweł II: W rodzinie trzeba dziecko otaczać głębokim szacunkiem i troską o właściwe zaspokojenie potrzeb.

Z pewnością dziecko oznacza dla rodziców nowy trud, nowy zasób potrzeb i kosztów. Stąd też pokusa, ażeby go nie było. Pokusa bardzo mocna w niektórych środowiskach. Dziecko przychodzi zająć miejsce.. Czy jednak naprawdę niczego nie wnosi do rodziny i społeczeństwa? Dziecko obdarowuje sobą rodzinę. Jest darem dla rodzeństwa i dla rodziców.

 

Jan Paweł II: "W każdym dziecku ukryte jest piękno samego Boga.” Każdy mały człowiek potrzebuje czasu, uwagi i pielęgnacji, ale potrafi odpłacić czułym spojrzeniem i uśmiechem.

 

Dzieci należy otoczyć szczególną opieką, stworzyć im warunki do bezpieczeństwa i miłości. By one poczuły się kochane, potrzebne i „moje”. Każde dziecko ma być oczekiwane
z radością i miłością. W rodzinie dziecko uczy się pierwszych więzi, które stają się później wzorcami dla wszystkich innych relacji. Uczy się patrzenia na siebie i świat. Od sytuacji rodzinnej zależy w największym stopniu to, w jaki sposób będzie ono rozumiało siebie
i rzeczywistość oraz w jaki sposób będzie się do siebie i otoczenia odnosiło.

 

 

 Pierwsza radość dziecka, to poczucie, że jest kochane. Nie wystarczy, aby dzieci były kochane, trzeba aby jeszcze o tym wiedziały. Warto mówić, że je kochamy i akceptujemy, jako dziewczynkę czy chłopczyka. Rodzice powinni pamiętać o akceptacji płci dziecka.

 

Każde dziecko jest darem Boga. Dar to trudny niekiedy do przyjęcia, ale zawsze bezcenny. Trzeba zmienić stosunek do dziecka poczętego. Nawet jeśli pojawiło się ono nieoczekiwanie – mówi się tak: „Nieoczekiwanie” – nigdy nie jest intruzem ani agresorem. Jest ludzką osobą.” /Jan Paweł II/

http://www.caritas.pl/news.php?id=8796&d=6

Humane Vitae, Paweł VI: Uznanie dziecka przed urodzeniem za istotę ludzką stanowi wstępny warunek zaspokojenia jego psychicznych potrzeb i prawidłowego rozwoju. Rodzice już od poczęcia dziecka mogą czuć się rodzicami. Mogą i powinni pielęgnować przywiązanie do dziecka, np. przez rozmowę i głaskanie. Natura emocjonalna dziecka kształtuje się pod wpływem stanów jakie przeżywa matka. Stąd później ma tendencję do lękliwego, agresywnego lub radosnego przeżywania świata. Czas rozwoju prenatalnego jest integralną częścią naszego życia.


Diagnostyka prenatalna jest zespołem badań na embrionie w celu sprawdzenia, czy jest dotknięty wadami rozwojowymi lub defektami mogącymi wpływać na przyszłe życie.
W ciągu ostatnich kilkunastu lat w położnictwie nastąpił ogromny postęp: płód może być diagnozowany, a niektóre z wad można leczyć jeszcze przed narodzeniem się dziecka.

 

Badania prenatalne mogą dostarczyć rodzicom informacji o istocie choroby genetycznej ich dziecka, jej skutkach, możliwościach leczenia, rokowaniach. Mogą zdecydowanie poprawić jakość życia nienarodzonego dziecka. Jednak w praktyce badania te niejednokrotnie wykorzystywane są do selekcji i usuwania dzieci niepełnosprawnych.

Diagnostyka prenatalna jest moralnie dozwolona, jeśli szanuje życie oraz integralność embrionu i płodu ludzkiego, dąży do jego ochrony albo do jego indywidualnego leczenia.


Sprzeciwia się prawu moralnemu wtedy, gdy w zależności od wyników prowadzi do przerwania ciąży. Jak każdy zabieg medyczny na pacjencie, należy uznać za dopuszczalne zabiegi na embrionie ludzkim, pod warunkiem, że szanują życie embrionu, nie narażając go na ryzyko nieproporcjonalnie wielkie; gdy są podejmowane w celu leczenia lub dla ratowania zagrożonego życia.

Donum Vitae: „życie ludzkie, od samego poczęcia, powinno być otoczone troską i szacunkiem. Natura ludzka jest równocześnie cielesna i duchowa. Stąd zabieg dokonywany na ludzkim ciele nie obejmuje tylko tkanek i narządów, lecz angażuje osobę; zakłada więc znaczenie moralne i odpowiedzialność moralną.[…] Nienaruszalność prawa do życia, "od momentu poczęcia aż do śmierci", jest znakiem i wymogiem nietykalności samej osoby, którą Stwórca obdarował życiem. Życie ludzkie jest święte, ponieważ od samego początku domaga się "stwórczego działania Boga" i pozostaje na zawsze w specjalnym odniesieniu do Stwórcy, jedynego swego celu. Sam Bóg jest Panem życia, od jego początku aż do końca.

 

Sukces zapłodnienia w probówce wymagał niezliczonych zapłodnień i niszczenia ludzkich embrionów. Jeszcze dzisiaj wymaga ono zwykle większej ilości owulacji u kobiety: pobiera się kilka komórek jajowych, zapładnia i pielęgnuje przez jakiś czas w probówce. Zwykle nie wszystkie przenosi się do narządów rozrodczych kobiety; niektóre embriony, określane jako "nadliczbowe", niszczy się lub zamraża. Także niektóre z embrionów przeniesionych do narządów rozrodczych kobiety zostają zniszczone ze względów ekonomicznych, psychologicznych lub eugenicznych (np. wybiera się najsilniejsze dziecko).

 

Wychowanie prenatalne jest naturalną potrzebą i prawem człowieka, wiąże się z dostępnością do opieki, zapewnieniem troski opiekunów o pełny rozwój dziecka, zabezpieczeniem jego podstawowych potrzeb i ciągłości pozytywnych doświadczeń. Wychowanie prenatalne stymuluje dojrzewanie osobowości samych rodziców. Dziecko poczęte wnosi w wewnętrzny świat rodziców nowe treści i przeżycia, inicjuje inny sposób spostrzegania i doświadczania rzeczywistości. Trzeba dziecku powtarzać jak najczęściej, że je kochamy, że jest naszym skarbem. Należy dbać o rozwój więzi poprzez poznawanie zmieniających się potrzeb dziecka. Jeżeli nie znam mego dziecka, za którego rozwój jestem odpowiedzialny, nie znam jego potrzeb fizycznych i psychicznych, prawidłowości rozwojowych – mogę skrzywdzić własne dziecko, które przecież tak bardzo kocham.
W okresie dzieciństwa kształtuje się obraz samego siebie, oraz poczucie własnej wartości.
W znacznym stopniu jest ono odbiciem relacji między rodzicami i dzieckiem. Dziecko buduje ten obraz w oparciu o to, jak go postrzegają i oceniają rodzice.

 

Jeżeli czwarte przykazanie wymaga czci dla ojców i matek, wymaga jej także ze względu na dobro rodziny – to równocześnie, ze względu na to samo dobro, stawia też wymagania rodzicom. Rodzice powinni postępować tak, aby zasłużyć na cześć (i miłość) ze strony ich dzieci! Chodzi więc ostatecznie o cześć, która jest wzajemna. Przykazanie "czcij ojca i matkę"- pośrednio mówi rodzicom: Czcijcie Wasze dzieci, synów i córki tak, jak one na to zasługują. Zasługują zaś dlatego, że są, oraz dlatego, że są tym, kim są – i to od pierwszej chwili poczęcia.

 Ks.Marek Dziewiecki [Kochać…]: Nauczyć się myśleć, to za mało, aby mądrze pokierować swym życiem i być szczęśliwym. Dziecko musi nauczyć się kochać. Dojrzały rodzic wie, że uczenie się miłości nie jest procesem łatwym ani szybkim. Miłość jest najpiękniejszą, ale też najtrudniejszą ze wszystkich postaw. Stawia wymagania. Z tego względu dorastanie do dojrzałej miłości nie jest procesem szybkim i wymaga wysiłku. Pierwsza faza to uczenia się miłości to czas pozostawania w szczególnej więzi z rodzicami. Więź ta kształtuje się już od okresu prenatalnego, który jest niezwykle ważnym etapem rozwoju człowieka i ma bezpośredni wpływ na zachowanie i los dziecka po jego narodzeniu. Im większą miłością otaczają rodzice dziecko nienarodzone i im bardziej czytelna jest miłość do dziecka
w kolejnych fazach jego rozwoju, tym łatwiej będzie temu dziecku uczyć się kochać
w okresie dorastania.

Druga faza uczenia się miłości to czas zakochania się, które jest zauroczeniem emocjonalnym drugą osobą. Skoro miłość jest czymś więcej niż tylko uczuciem, to pojawia się pytanie: co stanowi istotę dojrzałej miłości? Otóż istotą miłości jest rozważne decydowanie i konkretne działanie. Ten, kto kocha, podejmuje decyzje, że będzie się troszczyć o dobro osoby kochanej. Kochać to w taki sposób być obecnym w życiu drugiego człowieka, żeby łatwiej mu było stawać się najpiękniejszą wersją samego siebie. Miłość wyraża się poprzez wysiłek i aktywność, poprzez określony sposób postępowania. Miłość jest zatem czymś widzialnym! Wprawdzie rodzi się ona we wnętrzu człowieka, w tajemnicy jego serca i jego ducha, lecz prowadzi do słów i czynów, które są widzialne z zewnątrz, które można sfilmować czy sfotografować. Miłość wymaga wczuwania się w świat myśli i przeżyć drugiego człowieka. 

o. Józef Augustyn (Dzieci nie są własnością rodziców): Każde dziecko w rodzinie winno być przyjęte przez oboje rodziców jako dar, niezależnie od tego, jakie ono jest: zdrowe czy chore. Dziecko potrzebuje wzajemnej miłości ojca i matki oraz ich wspólnej otwartości i akceptacji. Nie wystarcza „oddzielna” — „indywidualna” miłość ojca i „oddzielna” — „indywidualna” miłość matki. O ile narzeczeni powinni stawiać sobie pewne warunki w ich wzajemnej miłości, np. będę twoją żoną, jeżeli okażesz się człowiekiem odpowiedzialnym i będziesz mnie szanował, to rodzice nie mogą stawić podobnych warunków swoim dzieciom. Rodzice nie mogą powiedzieć swojemu dziecku: będziemy cię kochać, jeżeli będziesz grzeczny
i posłuszny.
Dlaczego? Miłość narzeczeńska i małżeńska jest miłością partnerską, a miłość rodziców do dziecka — szczególnie w pierwszym okresie jej rozwoju — nie. Dopiero
w miarę dorastania dziecka winna stawać się coraz bardziej partnerska.

Miłość rodziców do dziecka winna podlegać jednak ewolucji: od miłości całkowicie bezwarunkowej, która nie stawia żadnych wymagań, do miłości, które umie wymagać. Miarą wymagań stawianych dziecku nie mogą być jednak potrzeby rodziców, ale rozwojowe potrzeby — ludzkie i duchowe — samego dziecka. Rodzice wychowują dziecko nie do tego, aby je związać ze sobą, ale by mogło kiedyś odejść z domu i żyć na własną odpowiedzialność. Matki popełniają nieraz ten błąd, iż swoich dorastających synów traktują jak małych chłopców, a ojcowie dorastające córki traktują jak małe dziewczynki. Rodzice powinni jednak tak żyć, aby mogli powiedzieć dziecku: będziesz dobrym i uczciwym człowiekiem, jeżeli będziesz żyć tak, jak my żyjemy. „Wychowanie się” dziecka polega przede wszystkim na procesie identyfikacji. 

Dojrzała miłość matki i ojca do dziecka, choć posiada znaczne różnice, nie wyklucza się wzajemnie, nie rywalizuje. Jest to miłość komplementarna. Chłopiec uczy się, kim jest jako mężczyzna zarówno przy ojcu jak i przy matce. Poprzez więź z matką uczy się relacji do kobiety. Więź chłopca z matką jest decydująca dla jego późniejszych więzi z koleżankami, narzeczoną, żoną. Podobnie jest w życiu dziewczynki. Ona uczy się kim jest jako kobieta przy matce i przy ojcu. Dziecko dla swojego osobowego wzrostu potrzebuje zarówno matki i ojca.

Miłość matczyna jest przede wszystkim ciepła, pełna życzliwości, akceptacji. Jest to miłość jakby „instynktowna”. Jeżeli żona–matka nie posiada dobrego oparcia w mężu–ojcu i nie reflektuje nad swoją miłością, jej więzi z dzieckiem mogą być naznaczone zaborczością. Miłość ojca jest pod względem emocjonalnym bardziej wytonowana. Ojciec chroni dziecko, daje mu poczucie bezpieczeństwa, wewnętrzną pewność, uczy je wychodzić do świata. Ojciec pokazuje dziecku, iż sensem życia jest nie tylko „rodzinne ciepło”, ale także „wychodzenia do świata”. O ile matka chciałaby zatrzymać dziecko w domu, o tyle ojciec pragnie, aby dziecko wyruszyło z domu i odnalazło swoje miejsce w świecie. Zagrożeniem dla ojcowskiej relacji
z dzieckiem może być jednak pewna obojętność emocjonalna.

Wychowanie dzieci jest zawsze szczególną okazją do powierzenia swojego życia i życia własnych dzieci Panu Bogu. Rodzice winni nieustannie pamiętać, że „ich dzieci” nie należą do nich. Należą do Boga. Są im dane „na jakiś czas”, aby im towarzyszyli w drodze do dorosłości i dojrzałości. Dziecko nie jest w stanie wziąć sobie samo dobra. Niemowlę zostawione samo sobie umrze. Dziecko niekochane będzie się czuło nieszczęśliwe, zagubione. http://mateusz.pl/Rodzina/ja-dnswr.htm

O.Józef Augustyn SJ (Ojcostwo. Aspekty pedagogiczne i duchowe) Rolą ojca jest pomoc dziecku w odnalezieniu swojej tożsamości. Ojciec to ten, który zabiera dziecko od matki i wprowadza w świat zewnętrzny. Jeśli zabraknie tego wymiaru ojcostwa bądź ojciec jest zbyt gwałtowny, dziecko zacznie cofać się do matki. Brak dobrej więzi między małżonkami prowadzi do posesywnej miłości matki w stosunku do dziecka. Dziecko potrzebuje potwierdzenia w oczach mamy i w oczach taty, że jest wartością, że jest kochane. 

Małe dziecko potrzebuje rodzica wszechwładnego (moja mama jest najlepsza, mój tata jest najsilniejszy), starsze – potrzebuje rodzica, który będzie okazywać wiarę w swoje dziecko. Rodzice
w takim stopniu potrafią zaufać swoim dzieciom, w jakim – ufają samym sobie. Dojrzałe rodzicielstwo rodzi się wraz z towarzyszeniem dziecku w jego rozwoju i wzajemną obserwacją
. Dziecko nie tylko wymaga miłości, ale też daje na swój dziecięcy sposób miłość. Jeśli dorosły ogarnięty swoim egoizmem widzi w dziecku tylko ciężar, a nie dar, będzie odczuwać czasem niechęć lub wrogość w chwilach trudnych. Dziecko potrzebuje czuć się chciane i nieodwołalnie kochane. W rzeczywistości nie ma dziecka niechcianego i niekochanego, Bóg bowiem każdego, kogo stwarza, chce i kocha.

W sytuacji, kiedy ojciec wobec syna czy córki jest niewrażliwy emocjonalnie, rodzi się zwykle brak akceptacji i niechęć do własnego życia. W dziecku narasta wówczas z jednej strony nienasycona i pełna niepokoju potrzeba rywalizacji i potwierdzania swojej męskości w działaniu, z drugiej zaś – wielkie pragnienie uczuciowe i seksualne.

Wielu ojców ucieka od życia rodzinnego, od żony i dzieci, ponieważ więź emocjonalną
z żoną i dziećmi odbierają jako utratę osobistej wolności. Ostatecznym źródłem siły do pokonania lęku przed bliskością jest doświadczenie intymności Boga. Autentyczne doświadczenie Boga pozwala nam przekonać się wewnętrznie, że Bóg nie jest przede wszystkim tym, który żąda i ogranicza, ale właśnie tym, który daje i wyzwala. Ojciec w stosunku do dzieci również nie powinien najpierw stawiać żądań i ograniczać, ale właśnie dawać i prowadzić do wolności. Pierwszym zaś darem ojca dla dziecka jest jego obecność, jego bliskość, dostępność emocjonalna.

Niektórzy mówią, że wszystko co najważniejsze w wychowaniu, dzieje się do 3 roku życia. Zanim dziecko pójdzie do szkoły winno być na tyle głęboko i mocno związane z ojcem
i matką, aby później rodzina była ważniejsza od szkoły; by zdanie rodziców liczyło się bardziej niż rówieśników. Do około 10 roku życia rodzice mają potężny wpływ na dziecko. 

Obraz Boga to najważniejsza rzeczywistość we mnie. Bywa, że inny jest obraz realny, a inny – obraz deklarowany. Nasza psychika potrzebuje przekonania, że każdy i każda z nas jest niepowtarzalnym obrazem Boga, obrazem wyjątkowym. W przeciwnym razie szukamy czegoś wyjątkowego np. alpinizmu. Dziecko potrzebuje być wychowywane jako wartościowe i wyjątkowe. 

„Mama daje poczucie bezpieczeństwa, a tata daje ufność we własne siły”. „… kodeks ojcowski mówi: moje dziecko musi być silne, zdolne do stawienia czoła przeciwnościom. Ojciec ma skłonność do zachęcania dziecka, aby zmagało się z problemami i trudnościami, aby nie bało się życia i ograniczeń, jakie ono ze sobą niesie. Dzięki temu pomaga dziecku w pełnym przeżywaniu życia, rozwijając w nim zdolność do rozgoszczenia się w świecie pomimo bólu, jakiego nieuchronnie doświadczy. 

„Rodzic, który nie spostrzegł lub nie przyjął ze spokojem istnienia ograniczeń  czy błędów wychowawczych popełnionych przez własnych rodziców, nie jest gotowy aby w pełni docenić odmienną wrażliwość współmałżonka”. 

Matka w większym stopniu dąży do tego, by zapewnić dziecku komfort, unikając wszystkiego, co może mu sprawić przykrość, a ojciec – do tego, żeby dziecko czuło w sobie gotowość do napotykania i pokonywania trudności. […] Kodeks matczyny zmierza więc
w stronę ochrony, a ojcowski – w stronę zachęty”. Ojciec ciągnie za sobą dziecko, a mama za dzieckiem idzie J

 

Źródła:

Tożsamość kobiety i mężczyzny, B.Szpakowski, E.Gleba, M.Mierzwa-Hudzik

http://www.vatican.va/holy_father/john_paul_ii/apost_exhortations/documents/hf_jp-ii_exh_19811122_familiaris-consortio_pl.html#m2

http://www.nonpossumus.pl/encykliki/KNW/donum_vitae/I.php
http://www.dk.oaza.pl/auto/lart.php?nrart=13&nrlistu=99

http://nowezycie.archidiecezja.wroc.pl/numery/062008/10.html

http://www.kosciol.pl/article.php?story=20090321164033918

http://www.bosko.pl/klopotnik/?art=1608

Niezapominajki o dzieciach,nr 6, Księgarnia św. Jacka

www.life.net.pl

http://www.vns.pl/_dziecko/dziecko_1trymestr.html

http://akson.org/x.pro/ModArticles/ShowArticle/295/

http://www.szansaspotkania.net/index.php?page=badania_prenatalne

http://www.opoka.org.pl/biblioteka/Z/ZR/xmd-prawadziecka.html

http://psychologiadlamam.republika.pl/

Naturalne planowanie rodziny, Podręcznik dla nauczycieli naturalnego planowania rodziny, prof. dr. hab. M.Troszyński 

http://www.lucja.alleluja.pl/tekst.php?numer=26233

http://www.kbroszko.dominikanie.pl/jp2_list_do%20_rodzin.html

Marilyn Meberg, Kobieta i utracona miłość, W drodze 2009, s.17

http://www.vatican.va/holy_father/john_paul_ii/apost_exhortations/documents/hf_jp-ii_exh_19811122_familiaris-consortio_pl.html#m2

http://mateusz.pl/Rodzina/ja-dnswr.htm

Marek Dziewiecki, Kochać i wymagać. Pedagogia Ewangelii

Ks.Marek Dziewięcki, Kochać i wymagać. Pedagogia Ewangelii

http://dzielnicarodzica.pl/20004/39/artykuly

Osvaldo Poli, Serce taty. Niezbędnik każdego ojca, WAM, Kraków 2010

 

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code