Czy Łazarz chciał wyjść z grobu?

Jest opowiadanie o zmartwychwstaniu Łazarza – opowiedziane z jego perspektywy. Ciszę i spokój grobu zagłusza nagle ostre światło i zgiełk podnieconego tłumu, który zebrał się wokół miejsca pochówku. Zostaje wyrwany do świata po czterech dniach, kiedy już przeszedł chorobę, strach przed śmiercią i pogodził się z nią.

Dla chrześcijan cud z Łazarzem to figura powrotu do nowego życia, nieśmiertelności w Panu. Jezus przecież mówi «Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?»

Ja jednak zastanawiam się, jak żył dalej Łazarz. Ludzie mogli się go bać, uważać za odmieńca. Był też źródłem bezustannych dociekań, co dzieje się po śmierci.

Przed radosnym Alleluja zastanawiam się, czy śmierć jest tym, czego należy się bać. Zakładam, że gdyby Bóg chciał, nie umieralibyśmy. I co dalej? Kto tak naprawdę chciałby być tutaj na ziemi nieśmiertelny?

Osobiście nie chciałabym być na miejscu Łazarza. Widziałam starszych ludzi, którzy spokojnie przygotowywali się do odejścia, wracali wspomnieniami do dawnych lat, mówili, że spotkają dawno niewidziane ukochane osoby. Oni chcieli przejść na drugą stronę i nie zastanawiali się nawet nad powrotem.

W moim rozważaniu przychodzi mi też na myśl moja sąsiadka – zrozpaczona matka, która opowiadała, jak nie chciała umierać jej córka, która zostawiała dwoje dzieci. Co teraz zrobiłaby rodzina, gdyby kobieta wróciła, jak Łazarz?

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code