Rozważania niedzielne

Święto NMP Królowej Polski

3 MAJA – ŚWIĘTO MARII KRÓLOWEJ POLSKI

Matczyna miłość

Michał Piątek

Magdalena miotała się, łkała,
Uczeń stał ze skamieniałą twarzą,
Ale gdzie w milczeniu Matka stała
Nikt się nawet spojrzeć nie odważył.

/Anna Achmatowa, Requiem, 10, Ukrzyżowanie, przeł. Seweryn Pollak/

Piękny zazwyczaj maj jest miesiącem poświęconym Maryi Świętej Dziewicy. O powodzie, dla którego szczególną uwagą darzymy Ją właśnie w tym miesiącu, pięknie pisze w swych „Rozmyślaniach i modlitwach” John Henry Newman:

Pierwszą przyczyną jest to, że wówczas ziemia odziewa się świeżymi liśćmi i zieloną trawą po surowym mrozie i śniegu zimy, i po ostrej pogodzie, okrutnym wichrze i deszczu wczesnej wiosny. To, że ukwiecone drzewa i kwiaty kwitną w ogrodach. To, że dni są już długie, słońce wcześnie się budzi i późno zachodzi. Taka bowiem promienność i wesołość przyrody jest odpowiednim tłem naszego nabożeństwa do Tej, która jest Różą duchowną i Domem złotym.

I faktycznie – czy można sobie wyobrazić inny miesiąc, który lepiej oddaje piękno Maryi, matki naszego Zbawiciela? Czy nie jest to najpiękniejszy miesiąc, w którym radośnie możemy pokłonić się Tej najwspanialszej z matek, która także cierpiała dla naszego zbawienia?

W dzisiejszej Ewangelii Apostoł Jan przywołuje scenę ukrzyżowania Jezusa Chrystusa. Syn Boży umiera, by umożliwić wszystkim ludziom zbawienie, a pod krzyżem znajdują się Jego matka, Jej siostra oraz umiłowany przez Jezusa Chrystusa uczeń. To on właśnie na życzenie Syna Bożego ma się zaopiekować Maryją. Jezus Chrystus zwraca się do nich i uświadamia im, że uczeń jest teraz synem Maryi, a ona jego matką. Uczeń nie zwleka z wypełnieniem prośby Chrystusa i wypełnia ją jeszcze tego samego dnia.

Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn twój». Następnie do ucznia: «Oto matka twoja». I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie. (J 19, 26-27)

Maryja była zawsze obecna w życiu Jezusa Chrystusa. Z pokorą przyjmowała swe miejsce w Bożym dziele zbawienia świata i towarzyszyła Mu do końca Jego ziemskiego życia. Cierpiała pod krzyżem razem z nim. Dla nikogo nie ulega wątpliwości, że największym cierpieniem, na jakie można skazać człowieka, jest obserwowanie śmierci własnego dziecka. Tego bólu w żaden sposób nie da się opisać. Za każdym razem, gdy umiera dziecko, ginie też cząstka jego matki.

Boża Rodzicielka przyjęła swą misję z wielkim zaufaniem do Boga. Cierpiała jednak pod krzyżem razem z Jezusem Chrystusem. Pragnęła, tak jak każda matka, towarzyszyć swemu dziecku w jego wędrówce przez świat. Nie narzucała się, ale zarazem jej miłość ciągle towarzyszyła Chrystusowi. Wydała na świat Syna Bożego, ale gdy został On ukrzyżowany, straciła swego syna. Ona także dźwigała swój krzyż.

Jezus powiedział uczniowi, że Maryja jest jego matką. Jest także naszą matką. To z Jej łona na świat przyszedł Ten, który umarł za nas na krzyżu. Tak jak uczeń był Jej synem, tak samo my jesteśmy Jej dziećmi. Tak jak otaczała swą matczyną miłością Jezusa Chrystusa, tak samo otacza nią nas, więc odwzajemnijmy jej matczyne uczucie i kochajmy Ją tak, jak kocha się matkę, wielbmy i nie ustawajmy w wysiłkach, by godnie kroczyć przez świat. Nastał maj…

Michał Piątek

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code