Tezeusz

Wieczory Biblijne

Andrzej Miszk Oczyszczanie świątyni
Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo. (J 2, 19)
Jak po dwóch tysiącach lat mam odnieść to wydarzenie do mojego życia, do życia Kościoła, w którym jestem? Na pewno metafora świątyni jako targowiska namiętności, interesów, doczesności – bo nie chodzi tylko o kramy odpustowe – mocno trafia w naszą obecną wizję Kościoła. Kościół bardzo się odsakralizował. Mamy do czynienia z przesytem doczesności w opisie Kościoła zarówno jako rzeczywistości instytucjonalnej jak i naszej wspólnoty. Ujawnia się coraz bardziej nasza interesowność jako ludzi Kościoła – świeckich i duchownych. Andrzej Miszk Więcej…

Andrzej Miszk Trzy pokusy
Jezus pełen Ducha Świętego, powrócił znad Jordanu i czterdzieści dni przebywał w Duchu na pustyni, gdzie był kuszony przez diabła. (Łk 4, 1 – 2)
Dostojewski w „Braciach Karamazow” ustami jednego z bohaterów, ateisty Iwana Karamazowa w przedmowie do przypowieści o Wielkim Inkwizytorze twierdzi, że ten fragment Ewangelii zawiera największą bosko-ludzką mądrość, że nie można ująć głębiej istoty człowieka. Tutaj postaram się przedstawić własną interpretację tych kuszeń. Dla mnie istotny jest kontekst: Jezus po chrzcie, a przed rozpoczęciem działalności publicznej idzie na czterdzieści dni i nocy na pustynię. Ogołaca siebie. Wiemy, że nie je, więc przez te czterdzieści dni wchodzi w stan bezbronności ciała. I właśnie wtedy, gdy ciało budzi się, chce wrócić do własnej logiki, bo Jezus odczuwa głód, pojawia się szatan. Zawsze, gdy w Ewangelii mamy do czynienia z szatanem, to zadajemy sobie pytanie, czy wierzymy w jego istnienie. Więcej…

Andrzej Miszk Przy stole z Jezusem
Czemu On je i pije z celnikami i grzesznikami? (Mk 2, 16)
Jezus jest z tymi ludźmi, ale nie zaprasza ich na Jasną Górę mówiąc: „Załóżcie wory pokutne, pośćcie, módlcie się i dopiero wtedy mogę z wami być”. Nie! Jezus wchodzi do jaskini zła, rozpusty, pijaństwa. Przypuszczam, że w tych domach celników nie działy się rzeczy zbyt pobożne, tylko wręcz przeciwnie: pito, cudzołożono, przeklinano, jak to zawsze bywa w środowiskach odrzuconych przez społeczność, w których moralna dewastacja i grzeszność potęguje się w proteście wobec odrzucenia. Jezusa nie przeraża ani nie brudzi ta stylistyka grzechu. Natomiast sprawiedliwych Żydów to oburza. Więcej…

Andrzej Miszk Pokora proroka
Potrzeba, by On wzrastał, a ja się umniejszał (J 3, 30)
Ciekawe, że u Jana ten moment pokory pojawia się dopiero po Jezusowym chrzcie, gdy Jezus zaczął działać publicznie. Wcześniej widzimy Jana jako gniewnego proroka, który głosi Sąd Ostateczny, karę za złe czyny. To prorok groźny, gwałtowny, ascetyczny, w mocnych słowach odzywający się do tych, którym głosił Boga. Przychodzi Jezus i widzimy zmianę postawy u samego Jana. Jan staje się delikatniejszy. Dawane przez Jezusa świadectwo pozytywności życia wiecznego, a nie tylko kary, zmienia postawę samego Jana, który w głoszeniu nauki o Mesjaszu także kładzie teraz nacisk na elementy bardziej pozytywne. Więcej…

Andrzej Miszk Z głębi ciemności
„Ulituj się nad nami, Synu Dawida” (Mt 9, 27)
Warto w Adwencie dostrzec siebie jako osobę bezradną, osobę niewidomą czy sparaliżowaną swoją niemożnością, cierpieniem, grzechem. Jesteśmy ślepi. Nie widzimy siebie do głębi, nie widzimy innych ludzi, którzy potrzebują naszej pomocy, nie widzimy własnego fałszu, nie widzimy własnej hipokryzji, nie widzimy wyzwań, jakie przed nami stoją. Można powiedzieć, że przez większość naszego życia jesteśmy ślepi i na większość spraw jesteśmy ślepi. Tak naprawdę niewiele widzimy. Więcej…

Andrzej Miszk Za chwilę nowe otwarcie
Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym (Łk 21, 36)
Ten świat, mimo że nie jest idealnym miejscem, jest dla większości z nas na tyle szczęściodajny, że chcemy w nim trwać, a nie bardzo potrafimy sobie wyobrazić inną rzeczywistość – w pełni szczęśliwą rzeczywistość eschatologiczną, w której wszystko staje się miłością, dobrem i nasza wolność nie ma już dylematu wyboru między dobrem a złem; rzeczywistość, w której wszystko, co dobre z naszego życia, z życia całej ludzkości zostaje ocalone; rzeczywistość, w której następuje spotkanie wszystkich miłości. Więcej…

Andrzej Miszk Dziękuję, że nie jestem jak ten faryzeusz
Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: „Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!” (Łk 18, 13)
Współcześnie znamy tę przypowieść, funkcjonujemy na wielu poziomach maskowania, a jednocześnie znamy naukę współczesnych „mistrzów podejrzeń”. Jesteśmy ludźmi późnej nowoczesności, którzy nie wierzą w słowa tak naiwnie. Potrafimy maskować się jako pokorni celnicy, a zarazem być na głębszym poziomie faryzeuszami. Częścią roli Wielkiego Postu jako czasu skupienia i modlitwy jest to, aby zrywać z siebie te maski, aby pytać, ile jest w nas faryzeusza, a ile celnika. Chociaż uważam, że modlę się jak celnik, to jestem faryzeuszem, któremu wydaje się, że inni są jeszcze gorsi moralnie albo cieszę się, że faryzeusz jest fałszywy i pyszny, a ja przynajmniej mam świadomość swojej grzeszności. Wewnętrzna gra celnika z faryzeuszem może się toczyć w nas na wielu poziomach. Więcej…

Andrzej Miszk Dar wolności i dar nawrócenia
A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. (Łk 15, 20)
W nawróceniu jest ważne, że jego motyw nie musi być od razu doskonały czy idealny. Ktoś nawraca się, bo chce się podnieść z grzechu przeciwko czystości, ktoś inny chce zerwać z pijaństwem, z hazardem, z lenistwem, z brakiem ambicji, ze skrajnym egoizmem, z życiem w zakłamaniu, z odczłowieczającą pracą, z zależnościami, które pozbawiają godności. Dopiero później ten motyw może być nie tylko egoistyczny i samozachowawczy, ale bardziej altruistyczny czy wręcz religijny. Dopiero spojrzenie miłosiernego Ojca, dotknięcie Boga zmienia radykalnie naszą sytuację. My przychodzimy, żeby się odbudować, żeby w ogóle przeżyć, przetrwać w jakiejkolwiek formie, a Bóg przedstawiony w metaforze miłosiernego ojca zmienia całkowicie perspektywę. Więcej…

Andrzej Miszk Dotknięcie Boga przemienionego
A Jezus zbliżył się do nich, dotknął ich i rzekł: Wstańcie, nie lękajcie się! (Mt 17, 7)
Na pewnym filmie, chyba „American Beauty”, jeden z bohaterów, filmowiec amator mówi ze łzami w oczach, że świat wydaje mu się piękny aż nie do wytrzymania. To piękno świata jest odblaskiem piękna Jezusa, Boga Przemienienia, Boga, który przemienia wszystko wokół nas i który widząc nasze zakłopotanie, nasz lęk, wyciąga do nas rękę, objawia całą prawdę, nie lęka się dzielącej nas od Niego przepaści, nie lęka się sprawić nam dyskomfort, nie lęka się naszego lęku, a jednocześnie nie zostawia nas samych. Wyciąga rękę, uspokaja, tłumaczy, potrafi się pochylić i zrezygnować ze swojego majestatu, zejść do naszego poziomu, być naszym przyjacielem. Dotknięcie Jezusa przemienionego przemienia nas do głębi na całe życie. Więcej…

Andrzej Miszk Sztuka gromadzenia skarbów
Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się i nie kradną. (Mt 6, 20)
Największą pomocą w zmaganiu z naszym lękiem przed ubóstwem, z naszym pragnieniem bezpieczeństwa materialnego jest inna pasja. To jest właśnie ten skarb w niebie. To jest właśnie życie w prawdzie, w miłości, w ofiarności, życie jako dar dla innych, poświęcenie się. Każdy tutaj ma inny charyzmat. Jedni poświęcają się dzieciom, inni twórczości, inni kaznodziejstwu, ktoś zajmuje się działalnością charytatywną, posługą wobec ubogich czy niepełnosprawnych. Każdy ma swoje powołanie, ale robienie czegoś dla innych jest tym niebem, jest podstawową nieegoistyczną radością, że angażujemy się w jakieś dobro wspólne, dobro drugiego człowieka. Więcej…

Andrzej Miszk Jak wyłupić grzeszne oko?
Jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je (Mk 9, 47)
Myślę, że grzech zgorszenia zaniedbuje się bardzo we współczesnym myśleniu o grzechu, a zwłaszcza w takich etycznych koncepcjach, które chcą pozbyć się grzechu, zastępując go poczuciem winy, krzywdą itd. Jeżeli przyjmiemy jak jeden z naszych blogerów, że grzechem jest tylko wyrządzanie krzywdę innym albo jak głosi utylitaryzm, że moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka, to w tym momencie moglibyśmy zatrzymać się i nie zajmować więcej tym grzechem. Można by powiedzieć: „Robię różne niekoniecznie chwalebne i wzorowe rzeczy, ale cóż ten Pan Jezus ode mnie chce? Jaką krzywdę wyrządzam, że kogoś gorszę? Każdy ma swój rozum tak jak ja i podejmuje własne decyzje. A ja mam prawo do swojej wolności. Mam prawo popełnić samobójstwo, mam prawo prowadzić nieuporządkowane życie seksualne, mam prawo popaść w jakiś nałóg, mam prawo żyć niezgodnie z poglądami, które głoszę itd.” Więcej…

Andrzej Miszk Czy Mnie kochasz?
Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci? (J 21, 15)
Ja też jestem człowiekiem grzesznym, nieraz zatwardziale grzesznym, nieraz skruszonym. Już dawno minął ten czas, gdy zaraz po nawróceniu myślałem, że kocham Jezusa, że nic się tutaj nie wydarzy, że będzie to miłość strzelista, zmierzająca ku czystej świętości, że nie będzie kryzysów, zwątpień, upadków, grzechów. Tymczasem to wszystko jest. Wiem, że to nie ja gwarantuję pewność tej miłości i wierności, ale to zawsze Jezus daje mi łaskę powstawania z upadków, kochania Go, powracania do więzi miłości z Nim i z drugim człowiekiem. I to jest najgłębsza moja nadzieja. Nie mam nadziei, że będę bezgrzeszny, doskonały, ale zawsze mam nadzieję, że kiedy Jezus mnie zapyta: „Czy Mnie kochasz?”, udzieli mi swojej łaski, abym mógł i chciał odpowiedzieć „Tak, kocham cię, choć jestem grzeszny, słaby, choć upadam, choć nie mam sił, choć to jest dla mnie za trudne”. Więcej…

Andrzej Miszk Dokąd prowadzi nas Duch Prawdy?
Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz jeszcze znieść nie możecie (J 16, 12).
Warto podkreślić, że nie kontaktujemy się z Bogiem indywidualnie, ale dzieje się to w ramach wspólnoty Kościoła, w ramach wielkiej prawdy o Bogu, jaka kształtowała się przez dwa tysiące lat chrześcijaństwa i wcześniej u narodu wybranego. Tylko w ramach takiej prawdy i takiej asystencji Ducha Świętego ma sens mówienie o osobistej relacji do Ducha Świętego, który prowadzi nas na indywidualnej drodze, daje nam natchnienia, pokazuje nasze powołanie, odwołuje się do naszej wolności, zachęca nas do wsłuchiwania się w Boga w wydarzeniach naszego życia tak, abyśmy chcieli realizować jakiś Boży plan wobec naszego życia. Więcej…

Andrzej Miszk Życiodajny przepływ miłości
Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który uprawia. (J 15, 1)
W dzisiejszej Ewangelii po raz pierwszy tak mocno dotarło do mnie, że więź z Jezusem ma taki organiczny charakter. Analogia między więzią Jezusa z ludźmi i organiczną przecież więzią krzewu winnego z latoroślami pokazuje, że jesteśmy z Jezusem jednym mistycznym, ale rzeczywistym ciałem. Fundamentem tej więzi, jak wiemy z innych wypowiedzi Jana Ewangelisty, krwią przepływającą przez to ciało jest miłość, wzajemne otwarcie się na przepływ miłości Boga do człowieka i człowieka do Boga. Miłość ofiarna tak siebie daje, że udziela życia jak krzew winny latoroślom. Miłość Jezusa sprawia, że człowiek, powierzając się tej miłości, jest zdolny do miłości Boga i przez to trwa w Nim. Więcej…

Andrzej Miszk Umieramy, żeby żyć
Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. (J 12, 24)
Żyjąc dla innych, coś tracę. Teraz ja ich karmię, ja im posługuję, ja się dla nich starzeję, ja się dla nich wyniszczam, ja się dla nich zamęczam, ja dla nich cierpię, ja za nich się modlę, ja poświęcam swój czas, swoją energię, swoje talenty. Dla mojego egoizmu to jest umieranie, bo im więcej daję, tym bardziej mojemu egoizmowi, mojemu „ja” wydaje się, że tracę, że nie służę już sobie, że inni mnie zjedzą, że ja innym dam się za bardzo. Nasza psychika może to odczuwać jako działanie wbrew naturalnemu egocentrycznemu pędowi do życia i zachowania gatunku. Więcej…

Andrzej Miszk Nie bójmy się Boga
Kto słucha słowa mego i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma życie wieczne i nie idzie na sąd, lecz ze śmierci przeszedł do życia. (J 5, 24)
Dzisiejsi ludzie bezbożni czy ateiści chcieliby czerpać wszelkie możliwe satysfakcje i przyjemności z życia oddalonego od Boga, często niezgodnego z przykazaniami, z wielką pychą odrzucają Boga, a jednocześnie chcieliby, aby nikt ich nie straszył potępieniem wiecznym albo w ogóle perspektywą takiego czy innego życia wiecznego. Ten lęk przed wiecznością jest tak olbrzymi, że wprowadza tego rodzaju osoby w jakiś stan intelektualnego amoku, że nie są w stanie czytać ze zrozumieniem słów Ewangelii, że potępiają tych, którzy mówią o potępieniu wiecznym, więc dochodzi do radykalnego absurdu. Więcej…

Andrzej Miszk Tak, szatan istnieje i ma się dobrze
Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, rozprasza (Łk 11, 23)
„Kto nie jest ze Mną – to ten, kto widząc, kim jestem, co czynię, że uzdrawiam, że głoszę królestwo Boże, zaprzecza temu, odrzuca Mnie, żąda nowych znaków”. To nie jest prosta wątpliwość powiedzieć o Mesjaszu, że jest diabłem. To jest tak naprawdę bycie w mocy tego diabła. Żeby Bogu, żeby świętemu człowiekowi powiedzieć: „Działasz cuda mocą diabła”, samemu trzeba być kuszonym przez złego ducha do zaprzeczania obecności Boga w Jezusie Chrystusie czy w dziełach miłości Jezusa. Więcej…

Andrzej Miszk Zawłaszczanie Boga
Lecz rolnicy zobaczywszy syna mówili do siebie: To jest dziedzic; chodźcie zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo. (Mt 21,33-43.45-46)
Znamy słabości swojego Kościoła w Polsce czy w Europie. Jezus wskazuje na taką istotną słabość jak zawłaszczenie Boga dla swoich celów. Otrzymujemy dar w postaci łaski, wiary, religii, pewnej wspólnoty i mając jakąś władzę albo będąc szarymi uczestnikami, korzystamy w sensie psychicznym, religijnym, materialnym, politycznym z tego daru, ale usuwamy z niego dawcę. Nie tylko usuwamy, odpychamy – my Go zabijamy. Jest to skrajne zamknięcie na Boga i skrajny cynizm, który jak wiemy, jest możliwy również w Kościele. Na pewno Jezus ostrzega przed tego rodzaju zawłaszczeniem ze strony ludzi Kościoła, zarówno duchownych, jak i świeckich, zwłaszcza przez polityków, którzy mają silną pokusę manipulowania religią. Więcej…

Andrzej Miszk Najtrudniejsza miłość: czy potrafię kochać swoich nieprzyjaciół?
Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują (Mt 5, 44).
Jeżeli Jezus mówi o naśladowaniu Boga w miłości do złych i dobrych, sprawiedliwych i niesprawiedliwych, to moje osobiste doświadczenie jest takie, że miłować nieprzyjaciół można jedynie dzięki głębokiemu spotkaniu w modlitwie z samym Bogiem i czerpaniu z Jego łaski przebaczenia, z Jego łaski miłości. W oparciu o samą ludzką naturę nie można udźwignąć przebaczającej miłości wobec tych, którzy nas skrzywdzili bądź zniszczyli cenne dla nas dobra, zabili nasze ukochane osoby, zdradzili nas albo uważają, że myśmy ich skrzywdzili i nas nienawidzą. Tego może dokonać w nas jedynie łaska Boża. Więcej…

Andrzej Miszk Świadectwo zakorzenione w miłości Boga
Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli (Mt 6, 1).
W tej Ewangelii Jezus mówi jedną ważną rzecz, która przenika całość Jego zaleceń: prawdziwa pobożność to jest relacja człowieka wierzącego z Bogiem, którego On nazywa Ojcem. Jezus dzieli się swoim intymnym synowskim doświadczeniem miłości, posłuszeństwa wobec Ojca w Duchu Świętym. Uwewnętrznienie ascezy, które tutaj następuje, ma źródło w doświadczeniu osobistym samego Jezusa. Te trzy wymiary pobożności – jałmużna, modlitwa i post – wynikają z miłości samego Boga. Więcej…

Andrzej Miszk Trud ewangelizacyjnego wędrowania
I przykazał im, żeby nic z sobą nie brali na drogę prócz laski: ani chleba, ani torby, ani pieniędzy w trzosie (Mk 6, 8).
Można sądzić, że w tym kontekście, jeszcze przed ukrzyżowaniem było to takie wysłanie szkoleniowe, aby w stosunkowo krótkim czasie, na niezbyt rozległym terytorium uczniowie doświadczyli trudów apostołowania, a zarazem owocności łaski Bożej, która udziela wszystkiego, co jest potrzebne. Wiemy, że później Jezus, rozsyłając uczniów po swoim zmartwychwstaniu, kazał się im zabezpieczać, brać ze sobą miecz, zachowywać ostrożność itd. Jezus wysyłał uczniów w różny sposób zależnie od sytuacji. Zawsze jednak był ten rys ubóstwa. Ubóstwo ewangeliczne jest dla apostołów nie tylko otwieraniem się na łaskę Boga, ale też znamieniem wiarygodności Ewangelii i ewangelizatorów. Więcej…

Andrzej Miszk Realizm siewcy
Wam dana jest tajemnica królestwa Bożego, dla tych zaś, którzy są poza wami, wszystko dzieje się w przypowieściach (Mk 4, 11).
Dzisiejsza Ewangelia wydaje mi się niezwykle tajemnicza. To jest przypowieść Jezusa o tajemnicy współpracy między łaską Boga i wolnością człowieka. Jezus okazuje się być wielkim realistą, a nawet głębokim pesymistą, jeśli idzie o to, jak zaowocuje Jego mesjańska misja wśród ludzi, wśród narodu wybranego, który był przecież przez stulecia przygotowywany na Jego przyjście. Widać, że jako ludzie jesteśmy z gruntu powierzchowni. Powierzchowność, rozproszenie, brak centrum, brak uważności są powszechniejsze niż głębia, niż uważność, niż dolność do przyjmowania Boga w Jego słowie i w Jego obecności. Więcej…

Andrzej Miszk Bliskość Boga ucisza lęk
Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się! (Mk 6, 50)
Warto pamiętać, że w życiu duchowym często nie zbliżamy się do Boga, wykorzystujemy różne preteksty, aby pozostawać daleko od Niego, bo lękamy się Bóstwa jako zwiastuna naszej śmierci. Jezus przychodzi do ludzi, uspokaja ich bardzo prostymi słowami i ucisza wiatr. Gasną obydwie przyczyny lęku: naturalna i ta związana ze zjawą Jezusa. Myślę, że jedynym uspokojeniem naszego lęku jest doświadczenie Boga, Jego pokoju i Jego obecności. Tylko Bóg potrafi dotknąć nas tak głęboko, że uspokaja nie tylko burze zewnętrzne, ale też burze naszego serca, dodaje odwagi. Więcej…

Andrzej Miszk Królestwo Boże – dostrzec niedostrzegalne
Oto bowiem królestwo Boże pośród was jest (Łk 17, 21).
Na czym polega ta paradoksalna niedostrzegalność i dostrzegalność królestwa Bożego? Żeby dostrzec królestwo Boże, które jest rzeczywistością mistyczną, duchową, trzeba żyć w Duchu Świętym, w otwartości na łaskę Boga. To królestwo nie jest tu czy tam w znaczeniu materialnym, choć jest jednocześnie tu i tam w znaczeniu duchowym, symbolicznym i mistycznym. Późniejsze struktury instytucjonalne Kościoła miały w zamyśle Boga służyć mistycznemu i duchowemu Królestwu Bożemu, a nie zajmować jego miejsce, jak chcieliby faryzeusze czy nurt faryzejski w Kościołach chrześcijańskich. Więcej…

Andrzej Miszk Nasze współczesne szabaty
Czy wolno w szabat uzdrawiać, czy też nie? (Łk 14, 3).
Jakie są dzisiaj szabaty? Myślę, ze struktura jest bardziej skomplikowana, ale zachowania są podobne. Żyjemy w dużym stopniu w społeczeństwie wielbicieli idoli różnego typu. Idolem staje się pieniądz, status społeczny, poprawność polityczna, przywódca partii politycznej albo cała partia, nurt religijny i jego lider. Idole mają nas zabezpieczyć przed spotkaniem z Bogiem prawdziwym. Jeżeli mamy idole, jeżeli utraciliśmy kontakt z Bogiem prawdziwym i zredukowaliśmy go do bardzo ścisłych przepisów, związanych z zabezpieczaniem ideologicznego obrazu Boga, człowieka i świata, to stajemy się politycznymi policjantami, którzy innych szpiegują, aby wytropić ich herezję. Więcej…

Andrzej Miszk Duch wierności, prawdy i męstwa
Każdemu, kto mówi jakieś słowo przeciw Synowi Człowieczemu, będzie przebaczone, lecz temu, kto bluźni przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie przebaczone (Łk 12, 10).
Duch Święty jako trzecia osoba Trójcy jest pewną zasadą wewnętrzną w sercu każdego człowieka. To Duch prawdy i dlatego zaprzeczenie jest tutaj głębsze. Możemy pomylić się co do Jezusa, ale nie ma możliwości pomylenia się co do Ducha prawdy w nas samych czy w rzeczywistości. Trzeba by się wyprzeć tego Ducha prawdy, a więc samej istoty duchowego ładu w człowieku i w świecie. Grzeszymy wobec Ducha świętego, jeżeli zło nazywamy dobrem, a dobro złem, jeżeli to, co boskie nazywamy diabelskim, jeżeli Bogu przypisujemy kłamstwo, jeżeli prawdę nazywamy fałszem, a fałsz prawdą – jeżeli odwracamy takie fundamentalne pojęcia i kategorie, które są podstawą naszych relacji do siebie, do Boga, do ludzi. Jezus zakłada, że człowiek nie może bez wolnej woli zaprzeczać pewnej samooczywistości dobra i prawdy. Więcej…

Andrzej Miszk Radykalizm Jezusowej drogi
Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże! (Łk 9, 60).
Te trzy relatywizacje (zakorzenienia, obyczaju, więzi rodzinnych) są po to, aby wskazać na unikalność drogi Jezusa i więzi z Nim. Jezus nie przekreśla roli zakorzenienia, obyczaju i rodziny, ale pokazuje bezwzględną wyższość relacji z Nim oraz wolności i gotowości zostawienia wszystkiego, jeżeli chce się być Jego uczniem. Jeżeli mamy taką gotowość i tak potrafimy wybierać, to wówczas owszem, możemy dalej przestrzegać pewnych obyczajów, podtrzymywać więzi rodzinne, mieć jakieś formy zakorzenienia w ojczyźnie, w mieście, w pewnej społeczności, ale wolność ucznia Jezusa sprawia, że żadna z tych relacji nie jest, a przynajmniej nie powinna być relacją ograniczającą więzi z Nim, powinna być podporządkowana tym więziom. Więcej…

Andrzej Miszk Belka, drzazga i oścień
Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? (Łk 6, 41).
Do religijnej, etycznej kompetencji człowieka jest potrzebna nie tylko jakaś wiedza, jakieś osiągnięcie mistrzostwa, ale osobista wiarygodność etyczna. Można wytknąć błąd, można zwrócić uwagę, można być krytycznym wobec jakiegoś zła, ale wpierw trzeba zapytać siebie: „A co ja zrobiłem, aby przezwyciężyć jakąś wadę? A co ja zrobiłem, aby uporać się z jakimś złem? Na ile mam prawo być krytyczny wobec kogoś innego?” Więcej…

Andrzej Miszk Wołanie na głębię
Zostawili wszystko i poszli za nim (Łk 5, 11).
Tu jest powiedziane krótko i prosto: „Zostawili wszystko i poszli za Nim”. Ale jest to bardzo niezwykły fakt, bo oni zostawili całe swoje dotychczasowe życie, żony, rodziny, pracę. Poszli za jakimś człowiekiem, świętym i dobrym, ale nie wiadomo dokąd, po co i jak się to skończy. To też jest wielki cud. Każde powołanie na ucznia Jezusa jest wielkim cudem wiary i zaufania wobec Boga, który powołuje. Radykalizm chrześcijańskiego powołania polega na pójściu w nieznane i zostawieniu wszystkiego. Więcej…

Andrzej Miszk Wezwani, aby czuwać
Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny (Mt 25, 13).
Mnie uderzyła metafora zaślubin. Jest jeden pan młody i dziesięć panien. Każda z nich symbolizuje człowieka z jego pragnieniem miłości, spełnienia, wierności na zawsze. To metafora mistycznych zaślubin z Bogiem, bliska erotycznej metaforyce Pieśni nad pieśniami. Panna to człowiek spragniony miłości, a na poziomie religijnym – zjednoczenia z Bogiem, szczególnego spotkania z Bogiem w tym życiu i w wieczności. Lampa oznaczałaby pragnienie, które jest w każdym z nas – pragnienie szczęścia, miłości, spotkania, w pewnej mierze choćby niestematyzowane pragnienie Boga. Każda z panien ma lampę, ale nie każda ma oliwę. Oliwa to ogień nadprzyrodzonej miłości, to wiara, która jest łaską, ale też nieustanną troską, to stałe nakierowanie na Boga, na Tajemnicę, stałe życie w logice miłości. Więcej…

Andrzej Miszk Wiara kananejskiej kobiety
O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz! (Mt 15, 28).
Jedyną szansą dla obcości, aby stała się jakoś nasza, a przynajmniej weszła w krąg naszej miłości i przyjaźni – w tym przypadku też Boskiej, Jezusowej przyjaźni – jest właśnie miłość połączona z wiarą. Tylko to może się przebić przez ekskluzywizm zamkniętych struktur etnicznych czy religijnych. Jezus przyszedł do każdego człowieka, w sposób szczególny przychodząc do Żydów, a jak się okazało – w sposób jeszcze bardziej szczególny do nie-Żydów, czyli do wszystkich, którzy byli obcy, inni, wrodzy. I tak się stało, że przez dwa tysiące lat ewangelizacji Jezus mocą wiary i miłości pokonywał wszelkie granice etniczne, religijne, geograficzne, uobecniając się każdemu człowiekowi, jeżeli był On przyjmowany z wiarą i świadectwo było Mu dawane z miłością. Więcej…

Andrzej Miszk Gdy religia przesłania nam Boga
Oto Twoi uczniowie czynią to, czego nie wolno czynić w szabat (Mt 12, 2).
W kontekście naszego zachodniego świata zarysowują się dwie tendencje takiego neofaryzeizmu. Pierwsza tendencja, którą łatwiej zidentyfikować, to tendencja fundamentalistyczna. Drugi neofaryzeizm, który nazwałbym religijną political corectness, to takie redukowanie chrześcijaństwa, aby pasowało do pewnych dogmatów zsekularyzowanego człowieka Zachodu. Więcej…

Andrzej Miszk Posłani jak owce między wilki
Oto Ja was posyłam jak owce między wilki (Mt 10, 16).
Mam przyjaciół i znajomych niechrześcijan, którzy myślą, że są osobami niezwykle tolerancyjnymi, na wyższym poziomie moralnym nawet niż chrześcijanie, a w różnych sytuacjach pośrednio odnoszą się z wielką pogardą i niechęcią do Kościoła, do głoszenia Ewangelii. To nie musi być wprost zabijanie chrześcijanina, ale taka nienawiść i pogarda, która chciałaby zabić Jezusa w sercach innych ludzi. Tutaj, jeżeli zostanie przekroczona miara, należy wyraźnie stawiać odpór i dać świadectwo wiary bez względu na to, czy mielibyśmy stracić przyjaciela. Więcej…

Andrzej Miszk Kultura nowych bukłaków
Nie wlewa się też młodego wina do starych bukłaków (Mt 9, 17).
Nowe bukłaki dzisiaj to przestrzeń, w której epifania Boga może się jak najpełniej udzielać. Kultura nowych bukłaków to jest tworzenie takiego sposobu wyrazu i patrzenia, aby wszędzie dostrzegać Boga i dawać ludziom nadzieję, że On jest zawsze z człowiekiem, w każdym najgorszym nawet, najbardziej bolesnym, najbardziej tragicznym, najbardziej nudnym, najbardziej jałowym, najbardziej zwyczajnym doświadczeniu człowieka. Więcej…

Andrzej Miszk Nasza pożądliwość i nierozerwalność małżeństwa
A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa (Mt 5, 28).
Jeżeli małżeństwo jest prawnie zawarte, to jego nierozerwalność zostaje utrzymana i nie dopuszcza się nie tylko rozwodów, ale również ponownego wyjścia za mąż czy ponownego ożenienia się. Jak wiemy, wierność małżeńska była zawsze dla wielu mężczyzn i kobiet dużym problemem. W Kościele katolickim rozwodnicy nie mogą później przystępować do sakramentu Eucharystii i nie otrzymują też rozgrzeszenia, jeżeli ponownie wychodzą za mąż albo żenią się. Jezus chce, abyśmy byli wierni w ramach swojego powołania i jeżeli jest to małżeńskie powołanie, abyśmy byli wiernymi małżonkami na dobre i na złe. Więcej…

Andrzej Miszk Uświęceni w prawdzie
A za nich Ja poświęcam w ofierze samego siebie, aby i oni byli uświęceni w prawdzie (J 17, 19).
Jezus modli się za swoich uczniów, których posyła do świata, aby Ojciec uświęcił ich w prawdzie. Widać ciekawy, ważny związek między świętością i prawdą. Prawda nie jest tutaj kategorią czysto epistemologiczną, ale łączy się z działaniem i z życiem człowieka. Jezus prosi w gruncie rzeczy o to, aby ludzie, którzy znają prawdę, potrafili stosownie do tego postępować, być święci. Więcej…

Andrzej Miszk Depozyt miłości
To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem (J 15,12).
Owszem, rzadko stajemy przed wyborem oddania swojego życia za bliźnich, jak uczynił to Jezus, jak uczyniło wielu świętych i męczenników, chociażby Maksymilian Kolbe, który w Oświęcimiu oddał życie za nieznajomego człowieka, ojca rodziny. Zwykle oddawanie życia za przyjaciół to nasze codzienne wybory, w których rezygnujemy z siebie, zmagamy się z jakąś rezygnacją, aby dawać siebie innym. Aby ta codzienna miłość była prawdziwie owocna, trzeba mieć w sobie odwagę, duchową decyzję, aby gdy przychodzi chwila próby, poświęcić swoje życie dla innych, dla tych, których kochamy. Więcej…

Andrzej Miszk Cuda i pokusy
A kiedy ci ludzie spostrzegli, jaki cud uczynił Jezus, mówili: Ten prawdziwie jest prorokiem, który miał przyjść na świat (J 6, 14).
Tu widziałbym dwie pokusy, które warto sobie uświadomić. Pierwsza to obwoływanie tego, kto daje nam chleb, Bogiem czy Mesjaszem. To może iść w dwie strony. Z jednej strony jest fala ubóstwienia idoli, celebrities, wielkich ludzi, polityków, którzy dają pracę, są sławni, ważni. Bardzo chętnie czynimy z ludzi wręcz bogów. Mamy w sobie pragnienie absolutyzacji i absolutyzujemy stworzone rzeczy. Druga pokusa polega na tym, aby pomniejszać samego Boga, religię do naszych skończonych potrzeb: żeby religia i Bóg były źródłem mojego zdrowia, dobrego samopoczucia, bezpieczeństwa materialnego, a jeżeli Bóg mi tego wszystkiego nie załatwi, to ja się na tego Boga obrażę. Więcej…

Andrzej Miszk Połów Zmartwychwstałego
A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus (J 21, 4).
Dla nas ważne jest doświadczenie uczniów, że można po zmartwychwstaniu próbować żyć tak, jakby nic się nie wydarzyło. Uczniowie próbują tego z inercji. Chrześcijanin może po zmartwychwstaniu, po swoim chrzcie, po sakramentach próbować żyć tak, jakby Chrystus nie wydarzył się w jego życiu. Okazuje się to kompletnie jałowe. Nasze życie przypomina połów, z którego wracamy umęczeni i z pustką, bezowocnie. Tymczasem spotkanie z Chrystusem Zmartwychwstałym otwiera nas na gorliwość, entuzjazm, pragnienie. Więcej…

Andrzej Miszk Cud przywróconej godności
Rzekł do niego Jezus: Wstań, weź swoje łoże i chodź! (J 5, 8).
To scena po ludzku bardzo prawdziwa i bardzo piękna. Jezus, który jest Bogiem, pokazuje się tutaj jako niezwykle wrażliwy i wspaniały człowiek – wzór dla każdego, jak należy empatycznie postępować. Ale też ta scena mówi o głębokiej tajemnicy, która tkwi w każdej chorobie, cierpieniu, niepełnosprawności. Czasami to pytanie jest bardziej drastyczne, gdy mamy do czynienia z ciężkimi przypadkami ludzi, którzy wskutek choroby są sprowadzeni do niemal roślinnego funkcjonowania. Czasami znowu jest to pytanie bardzo zwyczajne: po co cierpienie, po co moje cierpienie, po co cudze cierpienie? Więcej…

Andrzej Miszk Wszechobecna pokusa faryzeizmu
Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce (Mt 21, 43).
Na pewno jest tak, że w sytuacji Kościoła w Polsce mnie – podobnie jak wielu katolikom – coraz bardziej ciąży narastająca przepaść między przełożonymi Kościoła, ich wrażliwością moralną, ich postępowaniem, a moją wrażliwością moralną. Ciężar historycznego i współczesnego grzechu Kościoła zaczyna być nie do uniesienia. Bycie członkiem katolickiej wspólnoty staje się największym wyzwaniem dla wiary. Nie stwierdziłbym jednak, żeby biskupi katoliccy w Polsce czy gdziekolwiek byli faryzeuszami. Oni są normalni. Więcej…

Andrzej Miszk Służebne oczekiwanie na Pana
Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie (Łk 12,37).
Czuwanie jest połączone ze służbą. Podoba mi się metafora sługi, bo nie jesteśmy partnerami Boga, ale stworzeniami. Jesteśmy stworzeni do nie byle jakiej służby, lecz do służby miłości Boga, człowieka, zgodnie z naszym osobistym powołaniem. W naszych czasach moment służebny jest rzeczywiście zaniedbany. Służymy często bożkom, mamonie, przyjemności, sławie. Tutaj mamy natomiast obraz służby prawdziwemu Bogu i człowiekowi, w którym Bóg mieszka. Więcej…

Andrzej Miszk Gdy Bóg jest blisko
I zjawił się obłok, osłaniający ich, a z obłoku odezwał się głos: To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie (Mk 9, 7).
Najważniejsze jest dotknięcie przez samego Boga, łaska doświadczenia Jego boskości. Boga możemy doświadczać we wspaniałości, w glorii, w chwale. Boga możemy doświadczać – tu Jezus już antycypuje – w kenozie Krzyża i umierania. To doświadczenie poza słowami, poza dobrem i złem, w samej świętości, w samej boskości konstytuuje nasze relacje z Jezusem, z Bogiem. Takie mistyczne doświadczenie może rodzić się w różny sposób: na modlitwie, w sytuacjach ekstremalnych umierania, choroby, w doświadczeniu drugiego człowieka, jego przemiany i piękna. W każdym takim bezinteresownym szczytowym doświadczeniu Bóg objawia boski wymiar rzeczywistości, objawiając w ten sposób siebie. Boże objawienie możemy postrzegać, ponieważ w nas samych mieszka Bóg, w nas jest wymiar boskości. Więcej…

Andrzej Miszk Czystość i nieczystość – co to dzisiaj znaczy?
Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym (Mk 7, 15).
Kwestia czystości i nieczystości sakralnej uległa sekularyzacji. Dlaczego dokonujemy projekcji nieczystości na zewnątrz? Aby samemu uwolnić się od odpowiedzialności za siebie jako istotę moralną, nieczystością obdarzamy zjawiska moralnie neutralne albo wieloznaczne, albo inne od nas. Samo ich istnienie staje się złem. Samo istnienie geja, chorego na AIDS, upośledzonego umysłowo, biednego, wykluczonego, samo istnienie Rosjanina czy Niemca dla wielu Polaków może być złem. Nie można w tym kręgu przebywać. Trzeba od takiego człowieka uciekać, odcinać się, nie zauważać go, aby nie zarazić się nieczystością. To oczywiście fałszuje nasz świat. Więcej…

Andrzej Miszk Herod i Herodiada, czyli mroczne żądze u władzy
Ten bowiem Herod kazał pochwycić Jana i związanego trzymał w więzieniu, z powodu Herodiady, żony brata swego Filipa, którą wziął za żonę (Mk 6, 17).
Zawsze miałem takie wrażenie, że w kryzysie lustracyjnym polskiego Kościoła odpowiedź Episkopatu, przełożonych kościelnych, ukrywanie prawdy o niektórych biskupach i duchownych zaangażowanych we współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa totalitarnego państwa nosiło i nosi znamię herodowe. Żądza utrzymania władzy, niechęć przed utratą twarzy kościelnych przełożonych, interes korporacyjny w przebraniu zatroskania o Kościół i Ewangelię, ukrywanie trudnej prawdy, aktywne kłamstwo, zmuszanie innych do milczenia, a nawet jawne prześladowanie niektórych duchownych i świeckich. Współcześnie obywa się bez zabijania tych ludzi, ale skazuje się ich na ostracyzm, marginalizuje, likwiduje publicznie. Więcej…

Andrzej Miszk Tajemnicze ziarno Królestwa Bożego
Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię (Mk 4, 26).
W pierwszej przypowieści uderzył mnie element nieświadomości rolnika, a tym bardziej ziarna, które rośnie i rozwija się. Jezus mówi: „on sam nie wie jak”, jak nasienie kiełkuje i rośnie. To jest ciekawe. Bardzo często podkreślamy współpracę człowieka z łaską, jak to nazywamy technicznie w języku teologicznym czy duchowościowym, a tutaj Jezus akcentuje moment wręcz niewiedzy człowieka – bo nie jest to na pewno niewiedza Boga. Nie wiemy, jak to się odbywa, że życie łaski, Jezus czy nawet Bóg Trójjedyny kiełkuje i rośnie w nas, co u chrześcijan rozpoczyna się w chwili chrztu. Czy śpimy, czy czuwamy – czyli jest to proces nieustanny i jakby niezależny od naszej woli, toczący się we śnie, w naszej nieświadomości. Na pewno Jezus zakłada jakąś naszą współpracę, ale tutaj chce podkreślić działanie samego Boga. Więcej…

Redakcja Tezeusza Życie Ewangelią – przygoda kontrkulturowa
A od czasu Jana Chrzciciela aż dotąd królestwo niebieskie doznaje gwałtu i ludzie gwałtowni zdobywają je (Mt 11, 12).
Sprawa z tym gwałtem jest interesująca. „Gwałt” to bardzo mocne słowo. Jest to rodzaj przemocy, ale nie o przemoc wprost chodzi, a o jakąś wielką pasję, którą trzeba mieć, aby pójść za Jezusem. Jan Chrzciciel był prorokiem gwałtownym, bardzo mocno zapowiadał Jezusa Chrystusa, straszył Sądem, wyzywał, prowokował mocnymi słowami tych, którzy do niego przychodzili. Ten gwałt może wyrażać się na różne sposoby, ale wynika on przede wszystkim z tego, że królestwo niebieskie i życie Ewangelią jest przygodą kontrkulturową. To nie jest rutyna ani zwyczajność, to zawsze budzi sprzeciw. Jak krzyż Jezusa jest znakiem sprzeciwu w świecie, tak każdy, kto próbuje żyć Ewangelią, wcześniej czy później natrafi na sprzeciw. Więcej…

Małgorzata Frankiewicz Przepaść chrześcijańskiej niedoskonałości
Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie (Mt 7, 21).
Owszem, w sercu chrześcijanina, w moim również, otwiera się pytanie o przepaść między moją codziennością, a maksymalizmem Ewangelii, który jest mi znany teoretycznie. Wiem, jak jestem bardzo daleko od ubóstwa duchowego, od miłosierdzia, od miłości nieprzyjaciół, jak bardzo jestem nieuporządkowany wewnętrznie, jak jestem notorycznym grzesznikiem itd. Jak to udźwignąć? Dźwigać jest nie tyle trudno grzechy, ile trudno jest znieść przepaść, jaka dzieli treść Ewangelii, treść przesłania Jezusa, które przez Ducha Świętego odczytuję w swoim sercu i sumieniu, od tego, co mogę i robię. Ale myślę, że ta przepaść, chociaż może wzbudzać pewien dreszcz, nie powinna być powodem pesymizmu. Więcej…

Małgorzata Frankiewicz Żyjąc w Armagedonie
Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku z wielką mocą i chwałą (Łk 21,27).
Żyjemy w epoce, gdy prawie każde pokolenie przeżywa Armagedon, koniec tego świata. Czymś takim była pierwsza wojna, druga wojna, później zimna wojna, teraz terroryzm, jakieś wojny lokalne, jakieś kataklizmy, ciągłe zagrożenie globalnym kataklizmem czy wojną jądrową. Żyjemy w atmosferze jeśli nie końca czasów, to przynajmniej ryzyka, że po raz pierwszy człowiek może dokonać likwidacji całej ludzkości. Obojętnie, jak długo potrwa ludzkość – czy rok, czy tysiąc lat – zawsze już będziemy żyli w Armagedonie. Więcej…

Małgorzata Frankiewicz Bóg szukający człowieka
Tak samo, powiadam wam, radość powstaje u aniołów Bożych z jednego grzesznika, który się nawraca (Łk 15, 1 – 10).
Jest to jeden z moich ulubionych fragmentów Ewangelii, ponieważ mówi on o tym, że człowiek, który grzeszy, czyli dokładnie ja grzesząca jestem dla Boga bardzo cenna i Bóg mnie szuka. Niezależnie od tego, co w swoim życiu robię i myślę. Nawet jeżeli uciekam, jeżeli buntuję się, to Bóg mnie szuka i zawsze Mu na mnie zależy. Bardzo piękny jest ten obraz Boga szukającego człowieka. Podnosi on na duchu w trudnych chwilach i przypomina o ludzkiej godności każdemu, kto go zna, kto go sobie ceni. Ludzka godność jest budowana na tym, że choćby człowiek zagubił się w życiu, choćby robił różne złe rzeczy, jest zawsze poszukiwany przez Boga z wielką miłością. Człowiek jest cenny nie dlatego, że kimś jest, że coś zrobił albo posiada, tylko dlatego, że Bóg go szuka jak zagubioną owcę czy drachmę. Wiecej…

Małgorzata Frankiewicz Wieczór Biblijny w nowym domowym oratorium
Jeruzalem, Jeruzalem! Ty zabijasz proroków i kamienujesz tych, którzy do ciebie są posłani (Łk 13,34).
Nasz kolejny Wieczór Biblijny odbył się tym razem w szczególnej atmosferze. Po raz pierwszy spotkaliśmy się w domowym oratorium. Przygotowanie tego pomieszczenia, przeznaczonego specjalnie do modlitwy, stanowi zakończenie pionierskiego dla nas oraz dla Domu „Tezeusza” okresu przeprowadzek i remontów. To ważne miejsce – duży, jasny centralnie położony pokój – nadaje zarazem całemu Domowi odpowiedni charakter, zgodny z misją Fundacji i Redakcji „Tezeusza”, które mają tutaj działać. Więcej…

Małgorzata Frankiewicz Wskazówki dla liderów
Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą (Łk 12, 48).
Kolejna rzecz to obraz Boga sprawiedliwego. Ciekawe, że ta groźna sprawiedliwość nie dotyczy drobnych przewin. Nie dotyczy ludzkiej kruchości, słabości, ale poważnych grzechów, wręcz przestępstw wobec miłości bliźniego. Mamy tu metaforę sługi, który jest jednocześnie panem nad innymi sługami, czyli metaforę kogoś odpowiedzialnego. Bóg ostrzega tutaj osoby odpowiedzialne za społeczeństwo, za Kościół. To jest przemowa do liderów, którzy zasadniczo mają większą odpowiedzialność. Piotr pyta: „Czy mówisz do nas, czy do wszystkich?” Jezus dokładnie nie odpowiada, ale chodzi o to, że właśnie mówi do swoich uczniów. To jest mowa ostrzeżenia do Kościoła, do polityków, do biznesmenów, do autorytetów moralnych. Gdy nie będą już mieli swojej żarliwości, nie będą mieli pragnienia świętości, to przynajmniej niech się boją. Niech boją się Boga i Sądu Ostatecznego, chociaż to słowo tutaj nie pada. Więcej…

Małgorzata Frankiewicz Obłuda może prowadzić do zbrodni
Strzeżcie się kwasu, to znaczy obłudy faryzeuszów (Łk 12, 1).
Obłuda, zakłamanie wewnętrzne, zwłaszcza jeżeli jest motywowane religijnie, prowadzi do morderstwa, do zabicia Boga, do niszczenia Boga czy wiary w Boga w sercach innych ludzi. Jeśli ktoś neguje prawdę i zaczyna żyć w kłamstwie, zaczyna też wymuszać życie w kłamstwie u innych. Tworzy sztuczną rzeczywistość nasyconą złem. Gdy pojawi się ktoś, kto nie chce podjąć tej gry, trzeba go zabić. Jak Jezusa. Więcej…

Małgorzata Frankiewicz Szósty Wieczór Biblijny
Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam (Łk 11, 9).
Co od nas zależy? Od nas nic nie zależy oprócz błagania. Simone Weil mówiła, że święci to byli przede wszystkim wielcy błagalnicy. Moment błagania wytwarza w naszej duszy przestrzeń pokory, czystości serca. która poszerza nas wewnętrznie. Dzięki temu więcej Pana Boga, więcej łaski, więcej Ducha Świętego może zostać przez nas przyjęte, ponieważ jest wybłagane. Im bardziej błagamy, tym bardziej stajemy się pokorni. Im bardziej stajemy się pokorni, tym bardziej stajemy w prawdzie, bo jesteśmy kikutem, brakiem, niewystarczalnością, połowicznością. Niewiele możemy sobie dać. W tym, co najważniejsze, zawsze nam czegoś brakuje i tylko Bóg potrafi dać nam te prawdziwe dary, i On wskazuje, że są to dary przede wszystkim duchowe. Więcej…

Małgorzata Frankiewicz Piąty Wieczór Biblijny
Z kim więc mam porównać ludzi tego pokolenia? (Łk 7, 31).
Myślę, że taki też jest człowiek współczesny. Może bardziej niż kiedyś oderwany od jakiegoś duchowego centrum, niemodlący się, bez kontaktu ze sobą, powierzchowny, targany różnymi pokusami, nierozpoznający jasno dobrych, wielkich rzeczy. Taki jest człowiek masowy, o którym pisze Ortega y Gasset. Okazuje się, że Jezus 2000 lat temu irytował się na swoich rodaków, jak Ortega y Gasset na początku XX wieku irytował się na człowieka masowego, który żyje emocjami i nie ma oparcia w duchu. Więcej…

Małgorzata Frankiewicz Czwarty Wieczór Biblijny
Błogosławieni będziecie, gdy ludzie was znienawidzą, i gdy was wyłączą spośród siebie, gdy zelżą was i z powodu Syna Człowieczego podadzą w pogardę wasze imię jako niecne(Łk 6, 22).
Ta tajemnica rozdarcia Kościoła, rozdartego Jezusa cały czas pracuje w moim sercu. To jest najbardziej bolesna tajemnica. Dopuszczam do siebie ten ból rozdartego Jezusa. I ten ból, który staram się, aby był u mnie Krzyżem, całkowicie zmienił moje spojrzenie na wiarę w Jezusa, na chrześcijaństwo, na katolicyzm. Stał się rzeczywistą tajemnicą. To mysterium iniquitatis, misterium nieprawości, misterium rozdarcia – w którym i ja mam swój udział i za który przyjmuję również swoją współodpowiedzialność – stało się moim szczególnie uprzywilejowanym dostępem do Krzyża Jezusa. Więcej…

Małgorzata Frankiewicz Trzeci Wieczór Biblijny
On zaś na każdego z nich kładł ręce i uzdrawiał ich (Łk 4, 40).
I to jest jakieś kryterium chrześcijańskiego życia. Nie to, czy się dobrze czuję, czy porobiłem sobie wszystko, jak lubię, ale czy staję się coraz bardziej gorliwy jako apostoł Jezusa, jako Jego uczeń, czy staję się coraz bardziej gorliwy jako głosiciel Ewangelii. Takie pytania trzeba sobie stawiać codziennie, zwłaszcza gdy tworzy się pewne zabezpieczenia, jak dom, instytucje itp. Nie można zapominać, że to jest tylko pewien środek, aby iść dalej, być w drodze, a nie coś mającego służyć nam. Tu przykład Jezusa jest pierwszoplanowy. Więcej…

Małgorzata Frankiewicz Drugi Wieczór Biblijny
Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi (Mt 20, 16)
Gdyby tę sprawiedliwość przenieść na warunki czysto ziemskie i międzyludzkie, to na pewno nie byłaby dla mnie do zaakceptowania w jej dwóch aspektach. Po pierwsze, w aspekcie ekonomicznym. Załóżmy, że umawiam się z pracodawcą na określone wynagrodzenie i ktoś wykonujący mniej pracy otrzymuje taką samą zapłatę. Dla mnie byłaby to nieludzka sprawiedliwość. Pewnie bym wtedy bardzo protestowała. Po drugie, w życiu zdarzyło mi się kilkakrotnie występować w charakterze robotnika pierwszej godziny, by inni zbierali miody. Były to dla mnie i byłyby nadal sytuacje nie do zniesienia, wywołujące mój protest i sprzeciw. Więcej…

Andrzej Miszk Pierwszy Wieczór Biblijny w Domu „Tezeusza”
Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich (Mt 18, 20).
Formuła Wieczorów Biblijnych jest prosta. Najpierw modlimy się o łaskę Ducha Świętego, by był wśród nas podczas dzielenia, uczył słuchania Słowa i poddawania się Jego mocy. Następnie czytany jest na głos fragment Ewangelii z dnia, po czym w ciągu 3-5 minut każdy sam czyta i rozważa tekst. Następnie rozpoczyna się właściwe dzielenie. Można wypowiedzieć się raz, lub dwa. Poszczególne dzielenia nie są komentowane, a uczestnicy są zapraszani do uważnego i życzliwego wsłuchiwania się w wypowiedzi innych. Po zakończeniu dzielenia, następuję modlitwa końcowa: dziękujemy Bogu za Jego Słowo i spotkanie. Staramy się, by miejsce dzielenia Słowem było wyciszone, pali się świeca, itd. Po właściwym spotkaniu, dzielimy się uwagami metodycznymi (przynajmniej po pierwszych spotkaniach), by ulepszyć różne aspekty spotkania. Więcej…

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code