Historia

Recenzja pracy Maciej Śliwa, Ruch „Wolność i Pokój” 1985-1989

Recenzja pracy: Maciej Śliwa, Ruch „Wolność i Pokój” 1985-1989

(nr albumu 192261, II rok, historia n/s, maszynopis, 94 s.)

praca mgr pod kier. doc. A. Pankowicza, UJ, Kraków 1992

Janusz P. Waluszko

Maciej Śliwa, będąc sam uczestnikiem Ruchu „Wolność i Pokój” (WiP), podjął się opisania go nie tylko z powodów, nazwijmy to, sentymentalnych, co mogłoby wpływać na stronniczość ocen. Gwałtowne przemiany, do których doszło w Polsce na przełomie lat 80-tych i 90-tych XX w. – obejmujące także sam Ruch – sprawiły, że stał się on zamkniętą kartą historii, czemu towarzyszyło szybkie zapomnienie. Jako uczestnik WiP, Autor mógł wyjść poza źródła pisane, których w odniesieniu do jego życia wewnętrznego – przepływu idei i dnia codziennego – było, jego zdaniem, niewiele: większość pism Ruchu ograniczała się do informowania o bieżących represjach wobec działaczy i osób odmawiających złożenia przysięgi czy służby wojskowej. Specjalnie używam tu sformułowania większość, bo Autor nie uwzględnia ważnego wyjątku, trójmiejskiej „A cappelli”, będącej najbardziej znanym pismem WiP, niewątpliwie ważniejszym niż główny organ, „Serwis Informacyjny Ruchu >WiP<", i szeroko ukazującym także stronę ideową. Na jego łamach toczyły się bowiem polemiki, np. w/s walki z użyciem przemocy czy bez, stosunku: anarchizm a niepodległość, czy tyranii braku struktur.

Autor sięga po temat, jak dla historyka, świeży. Pomiędzy opisywanymi wydarzeniami lat 1985-89 a momentem pisania pracy w 1991-92 odstęp czasu to od 2 do 7 lat. Pozwala mu to jednak wypełnić luki w źródłach. Sama praca staje się jednym z nich, generując też źródła w ich właściwym sensie, np. w postaci przeprowadzonych na jej potrzeby ośmiu rozmów z głównymi działaczami WiP i 80 ankiet i rozmów z resztą z ok. 250-300 uczestników Ruchu. Autor nie mógł skorzystać z opracowań innych historyków, gdyż większość opracowań historii najnowszej (nie tylko w tamtym czasie) traktowała ugrupowania alternatywne w sposób schematyczny i marginalny. Oparcie się na źródłach było więc jedynym wyjściem. Wśród nich Autor wymienia przede wszystkim prasę WiP, blisko 40 tytułów, i kilkanaście książek wydanych przez sam Ruch, w/w rozmowy i ankiety oraz prasę opozycyjną tamtego okresu.

Śliwa celowo rezygnuje z archiwów milicyjnych i to nie ze wzglądu na trudność w dotarciu do nich (wtedy jeszcze nie było IPN), ale także niechęć skrzywdzenia kogoś przez pomówienia i fałszywki. Autor ma świadomość, że może wypaczyć tym obrazu opisywanego zjawiska, ale wybiera postawę moralną zgodną z jego udziałem w Ruchu. Niewątpliwie, byli w WiP tajni współpracownicy Służby Bezpieczeństwa i innych formacji, co widać też wśród sygnatariuszy programu środowiska "Czas przyszły", gdzie pojawia się znany Lesław Maleszka z Krakowa, kiedy jednak czytałem materiały trójmiejskiej SB (tzw. Sprawa Operacyjnego Rozpracowania "Alternatywa", sygnatura IPN Gd 0027/3842) zauważyłem dużą odporność środowiska na infiltrację. Więcej materiału pojawia się, gdy zaczyna się działalność… jawna. Same materiały (na poziomie informacji, nie tendencyjnego komentarza i nietrafnych domysłów SB, która np. drukarni anarchistów szukała w… Domu Harcerza) stanowią doskonałe źródło do badań, faktów typu daty, zdarzenia, osoby (tu wręcz pozwalając na socjologiczne statystyki, w sytuacji spisania na jakiejś akcji kilkudziesięciu a nawet kilkuset uczestników z podaniem wszelkich personaliów, jak wiek, zawód, miejsce zamieszkania etc.). We wstępie Autor nie wspomina w ogóle o prasie oficjalnej, choć czasem ją cytuje w tekście pracy, także w przypisach.

Ramy czasowe pracy to lata od roku 1985 (moment powstania Ruchu, choć Autor wiąże to z ożywieniem politycznym w kraju) do 1989 (zmiana pokoleniowa w WiP, rozpad Ruchu na trzy grupy i zmiany w tle społeczno-politycznym wydarzeń). Takie ujęcie spraw rodzi nieścisłości opisu pewnych zdarzeń na wejściu i wyjściu, o czym jeszcze wspomnę. Jeśli idzie o terytorialny zasięg, Autor skupia się na działalności ogólnopolskiej i rzadko odwołuje się do tego, co działo się w poszczególnych ośrodkach. W opisie poszczególnych wymiarów aktywności Autor – poza rozdziałem I – rezygnuje także z układu chronologicznego, co umożliwia spójne omówienie poszczególnych tematów: anty/strukturalizm, pokój a prawa człowieka, walka o zastępczą służbę cywilną i ekologia, stosunek do innych grup czy WiP jako zjawisko. Na koniec wstępu Autor przeprasza, jeśli – kierując się swoim światopoglądem i poprzez jego pryzmat opisując temat pracy – uraził kogoś mimowolną jednostronnością ujęcia.

W kolejnych rozdziałach Śliwa omawia rozwój Ruchu WiP, uznając, że nie należy szukać jego korzeni wśród hipisów lat 60-tych XX w. (ruch hipisowski był u nas aktywny faktycznie dekadę potem), lecz raczej reakcji opozycji na stan wojenny, ściślej fiasko dotychczasowych metod oporu: wydawnictwa podziemne, strajki i demonstracje, co zresztą stało się przedmiotem sporu między górą i dołami podziemia, bowiem przywódcy "Solidarności" zrazu hamowali opór społeczny, a gdy w odpowiedzi na rozwiązanie związku przez władze komunistyczne wezwali do strajku, grupy zakładowe i środowiska opozycji do związku nienależące zignorowały ich kierownictwo w ogóle. Istniały dwie opcje formy oporu – państwo podziemne i społeczeństwo obywatelskie – a niepowodzenia prowadziły do szukania nowych dróg walki. W reakcji na zabójstwo księdza Popiełuszki powołano jawne Komitety Obrony Praworządności, które nie przetrwały jednak próby czasu, za to ich zasada znalazła potem zastosowanie w WiP, którego uczestnikami stali się także niektórzy organizatorzy KOP.

Ruch WiP nie powstał jako ruch pokojowy, ale działanie w obronie konkretnego człowieka i próba znalezienia nowej formuły opozycji wobec komunizmu. Do opozycji dołączyli w tym czasie ludzie nienależący z racji wieku do "Solidarności", często byli działacze Niezależnego Zrzeszenia Studentów. Nie wystarcza im – jak KOP – rejestracja zbrodni komunistycznych. Gdy (za odmowę złożenia przysięgi wojskowej na wierność partii i sojusze) zostaje aresztowany jeden z nich, Marek Adamkiewicz postanawiają działać na rzecz jego uwolnienia przez strajk głodowy (17-24 III 1985) w Podkowie Leśnej pod Warszawą. Jego zasadą był udział ludzi młodych, stara opozycja miała pełnić tylko rolę patronów: organizacja seminarium, wyrazy poparcia, aż po tak egzotyczne, jak list Leonarda Cohena. W głodówce nie wzięli udziału działacze z Krakowa, którzy prowadzili wtedy własny protest przeciw zaostrzeniu się kursu władz wobec opozycji, i to z tego ośrodka padła propozycja by zorganizować w Polsce ruch pokojowy, obnażający obłudę władz PRL (i proradzieckich ruchów pokojowych z Zachodu) przez niemożliwe do przyjęcia przez nich łączenie idei walki o pokój z prawami człowieka i obywatela, łamanymi w tzw. bloku wschodnim.

Działacze z Krakowa podpisali deklarację założycielską Ruchu "Wolność i Pokój", do której po nawiązaniu kontaktów przyłączyli się uczestnicy protestu z Warszawy (14 IV i 2 V 1985). Szybko nawiązano współpracę z działaczami z Wrocławia, dużo poważniej traktującymi idee pacyfistyczne, i z Gdańska, gdzie do WiP dołączyło część działaczy anarchistycznego Ruchu Społeczeństwa Alternatywnego (RSA) i Polskiej Młodzieży Walczącej. W drugim przypadku Autor błędnie podaje, że chodziło o Porozumienie Grup Niezależnych "Wolność", które było – jak sama nazwa wskazuje – porozumieniem w/w i innych grup, a nie organizacją zrzeszającą osoby indywidualne. Nieścisłe także jest przypisywanie anarchizmu całemu trójmiejskiemu ośrodkowi. Pojawienie się nowych grup i to, że deklarację ideową napisał ośrodek wrocławski, a pod wpływem gdańszczan usunięto zeń odwołania do słów gen. Okul[n]ickiego i (o czym Autor nie pisze) Jana Pawła II, sprawiły, że WiP z "pacyfistycznego" stał się ruchem pacyfistycznym. Rozróżnienie to Autor wprowadza celowo by odróżnić część działaczy udających pacyfizm w celu gry politycznej od faktycznych pacyfistów. Kwestia ta do końca pozostała przedmiotem sporu i stała się przyczyną opuszczenia Ruchu przez część działaczy antykomunistycznych, a potem rozpadu WiP na frakcje. Deklaracja ideowa – wraz z kilkoma innymi dokumentami przytoczona w całości w aneksach pracy – wyznacza następujące obszary aktywności Ruchu: prawa człowieka, wyzwolenie narodowe, pokój, ochrona środowiska, głód na świecie, rozwój człowieka i tolerancja.

Szybko okazało się, że najważniejszą sprawą jest walka przeciw przymusowi przysięgi i służby wojskowej, przy tym ta druga kwestia pod wpływem pacyfistów i anarchistów stale się zaostrzała: w końcu zaczęto zwalczać samą zasadę służby, także cywilnej. Opis zwieńczonej sukcesem walki – z jednej strony protestów, a z drugiej represji władz – zawiera rozdział IV. Sama faktografia jest na ogół poprawna, wnioski niekoniecznie, nie wiadomo np. na jakiej podstawie Autor sądzi, że ruch miał poparcie społeczne, bowiem społeczeństwo było przeciw Ludowemu Wojsku Polskiemu, a nie armii narodowej w ogóle. Wniosek taki Autor wyciąga z rozpadu WiP w III RP, jest to jednak nieporozumienie, bowiem w miarę rozwoju sytuacji – pojawienia się w opozycji coraz młodszych ludzi – narastał już nie pacyfizm, lecz anarchizm i znaczna część działaczy przeszła do Międzymiastówki / Federacji Anarchistycznej. Z drugiej strony – wobec działaczy walczących przeciwko armii jeszcze w czasach PRL – zdarzały się szykany ze strony "Solidarności" i działaczy opozycji, którzy twierdzili, że LWP to też wojsko polskie. W tym miejscu widać negatywne skutki ograniczenia perspektywy badawczej Autora do lat 1985-89, bez przyjrzenia się – choćby i pobieżnego – temu, co działo się w środowisku alternatywnym wcześniej i później, a co rzuca pewne światło na opisywane sprawy.

Podobnie dzieje się bowiem także w drugą stronę, gdy Autor pisze o działaczach opozycji odmawiających przysięgi, dzięki czemu ich służba wojskowa nie odbywała się na serio, a nie dostrzega owych hipisów, nie tylko unikających służby, ale też agitujących na rzecz pokoju i społeczeństwa alternatywnego (istniało nawet Wydawnictwo Pacyfistyczne), co było jednym ze źródeł inspiracji RSA, grupy – jak przyznaje sam Autor – zmieniającej ideowe oblicze WiP. To jej uczestnicy zaczęli już wcześniej masową agitację przeciw służbie wojskowej, oni też – odsyłając książeczki wojskowe w proteście przeciwko uwięzieniu Adamkiewicza – odmówili nie tylko przysięgi, ale i służby wojskowej, uzyskując poparcie liderów opozycji pod listem do władz w tej sprawie. Podobnie rzecz się miała z – opisaną w rozdziale V – ekologią. Kiedy stary WiP wyzyskiwał katastrofę w Czarnobylu jako argument przeciwko władzom komunistycznym, nowe ośrodki (Gdańsk, Poznań, Wrocław) zorganizowały skuteczne kampanie przeciw budowie elektrowni jądrowych w Żarnowcu czy Klempiczu, składowiska odpadów radioaktywnych w Międzyrzeczu oraz zatruwaniu środowiska przez hutę aluminium w Siechnicach. Nawiasem mówiąc, według Autora sprawy Żarnowca nie rozstrzygnęły marsze a akcje typu siting, co jest nieścisłe: kilka sitingów przeszło bez echa i dopiero masowe marsze – do wakacji 1989 co-tygodniowe, potem nieregularne, ale bardziej radykalne, blokujące ruch w centrum miasta – i późniejsza głodówka w terminalu portu w Gdyni doprowadziły do wymuszenia na władzach zamknięcia budowy. Autor pomieszał zresztą oba protesty – marsze w Gdańsku i blokadę w Gdyni – co znów pokazuje ujemną stronę ograniczenia perspektywy badawczej, tym razem w wymiarze przestrzennym, braku analizy działań WiP w poszczególnych ośrodkach.

To te nowe ośrodki przyczyniły się do togo, co Autor nazywa "anty/strukturalizmem" WiP, czyli brakiem (nie tylko w sensie prawnym, ale i faktycznym) sformalizowanych struktur w Ruchu, co opisuje w rozdziale II. Jako przyczynę założenia WiP jako ruchu, nie organizacji, Autor wymienia chęć uniknięcia ewentualnych represji ze strony władz przez rezygnację ze znamion organizacji (ruch nie posiadał członków, przewodniczącego etc.) i konieczności jej ewentualnej, a niemożliwej w PRL, legalizacji. Jednak nazwa to kwestia drugorzędna – istniał także Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela i inne grupy używający nazwy Ruch, co nie musiało być zgodne z ich wewnętrzną strukturą i nie chroniło ich od represji. W wypadku WiP zaś dopiero zjawienie się radykałów sprawiło, że próby wzmocnienia struktur wewnętrznych spotkały się z oporem działaczy. Kiedy środowisko "Czas przyszły" dokonało swego rodzaju zamachu – próby stworzenia, na bazie WiP, politycznej organizacji – zostało to przez ogół odrzucone i szybko doprowadziło do rozpadu Ruchu w ogóle. Mimo istnienia liderów – i to raczej w poszczególnych ośrodkach niż w skali całego Ruchu – nigdy nie doszło do przejęcia nad nim władzy, choć zarzuty w tej kwestii się pojawiały i szły w obie strony. Nie analizując prasy WiP – szczególnie "A cappelli" – Autor przeocza ważny tekst, Tyrania braku struktur, który czyni zarzut nieformalnego kierownictwa nie politykom, ale właśnie anarchistom jako zwolennikom ruchu.

Kontrowersji nie było za to w kwestii zasadniczej, która znalazła wyraz w nazwie Ruchu: Wolności i(!) Pokoju. Wszyscy uczestnicy Ruchu zgadzali się z tym, że bez wolności i praw człowieka niemożliwy jest również pokój (społeczny i między narodami), do czego udało się także przekonać wielu zachodnich pacyfistów, co Autor opisuje w rozdziale III. WiP wykazał się w tym zdolnościami organizacyjnymi: międzynarodowe konferencje w podziemiu, czy własny ambasador na Zachodzie. Stosunki WiP z opozycją i "Solidarnością" omówiono (w rozdziale VI) bardzo skrótowo, tymczasem Ruch swój sukces w dużym stopniu zawdzięczał także ich wsparciu. Nie mogły na to liczyć inne radykalne grupy, jak zwolennicy Andrzeja Gwiazdy, Solidarność Walcząca, czy RSA. W tym ostatnim przypadku już po drugim numerze pisma "Homek" oficjalne struktury "Solidarności" przerwały kanały kolportażu, m.in. przez teksty w/s wojska.

Rozdział VII Autor poświęca specyfice WiP, który – jak wynika ze statystyki ankiet, nie w pełni poza tym wykorzystanej – był niemal zamkniętym kręgiem, co sprzyjało zwartości w akcji i poświęceniu dla przyjaciół, mimo sporów ideowych. Łączyły ich konkretne cele czy forma działania bez przemocy, nigdy jednak spoiwem WiP nie stała się jakaś ideologia (anarchizm, chrześcijaństwo, nacjonalizm, czy choćby pacyfizm). Próby stworzenie wspólnej płaszczyzny ideowej doprowadziły wręcz do jego rozpadu w sytuacji, gdy cel główny – wolność dla osób odmawiających przysięgi / służby wojskowej – został osiągnięty i to jeszcze przed upadkiem systemu komunistycznego w Polsce. To ów cel był tym, co łączy i brak czegoś takiego w chwili otwarcia się – wraz z rozpadem PRL – innych dróg w polityce i aktywności społecznej sprawił, że działacze WiP rozeszli się w różne strony, robiąc kariery w nowej elicie władzy (także w mediach, biznesie czy… policji politycznej), idąc w radykalną opozycję przeciwko zdradzie "Solidarności" (część w ramach prawicowej opozycji, częściej w ruchu anarchistycznym czy ekologicznym) lub wycofując się z życia publicznego w ogóle.

W zakończeniu Autor zdaje się dostrzegać odrodzenie WiP, gdyż nowe władze znów zaczęły łamać prawo do odmowy służby wojskowej – tak się nie stało – walkę w obronie R. Gałuszki, którego nazwisko w pracy się nie pojawia, podjęli anarchiści i wraz z zielonymi kontynuowali inne WiP-owskie tematy, zaś władze zmieniły podejście w kwestii armii, co dało w końcu jej uzawodowienie. WiP stał się zamkniętym rozdziałem historii, nie tylko przez zaniechanie swej aktywności, ale i brak spadkobierców w sensie ruchu pokojowego jako idei lub form działania, od czego zaczęto odchodzić jeszcze przed jego rozpadem, a nieraz i pod jego szyldem. Był wytworem chwili – w dużym stopniu przypadku, który sprawił, że reżym komunistyczny w Polsce, szczególnie po zamachu 13 XII 1981, przejęła armia, co uniemożliwiało wcześniejszy kompromis w/s zastępczej służby cywilnej, analogiczny do sytuacji w NRD i – jak zauważa Autor – mający uzasadnienie w prawach PRL, w interpretacji których zabrakło władzy dobrej woli. Innym przypadkiem był fakt, że w działania WiP, jako ruchu "pokojowego" opozycji antykomunistycznej, włączyli się autentyczni pacyfiści. Bez tego inicjatywa mogła się szybko okazać fiaskiem, tak jak poprzednio KOP.

W sumie praca Macieja Śliwy dostarcza dużą ilość materiału, w tym źródłowego (deklaracje i dokumenty programowe zamieszczone w aneksach), sama także będąc rodzajem źródła. Wiele zawartych tu zdarzeń, jak fakt usunięcia pod wpływem anarchistów motta z deklaracji ideowej WiP, nie pozostawiło śladu w żadnych innych publikacjach czy oświadczeniach, do których mógłby dotrzeć przyszły historyk. Słabością w tej kwestii jest nieopublikowanie – choćby w formie sumarycznej – wyników ankiet. Tylko w nieopublikowanej/niezarchiwizowanej formie istnieją wywiady z działaczami, na które Autor powołuje się w pracy, co sprawia, że są trudno dostępne do weryfikacji i wykorzystania przez przyszłych historyków. Często też brak odwołań do nich i innych źródeł w przypisach. Jest ich w pracy niewiele – są rozdziały zupełnie ich pozbawione. Źródła cytowane w przypisach często nie są uwzględnione w bibliografii, która z kolei zawiera w większości pozycje niewykorzystane w pracy. Nie ma ich śladu w przypisach, często też w treści pracy brak śladu ich lektury, jak w przypadku dyskusji ideowych na łamach "A cappelli".

Autor ufa częściej własnej pamięci i relacjom przyjaciół niż źródłom, pisząc nieraz językiem zrozumiałym w środowisku, ale nie znanym poza nim (często np. nie rozwija skrótów nazw). Poważnym brakiem jest to, że Autor nie wykorzystał pewnych źródeł (oficjalne media, materiały służb specjalnych), a w zakresie czasowym ograniczył się do czasów działania WiP, poza ten okres wychodząc tylko w wymiarze stosunków WiP z oficjalną opozycją. Nie ma tu hipisów, brak innych radykalnych formacji i innych form walki z komunizmem, co sprawia, że WiP jawi się jako jedyna alternatywa dla starej opozycji. Tymczasem poza działalnością jawną i bez u-życia przemocy można było zradykalizować formy walk ulicznych czy strajków – tak zrobiły grupy młodzieży, zarówno szkolnej (główną formacją była tu Federacja Młodzieży Walczącej) i robotniczej (będącej liderami strajków w maju i sierpniu 1988), czy grupy ideowe (np. formacje niepodległościowe czy anarchiści, którzy nie w pełni utożsamiali się z WiP, nawet w kwestiach pacyfizmu). Można też było ośmieszać komunizm, jak robiła to Pomarańczowa Alternatywa, przełamując strach przed represjami władz, które okazywały się w wypadku akcji masowych bezsilne.

Napór tych grup sprawiał, że władze wybrały w końcu układy ze starą opozycją zamiast konfrontacji, a to doprowadziło do demontażu systemu komunistycznego w Polsce. Zmiana w tym kierunku zaszła już w połowie lat 80-tych, gdy doszło do tak spektakularnych wydarzeń, jak rozbicie pochodu rządowego i polowanie na ZOMO 1 V 1985 w Gdańsku, czy 100-tysięczna manifestacja po mszy papieskiej na Zaspie w 1987. WiP skorzystał na wzroście aktywności tych grup, zarówno dlatego, że wielu ludzi znów uwierzyło w możliwość zmian, jak i dlatego, że wielu z nich wspierało go w działalności, nawet wówczas, kiedy sami nie uznawali walki bez przemocy za wyłączną jej formę. A także dlatego, że dla władzy lepiej było dogadywać się z tymi, którzy nie chcieli obalić ustroju przemocą. Tutaj pojawia się kwestia walki bez przemocy w ogóle i jej związku z innymi formami oporu, jak Gandhi i powstanie marynarzy w Bombaju w 1947 czy M.L. King i Czarne Pantery. Tego tematu w pracy także brak. W sumie – mimo w/w zastrzeżeń – praca lepiej niż jako opracowanie historii "Ruchu Wolność i Pokój" czy też jego interpretacja w szerszym kontekście historycznym wypada jako materiał źródłowy – i tak też należy ją traktować.

Janusz P. Waluszko

Strona Autora http://www.sliwa.zabrze.pl/omnie.html

Strona Tezeusz-chrześcijanie w świecie http://www.tezeusz.pl/cms/tz/index.php?id=1963

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code