Książki Wydawnictwa PAX

2012 – koniec świata?

2012 – koniec świata?

Chrześcijański przewodnik dla tych, którzy się boją

Tytuł oryginału:
Will the World End in 2012? A Christian Guide to the Question Everyone’s Asking

Raymond C. Hundley

Przełożyła: Dorota Chabrajska

Kupuj książki Wydawnictwa PAX

Czy 21 grudnia 2012 roku nastąpi koniec świata? Czytelniku! Zanim odłożysz tę książkę z powrotem na księgarską półkę, zważ że mowa w niej nie tylko o dawnych proroctwach w rodzaju przepowiedni Nostradamusa czy kalendarza Majów, ale także o naukowych hipotezach, które zapowiadają nadejście gwałtownych burz słonecznych, katastrofalnych trzęsień ziemi, erupcji wulkanów, zgubnych konsekwencji naukowego eksperymentu z Wielkim Zderzaczem Hadronów, odwrócenie się biegunów magnetycznych Ziemi czy wreszcie zderzenie z planetą X. Dr Hundley analizuje podstawy naukowe i bada wiarygodność dziesięciu najbardziej znanych teorii zagłady świata w 2012 roku.

Stara się potraktować je obiektywnie, ustalając prawdopodobieństwo i wiarygodność każdej z nich. Ale najbardziej interesuje go wpływ fenomenu 2012 na nasze życie. Twierdzi, że przygotowania na zbliżającą się katastrofę mogą skłonić wielu ludzi do zadania sobie podstawowych egzystencjalnych pytań: co po śmierci, jak żyć w oczekiwaniu na śmierć, czy jest nadzieja przetrwania? Zasadnicze przesłanie kieruje do chrześcijan, dając wyraz przekonaniu, że fenomen ten skłoni ich do podjęcia wyzwania bogatszego, silniejszego i bardziej otwartego chrześcijańskiego życia.

Przełożyła: Dorota Chabrajska

_______________________________________________________________

WPROWADZENIE

Rok 2012 jest punktem zwrotnym naszego przeznaczenia.

Lawrence E. Joseph

Zapowiedzi końca świata przez wieki przykuwały uwagę i podsycały lęki całych pokoleń. Na pewnej stronie internetowej przywołano aż sto czterdzieści dziewięć różnych przepowiedni na temat apokalipsy mającej nastąpić między rokiem 44 po Chrystusie a 2008. [1] Przepowiednie te pochodziły od teologów żydowskich i chrześcijańskich, hinduskich guru, entuzjastów New Age, naukowców oraz świadków Jehowy.Formułowali je też Edgar Cayce i David Koresh. Szczególnie wtedy, gdy proroctwa głoszą, że koniec jest już bliski, ludzkość zostaje niemal zahipnotyzowana myślą, że świat materialny mógłby pewnego dnia przestać istnieć, a wszelkie życie na naszej planecie uległoby zniszczeniu. Nawet Homer Simpson przywdział dziś tablicę z napisem „Koniec jest blisko!”. A w jednym z artykułów redakcyjnych w „Boston Globe” James Carroll ubolewa: „Apokaliptyczne ostrzeżenia o nadciągającym końcu czasu pochodziły kiedyś od religijnych fanatyków wymachujących transparentami. Dziś przychodzą od poważnych naukowców”. [2] Wydaje się, że wielu z nas wpadło w „nałóg” wyszukiwania przepowiedni, który sięga do naszych najgłębszych lęków i sprawia, że kierujemy się ku proroctwom na podobieństwo ćmy przyciąganej przez płomień świecy.

Ludzie sięgają po przepowiednie dotyczące przyszłości zwykle wtedy, gdy znajdą się w trudnej do zaakceptowania, nieznośnej sytuacji. [3] Wydaje się, że wzrost bądź spadek zainteresowania proroctwami na temat końca świata związany jest z poziomem doświadczanego stresu, poczucia zagrożenia czy gniewu wywołanego
warunkami życiowymi. Dziś, jak zapewne nigdy wcześniej, ludzkość stanęła wobec lawiny problemów, które wydają się niemal nie do przezwyciężenia i codziennie zatrważająco narastają. Źródła dzisiejszych stresów to między innymi:
eksplozja populacji, kryzys energetyczny, perspektywa wyginięcia gatunków, globalne epidemie, rozprzestrzenianie się broni nuklearnej, niebezpieczne zmiany klimatyczne, skutkujące wzrostem liczby oraz siły huraganów i tsunami,
poważne kryzysy gospodarcze, globalne ocieplenie, niszczenie warstwy ozonowej oraz przemoc związana z nieustającymi wojnami i terroryzmem. [4] Żyjemy w stresującym, niebezpiecznym świecie, który w każdej chwili może ulec
implozji.

W obecnych czasach nowa fala przepowiedni na temat końca świata rozprzestrzenia się dzięki Internetowi, książkom oraz telewizyjnym filmom dokumentalnym i fabularnym. Na przykład Michael Drosnin w swojej pracy Kod Biblii jednoznacznie zapowiedział, że koniec świata nastąpi w roku 2012. „Kod” Drosnina opiera się przede wszystkim na dokonaniu trzech izraelskich matematyków (Dorona Witztuma, Elijahu Ripsa i Joawa Rosenberga), które przedstawili oni w artykule naukowym Ciągi równoodległych liter w Księdze Genesis opublikowanym w piśmie „Statistical Science” w roku 1994. [5] Używając napisanego przez specjalistę od łamania szyfrów programu komputerowego, który dobierał hebrajskie litery tak jak słowa w krzyżówce, Drosnin jakoby odnalazł w Biblii Hebrajskiej zdumiewające proroctwa mówiące o drugiej wojnie światowej, zamachach na Kennedych, aferze Watergate, zamachu bombowym w Oklahoma City i o wielu innych wydarzeniach, które w czasach, gdy powstawał hebrajski tekst Biblii, były odległą przyszłością. [6] Chociaż Drosnin utrzymuje, że nie wierzy w Boga, to jednak zdecydowanie wierzy w to, że kod liczbowy ukryty w biblijnym tekście hebrajskim został tam przez „kogoś” umieszczony, aby pomóc namzobaczyć przyszłość. [7] Uważa, że kod Biblii został wprowadzony do Starego Testamentu przez obcych, którzy sześć tysięcy lat temu wylądowali
na brzegu Morza Martwego. [8]

Jeśli chodzi o przepowiednie dotyczące roku 2012, Drosnin donosi: „ Również rok 2012 łączy się z «kometą» w Pwt 1, 4. «Ziema unicestwiona » pojawia się wyżej, w Wj 34, 10. Z drugiej strony rok 2012 towarzyszy w ukrytym tekście Pwt 1, 4 słowom «zostanie skruszona, ja rozerwę ją na kawałki»”. [9] Stąd autor jest przekonany, że kod ukryty w Księdze Powtórzonego Prawa (1, 4) zapowiada koniec świata na rok 2012.

Drosnin był krytykowany za arbitralność stosowanych metod. Australijski matematyk Brendan McKay właściwie obalił „odkryty” przez niego kod Biblii, stosując ten sam program komputerowy do tekstu powieści Moby Dick, w której odnalazł w ten sposób „proroctwa” dotyczące sześciu zamachów na polityków, a nawet zapowiedź śmierci samego Drosnina! [10] Ponadto dwie z przepowiedni Drosnina z roku 1997 – o wybuchu wojny światowej w roku 2000 lub 2006 i uderzeniu komety w Ziemię w roku 2006 – okazały się ewidentnie fałszywe. [11]

Inni prorocy roku 2012 – jak na przykład pochodzący z Ameryki Południowej José Argüelles – wybrali bardziej mistyczne podejście.
W swojej pracy Faktor Majów Argüelles ustalił datę końca obecnego porządku świata na 21 grudnia 2012 roku w oparciu o koniec kalendarza Majów, przypadający właśnie na rok 2012 oraz spodziewaną w tym roku „ harmoniczną konwergencję”, [12] polegającą na ustawieniu się Słońca, Księżyca i sześciu planet w linii prostej, co miałoby doprowadzić do wystąpienia kataklizmów na Ziemi. Od roku 1987 Argüelles i jego towarzysze zorganizowali kilka międzynarodowych konferencji na temat przepowiedni dotyczących spodziewanego końca świata w roku 2012, starając się nakłonić ludzkość do przyjęcia postawy pokoju, miłości i harmonii, która pozwoliłaby na uniknięcie niebezpiecznych konsekwencji nadchodzącego przejścia do nowego porządku, które nastąpi w roku 201213. Z kolei chrześcijański ekspert od apokalipsy Mark Hitchcock postrzega fenomen roku 2012 jako „eschatologię ruchu New Age. To ich pogląd na to, jak świat się skończy, czy też jak rozpocznie się nowa epoka ludzkiej świadomości”. [14]

Bracia Terence i Dennis McKenna w swojej pracy The Invisible Landscape: Mind, Hallucinogens, and I Ching[„Niewidzialny pejzaż. Świadomość,
halucynogeny i I-cing”] wykorzystali skomplikowane matematyczne podejście, by wydobyć przepowiednie końca świata w roku 2012 zawarte w księdze I-cing. Niezwykle twórczy autor John Major Jenkins opublikował całą serię książek na temat wydarzeń roku 2012, takich jak: Tzolkin [„Tzolkin”], Maya Cosmogenesis 2012 [„ Kosmogeneza Majów 2012”], Galactic Alignment [„ Koniunkcja galaktyczna”] oraz Pyramid of Fire [„Piramida ognia”]. Z kolei jedną z najobszerniejszych prac na temat przepowiedni końca świata w roku 2012 jest 2012. Apokalipsa autorstwa Lawrence ’a E. Josepha. Na zakończenie trzeba też dodać, że książką, o której powszechnie mówi się, że zainicjowała zainteresowanie hipotezą końcu świata w 2012 roku, jest opublikowana w roku 2006 praca Daniela Pinchbecka 2012: The Return of the Quetzalcoatl [„Powrót Quetzalcoatla”]. Staliśmy się też świadkami pojawienia się sardonicznej, jakkolwiek praktycznej książki Synthii i Colina Andrewsów, zatytułowanej The Complete Idiot’s Guide to 2012 [„Przewodnik kompletnego idioty po roku 2012”], która ukazała się w roku 2008.

W ankiecie przeprowadzonej przez kanał ABC News zapytano ponad dwieście pięćdziesiąt tysięcy osób, czy oczekują, że w roku 2012 nastąpią wydarzenia apokaliptyczne. Szesnaście procent respondentów udzieliło odpowiedzi
twierdzącej. Na pytanie, czy apokalipsa będzie skutkiem działań człowieka, czy też Boskiej interwencji, sześćdziesiąt siedem procent wskazało odpowiedź: „ działań człowieka”. Zamieszkały w Belgii Patrick Geryl, były laborant, powiedział ABC News: „Trzeba zrozumieć, że nie zostanie nic. Będziemy musieli od początku zbudować całą cywilizację”.[15] Geryl zaoszczędził wystarczająco dużo pieniędzy, by zaspokajać swoje potrzeby do grudnia 2012 roku, porzucił pracę i obecnie gromadzi niezbędne do przetrwania zapasy, przygotowując się do apokalipsy. Co ciekawe, swoją pewność, że w roku 2012 dojdzie do katastrofy, opiera w dużym stopniu na przekonaniu, że właśnie wtedy dokładnie powtórzy się układ gwiazd z czasów, gdy została zatopiona Atlantyda.[16]

Pewien młody człowiek zamieścił następujący wpis na stronie internetowej poświęconej przepowiedniom końca świata w roku 2012:

„Pozwólcie, że zacznę od tego, że przez cały
dzień czuję ogromny niepokój i doświadczam
ataków paniki – ataków paniki trwających
ponad dwanaście godzin. Strasznie się boję.
Dużo czytam, a cała ta mowa o roku 2012
okropnie mnie przeraża. Mam dwadzieścia
jeden lat. Nie lękam się śmierci, ale
martwi mnie, że umarłbym tak młodo.
W 2012 roku będę miał dwadzieścia pięć lat.
Nie jestem przy tym człowiekiem religijnym,
nie wierzę też ludziom przepowiadającym
przyszłość i podającym różne daty końca świata.
Widzę jednak, że bardzo dużo ludzi mówi
o roku 2012 i o tym, że nasz los jest
najprawdopodobniej przesądzony i to mnie
przeraża”.[17]

Wiedząc o tym, że nadchodzi rok 2012, wielu ludzi odczuwa podobny lęk.

Wydarzeniem, które przyczyniło się ostatnio do wielkiego zainteresowania perspektywą końca świata w roku 2012, było wejście na ekrany kin filmu Rolanda Emmericha 2012. Ogromna kampania reklamowa korporacji Sony wywołała rosnącą fascynację tym niezwykle plastycznym filmem o końcu świata. Sony utworzyło nawet stronę internetową fikcyjnej instytucji o nazwie Institute for Human Continuity (IHC) [Instytut do spraw Przetrwania Ludzkości]. [18] Instytut ów stwierdza, że „po ponad dwudziestu latach dokładnych badań prowadzonych przez czołowych astronomów, matematyków, geologów, fizyków,
antropologów, inżynierów i prognostyków przyszłości […] z całego świata [sic!] wiemy, że ciąg kataklizmów spowoduje w roku 2012 ogromne spustoszenie na naszej planecie. By przygotować świat na tę nieuchronną katastrofę Instytut do spraw Przetrwania Ludzkości wypracował szereg inicjatyw”.

Jedną z owych rzekomych inicjatyw ma być budowa na całym świecie podziemnych miast, które będą w stanie przetrwać zniszczenie, jakie przyniesie rok 2012, a inną przygotowanie podróży do kolonii utworzonych w przestrzeni kosmicznej dla tych, którzy przetrwają kataklizm roku 2012. Instytut wprowadził również system rozprowadzania na całym świecie biletów loterii, aby „ wszyscy mieli równe szanse w roku 2012”. Zarejestrowałem się na stronie Instytutu, aby zobaczyć, co z tego wyniknie, i otrzymałem potwierdzenie przyznania mi „niepowtarzalnego numeru loteryjnego”, dzięki któremu będę mógł włączyć się w zasiedlanie podziemnych miast lub w kolonizację przestrzeni kosmicznej.

Film 2012 rozpoczyna się sceną odkrycia w Indiach, że na jądro naszej planety oddziałują ogromne rozbłyski na Słońcu. Erupcje na Słońcu stają się źródłem bombardowania Ziemi strumieniem nowego rodzaju cząstek nuklearnych, co prowadzi do zmian w jej ciekłym jądrze. Gdy Jackson Curtis (w tej
roli John Cusack) znajduje się z dziećmi w drodze na wakacje do Narodowego Parku Yellowstone, małe trzęsienia ziemi sprawiają, że wszędzie wokół pojawiają się szczeliny. Osobliwie, mijają oni człowieka niosącego tablicę z napisem: „Żałujcie za grzechy, koniec jest bliski”.

Kiedy rodzina przyjeżdża do Yellowstone, odkrywa, że wojsko ustawiło blokady, by nie wpuszczać ludzi na teren rezerwatu. Żołnierze, którzy twierdzą, że park Yellowstone stał się obszarem niestabilnym, eskortują ich w „bezpieczne miejsce”. Po drodze spotykają Charliego Frosta (w tej roli Woody Harrelson), człowieka nieco szalonego, który zdradza Curtisowi, że Yellowstone zamieni się wkrótce w największy aktywny wulkan na świecie. Frost od razu wylicza też różne przepowiednie na temat końca świata obecne w religii Indian Hopi, w księdze I-cing, w kalendarzu Majów i w Biblii. Mówi Curtisowi, że Majowie przewidzieli datę śmierci Ziemi i że przepowiednia ta właśnie się spełnia. Twierdzi, że rządy na całym świecie wiedzą o tym i planują ocalenie wybranej grupy ludzi z zagłady.

Curtis wraz z dziećmi wraca do domu, do żony, z którą jest w separacji, i jej przyjaciela Gordona. Klimat filmu się zmienia i zaczynają się sceny drastycznych zniszczeń. Trzęsienia ziemi pojawiają się na całym świecie. Bieguny
magnetyczne zaczynają się odwracać, co wpływa na wzrost temperatury jądra Ziemi i powoduje przemieszczanie się jej skorupy. Dr Helmsley, naukowiec pracujący dla rządu, ostrzega prezydenta Stanów Zjednoczonych przed nadciągającymi kataklizmami, a ten zaleca natychmiastową ewakuację.

Curtis, Kate, ich dwoje dzieci oraz Gordon rozpoczynają szaleńczy wyścig z czasem, pragnąc wyprzedzić kataklizm. Wynajmują samolot, którym chcą uciec przed zagładą Kalifornii, a Gordon niechętnie godzi się go pilotować. Cały czas próbują dosięgnąć ich chaos i zniszczenie.

Akcja powraca do Charliego Frosta w Yellowstone. Stoi on obok ogromnego wulkanu, który lada chwila wybuchnie, i za pomocą nadajnika radiowego przymocowanego do plecaka przekazuje komunikat skierowany do wszystkich, którzy są w stanie go usłyszeć. W pewnej chwili mówi: „Mam nadzieję, że
pojednaliście się z Bogiem”. Wulkan wybucha niczym bomba atomowa, a Charlie zostaje żywcem spalony. Chmura popiołu znad wulkanu Yellowstone zaczyna się rozprzestrzeniać nad całymi Stanami Zjednoczonymi.

Trzęsienia ziemi pustoszą Amerykę Południową. Prezydent USA odmawia opuszczenia Waszyngtonu samolotem Air Force One i ginie, gdy monstrualnej wielkości fale zalewają miasto, niosąc ze sobą okręty wojenne. Curtis i jego rodzina towarzyszą bogatemu Rosjaninowi w jego wielkim samolocie lecącym
do Chin, gdzie mają wejść na statki. W trakcie ich lotu widzimy sceny kataklizmów
na ziemi. Hawaje pokrywają się płynną lawą z erupcji wulkanicznych. Trzęsienia
ziemi pustoszą Waszyngton. We Włoszech wskutek silnych wstrząsów padają mury Watykanu. Fale tsunami, będącego skutkiem podwodnych erupcji, osiągają wysokość półtora kilometra i równają z ziemią góry i miasta. Na całej planecie zamiera wszelka komunikacja.

Jednostkami ratowniczymi okazują się nie statki kosmiczne, ale arki, w liczbie siedmiu, zbudowane w Chinach w celu zapewnienia bezpieczeństwa na wodach potopu tysiącom starannie wyselekcjonowanych ludzi – wielu z nich zostało „wybranych” ze względu na swoje możliwości finansowe. Dr Helmsley ubolewa, że tysiące ludzi zostało na zewnątrz ark skazanych na śmierć, chociaż bez problemu mogłyby się w nich pomieścić. Anheiser,
egoistyczny polityk odpowiedzialny za tę sytuację, sprzeciwia się mu, twierdząc, że wzięcie owych ludzi na pokład mogłoby zagrozić planowi rozpoczęcia budowy nowej ludzkiej cywilizacji po ustaniu kataklizmu. W końcu jednak Helmsleyowi udaje się przekonać głowy państw, aby otworzono bramy ark i pozwolono wejść na ich pokład ludziom skazanym na śmierć na zewnątrz. Kamera przesuwa się następnie nad Himalaje, gdzie buddyjski mnich wraz ze świątynią, w której mieszka, zostaje zabrany przez gigantyczną falę przypływu. Gdy arka odpływa, kapitan otrzymuje informację, że nie została zalana Afryka, ludzie płyną więc do Afryki, aby tam zacząć nową cywilizację.

Curtisowie przedstawieni są oczywiście jako swoisty mikrokosmos pokazujący, co dzieje się z tymi wszystkimi, którzy zostali uratowani. Sprzymierzają się oni jako rodzina i zapominają o wszelkich dzielących ich wcześniej różnicach.
W końcówce filmu wielki tłum ludzi różnych wyznań i ras, reprezentujący różne grupy wiekowe, przygotowuje się do rozpoczęcia budowy nowego świata.

Ostatni kadr filmu stanowi napis: „Dzień dwudziesty siódmy pierwszego miesiąca roku 0001”.

Gdy wychodziliśmy z żoną z kina, zapytałem pewną starszą parę, czy sądzą, że właśnie zobaczyli coś, co naprawdę się wydarzy. Odpowiedzieli: „Tak, bez wątpienia wszystko to będzie kiedyś miało miejsce”. Kiedy zadałem
im pytanie, czy uważają, że zdarzy się to w roku 2012, powiedzieli: „Nie”. Te same dwa pytania postawiłem też grupie czworga nastolatków. „Czy to, co właśnie zobaczyliście, naprawdę kiedyś się wydarzy?”. Cała czwórka odpowiedziała: „Tak”. „Czy zdarzy się to w roku 2012?”. Chłopiec zdecydowanie odparł:
„Nie”, ale trzy dziewczęta, z oczami szeroko otwartymi ze strachu, odpowiedziały: „Tak”.

Przesłanie filmu wydaje się wskazywać, że światowy kataklizm może zjednoczyć tych, którzy go przetrwają, w jedną wielką rodzinę. W walce o przetrwanie miałyby odejść w zapomnienie narodowość, religia, wiek czy różnice etniczne. Emmerich rysuje obraz nowego świata, w którym ludzie będą sobie nawzajem pomagać i współpracować ze sobą dla wspólnego dobra. Wielu przywódców w historii, od
Karola Marksa po Mao Tse Tunga, marzyło już o tego rodzaju utopii, ale nigdy nie została ona zrealizowana. Byłoby to prawdziwą ironią losu, gdyby globalna katastrofa okazała się jedynym sposobem na przekonanie ludzi, że powinni żyć w harmonii, pokoju i jedności.

Niestety wizja Emmericha jest prawdopodobnie zbyt idealistyczna, by mogła okazać się prawdziwa. W rzeczywistości większość ludzi w obliczu nadciągającego niebezpieczeństwa po prostu tratowałaby innych, gdyby tylko mogło to przybliżyć ratunek. Natura ludzka nie wydaje się tak głęboko przepojona miłością, chęcią samopoświęcania się i altruizmem, jak chciałby nas o tym przekonać Emmerich. Chrześcijański autor Mark Hitchcock twierdzi:

„Okropne kryzysy […] mogą na chwilę zjednoczyć
ludzi i sprawić, że będą myśleć w sposób,
w jaki nigdy wcześniej nie myśleli, ale bardzo
szybko zaczną się ujawniać ich wzajemne
nieludzkie zachowania. Człowiek nie może
zapoczątkować realizacji wymyślonej utopii
po prostu przez zmianę swojej świadomości.
John Lennon śpiewał o ludziach,
którzy będą żyć w pokoju, ale Beatlesi
nawet między sobą nie potrafili żyć
w zgodzie”19.

Być może prawdziwie apokaliptyczny kataklizm zmieniłby to wszystko. A być może nie. Spośród wszystkich odczuć, które film Emmericha wywołuje u widza, najgłębiej zapada w pamięć to spowodowane refleksyjnym stwierdzeniem dr. Helmsleya: „Myślałem, że będziemy mieli więcej czasu”. Ci spośród nas, którzy żyli w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku, bez wątpienia pamiętają piosenkę Larry’ego Normana z roku 1969 I Wish We’ d All Been Ready[„Szkoda, że nie byliśmy wszyscy gotowi”]:

W życiu pełno było zbrojeń i wojen,
A wszystkich nas zdeptano.
Szkoda, że nie byliśmy gotowi.
Dzieci pomarły, dni stały się zimne,
Za kawałek chleba można by kupić torbę złota,
Szkoda, że nie byliśmy gotowi.
[20]

Być gotowym! Być może to właśnie starały się nam uzmysłowić przez wieki wszystkie przepowiednie – żebyśmy byli gotowi. Ale jak się przygotować?

Jak w ogóle można być gotowym na zabójczy kataklizm?

Czy możemy zaufać sobie nawzajem, że pomożemy słabym i bezbronnym, czy też powinniśmy raczej ukryć się sami w bunkrach i w podziemnych schronach, w których nie będzie miejsca dla nikogo z zewnątrz?

Czy istnieje jakiś sposób, aby uniknąć zagłady?

Jako autor chrześcijański, Lloyd Hildebrand pisze: „Jeśli spełnienie się pewnych przepowiedzianych zdarzeń jest nieuchronne, a wiarę tę wyznaje wiele kultur i religii, to najważniejsze jest, żebyśmy byli przygotowani, przynajmniej w sensie duchowym, na wszystko, co może nam przynieść przyszłość”. [21]

W niniejszej książce przeanalizujemy przepowiednie końca świata, wokół których narodził się cały ruch wieszczący apokalipsę w roku 2012. Spróbujemy też poddać ocenie ich prawomocność, naukowe podstawy oraz ich dzisiejszy sens dla nas samych. Niewątpliwie decydującą rolę w naszej reakcji na możliwość
globalnej katastrofy i końca świata odgrywa wiara w Boga. W książkach, w filmach i w Internecie pojawia się dziesięć podstawowych argumentów przekonujących o nieuchronności dnia Sądu Ostatecznego:

1. Faktor Majów. Przepowiednie wieszczące koniec obecnej epoki są efektem nagłego zakończenia Kalendarza Długiej Rachuby Majów. Kalendarz ten podaje początkową i końcową datę określającą czas przebywania ludzkości na Ziemi, a wielu znawców kultury Majów dostrzega w tym wyraźną zapowiedź końca świata.

2. Burze słoneczne. Cieszący się wielkim autorytetem naukowcy prognozują w roku 2012 rozległe burze słoneczne. Wielu z nich jest zdania, że mogą one uruchomić reakcję łańcuchową globalnych kataklizmów.

3. CERN i Wielki Zderzacz Hadronów. Eksperymenty prowadzone obecnie w Wielkim Zderzaczu Hadronów pod Genewą niosą ryzyko powstania czarnych dziur, które mogą wchłonąć całą planetę i w ten sposób spowodować jej unicestwienie.

4. Przepowiednie Nostradamusa. Zwolennicy Nostradamusa ujawnili istnienie nieznanej dotąd księgi z akwarelowymi rysunkami tego słynnego francuskiego wizjonera, które – jak sądzą ich entuzjaści – wskazują, że koniec świata nastąpi 21 grudnia 2012 roku.

5. Zbliżające się odwrócenie magnetycznych biegunów Ziemi. Rozbłyski na Słońcu przewidywane na rok 2012 mogłyby doprowadzić do odwrócenia północnego i południowego bieguna Ziemi, powodując tym samym chaos i zniszczenie.

6. Zderzenie z planetą X. Niektórzy przewidują, że w roku 2012 nastąpi kolizja Ziemi z planetą X, co doprowadzi do spustoszenia naszej planety.

7. Ustawienie Ziemi w płaszczyźnie galaktyki. Zdaniem wielu ludzi, ustawienie w linii prostej Ziemi, Słońca i kilku planet w dniu 21 grudnia 2012 roku będzie przyczyną potężnego grawitacyjnego oddziaływania na naszą planetę, które może nawet zmienić jej oś.

8. Erupcja superwulkanu. Kompetentni wulkanolodzy dostrzegają zagrożenie wybuchem superwulkanu, który znajduje się pod ogromną wulkaniczną niecką w Narodowym Parku Yellowstone. Niektórzy z nich sądzą, że w roku 2012 burza na Słońcu może spowodować podniesienie temperatury
jądra Ziemi, co sprawi, że takie wulkany, jak ten w Yellowstone, wybuchną niemal
jednocześnie.

9. Program komputerowy Web Bot Project. Dwaj bracia twierdzą, że ich badania tendencji dotyczących przyszłości, ujawniających się w komunikacji internetowej, wskazują, iż w roku 2012 dojdzie do wielkiego kataklizmu.

10. Przepowiednie dotyczące końca świata obecne w różnych religiach. Na koniec trzeba przypomnieć, że różne religie też przekazują straszliwe proroctwa zawierające opisy apokalipsy. Niektóre z nich wskazują 21 grudnia 2012 roku jako datę zbliżającego się holokaustu.

Każdej z tych prognoz zapowiadających zbliżającą się katastrofę poświęciłem jeden rozdział książki, obiektywnie analizując treść zagrożenia oraz to, jak poważnie należy je traktować. Każdy rozdział rozpoczyna się krótkim fragmentem fikcji literackiej, która w udramatyzowany sposób ukazuje analizowany w nim temat. Jestem chrześcijaninem. Pracowałem jako pastor, misjonarz i wykładowca w seminarium. Jestem też jednak pisarzem, profesorem uniwersytetu i biorę udział w licznych konferencjach. Nie odrzucam zatem żadnej z omawianych prognoz jedynie ze względu na swoją chrześcijańską perspektywę. Postarałem się oddać im głos, pozwolić im mówić za siebie i zaprezentować ich najbardziej nieodparte argumenty. Głęboko zaangażowałem się w zrozumienie, co stanowi centrum ich uwagi, jakie są ich cele, metody i argumenty, by nie osądzać ich w sposób stronniczy.

Obok wielu źródeł, które cytuję w książce, uwzględniłem też głosy myślicieli chrześcijańskich, ale nie traktowałem ich bynajmniej w sposób preferencyjny. Przeanalizowałem jedynie to, co mają do powiedzenia. Mam nadzieję,
że zarówno chrześcijanie, jak i niechrześcijanie odnajdą w niniejszej książce
ostrożną, dobrze udokumentowaną i rzetelną analizę fenomenu roku 2012 i sami zdecydują, jaki będzie jego wpływ na ich życie.

W dalszej części pracy spojrzymy na problem „bycia gotowym” i wysuniemy kilka wskazówek, jak przygotować się do wydarzenia apokalipsy, jeśli rzeczywiście miałoby ono mieć miejsce w roku 2012. Bowiem panika z nim związana może skłonić ludzi, by ponownie ocenili swoje życie i postawili ostateczne pytania, które go dotyczą:

Co stanie się ze mną, gdy umrę?

Jak żyć z lękiem przed końcem świata?

Czy możliwa jest nadzieja, która pomoże przeprowadzić mnie przez tę straszną katastrofę?

Odpowiedzi na te pytania mogą ostatecznie okazać się dla nas najbardziej konstruktywnym elementem zamieszania wokół końca świata spodziewanego w roku 2012. Zdecydowanie wierzę, że odpowiedzi takie istnieją, że są pozytywne i przydatne, i że wszyscy powinniśmy wziąć je pod uwagę. Zakończenie
książki stanowi epilog, który kieruję przede wszystkim do chrześcijan, zachęcając ich, aby fenomen roku 2012 stał się dla nich zachętą do podjęcia wyzwania bogatszego, silniejszego i bardziej otwartego chrześcijańskiego życia. Czuję się nieco tak, jakbym balansował na linie, ale dostarcza mi to zadowolenia i wierzę,
że będą z tego mogli skorzystać zarówno chrześcijanie, jak i niechrześcijanie.

Przypisy:

[1.] Zob. stronę internetową „Breaking Through to God: «Prediction Addiction»” [„Przedrzeć się do Boga: «Nałóg poszukiwania przepowiedni»”].
[2.] Zob. artykuł w „Boston Globe”,
http://www.boston.com/bostonglobe/editorial–opinion/oped/articles/ 2009/07/20/the–end–is–near/.
[3.] Por. J. Barton Payne, Encyclopedia of Biblical Prophecy, Harper, New York 1973, s. V.
[4.] Por. J. L. Petersen, A Vision for 2012: Planning for Extraordinary Change, Fulcrum, Golden, Colorado, 2008, s. 15-28.
[5.] Por. L. E. Joseph, 2012. Apokalipsa, tłum. A. Maziarska, J. Maziarski, Świat Książki, Warszawa 2009, s. 204. Zob. D. Witztum, E. Rips, J. Rosenberg,Ciągi równoodległych liter w Księdze Genesis, w: M. Drosnin, Kod Biblii, tłum. J. Jannasz, Wydawnictwo CiS – Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 1998, s. 272-284 [przyp. tłum.] .
[6.] Por. Drosnin, dz. cyt., s. 25-27.
[7.] Por. J. Willis, B. Willis, Armageddon Now: The End of the World from A to Z, Visible Ink Press, Canton, Michigan, 2006, s. 64.
[8.] Por. tamże, s. 67. Por. też: Drosnin, dz. cyt., s. 110n. Zob. M. Drosnin, Kod Biblii II. Odliczanie, tłum. M. Czekański, Wydawnictwo CiS – Wydawnictwo W.A.B, Warszawa 2003.
[9.] Drosnin, Kod Biblii, s. 267n.
[10.] Por. M. Hitchcock, 2012, the Bible, and the End of the World, Harvest House, Eugene, Oregon, 2009, s. 85; S. Andrews, C. Andrews, The Complete Idiot’s Guide to 2012, Alpha, New York 2008, s. 172.
[11.] Por. Hitchcock, dz. cyt., s. 88.
[12.] Z pełnym wykładem stworzonej przez Argüellesa teorii „ harmonicznej konwergencji” można zapoznać się na stronie internetowej http://www.earthportals.com/Portal–Messenger/9hcproc.html. Zob. J. Argüelles, Faktor Majów. Ścieżka poza technologię, tłum. zbiorowe, Wydawnictwo Pulsar, Warszawa 2008 [przyp. tłum.].
[13.] Por. Hitchcock, dz. cyt., s. 17; Andrews, Andrews, dz. cyt., s. 153.
[14.] Hitchcock, dz. cyt., s. 24. [O ile nie podano inaczej, tłumaczenie fragmentów obcojęzycznych – D. Ch. – przyp. tłum.].
[15.]Thousands Expect Apocalypse in 2012, http:// news.aol.com/story/–a/thousands -expect- apocalypse- in- 2012 /20080706152409990001/.
[16.] Por. Joseph, dz. cyt., s. 238.
[17.] Zob. cały tekst na stronie internetowej:
http:// www.abovetopsecret.com/forum/thread427727/pg1.
[18.] Dalsze informacje można uzyskać na ich stronie internetowej:
www.instituteforhumancontinuity.org/.
[19.] Hitchcock, dz. cyt., s. 59.
[20.] Zob. http://www.delusionresistance.org/christian/ larry/larry09.html.
[21.] L. Hildebrand, 2012: Is This the End?, Bridge-Logos, Alachua, Florida, 2009, s. XI.

Kupuj książki Wydawnictwa PAX

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code