Teoria duchowości

Wizerunek Boga

Wizerunek Boga

Marta Kawa

Wizerunek Boga, jaki posiadamy i uczucia, jakie wobec Niego żywimy, mogą stanowić źródło naszego odbioru i postrzegania świata. Narzuca się wręcz pragnienie, aby przekształcić słynną sentencję Ernesta Hemingwaya i orzec:
„Powiedz mi, jaki jest twój Bóg, a powiem ci, kim jesteś”.

Ludzie od wieków poszukują odpowiedzi na pytanie, jaka postawa wobec Boga jest tą, którą moglibyśmy uznać za wzór do naśladowania. Biblia i tradycja dostarcza ilustracji wielu postaci, których świadectwo życia może być dla nas wskazówką, jak należy postępować, aby nie narazić się na gniew Boga.

I tak dowiadujemy się z Pisma Świętego o wydarzeniach z życia Hioba, Dawida, Pawła z Tarsu, a z historii i opowiadań o św. Aleksym, św. Franciszku i Maksymilianie Kolbe. Życie tych ludzi i ich losy inspirują do tego, aby zastanowić się nad tym, czego oczekuje Bóg od człowieka. Dla jednych odpowiedź narzuca się od razu: wypełniania przykazań. Dla innych stanowi budzący niepokój problem całego życia.

Człowiek w obliczu trudności, jakie go spotykają, niejasnych sytuacji i skomplikowanych możliwości, jakie się przed nim otwierają, staje wobec dramatu jednostkowych konkretnych sytuacji i zadaje sobie po raz wtóry pytanie, co znaczą właśnie w tym momencie słowa Chrystusa: „Będziesz miłował Pana Boga twego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem” (Mt 22,37) oraz „Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego” (Mt 22,39).

Kiedy Chrystus wypowiadał te słowa, zauważamy, że obydwa zdania stoją obok siebie, jakby jedno nie mogło istnieć bez drugiego. Miłowanie Boga nie może obywać się bez miłowania człowieka, a miłowanie człowieka bez miłowania Boga. Tak więc sposób, w jaki miłujemy Boga, może mieć wpływ na to, jak miłujemy człowieka, a z naszego stosunku do człowieka możemy wnioskować, jaki jest nasz stosunek do Boga.

Stosunek człowieka do Boga podlegał nieustannym zmianom jak stosunek człowieka do człowieka. W średniowieczu relacja człowiek – Bóg była silnie teocentryczna, natomiast oświecenie charakteryzuje się antropocentryzmem. Obie epoki dostarczają materiału do refleksji nad tym problemem. Ich silna opozycja zastanawia, który biegun relacji jest punktem wyjścia: Bóg czy człowiek?
Bóg. Kim jest Bóg?

Chrześcijanin ma ułatwione zadanie. Jego Bóg wręcz zszedł na ziemię. Człowiek mógł na niego patrzeć, obserwować Jego czyny, rozmawiać, gdy tego potrzebował, prosić o pomoc, jeść wspólnie posiłki i słuchać na własne uszy tego, czego On nauczał. Uczniowie byli w przyjacielskiej relacji z Chrystusem, niejednokrotnie zadawali mu pytania, mieli wątpliwości, dyskutowali. Można by powiedzieć, że była to relacja partnerska między Bogiem-człowiekiem a człowiekiem.

Towarzyszyły jej wszystkie ludzkie uczucia: zaangażowanie (uczniowie pozostawili wszystko, aby iść za Chrystusem), namiętność (Piotr wręcz odciął ucho żołnierzowi, gdy ten przyszedł pojmać Chrystusa), miłość (Jan przy krzyżu), zaufanie Marii Magdaleny, ale też niewiara Tomasza, zdrada Judasza, strach Piotra, gdy się wyparł Pana, osamotnienie. Cały ten wachlarz emocji, jakie uczniowie żywili względem Chrystusa, jest obrazem emocji, jakie my dziś żywimy względem Boga.

Jeśli jednak udaje się skojarzyć tę relację naszego stosunku do Boga z wypływającym z tego stosunkiem do człowieka i świata, można sobie odpowiedzieć na wiele pytań i zauważyć wiele zależności, które pozwalają nam zdiagnozować sytuację, dlaczego tak często mamy Boga na ustach, a mściwość i mord w sercu. I dlaczego drugi człowiek nie jest dla nas szansą spotkania, a wrogiem? Dlaczego zapominamy, że drugi człowiek jest znakiem obecności Boga, a świat, w którym żyjemy, jest tym, co Bóg stworzył jako dobre?

MARTA KAWA – absolwentka teologii na Papieskim Wydziale Teologicznym we Wrocławiu i studentka Podyplomowych Studiów Komunikacji Społecznej i Dziennikarstwa na Papieskim Wydziale Teologicznym.

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code