Jonasz i Bóg łaski…

W Jonaszu ustawało życie, było to straszne przeżycie dla niego, być może ty czytelniku, jesteś właśnie teraz w takiej sytuacji, że wszystko ci się zawaliło i że nie widzisz rozwiązania dla swojej sytuacji, być może czujesz się, jak Jonasz w rybie, zamknięty w kleszczach sytuacji zdawałoby się bez wyjścia. Zaufaj Panu proszę, bo Bóg wydobył życie Jonasza z przepaści, uratował go i ryba wypluła go tam, gdzie chciał Bóg.

Mój Bóg, mój przyjaciel…

Kiedyś tam miałem jedynie mgliste przekonanie, że jest Bóg, że gdzieś tam jest w niebie, że trzeba się Go bać, bo srogi, bo patrzy na nasze uczynki i gotów jest karać za złe a nagradzać za dobre. Bóg, który ma tam w niebie jakiś rodzaj miernika, którym mierzy dobro i zło wyrządzone przez nas w czasie życia.

Kamień pod głową…

Stajemy się w ten sposób materiałem na budowlę jeszcze większą, stajemy się jak to Piotr mówi kamieniami żywymi, które idealnie pasują do budowli Bożej, którą jest Kościół część Królestwa Bożego. Powołani z ciemności do światłości, po to aby rozgłaszać Bożą chwałę. 1 Ptr 2,9-10

W tym nowym roku…

Płyniemy zatem dalej. Różnie z naszą łodzią bywa, czasami jesteśmy w przyjaznej przystani, a czasami miota nas sztorm przez wiele dni i nocy. Czasami jesteśmy woźnicami spokojnego zaprzęgu, a czasami jesteśmy jak pijany woźnica, który w swym szaleństwie nie bacząc na skutki rozładowuje swój stres goniąc konia jakby był on bolidem F1.

40 lat później

40 lat później…  Jest rok 1976, 25 osobowa grupa bardzo młodych, bo piętnastoletnich absolwentów szkoły podstawowej nr 3 w Świeciu Zobacz więcej

Liverpool…

  Liverpool…   Jestem już kilka dni w Liverpool, bardzo tęskniłem za rodziną i cieszę się ich obecnością. Dzieci mają Zobacz więcej