Tygodnik "Echo Katolickie"

Bóg wynagrodzi

Bóg wynagrodzi każdą łzę

Agnieszka Warecka

Jak nie zboczyć z obranej ścieżki? Pozostaje mocne przylgnięcie do krzyża Jezusa – kontemplacja Miłości, która nie cofnęła się przed niczym, byle zapewnić nam zbawienie. Sami sobie nie poradzimy. Jednak mając oparcie w Bogu, możemy wszystko. Ceną jest zawierzenie!

Czy to możliwe, aby Bóg chciał, by człowiek upadł? – On pragnie wyłącznie naszego dobra, ale w swojej mądrości i wszechmocy dopuszcza zło, by później wyprowadzić z niego dobro – zastrzega Anna, matka 35-letniego Karola. – Mój syn był narkomanem.

Odszedł też z Kościoła – kobieta nie ukrywa, że życiowa ścieżka jej syna stała się przyczyną wielu łez wylanych w samotności, ale też zdopingowała ją do tym intensywniejszej, wytrwałej i szczerej modlitwy. A że nadzieja zawieść nie może, Karol dziś nie dość, że na nowo odkrył w sobie radość z bycia Bożym dzieckiem, to jeszcze poświęcił życie na niesienie pomocy ludziom, którzy uwikłali się w różnego rodzaju uzależnienia.

– Czy gdyby mój syn nie doświadczył upadku, byłby teraz tak wrażliwy na los innych? – zastanawia się. – Czy miałby w sobie tak wielką pokorę i czynił tyle dobra, gdyby nie odkrył Boga, który przebaczył mu jego grzechy i powołał do lepszego życia? A ja? Czy moja wiara byłaby tak silna, gdybym nie dostąpiła łaski wysłuchania modlitwy? – mnoży pytania. Anna nie ma wątpliwości, że dla Boga wszystko jest możliwe. Jednak, aby Boży zamysł mógł się powieść, trzeba Mu zaufać! – Ufność przynagla niebo do ruszenia nam z pomocą. Szczerze w to wierzę – podsumowuje.

Troszczy się o nas Bóg

Adam wychował się w domu dziecka. Podczas gdy jego kolegów odwiedzali rodzice bądź wujostwo, jego ukochaną ciocią była pani Jadzia z bidula. Po latach los się do niego uśmiechnął. Poznał dobrą dziewczynę i założył rodzinę. Jednak kiedy żona oznajmiła mu, że będą mieli dziecko, wpadł w panikę. „Ja tatą?”- głowił się.

Żył w przekonaniu, że nie potrafi nim być, ponieważ nikt nie nauczył go, jak być ojcem. Dopiero przylgnięcie do Boga, zyskanie świadomości, że ma Ojca w niebie i matkę – Maryję, pozwoliły mu na pełne ufności spojrzenie w przyszłość. „Troszczy się o nas Bóg, który może wszystko!” – deklaruje z uwagą, że nie mógłby wymarzyć sobie lepszej polisy na udane życie.

Adam stoi na straży stanowiska, że kiedy dziś zasnute jest lękiem przed jutrem, człowiek żyje po omacku… Licząc na siebie, naraża się na ciągłe upadki. „Nikt z nas nie jest panem swojego losu” – akcentuje. Kończy uwagą, że kiedy spojrzymy w przeszłość, dostrzeżemy, iż ostatecznie zawsze wszystko jakoś się układa. „Po co więc tracić energię na strach? Czy nie lepiej zaufać słowom Boga, który mówi, że każdy włos na naszej głowie jest policzony?” – podpowiada.

W niebie nie będzie łez

Zazdrość – niby ludzka rzecz, ale też grzech wpisany w kanon głównych przewinień. Tymczasem trudno o duchowy heroizm, kiedy analizując życie bliźnich, odkrywamy, że innym zawsze wiedzie się lepiej: są zamożniejsi, mają zdrowe dzieci, omijają ich choroby, a los nie krzyżuje ścieżek ze złymi ludźmi… Pociechą jest obietnica Jezusa, iż Bóg wynagrodzi każdą krzywdę, że w niebie nie będzie już łez, tylko wieczne szczęście. A komu więcej dano… No właśnie.

Jest też druga strona medalu… Wielu pobożnych łudzi się, że życie w bliskości Boga staje się gwarancją spokoju. I kiedy na człowieka spada cierpienie, buntuje się, bo przecież nie zasłużył na krzyż, zwłaszcza że wokół nie brakuje innych – w jego opinii: dużo gorszych… Historie życia tak świętych, jak i zwykłych ludzi, którzy nagle zapragnęli być bliżej Boga, uczą jednak, że kiedy człowiek zaczyna ćwiczyć się w świętości, tym intensywniej uderza w niego zło.

Jak nie zboczyć z obranej ścieżki? Pozostaje mocne przylgnięcie do krzyża Jezusa – kontemplacja Miłości, która nie cofnęła się przed niczym, byle zapewnić nam zbawienie. Sami sobie nie poradzimy. Jednak mając oparcie w Bogu, możemy wszystko. Ceną jest zawierzenie!
_______________________________________________________________

Wtedy wszystkie krzyże świata wydadzą się nam różami

Duchowym synom i córkom pragnącym umocnienia więzi z Bogiem o. Pio dawał konkretne wskazówki. Wprowadzenie ich w czyn zaowocować ma pobożnym życiem.

Rady świętego z Pietrelciny nadal są aktualne! Co najważniejsze, dostosowanie się do duchowych wytycznych bynajmniej nie wykracza poza ludzkie możliwości. A jak bardzo wzmacnia wiarę…

Po pierwsze…

„Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra” (Rz 8,28) – powołując się na słowa św. Pawła Apostoła, o. Pio przypominał, iż Bóg nawet zło potrafi przemienić w dobro, pod warunkiem jednak, że człowiek będzie Mu oddany bez żadnych zastrzeżeń. „A więc także i grzechy, od których nie zawsze cię Bóg zachowa, On w swojej opatrzności potrafi obrócić w dobro, jeśli Mu będziesz służył” – pouczał.

Jako przykład kapucyn przywoływał postać króla Dawida, tłumacząc, że gdyby nie popełnił on grzechu, to chyba nigdy nie zdobyłby się na tak wielką pokorę. A Maria Magdalena? Czy miłowałby tak gorąco Jezusa, gdyby nie zostały jej przebaczone liczne grzechy? Z drugiej strony patrząc, Nauczyciel nie przebaczyłby jej, gdyby ich nie popełniła…

„Rozważaj więc wielkie Boże miłosierdzie – ono przemienia nasze nędze w dzieło swojej dobroci i łaskawości. Ono z naszej złości i jadu nieprawości potrafi wysączyć zbawcze soki dla naszych dusz” – uwrażliwiał swoje duchowe dzieci. Zakonnik apelował też, by nie dręczyć się utrapieniami, jakiekolwiek by one nie były, tylko starać się z całego serca kochać Boga. Wtedy – jak zapewniał – wszystko wyjdzie na dobre. „Nawet nie trzeba za dużo przemyśliwać nad tym, co z tego będzie, kiedy to będzie i jakie to dobro będzie.

Jeśli Bóg kładzie ci na oczy błoto niewiedzy, to nie po to, by pozbawić cię wzroku, ale byś lepiej widział i by cię uczynić wspaniałym, godnym miłości i podziwu wobec aniołów. Może Bóg chce, byś upadł, jak ongiś to uczynił ze św. Pawłem, który spadł z konia”?

O. Pio apelował, by nie tracić nadziei i odwagi z powodu upadków. Lepiej – jak tłumaczył – uczynić akt pokory, ożywiając i odnawiając nadzieję. „Tracić otuchę i niecierpliwić się po upadku – to sztuczka i zasadzka nieprzyjaciela, to oddanie mu broni i pozwolenie mu na odniesienie zwycięstwa” – przestrzegał z uwagą, iż musimy pamiętać, że łaska Pana zawsze jest gotowa, by nas podźwignąć.

Po drugie…

„Bóg jest naszym Ojcem! Czy jest sens bać się takiego Ojca, który zapewnił nas, że bez Jego woli i Opatrzności nawet włos z głowy nam nie spadnie”? Świadomość bycia umiłowanym dzieckiem Boga winna prowadzić nas – co akcentował święty z San Giovanni Rotondo – do kochania Ojca i służenia Mu. „Wypełniaj więc swoje obowiązki i nie martw się o nic więcej. Zobaczysz, że gdy tak będziesz układał swoje życie, to Jezus sam zatroszczy się o ciebie” – radził, przywołując na potwierdzenie tezy słowa Jezusa wypowiedziane do św. Katarzyny ze Sieny: „Myśl o Mnie, a Ja będę myślał o tobie”.

Po trzecie…

„Czy brak wam było czego, kiedy was posyłałem bez trzosa, bez torby i bez sandałów?” (Łk 22,35) – o. Pio uwrażliwiał, iż słowa Mistrza skierowane do uczniów winny przypominać nam, czym w istocie jest zaufanie do Boga. Oni odpowiadali, że nie…

„Dlatego i tobie to samo powiadam, że kiedy ogarnia cię zmęczenie i zniechęcenie, i nie odczuwasz żadnej ufności względem Boga, to czy ten trud powalił cię kiedy?” – pytał i wyjaśniał: „Czemu więc nie starasz się ochoczym sercem pokonać przeciwności? Jeśli cię Bóg nie opuścił w przeszłości, to jakże mógłby opuścić cię w przyszłości?”.

Kapucyn apelował, by nie trwożyć się przyszłymi wydarzeniami, ponieważ zło, jeśli nawet przyjdzie, to Bóg da nam siły do zniesienia go. Przypomniał, jak Jezus polecił św. Piotrowi, by szedł do Niego po falach. Szymon uląkł się, gdy zawiał wiatr, i zaczął tonąć. Wtedy Mistrz podał mu rękę i rzekł z wyrzutem: „Małej wiary, czemu zwątpiłeś?” (Mt 14, 31). „Jeśli Bóg każe nam chodzić po wzburzonych falach, to nie trzeba wątpić, nie trzeba się lękać. Bóg jest z tobą, a ty miej odwagę, a cieszyć się będziesz wolnością” – uspokajał.

Po czwarte…

Kolejna rada dotyczy wieczności. Święty z Pietrelciny uwrażliwiał, że dla dzieci Bożych bardzo małe znaczenie winno mieć to krótkie życie, które przemija, gdyż „przez wieczność będziemy żyć w chwale Bożej”. „Zastanów się więc, czy idziesz właściwą drogą do wieczności, czy już stawiasz swoją stopę na tej drodze…” – zachęcał do duchowego heroizmu, pocieszając, iż „nie ma znaczenia życie w tym przemijającym i niespokojnym świecie”.

Po piąte…

„Co do mnie, nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa” (Ga 6,14) – wskazując na słowa św. Pawła, o. Pio apelował również, byśmy zachowali w sercu Jezusa ukrzyżowanego, a wtedy wszystkie krzyże świata wydadzą się nam różami.

Zakonnik nie miał wątpliwości: „Dopóki będzie choćby jedna kropelka krwi w naszym ciele, dopóty będzie trwała walka między dobrem a złem”. Wyjaśniał przy tym, że próby, jakim poddaje nas Pan, są wyróżniającym znakiem Jego szczególnego umiłowania i jakby drogocenną perłą dla duszy.

„Te wszystkie trudności przeminą bardzo szybko, jak przemija zima, a po niej nastaje wiosna” – tłumaczył w swoich pismach, pocieszając, iż będzie ona tym bogatsza i piękniejsza, im więcej przetrwaliśmy życiowych nawałnic i burz.

Agnieszka Warecka

Źródło: Tygodnika „Echo Katolickie”(Nr. 46. 2016)

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code