Teoria duchowości

Zagrożenia sfery duchowej

Zagrożenia sfery duchowej

Agata Niedźwiecka

W obecnym czasie człowiek obserwuje zmiany z rosnącą industrializacją,
urbanizacją i migracją, obserwuje błyskawiczny rozwój komunikacji masowej oraz ma szeroki dostęp do informacji.

Wielu ludzi wiedzie względnie wygodne i dostatnie życie, a mimo to odczuwa pustkę wewnętrzną, lęk, bezradność. Jest to spowodowane radykalnymi zmianami w sposobie życia poszczególnych ludzi oraz w sposobie budowania więzi międzyludzkich.

W człowieku, w odpowiedzi na to, co się dzieje w świecie dokonują się radykalne przemiany w strukturze potrzeb materialnych i psychospołecznych. Także hierarchia wartości uległa zmianie. Jednocześnie kultura konsumpcyjna, skutecznie wzmagająca głód wrażeń, możliwości posiadania przedmiotów, a rozlewając się po świecie, niszczy tradycyjne struktury życia i obyczajów społeczeństw uboższych. Rośnie poczucie braku sensu i totalnego zagrożenia. W jakimś stopniu ten kryzys dotyka każdego człowieka.

W związku z tym bardzo niebezpieczne wydają się przede wszystkim trzy zagrożenia cywilizacyjne – pośpiech, nadmiar i chaos. Pośpiech i nadmiar wzajemnie się uzupełniają i wzmacniają. Człowiek śpieszy się, żeby uzyskać trochę czasu, a gdy go uzyska zaraz znajdzie sobie coś nowego, czym się zajmuje. Tak wiele ma do zrobienia, że stale musi się spieszyć, żeby jak najwięcej zmieścić w czasie, który nie chce się rozciągać, a nawet się kurczy. W to, co aktualnie robi nie angażuje siebie, bo już myśli, co go jeszcze czeka.

W ten sposób powstaje zamknięte koło, coraz szybciej wirujące. A w nim człowiek…..znieczulony, otumaniony, a nawet zadowolony, bo ma usprawiedliwienia, żeby nie konfrontować się z trudnymi sytuacjami z zewnątrz. Z czasem jednak to ślizganie się po wierzchu może naruszyć wszelkie umocowania: w rodzinie, w pracy, wśród przyjaciół. Działanie przez pośpiech i nadmiar to ubytek jakości wskutek nadmiernej ilości, to przede wszystkim utrata kontaktu z samym sobą, a więc także utrata możliwości samoregulacji.

Innym zagrożeniem jest chaos. Rodzi się wskutek wykorzenienia lub braku naczelnych, niepodważalnych wartości i natłoku możliwości. Stwarza to nieograniczoną, paraliżującą, bo pozbawioną punktów odniesienia wolność wyboru. Jeśli człowiek nie ma jasno wyznaczonego kierunku lub przynajmniej wytyczonych granic, rzuca się w sprawy najbliższe doraźnym pragnieniom. To krótka i szybko przynosząca rozczarowanie perspektywa. Chaos się krzewi, gdy wszystko wolno, nie ma żadnych świętości, gdy wszelkie autorytety upadają lub są podważane, gdy natłokowi wrażeń nie towarzyszy głębsza refleksja, a wzorce życia są wyznaczane przez media. Pośpiech i nadmiar wzmacniają chaos.

Człowiek, który nie podejmuje trudu rozwoju nie umie wybierać spośród wielu dziedzin życia takiej w którą chciałby się całkowicie zaangażować. Nie można mieć zbyt wielu płaszczyzn zainteresowań, bo człowiek się w takiej sytuacji gubi i naraża na przeżywanie kryzysu tożsamości. Nie potrafi określić kim właściwie jest i do czego tak naprawdę dąży. Nie umie dokonać właściwego wyboru tej najważniejszej dziedziny życia, w której uczestniczyłby z zaangażowaniem. Często wybiera dobrobyt materialny, który oferuje mu świat zupełnie zapominając o własnym życiu wewnętrznym. Człowiekowi w dążeniu do dobrobytu materialnego nie towarzyszy równie silna aspiracja do osiągnięcia dobrobytu duchowego. W konsekwencji wielu ludzi dąży do tego, by więcej mieć zamiast do tego, by bardziej być, czyli by dojrzalej rozumieć i kochać.

Zagrożeniem w rozwijaniu sfery duchowej człowieka jest mylenie jej z rozwijaniem sprawności psychicznych czy stymulowaniem wrażliwości estetycznej. Ćwiczenia relaksacyjne, słuchanie muzyki, analizowanie dzieł sztuki, ćwiczenie koncentracji czy medytacje mają w takiej sytuacji poniekąd rozwijać duchowość. Jednak nauczenie się technik medytacyjnych lub różnych sposobów modlitwy, dzięki którym można łagodzić objawy uzależnienia i stres, nie jest tym samym, co duchowość. Nawet, jeśli technika ta należy do tradycji duchowej, nie czyni jej dla człowieka duchową. Dopiero, kiedy podejmowane działania prowadzą do miłości stają się ona prawdziwą ścieżką rozwoju duchowego.

Kolejnym zagrożeniem dla sfery duchowej jest kierowanie się filozofią doraźnej przyjemności, która prowadzi do wkraczania na drogę uzależnienia. Alkohol ułatwia człowiekowi życie w świecie iluzorycznych przekonań, wypaczonych wartości i pozornych więzi. Sięganie po alkohol to uleganie iluzji, że można poprawić sobie nastrój bez zmiany swojej sytuacji życiowej, to szukanie łatwego szczęścia, które nie istnieje. Tak się dzieje, kiedy człowiek w sposób bolesny doświadcza, że droga, jaką do tej pory kroczył, prowadzi go donikąd.

Nie ma też dość odwagi, siły lub kompetencji, by uznać ten fakt oraz by radykalnie zmienić swój sposób postępowania. Ludzka świadomość i wolność, które stanowią podstawę życia duchowego osoby, zostaje ograniczona i pojawia się wcześniej niż uzależnienia. Uzależnienie od alkoholu niszczy wolność emocjonalną, wolność intelektualną, wrażliwość moralną człowieka, jego otwarcie na sens życia, na podstawowe wartości i aspiracje.

Uzależniony ucieka od rozumienia siebie oraz własnej tajemnicy, żyje jedynie chwilą bieżącą. Sięgając po alkohol zniekształca swoją świadomość i swój kontakt z otaczającą go rzeczywistością a tym samym do ucieczki od duchowości. Duchowość dąży do obiektywnego, całościowego i realistycznego rozumienia człowieka, uwzględnia w działaniu ludzką naturę i prowadzi do optymalnego rozwoju ludzkiej osoby. Człowiek uzależniony szuka zapomnienia, karmi się subiektywnymi iluzjami i zaprzeczeniami, w życiu kieruje się przyjemnościami
i nie modyfikuje swoich zachowań i sytuacji życiowej. Człowiek duchowy dąży do szukania obiektywnej prawdy, uzależniony nałogowo oszukuje samego siebie.

Duchowość prowadzi do odkrycia i respektowania dojrzałej hierarchii wartości, uzależniony na czele wartości stawia zapewnienie sobie komfortu picia alkoholu. Duchowość prowadzi do więzi między ludźmi opartych na miłości i odpowiedzialności, zaś uzależniony szuka toksycznych więzi, opartych na chorobliwej „solidarności” z innymi uzależnionymi oraz na manipulowaniu wszystkimi innymi ludźmi.

Osoba rozwijająca swoją duchowość kieruje się ku odkryciu obecności i miłości Boga, tymczasem człowiek uzależniony chowa się przed Bogiem, boi się Go lub obarcza Go odpowiedzialnością za swoje trudności czy za krzywdy doznane od innych ludzi. Duchowość umożliwia uczenie się sztuki dojrzałego życia. Osoba uzależniona ma najpierw problem z życiem, a w konsekwencji problem z piciem.
W konsekwencji tylko ci uzależnieni, którzy nie tylko przestają pić, ale podejmują wysiłek rozwoju duchowego, mają szansę na trwałą trzeźwość i na przezwyciężenie choroby alkoholowej.

Osoba, która sięga po alkohol przeżywa swoje życie jako bolesny ciężar i ogromnie tęskni za doświadczeniem ulgi. Sięga po alkohol, aby uciec od siebie i bolesnej rzeczywistości, w której życia. To kryzys życia sygnalizowany przez przykre stany emocjonalne jest ostatecznym powodem sięgania po alkohol. Alkohol stanowi „lekarstwo” dla osób, które przeżywają kryzys, które rezygnują z trudu dojrzewania oraz dla osób, które nie kierują życiem mocą własnej świadomości i wolności.

Taka postawa tego człowieka wpływa na całą jej rodzinę i odwrotnie to rodzina w dużym stopniu wpływa na ukształtowanie się takiej postawy. Kiedy w rodzinie wartości podporządkowane są konsumpcyjnemu stylowi życia, brak ustalonych zasad, norm, obowiązków, życie podporządkowane jest pracy zawodowej następuje rozchwianie tego, do czego młoda osoba dąży. Nie sprzyja dobremu rozwojowi dzieci postawa nadopiekuńczości rodziców i powierzchowności życia, czy też rozchwianiu emocjonalnemu.

Osobie, która wchodzi w dorosłe życie brakuje hierarchii wartości. Akceptuje ona bezkrytycznie mity i dominujące tendencje społeczne, unika więzi międzyludzkich bo jest niezdolna do ich pozytywnego tworzenia. Osoba nie jest odporna na frustracje, a także nie jest zdolna do podjęcia zobowiązań i odpowiedzialności za własne życie i postępowanie. Jest pełna kompleksów i zablokowana emocjonalnie. Osoba uzależniona nie ceni wartości duchowych ale realizuje się za pomocą tego co zewnętrzne, szuka doraźnej przyjemności lub ulgi. Potrzebuje coraz to mocniejszych emocji i wrażeń aby „czuć” , że żyje.

Bibliografia:

1. Dziewiecki M., Rozwój duchowy jako warunek trwałej trzeźwości w sytuacji choroby alkoholowej,[w:] Postępy Psychiatrii i Neurologii, nr 3/1992Dziewiecki M.,
2. Wychowanie w dobie ponowoczesności, Kielce 2002
3. May G.G., Uzależnienie i łaska, Poznań 2011
4. Jacyniak J., Płużek Z., Świat ludzkich kryzysów, Kraków 1996
5. Sokół-Jedlińska J., Duchowość na co dzień, Warszawa 2004

Agata Niedźwiecka jest z wykształcenia teologiem. Obecnie nadal studiuje teologię na studiach doktoranckich UKSW. Pasjonuje się psychologią. Bardzo leży jej na sercu rozwój człowieka i nawiązywanie dobrych relacji między ludźmi. Myśli, że to dojrzałość człowieka oparta na rozwoju duchowym, a przy tym jego dążenie do dzielenia się sobą z drugim człowiekiem i Bogiem może mu zapewnić szczęście.

Warto też przeczytać inne teksty tej autorki:

– Kryzys współczesnego człowieka
– Życie duchowe – pomoc czy przeszkoda w codziennym funkcjonowaniu człowieka?
– Etapy rozwoju duchowego
– Kryteria dojrzałej duchowości
– Doświadczenie duchowe
– Duchowość a religijność
– Rola duchowości w życiu człowieka
– Duchowość człowieka – co to takiego?

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code