Czytając Izajasza

Księga Ezechiela 2.3-5 „I rzekł do mnie: Synu człowieczy! Posyłam cię do synów izraelskich, do narodu buntowników, którzy zbuntowali się przeciwko mnie, zarówno oni jak i ich ojcowie odstąpili ode mnie i odstępują aż do dnia dzisiejszego. Do synów o zuchwałej twarzy i nieczułym sercu- do nich cię posyłam, a ty mów do nich: Tak mówi Wszechmocny Pan. A oni- czy będą słuchać, czy nie- bo to dom przekory- poznają, że prorok był wśród nich.” To pierwsze skojarzenie, jakie miałem po zetknięciu sięz fragmentem starego testamentu z Iz 50, 4- 9a. Zastanawia mnie wciąż, dlaczego właśnie takie skojarzenie. Może wyjaśnię w kilku zdaniach. Czyż nie każdego z nas, Bracia i Siostry, „Bóg obdarza językiem, pobudza ucho, wspomaga”? Ileż to razy się Go zaparłem niczym Święty Piotr przed pianiem kura? Ileż razy zapominam o mojej chrześciajńskiej duszy, która wymaga innego pokarmu, niż ten, którym karmi nas nasza współczesna telewizyjno-galeryjno-handlowa rzeczywistość? Czy jestem „domem przekory”? Zbliżają się wielkimi krokami wielkie dni. Dni, kiedy wspominamy Zbawienie świata, które zawisło na drzewie krzyża. Czas modlitwy i pokuty. Wspominamy i przeżywamy. Postanawiamy, pościmy, obiecujemy poprawę. Wy, moi Bracia katolicy, posypaliście głowy popiołem, chodzicie na Gorzkie Żale. Wy, Bracia ewangelicy, spiewacie chorały o grzechach naszych, które naszego Zbawcę przybiły do Krzyża, chodzicie na nabożeństwa pasyjne. Jaka jest w nas potrzeba takich działań? Skąd się ten imperatyw bierze? To przecież nie są jakieś przyjemne chwile. To nie dyskoteka – nie śmiejemy się, nie tańczymy tam przecież. Jesteśmy masochistami? Raczej nie. Chyba nie. Może nie… W moim odczuciu słowa Ksiegi Izajasza tłumaczą po części, skąd się ta nasza gotowośc bierze. Nasza wiara czyni cuda. Nie takie spektakularne jak przenoszenie gór czy powstawanie z martwych. Ona czyni nasze codzienne cuda. Słuchamy Jego Słowa. Bo Mu ufamy. Nie obawiamy się Go. Czekamy z utęsknieniem na Niego. On „tak umiłował świat(…)”. W czasie pasyjnym „podajemy nasze grzbiety bijącym” ze szczególną gorliwością. Chcemy być gotowi na kolejne coroczne obchody. Rodzi się pytanie: Komu je podajemy? (Nikt przecież za nami nie biega z biczem i nas nie smaga). Kto opluwa? Kto znieważa? Nasze codzienne upadki, grzeszki i grzechy, omijaki i wyleciałki mi z głowy zupełnie wraz z zapomniakami. Mamy okazję teraz rozprawić się z naszymi słabościami. Ksiega Izajasza po raz kolejny obiecuję nam pomoc od samego Boga. „Blisko jest ten, który mnie uniewinni”. Przyjmijmy tę prawdę o rzeczywistej bliskości naszego Pana. On jest na wyciągnięcie ręki. Uwierzmy Mu. Uwierzmy w Niego, a wtedy nic nam nie grozi. Niech urodzi się w nas prawdziwa wiara. Z Bogiem u boku grzeszny Adam w środku każdego z nas nie ma najmniejszych szans na sukces – czyli naszą zgubę. Ps 23 „Pan jest moim pasterzem(…) zła się nie ulęknę”. Nie wiem, jak spotkać Boga we wspólnocie. Wierzę jednak, że możemy poznać Jego obecność po tym, kiedy rozpoznamy u naszych Braci i Sióstr te znaki, które świadczyłyby o Jego obecności przy nas samych. Tyle moich derywatów. Nie jestem, niestety, dobrym mówcą ani moje pióro też się lekko nie prowadzi. Starałem się napisać po prostu szczerze to, co płyniez z mojego serca i podzsielić się moimi odczuciami, które towarzyszyłe mi podaczas lektury omawianego fragmentu Izajasza. Z Bogiem. Łukasz Laxy. Kościół Ewangelicko-Augsburski

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code