Co zabiera Ci Facebook?

 Po pierwsze czas! A Czas to pieniądz! Na pewno dla tych, dla których obecność na portalu społecznościowymi jest częścią pracy zarobkowej. A co ty z tego masz? Naprawdę masz jakąś korzyść, z tego że jesteś na „fejsie”?

Facebook jest niesamowitym pożeraczem czasu. Chcesz wejść na chwilę sprawdzić, czy przypadkiem nikt ze znajomych do ciebie nie napisał. Niby przy okazji, skoro już jesteś,  rzucasz okiem na timeline. Przecież to tylko chwila, zaraz zmykam. A na timeline koleżanka pisze że jest chora, więc wypada w komentarzu życzyć jej powrotu do zdrowia. Wypada też zapytać co jej dolega. Oczywiście w przypadku, gdy koleżanka sama w poście nie poinformuje co jej jest. Tak czy siak, nasz pobyt na portalu ciut się przedłużył.

Profile popularnych stron z memami, opublikowały najciekawsze z nich na swojej tablicy. No to zaglądamy. Serwisy informacyjne podają ważny news. Znów budzi to naszą ciekawość                   i klikamy. Jeszcze tylko sprawdzimy co u znajomych. O! Ktoś się oświadczył, ktoś spodziewa się dziecka, ktoś jest smutny, ktoś idzie do kina, ktoś czyta książkę, albo kupił nową płytę              i żałuje wydanych pieniędzy. Piszemy komentarze, lajkujemy i udostępniamy. W między czasie, ktoś do nas napisał, jesteśmy kulturalni, więc odpisujemy, ale na szybkiej wymianie uprzejmości rozmowa się nie kończy.

I tak z przewidzianych 15 minut na sprawdzenie wiadomości, robi się godzina, druga, trzecia. A robota jak leżała, tak leży.

Po drugie prywatność. Patrzę na twój profil i wiem, jak i z kim spędziłeś weekend. Wiem jakie masz poglądy polityczne i religijne. Wiem co lubisz oglądać, czytać i słuchać. Widzę twój adres e-mail i numer telefonu. Wiem czy jesteś smutny czy radosny. Wiem czy proponować ci wyjście na wódkę czy na dyskotekę. Wiem kto jest twoim partnerem, i to że właśnie się pokłóciliście. Co więcej, wiem że partner dla ciebie zostawił swoją żonę i dziecko. Wiem, że jesteś szczęśliwą mamą.  Wiem też, że wczoraj dostałeś mandat. Wiem, gdzie pracujesz i że nie lubisz swojego pracodawcy. Wiem też, że masz problem z używkami. Powiedziała mi o tym fotka z flaszką w tle, trzecia w tym miesiącu! Wiem jaki masz rozmiar miseczki stanika. Wiem też, co jadłeś na kolację.

Nie wiem tylko po jakiego grzyba mi o tym wszystkim chciałeś mi powiedzieć? Pomyśl o tym J.

Po trzecie poczucie własnej wartości. Dlatego, że wbrew pozorom zabiegi, które mają cię podbudować, tak naprawdę obnażają cię i zabierają ci to co przed chwilą dały. Dlatego, że dzieląc się ze światem swoją prywatą, pokazujesz mi, że masz kompleksy. Pokazujesz mi, że nikt nie powiedział ci, że jesteś piękna. Byłeś w młodości gnojony, a teraz udowadniasz wszystkim jak bardzo mylili się co do ciebie.

Naprawdę wrzucanie kolejny raz tego samego selfie i zbieranie lajków, nie zmieni twojego postrzegania siebie. Chcesz mi pokazać, że kochasz siebie i swoje ciało, a tak naprawdę nienawidzisz tego człowieka, którego odbicie widzisz w lustrze. Setka lajków nie zmieni twojego poczucia wartości. Może poczujesz się lepiej ale poczucie wartości to nie dobre samopoczucie. Uwierz mi, emocje szybko opadną, zmażesz makijaż i zostaniesz taka sama.

Wrzucanie mądrych cytatów nie czyni cię mądrzejszym! Nie musisz mi udowadniać swojej mądrości, sam ją sprawdzę rozmawiając z tobą. Wiem, masz potrzebę bycia istotnym elementem w dyskusji, ale naprawdę nie zmienisz świata dzieląc się swoim zdaniem z fejsbukiem. Zmartwię cię, możni tego świata nie czytają Facebooka! Aktorzy i muzycy nie czytają twoich postów!

Nie denerwuj się, gdy ktoś z dyskutantów kończy dyskusję. Ma prawo zaczynać i kończyć kiedy chce. I tu nie chodzi o brak szacunku do ciebie. Widocznie ma ważniejsze sprawy niż dyskusja z tobą. Czemu miałby stawiać ciebie ponad swoje życie? Nie denerwuj się, gdy komentujesz z kimś „ważnym”, a ten nie raczy odpisywać na twoje wypociny. On profesor, szanowany publicysta, liczący się dysydent, a ty zwykły szary Kowalski. Naprawdę twój adwersarz nie ma ani trochę obowiązku odpisywać na twoje komentarze. Oczywiście, gdy nie odpisuje świadczy to o jego nadęciu i buractwie. W takim razie nie zagłosuj na niego w następnych wyborach, zmień autorytet, zacznij czytać kogoś innego, odlajkuj, usuń ze znajomych ale błagam nie wypominaj mu jego zachowania w komentarzach! Naprawdę twoje słowa nie zaszkodzą mu ale tobie! To ty obnażasz swoją małość, gburowatość, chamstwo, kompleksy, niskie poczucie wartości, czy co tam jeszcze. Twój święty oburz naprawdę go nie zaboli. Zaboli go mniej lajków, znajomych, słaby wynik wyborczy, spadek liczby wejść na stronę. Wbrew pozorom takich to boli najbardziej J.

A propos liczby znajomych. Naprawdę sądzisz, że paruset znajomych sprawia, że jesteś kimś ważnym?  Naprawdę sądzisz, że ci ludzie to twoja armia, która stanie w twojej obronie? Naprawdę sądzisz, że tym masom zależy na tym by być w gronie twoich znajomych?  Czy myślisz, że ilość życzeń na urodziny stanowi o tym, że jesteś dla tych ludzi ważny? Naprawdę sądzisz, że troska o ciebie, twój stan zdrowia itd. jest wyrazem autentycznego zainteresowania twoją osobą? Myślisz, że relacje na Facebooku mają odzwierciedlenie w „realu”? Odpowiedź nie może brzmieć inaczej jak nie!  Po prostu nie!

Wystarczy, że znikniesz na parę dni albo usuniesz konto i większość nawet tego nie zauważy! A ty będziesz wściekły, smutny i obrażony na cały świat, bo wszyscy mają cię gdzieś. Powiedz mi przyjacielu, czy kiedykolwiek oni byli zainteresowani tobą i byciem twoim znajomym? Gdy wylogujesz się do życia jesteś sam, bo nie masz zbudowanej żadnej relacji poza portalem. Może chciałbyś taką mieć ale nikt z wirtualnych znajomych nie chce budować z tobą relacji „na żywo”. Usuniesz Facebooka to nikt nie będzie pamiętał o twoich urodzinach!  Powiedz mi, niby dlaczego mieliby o nich pamiętać? Dlaczego mieliby dzwonić i pytać o twoje zdrowie? Czy jesteś ważniejszy od ich bliskich? Czym sobie zasłużyłeś na żywą relację? Dlaczego mieliby o tobie pamiętać?

Po czwarte wolność. Ponieważ Facebook idealnie nadaje się do manipulacji. Samemu w różnych sprawach posuwałem się do manipulacji, po to aby dowiedzieć się jakie będą reakcje moich znajomych. Moje obserwacje są zatrważające, niemal za każdym razem udało mi się manipulować ludźmi, grać na ich uczuciach i wywoływać określone reakcje. Nie ukrywam, że nie raz miałem ubaw po pachy, gdy kolejne osoby tańczyły pod to co im zagrałem.

Manipulacje udawały się nie tylko z pozycji pisania postów, ale także prywatnych rozmów. Niewidzialność rozmówcy daje pole do popisu kreatywnej manipulacji. Ileż to można wyciągnąć informacji, umiejętnie prowadząc rozmowę, sprzed ekranu komputera, będąc spokojnie opartym o fotel i popijając piwko? Nikt nie widzi moich reakcji, tego co naprawdę myślę i mówię.

Manipulować można poprzez obserwację tego co piszesz, lajkujesz i udostępniasz. Naprawdę niewiele potrzeba by doprowadzić do określonej reakcji, czy do uzyskania jakichś informacji.

Wiedzą o tym doskonale różnego rodzaju portale, które otwarcie prowokują jakimś nagłówkiem, tylko po to abyś kliknął i skomentował. Oni mają z tego hajs! Pamiętaj o tym!

 

Takie refleksje zrodziły się we mnie, po odstawieniu Facebooka na ponad miesiąc czasu. Oczywiście nie namawiam cię do nie korzystania z portalu, byłbym hipokrytą, przecież sam z niego korzystam. Zachęcam jednak do robienia sobie co raz dłuższych przerw od korzystania z fesja i co raz częstszego bycia off-line i on live. Naprawdę poczujesz różnicę i zasmakujesz wolności! 

 

Komentarze

  1. zk-atolik

    Oferta medialna!

    Dzięki przede wszystkim za czas ofiarowany współtwórcom i czytelnikom "Tezeusza" tj. kolejny wyróżniający się, oraz inspirujący tekst i zawarte w nim osobiste refleksje.

    Korzystając z współczesnych mediów wg. mnie dobrze wiedzieć, co tracimy, ale jeszcze lepiej również orientować się – mieć dostateczną świadomość: co one ich użytkownikom oferują?…… i np: jakie zapewniają korzyści, a jakie stanowią lub mogą stanowić szkody i zagrożenia?……

    Dlatego chyba warto również, a nawet przede wszystkim rozważyć i ustalić razem – co za pomocą współczesnych mediów, a szczególnie TV, YT i internetu w wymiarze globalnym oferuje  Ten, który jest i nie przepuszcza żadnej okazji?……

    Ps. W portalu "Tezeusz" dostrzegam coraz większy brak uczestników dyskusji, czy polemiki, a jednocześnie coraz mniej osób kulturalnych tj. skłonnych swoim czytelnikom, czy interlokutorm, bądź adwersarzom odpisywać….

    Dla zainteresowanych manipulacją w mediachhttps://www.youtube.com/watch?v=nmDx17EZVjo

    Szcześć Boże!

     
    Odpowiedz
  2. aharon-art

    Wojtek

    Wojciech. Czy brak wspólnot może być przyczyną tego że tak wielu ludzi szuka dziś jak słusznie zauważasz tych płytkich relacji Facebookowych?

     
    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code