Coś więcej niż Tabor

       Ewangeliczny opis przemienienia Chrystusa na Górze Tabor jest jednym z moich ulubionych, szkoda, że znamy go dość dobrze, a często nie rozumiemy tego opisu poprawnie. Zazwyczaj podziwiamy chwałę Boga, który tak objawia się tylko i wyłącznie raz i tylko wobec trójki wybrańców. Owszem, to jest ważne, musimy poczuć chwałę Boga, doświadczyć go! Bez takiego osobistego spotkania na naszej Górze Tabor, nasza wiara nie ma podstaw, jest pusta w środku! Tak naprawdę bez takiego doświadczenia nie możemy żyć pełnią ewangelicznych praw, przykazań, wskazań Kościoła Rzymskiego. Niestety Kościół i księża nakazują co mamy robić, jak żyć(swoją drogą – ludzie wiedzą jak żyć! Naprawdę, a jeśli nie, to się dowiedzą!) ale zapominają, że ludzie, którzy może i by tak chcieli żyć jak Kościół im mówi, naprawdę chcieliby, lecz nie mogą! Czemu? Brak im spotkania z żywym Jezusem Chrystusem! To pokazuje jak ważne jest oglądanie tej chwały, to ona nas uzdalnia do pójścia na przód! Lecz nie oto, w tej Ewangelii chodzi! Bo możesz żyć od Taboru do Taboru, od cudu do cudu, od rekolekcji do rekolekcji, od koncertu ewangelizacyjnego do koncertu itd! Ale wtedy Twoja wiara również usycha! Zaczynasz traktować wiarę, a co gorsza Boga Ojca jako wujka od prezentów z Ameryki, miłego starszego Pana, Jezusa, który rozdaje prezenty, a gdy przychodzą uciski, choroby, utrapienia, przeszkody, próby, kryzysy itd. chowasz się, tchórzysz, szukasz kolejnych rekolekcji, cudów, koncertów, adoracji zamiast wstać z tym co się wydarzyło na Twoim Taborze i wziąć się w garść i wreszcie podjąć SWÓJ krzyż i stanąć do walki ze złym! Bo musisz pamiętać o jednej rzeczy! Nie ma jednej góry! Są trzy! Tabor, Kalwaria i Góra Wniebowstąpienia! Każda z osobna jest tylko dopełnieniem całego dzieła. Nie ma Góry Wniebowstąpienia bez Kalwarii i nie ma Kalwarii bez Taboru.  Przeżyłeś Tabor?! Świetnie! Lecz teraz przygotuj się na Kalwarię, która musi się wydarzyć w Twoim życiu! Podejmij wyzwanie, masz przecież narzędzia!(doświadczenie Taboru). Nie uciekaj, nie tchórz! Zobacz, że na Tabor poszli w czwórkę: Jezus, dwój dorosłych facetów i jeden młody chłopak – Jan! A pod krzyżem, kto z nich został? Kobiety i Jan! Złośliwi mówią, że został bo młody i głupi! Wszyscy faceci pouciekali i panowie to jest WSTYD przez wielkie W! Widzieli chwałę, widzieli Jezusa, Boga w całej Jego potędze! I Co ?! Uciekli! Dlatego, Jezus mówi Tobie dzisiaj, wstań! Walcz! Weź swój krzyż! I do przodu! Choć ze mną na kalwarię! Po co?! Aby doświadczyć Górę Wniebowstąpienia! Zapewniam Cię, Kalwaria boli! Boli jak cholera! Będziesz czuł bezradność! Samotność! Lecz widząc swoją pasję, powołanie, misję i Jezusa Chrystusa dojdziesz do celu – Zbawienia i Góry Wniebowstąpienia! Chrześcijaństwo to droga, także nie martw się, że teraz to tylko będą same Kalwarie! Nie! Będą Tabory! Zapewniam! A będzie więcej Taborów im więcej zamiast ucieczki będziesz podejmował wspinaczkę na Kalwarię, będziesz brał swój krzyż i wyciągał dobre wnioski! Już Ci mówiłem! Wiara to ostry trening do chwały! Chwały Nieba! A Bóg to najlepszy trener w lidze! Pamiętaj, wszystko ma sens! Porażka, choroba, utrata kogoś bliskiego! Grunt to iść dalej i widzieć w tym sens!

Dziś ciesz się Taborem! Ciesz się! Lecz przygotuj swe serce na walkę, bądź mężny, unieś głowę, popatrz! Bóg Cię zaprasza do czegoś więcej! Przyjmujesz?

 

6 Comments

  1. elik

    Jakie bytowanie?….

    Nie wiem, czy Pana w pełni satysfakcjonują akurat takie j.w. recenzje czytelników, lecz wg. mnie  bytowanie "od – do" jest poważnym i brzemiennym w skutkach zagadnieniem. Ponadto występuje obecnie zbyt nagminnie, a nawet powszechne wśród ludzi nie tylko małej wiary i oddalonych, od Pana Boga i Jego Kościoła.

    Natomiast dziękuję za budujące i krzepiące słowa, bo w życiu codziennym mnie i chyba innym nie zawsze jest łatwo wziąść się w garść i podejmować Swój krzyż, czy choćby wyzwania, jakie Pan Bóg stawia na drodze życia.

    Osobną kwestią jest świadoma (roztropna i odważna) konfrontacja, czy walka, a nawet polemika nie z oponentami, lecz złoczycami – wrogami, oraz ich poplecznikami, sojusznikami. A wielce pożądaną postawą szczególnie wśród katolików, chrześcijan, także ludzi dobrej woli i bliźnich, nie obojętność, czy letniość albo owe "od – do", czy tylko więcej mieć lub poprawność polityczna, efekciarstwo i pozorne dobro, lecz przede wszystkim żarliwe i bezwarunkowe, bezinteresowne caritas – czynienie, współtworzenie dobra (dobrostanu), tego wszystkiego, co zastępuje, ruguje, niweluje, ogranicza, a nawet demaskuje, kompromituje  złoczynców i wszelkie istniejące, bądź powstające na świecie zło.

    Pozdrawiam Pana serdecznie – Zbigniew

    Szczęść Boże!

     
    Odpowiedz
  2. modem1990

    Panie Zbigniewie

    Zgadzam się z Panem, właśnie problem bytowania od do jest rzeczywiście problemem, czasami nawet wśród duchownych!

    Co do recenzji wie Pan, miłe słowo zawsze dobre nie ważne kto pisze…

    Życzę odwagi i męstwa by mógł Pan stawić czoło złemu i iśc na Kalwarię gdy zajdzie potrzeba

     
    Odpowiedz
  3. elik

    Kto i co pisze?……

    Panie Wojtku zdecydowanie bardziej cenię sobie postawę dialogiczną tj. skłonność, a tym bardziej gotowość i zdolność, do formułowania wspólnych wniosków, konkluzji i wzajemne pragnienie porozumienia, czyli słowa szczere, rozważne i prawdziwe, także zgodność myśli, przekonań i czynów (słów na forum) w kwestich doktrynalnych, zasadniczych, fundamentalnych, czy w rozważaniach trudnych, kontrowersyjnych, lecz doniosłych, kluczowych, a nawet uprawnione, uzasadnione i krytyczne uwagi, odniesienia, niż tylko grzecznościowe frazesy, bądź  miłe słowa.

    Czy naprawdę nie jest ważne – kto i co pisze?…..

    Ps. Dziękuję za życzenia i Panu również dobrze życzę tj. błogosławieństwa Bożego i koniecznych cnót na  drodze mężczyzny, do wielkości, prawości, sprawiedliwości i świętości.

    Szczęść Boże!

     
    Odpowiedz
  4. modem1990

    Panie Zbigniewie2

    Owszem jest ważne kto i co pisze chodziło mi oto, że nie gardzę żadnym słowem, zdaniem, które ktoś wpisuje pod tekstami.

    Owszem jestem otwarty na dialog z każdym. Przyjmę również krytykę –  w końcu gówniarz ze mnie i jeszcze mnie wiele na drodze wiary i życia czeka 🙂

    Przepraszam, że dopiero teraz tak późno odpisuję.

    Pozdrawiam

     

     
    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code