Miesięcznik " W drodze"

Zazen i adoracja Najświętszego Sakramentu

Zazen i adoracja Najświętszego Sakramentu

FRANCO SOTTOCORNOLA SX

Milczenie zazen nie jest chwilą przeznaczoną na medytację czy refleksję, lecz całkowitym i głębokim milczeniem, które ma doprowadzić wiernego do zjednoczenia swojego serca i swojego życia z Chrystusem, co jest głównym celem modlitwy przed Najświętszym Sakramentem

Obydwa terminy, które znalazły się w tytule tego artykułu, wydają się nie tylko całkowicie różne i zupełnie ze sobą niezwiązane, ale nawet wzajemnie się wykluczające. A jednak codzienne praktykowanie zazen i codzienna adoracja Najświętszego Sakramentu w ciągu ostatnich ośmiu lat 1] przekonały mnie, że tak nie jest. Nie tylko istnieje głęboki związek między tymi dwoma rodzajami religijnego doświadczenia, ale ich spotkanie może się przyczynić do wzajemnego ubogacenia, jak również nadać nową formę starodawnej i z pewnością bardzo ważnej tradycji adoracji Eucharystii. Oczywiście ta nowa forma adoracji eucharystycznej byłaby możliwa i miałaby sens w połączeniu z innymi jej formami, w kontekstach kulturowych, w których zazen jest znany i stosowany również przez chrześcijan 2]

Jednakże zanim przejdziemy do połączenia tych dwóch, najwyraźniej odrębnych, a nawet przeciwstawnych form religijnego doświadczenia, powinniśmy pokrótce opisać każdą z nich osobno, podkreślając rolę, jaką może odegrać ich połączenie dla międzyreligijnego dialogu i dla osadzenia liturgii w kulturze japońskiej.

Zazen

Można powiedzieć, że zazen jest główną i jedyną praktyką religijną w tradycji buddyjskiej zen. Jest ona obecnie dobrze znana, również na Zachodzie, nie tylko ekspertom i studentom kultury buddyjskiej, ale także ogółowi społeczeństwa. Termin zazen często tłumaczy się jako medytacja. Jednak podczas gdy medytacja wiąże się z aktywnością umysłową i skupieniem się na zewnętrznym przedmiocie rozważań, zazen dąży raczej do zespolenia medytującego z obiektem rozważań poprzez powstrzymanie się od myślenia o czymkolwiek. Osobiście przetłumaczyłbym japoński termin zazen jako „milczące siedzenie” (silent sitting). Milczenie oznacza tutaj nie tylko zaniechanie słów (milczenie ust), ale również zaniechanie myśli (milczenie umysłu). Jest to głębokie milczenie, które wyzwala naszą istotę z naszego „ego”, abyśmy mogli osiągnąć nową, głębszą świadomość (lub przebudzenie) naszego prawdziwego „ja”.

Mówi się, że zazen jest siedzeniem w milczeniu, ponieważ bardzo ważne dla tej praktyki są pozycja i ułożenie ciała. Nie można myśleć o ciele i umyśle jako o dwóch oddzielnych sprawach, one są dwoma elementami jednej i tej samej materii czy rzeczywistości. Zatem pozycja ciała jest niezwykle ważna, chociaż nie najważniejsza w praktyce zazen. Klasyczna pozycja polega na siedzeniu prosto na okrągłej poduszce ze skrzyżowanymi nogami (pozycja pełnego lotosu) lub z jedną stopą na udzie drugiej nogi (pozycja półlotosu). Jeśli ta pozycja jest zbyt trudna, można przyjąć pozycję birmańską, w której lewa stopa spoczywa wzdłuż prawego uda, a nie na nim. Taka pozycja ma służyć równomiernemu rozłożeniu masy ciała na trzech punktach podparcia: na kolanach i dolnej części pleców. Ciało staje się stabilną i nieruchomą piramidą, całkowicie milczącą, a jednak głęboko ożywioną. Kiedy się do tego przyzwyczaimy, okazuje się, że jest to bardzo wygodny i naturalny sposób siedzenia! Ale jest to zaledwie początek głębokiego duchowego zatopienia w milczeniu, pozbycia się tego, co wypełnia nasze „ego” (mu) i przebudzenia prawdziwego wewnętrznego „ja” (satori).

Adoracja Najświętszego Sakramentu

Ta prastara forma chrześcijańskiej modlitwy do Sakramentu Ciała Chrystusa rozwinęła się w ciągu XIII wieku, a swój renesans przeżywała od XVII do XIX wieku. Chociaż pierwotnie celem przechowywania Najświętszego Sakramentu – a tradycja ta sięga czasów starożytnych – było niesienie Go chorym, którzy nie mogli uczestniczyć w odprawianiu Eucharystii, i umierającym, obecność Ciała Chrystusa wśród wiernych stała się szybko przedmiotem szacunku i czci. Od XIV wieku adoracja stała się ważnym nabożeństwem w Kościele katolickim, zarówno w formie prywatnej modlitwy, jak i publicznej celebracji liturgicznej.

To nabożeństwo stało się tak ważne dla Kościoła, że czasami wydawało się istotniejsze od samego odprawiania Eucharystii. Sobór Watykański II wraz z reformą liturgii apelował o zachowanie równowagi między nabożeństwem do Najświętszego Sakramentu, a mszą św., stawiając na pierwszym miejscu nabożeństwo odprawiane na pamiątkę Ostatniej Wieczerzy przez wszystkich wiernych zebranych w kościele pod przewodnictwem kapłana. Wobec większej wagi mszy świętej w ostatnich latach adoracja Najświętszego Sakramentu i inne formy modlitwy eucharystycznej, poza mszą, zostały nieco zaniedbane. Ludzie łatwo popadają w skrajności! Stanowisko Kościoła katolickiego w tej sprawie zostało wyłożone w specjalnej instrukcji Eucharisticum misterium z 1967 roku oraz w opisie nowych obrzędów zatytułowanym For Holy Communion and Eucharistic Devotion Outside of Mass opublikowanym w 1973 roku (Marietti 1976: I 899–965).

Adoracja Najświętszego Sakramentu poza mszą świętą była i pozostaje dla wielu chrześcijan ważną częścią ich duchowego życia. Chociaż najważniejsze dla chrześcijańskiej liturgii i życia chrześcijańskiego jest odprawianie mszy św. na pamiątkę Ostatniej Wieczerzy, adoracja Eucharystii, poza mszą świętą, może w dużej mierze przyczynić się zarówno do Jej głębszego zrozumienia, jak również, przede wszystkim, do Jej stałej obecności w naszym codziennym życiu. To z pewnością powinien być główny cel i główny owoc adoracji eucharystycznej. Jak Chrystus pozostaje obecny w sakramentalnym znaku przełamanego chleba, ofiarując się Ojcu dla całego świata, tak samo Jego uczniowie, którzy podczas mszy św. jednoczą się w ofierze Chrystusa poprzez przyjęcie Sakramentu Jego śmierci i zmartwychwstania, powinni odnowić i kontynuować „komunię” z Nim, ofiarując się Ojcu dla całego świata, podobnie jak uczynił to On.

Z teologicznego punktu widzenia adoracja Najświętszego Sakramentu powinna być przede wszystkim kontynuacją samej mszy św. w życiu uczniów Chrystusa. Słowo „adoracja” lub „cześć” kładzie nacisk tylko na jeden aspekt modlitwy przed Najświętszym Sakramentem. Propozycja niniejszego artykułu, która obejmuje połączenie praktyki zazen z adoracją Najświętszego Sakramentu, nadaje tej formie modlitwy głębsze znaczenie i próbuje zaszczepić ją w kraju, w którym tradycja zazen rozwinęła się w sposób najdoskonalszy, dając tym samym możliwość zetknięcia się dwóch doświadczeń religijnych, buddyzmu i chrześcijaństwa.

Milczenie ducha

Jak już wspomniałem, katolicka tradycja modlitwy przed Najświętszym Sakramentem przyjmowała w ciągu wieków różne formy, zarówno prywatnej, jak i publicznej modlitwy. Niektóre były nawet liturgiczne, na przykład oficjalne akty Kościoła, uregulowane specjalnymi normami i wyrażane poprzez określone obrzędy. Propozycja zawarta w niniejszym tekście odnosi się oczywiście do prywatnej modlitwy przed Najświętszym Sakramentem.

Zarówno jej treść, jak i forma zależą wyłącznie od wyboru i potrzeb osób w niej uczestniczących. Czasami są jakieś wskazówki czy też specjalne modlitwy, które mają pomóc jednostkom i grupom w takim nabożeństwie. Niniejsza sugestia będzie jedną z nich, ale zmierzającą w innym kierunku: jedną z najlepszych form modlitwy przed Najświętszym Sakramentem jest milczące siedzenie, czyli praktyka zazen przed Tabernakulum. Konstytucja o Liturgii Świętej (Sancrosanctum Concilium, 30) 3] sformułowana w czasie soboru watykańskiego II, uznaje milczenie za ważną część chrześcijańskiej modlitwy, a momenty milczenia są również zalecane podczas liturgicznego obrzędu wystawienia i adoracji Najświętszego Sakramentu (Eucharisticum Mysterium, 62) 4] Jednakże w przypadku praktyki zazen znaczenie i rola milczenia są znacznie większe i zupełnie odmienne. Proponowana milcząca modlitwa adoracji zostaje zastąpiona przez głębokie, pełne i wyrzekające się własnego „ego” milczenie zazen. Nie byłby to tylko moment ciszy między czytaniami i modlitwami ani chwila przeznaczona na medytację czy refleksję, lecz całkowite i głębokie milczenie, które doprowadziłoby wiernego do zjednoczenia swojego serca i swojego życia z Chrystusem, co jest głównym celem modlitwy przed Najświętszym Sakramentem (De Sacra Communione, 82). Takie zjednoczenie, jako głębokie przeżycie religijne i jako sposób życia, musi wyjść poza słowa, poza poszczególne myśli, poza subiektywne wyobrażenia, właściwie poza jakiekolwiek oddzielenie medytującego od przedmiotu medytacji. Chodzi tu o głębokie milczenie ducha, w czasie którego świadomość własnego „ego” ustępuje miejsca kontemplacji czy też mistycznej jedności z Chrystusem postrzeganym jako prawdziwe wewnętrzne „ja”, zgodnie ze znanymi słowami św. Pawła: „…teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Ga 2,20).

Głębokie, całkowite milczenie zazen może się okazać bardzo dobrym sposobem otwarcia serca na głęboką komunię z Chrystusem. Ale czy to nie jest rodzaj synkretyzmu? Czy zazen nie jest praktyką buddyjską, a co za tym idzie, niesie z sobą buddyjską koncepcję świata i zbawienia? Jak taka praktyka może się okazać odpowiednim sposobem modlitwy dla chrześcijanina? W jaki sposób może prowadzić do głębszej i bardziej doniosłej adoracji Eucharystii? Czy między tymi dwiema religiami nie ma całkowitej sprzeczności?

Chrześcijańska praktyka zazen

Pytania na temat możliwości zastosowania chrześcijańskiej praktyki zazen są zupełnie na miejscu, szczególnie po liście biskupów Kongregacji Nauki Wiary z 1989 roku O niektórych aspektach medytacji chrześcijańskiej  5] List słusznie stwierdza, że każdy chrześcijanin ma swój własny, sobie tylko właściwy sposób zwracania się do Boga, podtrzymywany jego wiarą w Chrystusa. Poszczególne osoby nie zadowolą się formami medytacji lub modlitwy, które nie są zgodne z ich specyficznym doświadczeniem religijnym. W tym znaczeniu, na przykład, nie wystarczy, aby chrześcijanin praktykował nawet najbardziej doniosłe formy religijnych doświadczeń za pomocą zazen bez uczestnictwa w Eucharystii odprawianej na pamiątkę Ostatniej Wieczerzy i w innych sakramentach Kościoła. Ale nie o taką praktykę nam chodzi. Wspomniany list Kongregacji Nauki Wiary ostrzega przed możliwymi niebezpieczeństwami pojawiającymi się podczas praktyki różnych form modlitwy czy medytacji zaczerpniętych z innych religii. To ostrzeżenie wynika z uzasadnionej ostrożności. Nie każda forma modlitwy, medytacji czy religijnego doświadczenia jest wolna od elementów, które są nieodpowiednie dla wiary chrześcijańskiej i których nie można z nią łączyć.

Jeśli chodzi o zazen, praktyka ta została uznana i była stosowana przez wielu chrześcijan o solidnych teologicznych i duchowych korzeniach, którzy uznali, że nadaje się ona szczególnie dla wiary chrześcijańskiej i chrześcijańskiej duchowości. Oczywiście zakłada się, że istnieje różnica między zazen jako metodą medytacji a życiem duchowym wraz z jego odniesieniami do doktryny buddyjskiej. Takie rozgraniczenie wydaje się możliwe. Na przykład dla ojca Hugo EnomiyaLassalle. Czcigodny misjonarz, który spędził większość swojego życia w Japonii, był pionierem w dziedzinie badania i doświadczania chrześcijańskiej praktyki zazen 6]

W swojej książce zatytułowanej Zen Meditation and Christian Prayer (Medytacja zen a modlitwa chrześcijańska) z 1973 roku ojciec EnomiyaLassalle nie tylko proponuje chrześcijanom zazen jako praktyczną metodę chrześcijańskiej modlitwy, ale również porównuje nauki mistyków chrześcijańskich z naukami mistrzów zen, znajdując między nimi uderzające podobieństwa. Dochodzi zatem do wniosku, że zazen może być z korzyścią praktykowany przez chrześcijan nie tylko jako przygotowanie do medytacji, ale również jako forma medytacji chrześcijańskiej, która prowadzi do wyższego poziomu „kontemplacji” 7] W 1968 roku ojciec Enomiya Lassalle założył pierwsze Centrum Chrześcijańskiego Zen w Japonii, w Shinmeikutsur, niedaleko Tokio. Jest to nadal miejsce chrześcijańskiej praktyki zazen i symbol spotkania chrześcijaństwa z zen.

W sposobie, w który ojciec Lassalle wyjaśnia i przedstawia chrześcijańską praktykę zazen, nie ma śladu synkretyzmu. Zazen jest traktowany jako sposób oczyszczenia umysłu z wszelkiego rodzaju obiektywnego i schematycznego myślenia, otwierający drogę do czystej kontemplacji, wolnej od jakichkolwiek doktryn czy praktyk buddyjskich, które sprzeciwiałyby się wierze chrześcijańskiej. Dlatego proponujemy praktykowanie tej metody kontemplacji przed Najświętszym Sakramentem jako sposobu szczególnie odpowiedniego dla takiej modlitwy, a nawet prowadzącego do pogłębienia poczucia jedności z Chrystusem w Jego ofierze złożonej Ojcu dla całego świata. (…)

Ciało Chrystusa

Sakrament Eucharystii nazywa się też tradycyjnie Sakramentem Ciała Chrystusa. Zarówno używana terminologia, jak i teologia kładą nacisk na słowo „ciało” implikujące Jego prawdziwe człowieczeństwo, Jego pokrewieństwo z naszą ludzką, materialną i cielesną egzystencją. Przez długie wieki chrześcijańskie obrzędy podkreślały ten aspekt sakramentalnej obecności Chrystusa, ale nigdy nie zwracano uwagi na potrzebę i piękno, jakie daje głęboka świadomość własnej cielesności w akcie adoracji uobecnionego Ciała Chrystusa. Prawdziwa i głęboka wdzięczność za to, że Syn Boży stał się człowiekiem i przyjął ludzką naturę, wiąże się z głębokim i radosnym przeżyciem naszego własnego „bycia” ciałem, a nie „posiadania ciała”. W praktyce zazen odnalazłem to uduchowienie ludzkiego ciała oraz uświadomienie sobie wagi zaangażowania ciała w poszukiwanie i doświadczanie zbawienia. W tradycyjnej modlitwie przed Najświętszym Sakramentem w przeszłości przyjmowano na ogół pozycję klęczącą i oczywiście może ona nadal być praktykowana. Ale, pomijając fakt, że taka pozycja jest nieznana japońskiej kulturze, trudno ją obecnie przyjąć w wielu kościołach z powodu braku ławek i klęczników. Co więcej, taka pozycja, chociaż najzupełniej odpowiednia i pasująca dla podkreślenia aktu adoracji (który naturalnie pozostaje jednym z ważnych aspektów tego rodzaju modlitwy!), jest mniej odpowiednia dla wyrażania stanu wewnętrznej komunii z Chrystusem i Jego ofiarą złożoną z Samego siebie, ponieważ podkreśla nasze oddzielenie od Chrystusa, a nie jedność z Nim. Taka postawa jest jak najbardziej właściwa dla podkreślenia aktu adoracji i w tym celu może być przyjmowana. Jednak postawa zazen daje poczucie wewnętrznej jedności z aktem wyrzeczenia się i ofiarowania samego siebie, które charakteryzują obecność Jezusa w Sakramencie Eucharystii. Zwyczajne siedzenie na krześle czy przyjęcie japońskiej pozycji tatami będą również odpowiednie do modlitwy przed Najświętszym Sakramentem, kiedy chce się czytać i medytować Słowo Boże. W takim wypadku Chrystus jest przez nas postrzegany jako Nauczyciel Słowa Bożego, który mówi do Swojego ucznia poprzez Swoją milczącą sakramentalną obecność. Niemniej jednak pozycja zazen pogłębia tę postawę, zapraszając nas do idealnej jedności, zjednoczenia i komunii z samym Chrystusem w Jego ostatecznej, wiecznej, cichej i ofiarnej egzystencji.

Waga, jaką zazen przywiązuje do ciała, i głębokie znaczenie samego zazen jako praktyki, która pomaga pokonać wszelkie bariery między podmiotem i przedmiotem medytacji w jednoczącym doświadczeniu satori może w wielkim stopniu przyczynić się do rozwoju adoracji eucharystycznej w kierunku zjednoczenia z Ciałem Chrystusa jako ciągle trwającym Sakramentem Jego ofiarnej śmierci i cielesnego zmartwychwstania.

Milczenie Chrystusa w Eucharystii

Jak już wspominałem, milczenie jest jedną z proponowanych form modlitwy przed Najświętszym Sakramentem. Często uważa się jednak, że krótki moment milczenia powinien być jedynie przerwą między modlitwami czy też czasem odpowiednim na medytację i chwilę refleksji. Oczywiście to jest bardzo poprawny i dobry sposób postępowania! Ale istnieje jeszcze głębszy rodzaj milczenia: milczenie całkowite, takie jak milczenie zazen, które prowadzi do głębszej i pełniejszej komunii z milczącym Chrystusem w Eucharystii.

Zbyt rzadko zatrzymujemy się, aby posłuchać milczenia Chrystusa ukrytego w Tabernakulum w Sakramencie Eucharystii! Wieczne Słowo Boga, który stał się człowiekiem i mówił do nas, aby objawić nam miłość Bożą i Boga, który jest Miłością, w chwili Jego śmierci stało się milczeniem. To głębokie tajemnicze milczenie pozostaje słyszalne w znaku Jego śmierci, którym jest „łamanie chleba”, co czynimy na Jego pamiątkę. Słowo Boże jest w tym momencie milczeniem. Sakrament Ciała Chrystusa jest także Sakramentem Jego milczenia. W tym milczeniu Syn prowadzi nas przez Siebie do Ojca. To jest misja Syna – zaprowadzić nas i całe stworzenie do Ojca. Skoro mówimy, że Syn jest Słowem Ojca, to Ojciec może być Milczeniem, poprzez które także słyszymy Jego Słowo. W tym przypadku nasze ludzkie słowa są zbyt proste, aby wyrazić nieskończone znaczenie Bożej obecności, mogą jedynie pokazać mglisty kierunek, w którym możemy się zwrócić, aby ją odnaleźć.

Sama natura Syna zwraca się w kierunku Ojca i żyje dla Niego. Taka jest natura misji Chrystusa – zwraca nas do Ojca, który staje się naszym Ojcem dzięki Duchowi. W pewien sposób Słowo Boże zwraca się w kierunku milczenia, zaprasza nas, abyśmy wraz z Nim zwrócili się w kierunku Nieskończonego Wiecznego Milczenia, którym jest Ojciec.

Sakramentalne milczenie Chleba przechowywanego w Tabernakulum na znak Bożej obecności jest zaproszeniem dla nas, abyśmy wyszli poza słowa, poza naszą wyobraźnię, poza wszelkie symbole, poza to, co nas oddziela i separuje, poza wszelkie sprawy, w kierunku doskonałej jedności życia i miłości, o której mówili nam mistycy. Poprzez Syna do Ojca w Duchu Świętym, to znaczy: poprzez Słowo do Milczenia w Miłości.

Jak już zaznaczyłem powyżej, milczenie leży u podstaw natury zazen. Milczenie głosu, milczenie umysłu i milczenie całej istoty w akcie wyrzeczenia się swojego „ego”. To jest głębokie, radykalne i całkowite milczenie, które może otworzyć naszą egzystencję, naszą całą istotę, pozbawioną swojego wewnętrznego „ego” (swojego samolubstwa), na doskonałą komunię z milczącym Chrystusem w Tabernakulum, z Sakramentem Słowa Bożego, które prowadzi nas do Milczenia Ojca, do mistycznej jedności, która sięga poza słowa, obrazy i wszelkie stworzenie. Dzięki tej doskonałej jedności, czy też komunii, która będzie w pełni możliwa dla ludzkich istot po śmierci, możemy już tutaj, na ziemi, poczuć przedsmak mistycznej kontemplacji. Według opisu ojca EnomiyaLassalle w jego książce na temat medytacji zen i modlitwy chrześcijańskiej, praktyka zazen może być dla takiej mistycznej kontemplacji doskonałym przygotowaniem i początkiem.

W tym sensie uważam praktykę zazen za właściwy sposób otwarcia naszego życia na milczenie Chrystusa i Jego tajemnicę. Taka forma modlitwy przed Najświętszym Sakramentem prowadzi do rodzaju kontemplacji, który według nauki wszystkich pisarzy mistyków, jest wyższą formą każdej modlitwy, a tym samym również modlitwy przed Najświętszym Sakramentem.

„Wielka śmierć”

Obecność Chrystusa w Sakramencie Jego śmierci i zmartwychwstania jest znakiem danym światu. Znakiem Jego całkowitego i ostatecznego poświęcenia, Jego istnienia i życia dla Boga, wykonania Bożego planu, „by rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno” (J 11,52). Śmierć Chrystusa na krzyżu była punktem kulminacyjnym Jego ofiarnej egzystencji, a jednocześnie Jego pełnym objawieniem dla świata. W Sakramencie Eucharystii Chrystus jest ciągle obecny w Swojej niezmiennej postawie oddania Swojemu Ojcu. A sakramentalny znak chleba jest po to, aby przypominać nam o tym głębokim i podstawowym znaczeniu Eucharystii i zapraszać nas, abyśmy pozostali w tej postawie zjednoczeni z Chrystusem umierającym, tak jak jesteśmy zjednoczeni, odprawiając mszę św. na pamiątkę Ostatniej Wieczerzy.

Śmierć Chrystusa jest kulminacyjnym punktem Jego wyrzeczenia się samego siebie, które jest jednocześnie ofiarowaniem, czyli aktem miłości. Klasyczny tekst biblijny, którym jest List św. Pawła do Filipian (2,6–11), opisuje to dokładnie. Wcielenie i ofiarna śmierć są tam opisane za pomocą słów „ogołocił samego siebie” (kenosis). To jest akt miłości, „dania siebie” i jednocześnie „wyrzeczenia się samego siebie” dla innych. W tym całkowitym wyrzeczeniu, które jest jednocześnie całkowitym ofiarowaniem, Chrystus objawił nam miłość Boga. Boga, który jest Miłością.

Tekst Listu św. Pawła do Filipian jest tekstem biblijnym najczęściej chyba cytowanym przez mistrzów zen znających chrześcijańską teologię. Nic dziwnego; kenosis można łatwo i prosto skojarzyć z obecną w zen ideą mu, która jest celem i ostatecznym znaczeniem zazen.

Mu jest słowem kluczem w treningu zazen. Głębokie, całkowite milczenie głosu i umysłu są jedynym sposobem, początkiem i znakiem radykalnego milczenia, które prowadzi do wyrzeczenia się samego siebie (mu), opisywanym w terminologii zen jako daishi, czyli „wielka śmierć”. Ta wielka śmierć jest totalnym wyrzeczeniem się samego siebie (fałszywego i samolubnego „ego”), aby przebudzić w sobie (satori) prawdziwe transcendentne „ego”. Jest to doświadczenie, które św. Paweł opisuje w cytowanym już Liście do Galatów: „…teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Ga 2,20). Również ten tekst jest powszechnie cytowany przez mistrzów zen, którzy znają pisma chrześcijańskie!

Podczas swojego życia na ziemi Jezus zaprosił wszystkich, którzy pójdą za Nim, do uczestnictwa w tej „wielkiej śmierci”, mówiąc: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie (aparnesastho heauton) i weźmie swój krzyż i wtedy pójdzie za Mną”. Myślę, że w buddyjskiej praktyce religijnej zazen każdy musi dostrzec takie same semina Verbi, o których Sobór Watykański II i wiele dokumentów kościelnych wydanych po nim mówią jako o uobecnieniu i prawdziwym objawieniu Boga w różnych religiach (Ad gentes 11,15; Redemptoris Missio 56).

Odprawianie Eucharystii jest uczestnictwem w Sakramencie śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Jesteśmy w tym Sakramencie zjednoczeni z Jego ofiarą, z Jego poddaniem się woli Ojca w imię całego świata. Głównym celem adoracji Chleba Eucharystycznego czy też modlitwy przed Najświętszym Sakramentem jest utrzymanie nas, bądź też przywrócenie w nas postawy bliskiej komunii z Chrystusem i Jego ofiarą z samego siebie. Praktyka zazen jako forma modlitwy przed Tabernakulum mogłaby wielce przyczynić się do wyjścia poza postawę adoracji, w kierunku komunii z Chrystusem i Jego nieprzerwaną miłością, zbawianiem, „ogałacaniem siebie samego” i dawaniem siebie samego Ojcu dla zbawienia całego świata.

Siedząc z Rabbim Jezusem

W tradycji zen najistotniejszą rolę odgrywa nauczyciel czy też mistrz (rōshi). Jedną z najbardziej uderzających jej cech w porównaniu z innymi szkołami buddyjskim jest pomijanie rytuałów i modlitw mówionych, a także mniejsze przywiązywanie wagi do sutr, czyli świętych pism buddyjskich. Centralną rolę w tradycji zen pełni nauczyciel. To on przekazuje uczniom doświadczenie oświecenia przechodzące przez niezliczone pokolenia, począwszy od Oświeconego Buddy, czyli Buddy Sakyamuni.

Praktyka zazen wiąże się z bardzo osobistą relacją między uczniem a jego nauczycielem. To przewodnictwo duchowe może przybierać różne formy 8] ale najważniejsza jest relacja nauczyciel – uczeń. Nie chodzi tutaj tylko o nauczanie i pobieranie nauki. Istotne jest przekazywanie uczniowi doświadczenia nauczyciela.

W czasie modlitwy przed Najświętszym Sakramentem często wyrażamy swoją postawę adoracji i czci, ale rzadko myślimy o przyjęciu postawy ucznia siedzącego u stóp Nauczyciela. A nawet kiedy przyjmujemy taką postawę mentalną, to zwykle jest to postawa ucznia, który uczy się określonej wiedzy ze słów swojego nauczyciela, uczy się, co ma robić. Być może czasami radujemy się po prostu obecnością Chrystusa, byciem z Nim, trwaniem w miłości i wspólnocie serca. Ale rzadko zdarza nam się siedzieć u stóp naszego Nauczyciela Jezusa w postawie, którą przyjmują adepci tradycji zen. Chodzi o postawę akceptacji istnienia Rabbiego czy Nauczyciela jako naszego własnego wewnętrznego doświadczenia, w czasie którego Jego Ojciec staje się naszym Ojcem!

Głęboka egzystencjalna relacja ucznia zen siedzącego wraz ze swoim mistrzem może być znakomitym modelem, według którego możemy ukształtować naszą modlitwę przed Chrystusem obecnym w Sakramencie swojego Ciała.

Ewangelia mówi nam, że Jezus otwarcie przyjął rolę nauczyciela (rabbiego) wobec swoich uczniów (J 13,13–14; Mt 23,5). Ostatnie badania teologiczne, przeprowadzone w Azji, pokazały, że ten „mesjański tytuł” Chrystusa szczególnie pasuje do azjatyckich kultur i duchowości 9] Praktyka zazen przed Najświętszym Sakramentem mogłaby pomóc chrześcijanom w Japonii doświadczyć relacji z Chrystusem i wyrazić ją poprzez tę fundamentalną koncepcję azjatyckiej tradycji religijnej.

Pod tym względem praktyka zazen podkreśla fakt, że bycie uczniami Jezusa to coś o wiele więcej niż rozumienie Jego nauki czy nawet wiara w nią. Oznacza to zjednoczenie z Chrystusem, dzielenie Jego osobistego poznania Ojca i Jego ofiarnej miłości dla świata. Ta „egzystencjalna” i zorientowana na praktykę koncepcja apostolstwa w tradycji chrześcijańskiej mogłaby się stać jednym z głównych aspektów inkulturacji chrześcijaństwa w Azji.

Wstawanie z poduszki jak bodhisattwa!

Modlitwa przed Najświętszym Sakramentem Ciała Chrystusa powinna utrzymać nas w jedności z Nim, przedłużając w ten sposób, jeśli można tak powiedzieć, stan sakramentalnej jedności i komunii, który jest punktem kulminacyjnym Wieczerzy Pańskiej, czyli mszy św. Poprzez modlitwę, medytację, adorację, a szczególnie poprzez milczące siedzenie (zazen) przed Tabernakulum, uczniowie Rabbiego Jezusa pozostają w komunii z Nim i odnawiają współuczestnictwo w Jego oddaniu siebie samego i ofierze, w Jego śmierci i zmartwychwstaniu. Jak pod koniec mszy uczniowie zostają posłani, aby głosić to, co widzieli i czego doświadczyli, i wcielać w życie tajemnicę, którą celebrowali, tak wstając od modlitwy przed Najświętszym Sakramentem, powinni powrócić do miejsca pracy, swojego życia w rodzinie i w społeczeństwie, żyjąc w komunii z Chrystusem, której doświadczyli i którą pogłębili w czasie modlitwy.

W tradycji zen istnieje zwrot, który brzmi: „…po medytacji wstań ze swojej poduszki z sercem jak bodhisattwa!”. Bodhisattwa (po japońsku bosatsu) jest buddyjskim symbolem nieskończonego miłosierdzia Buddy, jego woli zbawienia wszystkich rozumnych istot. Najbardziej znanym bodhisattwa jest Amithāba czy też Amitāyus (po japońsku Amida), który po tym, jak stał się Buddą i otrzymał nieskończoną władzę Buddy, przyrzekł, że nie przejdzie do doskonałego stanu Nirwany, zanim nie zostaną zbawione wszystkie istoty rozumne. Ta troska i miłość do wszystkich istot ludzkich, a właściwie całego stworzenia, jest dla chrześcijanina pięknym symbolem miłości Boga objawionej i danej nam pod postacią Chrystusa. I w tym przypadku chrześcijanie powinni cieszyć się, odnajdując semina Verbi, objawienie Boskiego planu zbawienia całego świata w tradycji buddyjskiej.

Właściwie odniesienie do Amidy nie jest charakterystyczne dla buddyzmu zen. To szkoła Jōdo (Czystej Krainy) przyjmuje Amidę i jego ślub zbawienia wszystkich rozumnych istot za centralną doktrynę i tradycję religijną. Szczególną i dość ekstremalną formę tej tradycji przyjmuje Jōdo Shinshu (Prawdziwa Religia Czystej Krainy) z Shinranu. Okazuje się, że w powszechnej praktyce buddyjskiej często mieszają się elementy różnych tradycji.

Często buddyzm w ogóle, a szczególnie buddyzm zen, spotyka się z zarzutem, że jego wyznawcy wydają się bardziej zajęci własnym zbawianiem (i historycznie rzecz biorąc, często tak było) niż zbawieniem innych, służbą społeczeństwu czy zaangażowaniem w jego sprawy. Buddyści często przyznają, że szukają pod tym względem inspiracji u chrześcijan.

Jeśli praktyka zazen dawałaby chrześcijanom możliwość nawiązania dialogu i wymiany doświadczeń duchowych z buddystami, szczególnie buddystami ze szkoły zen 10], to dla buddystów chrześcijaństwo mogłoby być drogą do oświecenia, drogą Chrystusa do wyrzeczenia się samego siebie i całkowitego zjednoczenia z Absolutem, który On objawił pod postacią Absolutnej, Żywej i Osobistej Miłości. Innymi słowy chrześcijanie, którzy potrafiliby „siedzieć”, a potem „wstać z sercem Chrystusa”, byliby w stanie przekazywać chrześcijańskie przesłanie buddystom zen z większą skutecznością. Wszak dialog łączy się ze wzajemnym świadectwem i wymianą darów, które są skarbem każdej tradycji religijnej. A Chrystus jest wielkim skarbem, którym chrześcijanie chcą się dzielić ze wszystkimi istotami ludzkimi.

W klimacie dialogu międzyreligijnego doświadczenie zazen przez chrześcijan nie tylko pogłębiłoby i wzbogaciło ich modlitwę przed Najświętszym Sakramentem, ale również mogłoby ich zbliżyć do braci i sióstr buddystów i pomóc im zaangażować się w dialog życia i wymiany duchowych doświadczeń, który proponuje Papieska Rada ds. Dialogu Międzyreligijnego w swoim dokumencie zatytułowanym Dialog i proklamacja.

Jedno jest pewne: kobieta lub mężczyzna, którzy poprzez głębokie i prawdziwe doświadczenie modlitwy spotkają się z Bogiem, jak Mojżesz w krzaku gorejącym na Górze Synaj, odejdą z tego miejsca, tak jak Mojżesz z góry, z ogniem miłości Bożej w sercu i staną się Bożymi narzędziami, poprzez które Bóg będzie mógł wyprowadzić swój lud z niewoli i oddalić od śmierci, wiodąc przez pustynię do ziemi, którą im przyrzekł i którą dla nich przygotował. Konieczna jest jednak szczera i głęboka modlitwa, mistyczne spotkanie z Bogiem. Praktyka zazen mogłaby pogłębić i nadać większe znacznie modlitwie przed Najświętszym Sakramentem.

Ta praktyka może również przyczynić się do inkulturacji życia chrześcijańskiego w Japonii i dialogu z religijną tradycją buddyjską zen.

przeł. Katarzyna Turska

 

Angielska wersja tekstu Zazen and Adoration of the Eucharist, która była podstawą powyższego tłumaczenia, ukazała się na łamach „The Japan Mission Journal” (lato 1995) s. 44–56.

 

  • FRANCO SOTTOCORNOLA ur. 1935 w Bergamo (Włochy), misjonarz ze Zgromadzenia św. Ksawerego, w 1963 roku otrzymał tytuł doktora na Uniwersytecie św. Tomasza w Rzymie, a w 1972 roku magisterium w dziedzinie liturgii w Institut Catholique de Paris, w latach 1962–1967 był profesorem filozofii, a od 1970 do 1977 roku profesorem liturgii w Instituto Severino w Parmie, do Japonii przyjechał w 1978 roku, w latach 1986–1987 był przełożonym regionalnym misjonarzy Zgromadzenia Ksawerianów, mieszkał w świątyni buddyjskiej Seimeizan w Kuamamoto, a w 1987 roku założył świątynię Shinmeizan Betsuin, w której przebywa obecnie.
     

    1] By uzyskać więcej informacji na temat Centrum Modlitwy i Dialogu Międzyreligijnego w Seimeizan, zob. mój artykuł: „Semeizan 1987–1992: five years of the interreligious experience”, w: „The Japan Mission Journal”, 47/2 (lato 1993), s. 119–129. [Początkowo centrum nosiło nazwę Seimeizan, potem zostało zmienione na Shinmeizan (przy. red.)]. 
    2] Jeśli ktoś chce przekonać się o istnieniu buddyzmu zen i praktyki zazen na Zachodzie, szczególnie w Stanach Zjednoczonych, wystarczy śledzić informacje publikowane w „Newsletter of the Society for BuddhistChristian Studies” wydawanym przez Uniwersytet Purdue w West Lafayette, Indiana, USA. 
    3] Zob. również De sacra communione et cultu mysterii eucharistici extra Missam, pkt. 3060–3108. Pewne nowe normy zostały wprowadzone przez instrukcję: Inaestimabile domum 1980, t. II, 1988, pkt. 3959–3993. 
    4] Interesujące studium na temat roli milczenia w adoracji Eucharystii napisał Enrico Mazza – Rinaldo Falsini, „Il silenzio nelladorazione eucharistica”, „Rivisita Liturgica” (wyd. LDC Turyn) 1989, s. 413–428. 
    5] „L’Osservatore Romano” 2 stycznia 1990 roku. 
    6] Wśród jego wielu publikacji na ten temat są między innymi: ZeWeg zur Erleuchtung, Wiedeń 1960; ZenBuddhismus, Kolonia 1966; Zen unter Christen. Eine Einfuhrung, Einsiedeln; Weg zur Gotteserfahrung, Kolonia; Erfahrungen eines Christen mit der Zenmeditation, Frankfurt am M. Większość z tych prac miało kilka wydań i zostało przetłumaczonych na wiele języków. [Po polsku ukazała się książka Medytacja zen dla chrześcijan, Kraków 2008, Wydawnictwo WAM. Prawdopodobnie tę książkę ma na myśli Autor tekstu, gdy pisze o Zen Meditation and Christian Prayer (przyp. Red.)]. 
    7] W tłumaczeniu na język włoski, które mam pod ręką, są to strony 224–240, rozdz. 10: „Zazen as Christian meditation” [W tłumaczeniu na język polski są to strony 205–229, rozdz. 10 „Zazen jako medytacja chrześcijańska”]. 
    8] Zob. Hugo EnomiyaLassalle, Meditazione Zen e preghiera cristiana, s. 89. Jedną z głównych różnic będzie zastosowanie bądź zaniechanie praktyki koan (szkoły Zen Soto i Rinzai), por. Hugo EnomiyaLassalle, Meditazione…, s. 240–246. 
    9] Zob. na przykład dokument podsumowujący czwartą plenarną konferencję FABC (Tokio 1986): The Vocation and Mission of the Laity. In the Church and in the World of Asia, 4/8: Lay Spirituality, w: For All the Peoples of Asia, dokumenty FABC od 1970 do 1991, Orbis Books, Maryknoll, Nowy York; Claretian Publications, Quezon city, 1992, s. 195–197. A także dokument wydany przez piątą plenarną konferencję FABC (Bandung 1990) Journeying Together Toward the Third Millenium, 9/1: For All the Peoples of Asia, s. 288; i kolejny dokument podsumowujący pierwsze międzynarodowe kolegium FABC (Pattaya, Tailandia 1994): Being Church in Asia: Journeying with the Spirit into Fuller Life, część III: „The Face of the Church in Asia”, „The Japan Mission Journal” 48/3 (jesień 1994), s. 222–224. 
    10] Wymiana między mnichami japońskimi zen (i innymi buddystami) a europejskimi mnichami chrześcijańskimi rozpoczęła się w 1979 roku. W 1977 założono we Francji organizację Dialogue Interreligieux Monastique (DIM), która działała w Europie, oraz jej odpowiednik North America Board for EastWest Dialogue (NABEWD) w Ameryce, aby promować monastyczną wymianę międzyreligijną. Zob. Benoit Billot, Voyage dans les Monasteres Zen, Desclee de Brouwer, Paryż 1987; Builletin of the Pontificial Council for Interreligious Dialogue 25/3 (Rzym 1990); M.L. Fitzgerald: IV EastWest Spiritual Exchange 28/3, 1993, s. 258–262; DIM, Contemplation et Dialogue Interreligieux, s. 250–270.

    Nr 10 (434) 2009

     
  • Skomentuj

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    *

    code