Człowieczeństwo płaczące na zgliszczach wiary albo wiara płacząca na zgliszczach człowieczeństwa….

 
Rozważanie na IV Niedzielę Adwentu, rok A2

tezeusz_adwent_2013.jpg

Dom zbudowany na skale. Budowla życia stoi na solidnych fundamentach. Życie zbudowane na Chrystusie. Wszystko takie piękne, że pozostaje wzdychać w zachwycie, wykrzykując co chwilę och i ach…

W jednym momencie przychodzi życiowa wichura i zrywa piękny dach, i ściany, i pozostaje ruina, i zgliszcza… Wstyd i rozgoryczenie… Zdenerwowanie i bezsilność… Wszystko, co do tej pory zbudowaliśmy, było przecież takie piękne…

Maryja i Jóżef. Pobożna kobieta i sprawiedliwy mężczyzna. Życie może nie było łatwe, wszak kryzysy wpisane są w bycie człowiekiem, ale trzymali się drogi Pana, ufając Jego obietnicom. Wszystko było pięknie aż do momentu, gdy w ich życie nie wszedł Bóg, przestawiając wszystko do góry nogami… Pobożny domek runął i pozostały zgliszcza zaufania… Zaufania, za które Ktoś odpłaca się im poniżeniem i wstydem. Maryja, taka pobożna i prostoduszna, a tu nagle taka wpadka… Józef, taka porządna rodzina i taka niełaska…

Znasz takie uczucia i chwile w Twoim życiu, gdy zwyczajnie chciałbyś się zapaść pod ziemię, chciałabyś nie istnieć? Gdy czułeś się taki mały i poniżony, taka ogołocona i zelżona, że już nie widać nic poza górą nieszczęść? Czułeś się kiedyś tak sparaliżowany wzrokiem innych albo taka osądzona spojrzeniem sprawiedliwych, że już myślałaś, że nie podniesiesz się nigdy? Ileż ludzkiego dramatu w tej przesłodzonej stajence… Jakże musiało gotować się wszystko w sercu Maryi i Józefa. Spojrzenia ludzi, niezrozumienie rodziny, a i sami zbyt wiele z tego nie pojmowali.

Świat wywrócony do góry nogami, a na ruinach rozsypanego w drobny mak domu rodzi się dziecko… w chlewie…

I niby wszystko będzie już tak piękne, bo przecież Emmanuel, Zbawca, Bóg się rodzi…

A tu znowu kryzysy i zgliszcza. Ucieczka do Egiptu, uciążliwa wędrówka nie wiadomo gdzie i dlaczego. Płaczu zażynanych niewiniątek nie zagłuszy nawet ckliwa kolęda Oj maluśki,maluśki. I powrót do domu, i spojrzenia, i oceny…

Czyżby życie z Bogiem było nieustannym popadaniem w ruinę, łańcuchem nieszczęść… od początku do końca…? Nie dość, że tyle trudów i bólu związanego z fiat Maryi, to jeszcze złożą na Jej ramiona jedną krwawiącą ranę, ciało martwego Syna… Ot i historia zbawienia, rzeczywiście Dobra Nowina.

Przychodzi chwila, gdy tak zwyczajnie ma się dość takiej przygody wiary… Nie da się już dłużej modlić, ufać, medytować nad tajemnicami bolesnymi. Przychodzi moment, gdy staje się nad przepaścią, za którą nic a nic. W sytuacji kryzysu Boga w nas, Emmanuela – Boga bliskości, dobrze, że jest… człowiek. Człowiek drogą do Boga – dobrze, że chociaż tyle…

Są takie momenty w życiu, gdy jedynym ratunkiem człowiekowi pozostaje człowiek dany przez Tego, który stał się człowiekiem… Dlatego ważna jest litania osób i wydarzeń, bo Bóg z dworca ZOO ma twarz człowieka. Bóg z dworca ZOO ma ludzkie ręce, którymi podniesie i przytuli. Bóg z dworca ZOO ma ludzkie usta, które wypowiedzą może jedno tylko słowo. Bóg z dworca ZOO ma ludzkie oczy i tym spojrzeniem przyjmuje, i ocala.

Przypatrz się uważnie Bogu z dworca ZOO, bo On zbawia w ten sposób. On przychodzi w nocy, gdy ostatni pociąg już dawno odjechał i wychodzi wszystko to, co w dzień ukryte albo ukrywane. On wchodzi w ten cały śmietnik, aby pokazać, że jest sens, póki jest Człowiek.

Chcesz zrozumieć, że człowiek jest drogą do Boga? Popatrz na biblijny Eden. Człowiek, kornona stworzenia, radość Stwórcy zostaje stworzony szóstego dnia. 6 to symbol niedoskonałości… A może Bóg chciał człowieka takim niedoskonałym, skoro zgodził się na zjedzenie owocu poznania dobra i zła? Doskonałość to 7, czyli Szabat albo jak kto woli, Niedziela. Człowiek osiąga swoją pełnię, doskonałość, zostaje uzdrowiony w Niedziele, kiedy gromadzi się z innymi… Gdyby Bóg potrzebował samotnej pieśni, poprzestałby na Adamie (G. Ravasi). Czyż nie taki jest sens liturgii, aby człowiek był bardziej człowiekiem i z człowiekiem? Czyż Niedziela nie jest dniem odkupienia i Zmartwychwstania?

Zapytałem mojego starego proboszcza (oczywiście uznał moje zapytanie za prowokacyjne) o sens Narodzenia, skoro nic się tak naprawdę nie zmienia… Następnego dnia odpowiedział… Popatrz na to – wskazał na siwiznę – teraz tego jeszcze nie zrozumiesz. To, co w Chrystusie wyjątkowe, to nadzieja i przebaczenie. Chrześcijaństwo przynosi w Chrystusie nadzieję i przebaczenie (tj. miłosierdzie). A to jest wszystko, czego człowiek potrzebuje.

W odpowiedzi “mojego starca” jest coś wyjątkowego. Nadzieja pozwala patrzyć ponad i dalej, i widzieć więcej, niż się widzi. Doświadczenie przebaczenia podnosi wzwyż i wydobywa dobro spod wszelkich nawarstwień egoizmu. I człowiek odzyskuje samego siebie, i drogę do Boga.

Kończymy dzisiaj nasze Tezeuszowe rekolekcje. Rekolekcje są jak morska fala, która wbija się w ląd. Fala coś zabiera i coś zostawia, i nic już nie jest takie jak przedtem. Podobnie jest też z rekolekcjami. A zatem pytania:

Co zostało wniesione w twoje życie, a co takiego zostawiłeś za sobą w czasie Tezeuszowych rekolekcji? Jakie było, a jakie jest dziś Twoje serce?

Jakiej twarzy Boga z dworca ZOO nie akceptujesz albo się boisz?

Czy dla innych jesteś drogą do Boga?

Czy widzisz człowieka tam, gdzie nikt go już nie widzi?

Przeczytaj także: Pan Bóg z dworca ZOO

Rekolekcje Adwentowe Tezeusza 2013

Giottowt-szopka.jpg

Rozważania Rekolekcyjne

Rozważania Niedzielne

 

Komentarz

  1. jantadeusz

    tu są słowa, które zapadły w mojej pamięci

    Przyznaję, że ten tekst przeczytałem i raz, i drugi i trzeci … I coś mi mówi, że jeszcze do niego wrócę.

     

     

     
    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code