Czy z … może być coś dobrego?

 

 Czy z ….może być coś dobrego? 

 

Kiedy myślimy o Jezusie, może niewielu z nas wyobraża sobie fragment z Apokalipsy 1 rozdział 10-18 wersy. Pas złoty przez pierś, lśniący, wzrok jak płomień ognia, nogi jak mosiądz, głos jak szum wielu wód. W prawej dłoni siedem gwiazd, jaśniejące oblicze jak słońce w pełni blasku i ust wychodzący miecz. Zatrwożony Jan padł jak nieżywy, starzec, który dochodził do 100 lat, uczeń Jego ukochany, który zobaczył swego Pana na niedługo przed śmiercią, tam na Patos we więzieniu zobaczył chwałę Pana. Usłyszał objawienie, które do dziś spędza z oczu sen wielu teologom. Ten, który ma klucze śmierci i piekła, ten, który umarły był a jednak żyje na wieki i jest Panem i Królem, Bogiem i Zbawicielem.

 Często możemy dowiedzieć się z różnych przekazów, że właściwie Piotr nawał Jezusa Mesjaszem, Chrystusem , Synem Boga Żywego, jednak często ten przykład jest używany z innego powodu, aby potwierdzać wątły prymat Piotra. Natomiast wszyscy apostołowie rozpoznali Mesjasza w Chrystusie, a także wiele innych osób.

  Jan Chrzciciel, kuzyn Jezusa, który Go znał, który był Jego rówieśnikiem, ten to stwierdził, oto Baranek Boży, zapowiadał nie tylko Mesjasza, ale też widział w nim Zbawiciela, Oblubieńca – Pana, któremu nie był godzien zawiązać sznurówek przy sandałach. J. 1,29-31

 Samarytanka – ta idąc po wodę w największy skwar, nie myślała, że kogokolwiek tam spotka, a jednak, kiedy myślimy, że doskonale się kamuflujemy, Bóg zawsze nas odkrywa i pragnie spotkania z nami. Tam spotkała Go, Pana Wszechświata, którego po krótkiej rozmowie rozpoznała, powiedział mi wszystko, co uczyniłam. Tak, On powiedział, On wiedział, że ona tam jest, zaproponował jej wodę żywą, tą której tak bardzo każdy z nas pragnie – Ducha Świętego. J. 4,5-42

 Piotr – zapalczywy człowiek, który zawsze chciał być pierwszy, nawet wtedy, gdy jego słowa nic nie znaczyły. Piotr, który zwątpił we wodzie po której szedł, Piotr, który zwątpił, gdy pytano go o Pana, chwiejny Piotr, który jednak gorzko zapłakał nad swoją bezsilnością i w końcu doświadczył przebaczenia i usłyszał paś owieczki moje – Pan przywrócił go do grona 11, jaka radość, że On ciągle widzi w nas potencjał. Mar. 16,16

 Tomasz – który grał jeszcze niedowiarka, a może to przekraczało jego wyobrażenie, Pan mój i Bóg mój, to wspaniałe wyznanie powala z nóg, pełen szacunku i powagi skłania się przed Panem wszechświata.

 Marta – przyjaciółka Jezusa, do której to domu często zachodził, aby spotkać się z nią, Marią i Łazarzem – ja wiem, Ty jesteś Chrystus, Syn Boży, który miał przyjść na świat – J. 11,27 – tą wielką prawdę wyznała na słowa Chrystusa – Jam jest zmartwychwstanie i żywot wieczny – każdy, kto we mnie wierzy , nie umrze na wieki – słowa prawdy wypowiadane przez Pana były jak miecz, jak piorun. Na głos objawienia żołnierze idący po Pana do Getsemani padli na ziemię jak nieżywi J. 18,6

 W końcu Natanel, który pod drzewem figowym rozmyślał o utraconych nadziejach, który wyhodował w swym sercu fatalizm, postawę paraliżującą wszelką nadzieję. Mimo tego, że Filip jasno komunikuje mu – znaleźliśmy tego o którym pisał Mojżesz i prorocy, oczywiście Natanel rozumiał, że Filipowi chodzi o Mesjasza o Chrystusa. Jednak jego sceptycyzm kazał zadać pytanie, czy z Nazaretu może przyjść coś dobrego? J. 1,44-51

 Zatrzymajmy się przy Natanelu, dlaczego on miał taki stosunek do Nazaretu? Zadajmy sobie to pytanie, dlaczego tam mieszkała Maria, Józef, dlaczego tam mieszkali potomkowie Dawida, króla? Czy nie raczej powinni mieszkać w Betlejem? Zapewne była to miejscowość, wówczas ok. 450 osób, w której schronili się potomkowie Dawida, Dawida, który był nadzieją, wszak z tego właśnie rodu miał wywodzić się Mesjasz, a tego rodu miał wyjść król nad królami, a tu co nic, tyle lat wypatrywania, nadziei, ojcowie, dziadkowie Natanela zapewne mieli nadzieję, może teraz ktoś powstanie, coś się stanie, jakiś cud, jakiś prorok, a tu nic, przez 400 lat Bóg milczy, jak to. I teraz, kiedy jesteśmy w niewoli, Filip mi mówi, że to się dzieje, że z tej miejscowości zawiedzionych nadziei nadchodzi ten, którego tak bardzo wyczekują? I w uszach ich brzmią słowa nadziei – Iż. 54,5-17; gdzież jest ten, który mówi Duch Wszechmogącego nade mną Iż. 61,1, czy może być, że to ten? Z tego miejsca zawiedzenia?

 Zanim zawołał cię Filip, widziałem cię J. 1,48b – tak, bo On widzi wszystko! Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś królem Izraela – to wspaniałe wyznanie w ustach jak to Pan sam go określi – prawdziwego Izraelity, w którym nie ma fałszu – to było wspaniałe. Natanel odkrył, że oto żyje w czasie zenitu, kulminacji, w czasach, za którymi tęsknili jego przodkowie, że wreszcie z tego miejsca odrzucenia przychodzi ten, który zmieni wszystko, który niesie życie, radość – Oblubieniec, Bóg Odwieczny, to był szok.

 Jak my dziś traktujemy Jezusa, czy pragniemy takiego spotkania? Czy traktujemy Chrystusa jak ci ludzie wymienieni z kart NT? Pana, który pragnie przyjść do naszego życia, aby je zrewolucjonizować, odwrócić o 180 stopni. Wyrwać nas z niewoli diabła, z niewoli samych siebie, swojego egoizmu i głupoty? Czy jesteśmy gotowi z tymi wszystkimi ludźmi zakrzyknąć – Pan mój i Bóg mój, Mesjasz, Chrystus Jezus, Syn Boga Żywego, mój Zbawiciel – Ciebie potrzebuję i Ciebie zapraszam do mojego życia Panie. Nie ważne gdzie jesteś, życie twoje moze być dziś rumowiskiem czy wysypiskiem, lub pięknym pałacem, patrz On kocha ciebie.

 Czy z Nazaretu może przyjść coś dobrego – tak, z Nazaretu przyszedł Chrystus dla ciebie, abyś się Nim zachwycił, abyś znalazł życie w Nim.

 

Wasz Kazik

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code