Co tu zrobić?

Dzisiaj rozmawiałam o problemach ze służbą zdrowia, zwłaszcza z lekarzami. W tle rozmowy był strajk i trudności z dostaniem się do lekarza i na rehabilitację w ramach państwowej służby zdrowia.

Czy w sytuacji, gdy nie można dostać się do dobrego [państwowego] specjalisty, pójście prywatnie do lekarza i zapłacenie za wizytę jest ?czynnym akceptowaniem nieuczciwego systemu?. Bo przecież płaci się składki zdrowotne, czy się tego chce czy nie, a tu okazuje się, że wynagradzani dzięki temu lekarze zaniedbują swoje obowiązki [niewłaściwe, pobieżne leczenie] i zupełnie nie zajmują się pacjentem… A teraz jeszcze strajkują, więc nie przyjmują takich ?błahych? przypadków… A tu liczy się czas, bo zaniedbanie leczenia, zbyt późna rehabilitacja z pewnością odbije się na zdrowiu i sprawności człowieka.

Mnie wydawało się do tej pory zupełnie naturalną rzeczą, że w takiej sytuacji staram się szukać lekarza prywatnego. No ale co ze składkami, które płacę? Nie mam możliwości ich nie płacenia; nie mam też możliwości odzyskania pieniędzy, które wydam na leczenie prywatnie, nawet w jakiejś części. Jest to niesprawiedliwe, ale…

Tak naprawdę to z moich składek nie opłaciłabym specjalistycznego leczenia nowotworu czy innej bardzo poważnej i ciężkiej choroby, przeprowadzenia skomplikowanej operacji. Jest to leczenie zbyt kosztowne. Wszyscy, jako obywatele państwa, zrzucamy się do wspólnej kasy i łożymy też na tych, którzy do tej kasy dokładają mniej lub wcale. A potem te pieniądze są dzielone na potrzebujących. Owszem, można by tu dyskutować nad zarządzaniem tymi pieniędzmi tak, by one nie były marnotrawione i przejadane, ale teraz nie o to mi chodzi.

Po prostu w sytuacji, gdy potrzebuję leczenia [ja lub ktoś z mojej rodziny], a państwowa służba zdrowia nie staje na wysokości zadania, mając jakieś dodatkowe pieniądze, które mogę przeznaczyć na leczenie, po prostu to robię…

Tak, tylko że wtedy staję ?ponad? tymi, których na takie dodatkowe leczenie nie stać, którzy na państwową służbę zdrowia są ?skazani?. Czy mam do tego prawo? Czy takie postępowanie z mojej strony jest uczciwe wobec współobywateli?

Myślę, że w tym momencie dotyka mnie osobiście problem niesprawiedliwości, jaka panuje na tym świecie. Od zawsze na nim byli i nadal będą ci, którzy mają lepiej i ci, którzy mają gorzej. W tej konkretnej sytuacji ja mam lepiej. Nie podoba mi się to… Uwiera mnie sytuacja, w której namacalnie doświadczam swojej ?lepszości?. Co mam zrobić? Nie skorzystać z możliwości i liczyć się z tym, że nie będę w pełni sprawna? Ale przecież oznaczać to może nie wykorzystanie w pełni talentów, jakimi mnie Bóg obdarzył. Poprzez swoją niepełnosprawność nie tylko będę mogła mniej pracować dla innych, ale i sytuację tę mogę przeżywać ze szkodą dla duszy…

Bo jeśli w sytuacji bólów, cierpienia będę złorzeczyła lekarzom, którzy zaniedbali kiedyś tam swoje obowiązki, to może lepiej postarać się bardziej i za własne, dodatkowe pieniądze naprawić to, co oni ?zepsuli?? Czy mogę dzisiaj być pewną siebie, tego, co będę czuła i jak myślała za kilka lat?

Łatwo jest teoretyzować, gdy jestem zdrowa, w pełni sprawna, gdy obok mnie są ludzie, gotowi mi pomóc, usłużyć. Trudniej jest kochać tych, którzy mi jakoś zaszkodzili [mniej lub bardziej świadomie, bo w sumie to nie mam pewności co do ich intencji, nie znam ich]. Kochać, to wielkie słowo ? trudniej o nich nie myśleć źle… ?Dzięki? nim mam teraz problemy, dylematy, kłopoty. Ponoszę dodatkowe koszty, tracę cenny czas, nerwy, zdrowie.

No i mam dylemat do rozwiązania ? jak być chrześcijaninem, który ma lub może mieć lepiej od innych?

 

Komentarze

  1. Fajencja

    Sądzę Pani Elzbieto, ze

    Sądzę Pani Elzbieto, ze jest to dosc teoretyczne rozwazanie, bo mysląc tak moznaby dojsc do wniosku, ze nie powinno sie robic nic ekstradobrego, bo mogłoby to zasmucic innych, wpedzic ich w stress z powodu, ze oni nie potrafia, zapomnieli, nie maja czasu zeby czynic dobro.
    Dbanie o swoje zdrowie (pomijam tu hipochondrie) jest jednym z podstawowych praw czlowieka, ktory winien kochac blizniego swego jak siebie samego. A wiec siebie tez nalezy kochac i o siebie dbac.
    Jesli po zaplaceniu lekarzowi i w ogole zaspokojeniu ludzkich rodzinnych podstawowych potrzeb troche tych pieniedzy jeszcze zostanie, mozna wtedy pomoc drugiemu.
    W KKK powiedziane jest, ze najpierw winnismy dbac o najblizszych, potem dalszych, a pozniej tych jeszcze dalej.

     
    Odpowiedz
  2. Anonim

    Ludzie nigdy nie będą

    Ludzie nigdy nie będą równi i nie będa mieć tego samego, wszystko jedno z jakiej puli. Dlatego ze juz rodzimy sie z pewnymi dysproporcjami.Sa zdolniejsi, zdolni – i uposledzeni, zdrowi i silni oraz urodzeni kalecy słabi fizycznie, pracowici i oszczędni oraz notoryczni lenie liczacy tylko na to co dostaną od drugiego człowieka zapracowujacego sie do stanu choroby , egoisci oraz ludzie pełni empatii ( ostatnie badania donosza ze sa to cechy genetyczne, wrodzone, a nie nabyte w dziecinstwie).

    Zatem wkładanie wszystkich do jednego „wora” jest niemozliwe. Niemozliwe jest tez stosowanie komunistycznej „od kazdego wg zdolnosci kazdemu wg potrzeb” , bo to doprowadzało do jeszcze wiekszej patologii – jak wiemy.

    Nie mozna dbac o drugiego człowieka, kiedy ten robi wszystko, aby o siebie nie dbac i niszczy nasze starania.
    Owszem nasza troska ma tylko wredy sens, kiedy dany człowiek nie moze sam o siebie zadbac.

    Kiedys wstrzasneło mnie opowiadanie znajomego jak to osoby, ktore mieszkały w domu dla bezdomnych maja za darmo wode, prad, gaz oraz odziez, ktora nawet NIE PIORA tylko wyrzucaja kiedy jest brudna, bo im sie nie chce prać – zwłasza odzież dziecięcą – bo dostają nową czystą, a ja i inni musimy cięzko pracowac aby za te wode i prad i odziez zapłacic i ja szanowac i prac i oszczedzac, aby wystarczyła jak najdłuzej.

    Doszlismy do tego ze opieka zdrowotna jest „bezpłatna” składki sa rozkładane na całe społeczenstwo. Pani Elżbieto,pisze Pani:

    „Tak, tylko że wtedy staję ?ponad? tymi, których na takie dodatkowe leczenie nie stać, którzy na państwową służbę zdrowia są ?skazani?. Czy mam do tego prawo? Czy takie postępowanie z mojej strony jest uczciwe wobec współobywateli?

    Jezeli juz tak oceniamy zaangazowanie lekarzy – to czemu nie przenosimy tego np na mieszkania? Czemu to kazdemu obowiązkowo nie przysługuje mieszkanie płacone ze wspolnej panstwowej kasy? Jedni przeciez mają wille i apartamenty, inni skromne mieszkanka a sa tez bezdomni.To tez jest niesprawiedliwe. Albo woda, czemu nie jest dla kazdego wg potrzeb,płacona z jakiejs miesiecznej składki – tylko płaci sie za tyle ile sie zuzyje?
    Idzmy dalej, np obiad. Czemu musimy kupowac jedzenie a nie składac sie do wspolnej kasy i dostawac potem tyle ile nam potrzeba tak jak teraz opieke lekarską? A przeciez sa głodne dzieci przychodzace do szkoły bez sniadania, jak i te opychające sie łakociami.
    A zróznicowanie dzieci i dorosłych tym w co sa ubrane? To tez jest niesprawiedliwe, ale z kolei ubieranie wszystkich identycznie jak z epoki Mao byłoby tragiczne.

    Zrównanie tego doprowadziłoby do idealnej komuny, ktora jak wiemy sie nie sprawdza.

    Jezeli Bog nie stworzył ludzi idealnie równych o rownych mozliwosciach, zatem w Jego planach było równiez zroznicowanie tych ludzi tym w jaki sposób umieja i moga o siebie zadbac.

    Pyta Pani:
    „No i mam dylemat do rozwiązania ? jak być chrześcijaninem, który ma lub może mieć lepiej od innych?”

    Nie mozemy miec wszyscy tego samego.Jest to niemozliwe. Zawsze bedzie lepiej lub gorzej.

     
    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code