Anioł Szczerości

Anioł Szczerości chroni mnie przed uleganiem – cudzej presji bądź oczekiwaniom ("obsesji"?).

Człowiek szczery – jest oczyszczony, dzięki temu że przeszedł przez łaźnię wodną poznania siebie samego, by zmyć to wszystko, co mąciło jego pierwotny obraz.

Człowiek wolny jest od wpływu innych ludzi. Nie pozwala się określać przez ich oczekiwania. Żyje w zgodzie ze swoją duszą. Ona go inspiruje do prawdziwego życia.

Człowiek szczery jest po prostu sobą, wolny od sztuczności i zmanierowania.

Proś Anioła Szczerości, by cię nieustannie oczyszczał i uwalniał.

 

13 Comments

  1. jadwiga

    szczerość pod warunkiem, że nie rani innych

    Zawsze uwazałam, że nalezy być szczerym i mówic prawde.

    W miarę upływu lat jednak zmieniłam zdanie. Sa w zyciu sytuacje, kiedy szczerość i prawda może zabijać.Może wtedy trzeba milczec?

     
    Odpowiedz
  2. elik

    Sinceritas !

    Dziękuję Pani za próbę ukazania roli i znaczenia w życiu codziennym szczególnej cnoty, jaką jest szczerość !

    Proszę uprzejmie rozwinąć, czy doprecyzować, co to wg. Pani znaczy przejść : " przez łaźnię wodną poznania siebie samego"?…..

    A może warto również zastanowić się i razem jeszcze dokładniej ustalić :

    – co to jest szczerość?….

    – co to znaczy być człowiekiem szczerym?….

    – jak kształtować, rozwijać i zachować postawę (cnotę) szczerości?……

    Wg, mnie cnota szczerości ściśle wiąże się z prostotą (simplicitas), to one przede wszystkim określają nie tylko postawę etyczną, lecz również właściwość człowieczego bytu.

    Któregoś dnia przyszli do Jezusa uczniowie i zapytali – jaki to porządek obowiązuje, w tej istotnej sferze człowieczego bytu, którą nazywasz Królestwem?………. Jezus w ich obecności ujął za rękę dziecko i rzekł : "Zaprawdę, powiadam wam; kto nie przyjmie Królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego." (Mk10,15)

    Co Chrystus ma na uwadze, kiedy postawie właściwej dziecku przypisuje, aż taką rolę i znaczenie?…….

    Szczęść Boże !

     
    Odpowiedz
  3. elik

    Milczenie jest cnotą, lecz bywa również akceptacją zła !

    Droga Jadziu !

    Wg. mnie w wielu przypadkach, a szczególnie w relacji osobowej (dyskusji) zdecydowanie lepiej jest zamiast milczeć, formułować i artykułować szczerze (rzetelnie) argumenty, lecz z miłością lub życzliwością i

    Należy prezentować innym (zainteresowanym) swoje myśli (przemyślenia) i doświadczenia (świadectwa), a troski, rady i odczucia, a nawet zastrzeżenia wobec bliźniego, czy osoby bliskiej. Przede wszystkim po to, aby ustrzec innych przed błędem, złym (głupim) wyborem lub fatalną w skutkach decyzją.

    Oczywiście nie zawsze jest konieczna afirmacja swoich poglądów, przekonań, czy uwag, zastrzeżeń, a tym bardziej mniemań, wątpliwości, podejrzeń, oskarżeń, czy nie sprawdzonych tj. nie zweryfikowanych informacji.

    Proszę ewentualnie podać wybrany przykład sytuacji życiowej, czy relacji osobowej, która skłania Ciebie, do milczenia.

    Pozdrawiam Ciebie serdecznie !

     

     

     
    Odpowiedz
  4. jadwiga

    Eliku

    Proszę ewentualnie podać wybrany przykład sytuacji życiowej, czy relacji osobowej, która skłania Ciebie, do milczenia.

    Przykład 1. Mój ciężko chory umierający maż. Mimo iż minęło od tego czasu juz 12 lat – do dzis uwazam, że postąpiłam ŹLE – nie ukrywając przed nim jak cięzko jest chory i chociaż mówiłam w najdelikatniejszy sposób – uwazam, ze wtedy NIE POWINNAM BYĆ SZCZERA. Powinnam kłamac – ale nie potrafiłam.

    Przykład2.Moja Matka – bedąca obecnie w Domu Opieki. Ma 89 lat. Jako dziecko bardzo mnie skrzywdziła.Do dzis mam z tym zwiazane koszmary nocne.Ze dwa lata temu próbowałam jej to uswiadomic – ale ona wie swoje i niczyich słów nigdy nie przyjmowała do wiadomosci  i nie przyjmuje. Wie lepiej niz ktos inny.Jest całkowicie kontaktowna.

    Czy jest sens miec pretensje do 89 letniej osoby? Po co na koniec zycia uswiadamiac jej w zasadzie na siłę, jaka była podła?

    To nie ma nic wspolnego z przebaczaniem i czyms takim. Chodzę do niej odwiedzam ja i …milcze o przeszłosci. Nie ma sensu BYC SZCZERĄ w tym przypadku. I teraz to juz potrafię. Bo po co tu szczerosc? Co osiagne?

    Chyba wystarczy …

     
    Odpowiedz
  5. rzusto

    Własna nieszczerość

    To o czym Pani pisze urzekło mnie. To bardzo osobiste i szczere. Wydaje mi się, że właśnie o to chodzi. Nie każdy jest w stanie zrozumieć nasze intencje i prośby. Dlaczego? Pewnie jednym z powodów jest nieszczerość wobec siebie.

    Milczenie jest cnotą – i jak sama Pani pisze czasami warto zamknąć usta. Co nie oznacza zapomnieć – bo nie wszystko da się zapomnieć. Trzeba to szczerze przepracować i pogadać ze sobą, z kimś bliskim.

     
    Odpowiedz
  6. jadwiga

    Łucjo

    Myślę, że lepiej przyjąć że mama dała, co mogła…

    I niestety jest to najgorsze co mozemy zrobic dla siebie.Przez lata wierzymy ( wierzyłam) ze to było dobre i jedyne wyjscie. I były koszmary senne, depresja, nie wiadomo skąd i dlaczego  – dopoki nie przypomnimy sobie i nie uswiadomimy tłumionych przez lata uczuc i kto skrzywdził – i ze to – w co wierzylismy, ze było wspaniałe i pełne miłości –  wcale nie było dobre i nasza tłamszona złośc powinna zostac uswiadomiona.

    I nic tu juz ani terapeuta nie pomoze, ani kierownik duchowy. Traumy dzieciństwa są tak silnie wdrukowane, że niestety do konca zycia skutkują koszmarami i nic zrobić sie nie da. Tutaj przebaczenie nie ma nic do rzeczy. A tymbardziej przyjmowanie, że ktos dał co mógł…

    Ale tez nie ma sensu chciec przeprosin od osoby, która wcale przepraszac nie ma zamiaru i nie czuje się winna.

    Naprawde życie jest bardzo skomplikowane.

     
    Odpowiedz
  7. Halina

    Prawdę o sobie poznajemy częściowo

     Szczerzy wobec siebie będziemy wtedy, gdy uświadomimy sobie, że w pewnych sytuacjach możemy być nieprzewidywalni. Gdy dajemy sobie możliwość decydowania i ponoszenia konsekwencji. Nie robimy dramatu, że nie sprostaliśmy jakiejś sytuacji. Najważniejsze, żebyśmy umieli wyciągnąć jakąś naukę z tego, co zdarzyło się nam w życiu zagrać, zafałszować, ulepszyć swój wizerunek. Ważne by mieć dystans do różnych zdarzeń, uczyć się je zobaczyć z boku- w miarę obiektywnie. Podstawą jest zaufanie do siebie, a szczerość jest blisko zaufania. Jeśli jestem ze sobą szczera, to nie zmywam i nie wymazuję z przeszłości niefajnych rzeczy. Wiem, że taka bywam, ale tylko bywam. Jeżeli jednak zaczynam coś zamazywać, to już rozmijam się ze szczerością. Jeżeli zafałszuję siebie, to stworzę fałszywe relacje. Jak nie zrozumiem siebie, to nie zrozumiem drugiej osoby. Konfrontacja z prawdziwymi zdarzeniami ma dla nas moc oczyszczającą. Inni są dla nas lustrami, informatorami; powiedzą nam o niektórych faktach, ale " sito" musi być wewnątrz nas, żeby przesiać wszystkie informacje, porównać je z innymi doświadczeniami, poukładać, zestawić z naszą hierarchią wartości. To taki wewnętrzny aparat, bez którego nafaszerowani zachwytami na swój temat lub krytycznymi informacjami-odlecielibyśmy w ułudę i utracilibyśmy tożsamość. A utrata tożsamości uniemożliwia bycie szczerym oraz nawiązanie szczerego kontaktu z innym człowiekiem. Bez poczucia własnej tożsamości człowiek nie nawiąże szczerej relacji, które oparte są na więzi, bo jak zafałszuję siebie, to stworzę UWIEZ zamiast więzi, albo transakcję-nigdy relację.

    Nie zawsze warto obierać zawsze kurs na prawdę w relacjach z ludzmi. Jedni zaczynają zdrowieć, dowiedziawszy się, że chorują na raka, inni po otrzymaniu tej informacji na drugi dzień umierają. Jeden chce wiedzieć, że żona go zdradza, inny nie. Szczerość musi służyć jakiemuś dobru. Jednak nie zawsze, to co my uważamy za dobre, będzie nim dla innego. Ważne są intencje, po co i w jakim celu chcemy coś przekazać drugiej osobie. 

    Niestety często jest tak, że jedyna dostępna nam szczerość, to świadomość,  jak pisał Gombrowicz, że szczerość jest nam niedostępna.

     
    Odpowiedz
  8. elik

    Uczucia szczere są ważniejsze, niż zbędne słowa !

    Jadziu serdecznie dziękuję za Twoją otwartość i szczerość uczuć, oraz za ukazane nam przykłady, a wzięte z życia osobistego.

    Ad1 O ile dobrze zrozumiałem Ciebie w przypadku osoby umierającej akceptujesz to, że jest pożądane niezwłoczne uświadomienie jej stanu choroby i istniejącego zagrożenia. Najlepiej przez osoby bliskie, a więc milczenie, udawanie, bądź kłamstwo, czy brak szczerości tj. inne pozory mogą być przyczyną odwlekania decyzji pojednania się z Bogiem i zaniedbania ostatniej przysługi osoby duchownej.

    Ad2 Uporczywe trwanie w błędzie to ewidentny grzech, a więc stosowna interwencja tj. właściwa pomoc w zmianie stanu świadomości może być, dla Ciebie wyjątkow trudna i kłopotliwa, lecz wydaje się celowa, pilna i konieczna – szczególnie u osoby starszej i będącej w błędnym przeświadczeniu.

    Pytasz – co osiągnę?…..być może przyczynisz się, do pojednania z Bogiem i zbawienia duszy osoby bliskiej i mimo wszystko kochanej.

    Szczęść Boże !

     
    Odpowiedz
  9. elik

    Lepiej szczerze porozmawiać ze sobą, niż milczeć !

    Ma Pan rację warto szczerze porozmawiać ze sobą, a szczególnie z osobą zawsze obecną i bliską, tj. jedyną  i kochaną, także bezgranicznie zaufaną i oddaną. 

    Jednocześnie m.in. usilnie starającą się być człowiekiem dobrym, wiernym, szczerym, otwartym, prawym i sprawiedliwym, bezinteresownym, wiarygodnym, wielkodusznym, wspaniałomyślnym etc.

    A milczenie nie zawsze jest cnotą, bywa i tak, że jest wyrazem tolerancji, bądź obojętności, a nawet formą akceptacji postawy złoczyńców lub przyzwolenia istniejącego zła.

     
    Odpowiedz
  10. quqzar

    Pokora milczenia

    Milczenie może być często wyrazem pokory i miłosierdzia wobec drugiego człowieka – poruszające przykłady podane są powyżej. Z każdego bezużytecznego słowa, które wypowiedzą ludzie, zdadzą sprawę w dzień sądu. (Mt 12,36)

    Trzeba najpierw zająć się sobą i swoimi belkami w oczach. Do poprawiania innych lepiej się nie spieszyć. Pozdrawiam

     
    Odpowiedz
  11. jadwiga

    Eliku

    Ad1 O ile dobrze zrozumiałem Ciebie w przypadku osoby umierającej akceptujesz to, że jest pożądane niezwłoczne uświadomienie jej stanu choroby i istniejącego zagrożenia. Najlepiej przez osoby bliskie, a więc milczenie, udawanie, bądź kłamstwo, czy brak szczerości tj. inne pozory mogą być przyczyną odwlekania decyzji pojednania się z Bogiem i zaniedbania ostatniej przysługi osoby duchownej.

    Nie, OBECNIE juz uwazam, że przykrą prawde nalezy zachowac dla siebie. Tym bardziej, że wyroki medycyny nie są jednoznaczne, znam kilka osób, które wg medycyny powinny nie życ a żyja i maja się dobrze.

    Taka prawda może zabic. W tym wypadku pozadane jest kłamstwo.

     

    Ad2 Uporczywe trwanie w błędzie to ewidentny grzech, a więc stosowna interwencja tj. właściwa pomoc w zmianie stanu świadomości może być, dla Ciebie wyjątkow trudna i kłopotliwa, lecz wydaje się celowa, pilna i konieczna – szczególnie u osoby starszej i będącej w błędnym przeświadczeniu.

    Pytasz – co osiągnę?…..być może przyczynisz się, do pojednania z Bogiem i zbawienia duszy osoby bliskiej i mimo wszystko kochanej.

    W tym wypadku osiagnęlabym tylko i wyłacznie kłótnię i obrazę.Wiec nie ma sensu. A jezeli ktos nie ma poczucia grzechu i zła – to jak sie ostatnio dowiedziałam – grzechu nie ma.

     
    Odpowiedz
  12. elik

    Słowa użyteczne zamiast milczenia !

    Jeśli milczenie ma być wyrazem pokory i miłosierdzia, to czym są ostatnie słowa Jezusa ukrzyżowanego?……

    Wg. mnie zdecydowanie lepszą alternatywą na bezużyteczne słowa są stosowne czyny, gesty, także słowa szczere i użyteczne np; wiary, nadziei, usprawiedliwienia, pocieszenia, przebaczenia, obietnicy etc.

    Co nie znaczy, że obecność, bliskość i milczenie w określonych sytuacjach nie ma znaczenia, wartości i swojej wymowy.

    Szczęść Boże !

     
    Odpowiedz
  13. lucja

    Szczerość bez miłości

    Jadziu,

    Szczerość bez miłości będzie zadawaniem bólu. Jaki cel jest w "upominaniu się o swoje" u mamy… Nie wiemy, dlaczego zadawała rany swej córce. Żaden rodzic,  nie chce krzywdzić dziecka. Nie zawsze potrafi kochać, choć na pewno stara się jak może.

    Warto ofiarować mamie promyczek miłosierdzia, i nie przekazywać dalej swoich ran. Zamiast tego – lepiej postarać się o przebaczenie na terapii lub w kierownictwie duchowym…

    Myślę, że lepiej przyjąć że mama dała, co mogła…

     
    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code