Barwy codzienności

Listy do Pana Boga

Listy do Pana Boga

Najgorsza jest nijakość

Anna Beata

List pierwszy

Drogi Boże! U mnie deszczowo, w moim domu stoi jeszcze choinka. Czas świąt minął. Za parę dni śladu nie zostanie po drzewku. Moja codzienność czasami jest pełna zapału, a kiedy indziej uwierająca.

Najgorsza jest nijakość.

Próba walki (tylko z kim i o co?) kończy się zmęczeniem. Zasiadam więc do pisania i w tym czasie również mogłabym malować. Rzeczywistość jest jednak nieubłagana. Na nic zda się tłumaczenie, wyjaśnianie, sobie i innym. OCZY PRZESTAJĄ WIDZIEĆ. Codzienność okazuje się nową lekcją, tematem do przerobienia. Przecież Ty na Wysokościach, najlepiej widzisz moje próby ucieczki od prawdy o rzeczywistości. Najgorsze jest to, że nie wiem co mam robić w tej nowej przestrzeni. Składam powoli rozlatujące się kawałki tego lustra (jak z bajki o Królowej Śniegu) i co chwila ranię się, bo nic już do niczego nie pasuje. Pisząc ten list do Ciebie wiem, że w nowej przestrzeni nie ma miejsca na zużyte części. Bądź tak dobry, i naucz mnie radości z codzienności, nie myślenia o jutrze, ale bycia DZISIAJ. Powiedz jak mam odnaleźć te miejsce wyznaczone przez Ciebie? pewnie to nic trudnego, tylko, że ja jeszcze nic o tym nie wiem. Z perspektywy lat widzę, jak mnie prowadzisz, jak przekształcasz mnie, moje życie. Wiesz dobrze, jak bolesne jest to tarcie i niewygodne skutki, bo wszystko trzeba od początku, a zegar wybił pół wieku. W końcu, powinnam być wdzięczna bo ciągle uaktywniasz mnie, prowokujesz do postawy twórczej – wprawdzie to mój rozum, ale pojawiają się już pewne oznaki serca.

Wiesz, że zawsze o Tobie myślę. Abe

List drugi

Drogi Boże! Dziś znowu piszę i czuję się jak dziecko zapisujące stronice z wykazem prezentów do św. Mikołaja. Wieczorem chciałam obejrzeć teatr w telewizji, ale z tego nic nie wyszło. Sam wiesz dlaczego. Nigdy nie lubiłam mgły, niesie to jakąś niepewność. Uprałam więc dywan. Robiłam to w pośpiechu i z rozdrażnieniem. W końcu położyłam się i włączyłam Mozarta. Wiesz! myślę, że sporo energii zużywam w takim działaniu. Komu jest to potrzebne?

Przypomina mi to trzepoczącego się motyla w oknie. Nic nie jest w stanie zmusić go do zmiany kierunku. Szyba oddziela go od przestrzeni. Uparcie szuka wyjścia, tam gdzie go znaleźć nie może. Czy ze mną jest podobnie? Czy powinnam wrócić do punktu wyjścia aby odnaleźć drogę?

Rozłożyłam w pracowni prace i przyglądam się, (właściwie to cały czas zerkam w ich stronę) nawet wiem co chcę zrobić, ale to już pewnie jutro.

Pamiętaj o mnie. Abe

List dziewiąty

Drogi Boże!

Rozpoczął się Wielki Tydzień. Umieranie i samotność człowieka. Ty wiesz Panie najlepiej jak trudno jest pogodzić się z przeznaczeniem. Od momentu umierania do samej śmierci, człowiek jest sam, później przychodzi pomoc od Ciebie. Myślę o Ogrójcu; najbliżsi nie są w stanie uczestniczyć w misterium zbliżającego się cierpienia, zasypiają, uciekają w sen.

Judasz; bez niego nie dokonałoby się Zmartwychwstanie.

Zło; człowiek z pomocą Bożą, może przemienić w dobro.

Słowa, słowa, słowa a za nimi samotność, bez Ciebie nic nie ma sensu. Z każdym rokiem ta prawda staje się oczywistością. O cierpieniu nie sposób pisać.

Moja koleżanka z przeszłości;

Z Kaśką spotkałam się po 10 latach. Życiorys zawiły, kolorowy ale też i jakoś tragiczny. Zawsze była mi bliska. Osobowość której cechą szczególną jest „dzianie się” przy monotonii wariuje.

Przyglądam się otoczeniu, wszyscy jesteśmy okaleczeni. Jednak w obecnym świecie dokonał się wyraźny przełom. Świat pędzi w dwóch przeciwległych kierunkach; ku Bogu i ku dezintegracji.

Wielki Piątek; tak naprawdę, to wszystko jest tajemnicą. Co można napisać o cierpieniu? A cóż dopiero o śmierci? Szybciej można to namalować, napisać muzykę, lub wiersz.

Myślę o Papieżu, o jego chorobie i zbliżającej się śmierci, o jego walce o godne życie o godne umieranie. To niebywały obraz we współczesnym świecie. Nasuwa się myśl, że On jest klamrą spinającą 2000 lat. Cierpienie Chrystusa i cierpienie Jan Pawła II.

Wielka Sobota; byłam z mamą w kościele by poświęcić jajka. Dekoracja grobów, w kilku w kościołach, bez polotu, rutyna. Nie wiem o co chodzi ale czegoś mi brakuje; wszystko wydaje się powierzchowne, nijakie. To tak jakbym chodziła po powierzchni, a pod spodem wyczuwała głębokie pulsowanie – bijące serce ziemi.

Pamiętaj o mnie Abe

Białystok 2005-03-26

List dziesiąty

Drogi Boże! Potrzebuję ciszy. Za dużo słów, wyjaśnień ciągle próbuję myśli zamienić na słowa, bo w powszechnym użyciu są słowa. A ja się pytam do kogo w takim razie przemawia barwa? dźwięk? Trudno potem dziwić się że rozmowy toczą się w kilku równoległych płaszczyznach, i mimo dobrych chęci te same słowa dla każdego co innego znaczą. Łapię się na tym, że co jakiś czas próbuję komuś coś tłumaczyć, bojąc się, że jestem nie zrozumiała.

Czuję, ciągły ruch w sobie, taki wewnętrzny bieg.

Myślę o Tobie Abe

2005-03-28

List jedenasty

Drogi Boże! Dzień niezwykły, pełen smutku, umiera Papież. Świetlisty przewodnik, który prowadził nas od samego początku. To Twoja cząstka nim była, to twoja ręka go prowadziła, to Twoje dzieło.

Piątek, 1 kwiecień: w TV co chwila komunikaty, cała Polska we łzach i na klęczkach, informacja obiega świat i nie tylko chrześcijański, pokazywane są meczety i synagogi. Plac, przed Bazyliką św. Piotra wypełniony młodzieżą, czuwają całą noc.

Sobota, 2 kwietnia: całą noc i dzień w kościołach trwają nieustanne modlitwy, wiadomo, że to trudny czas” przejście z życia do lycia” nikt nie używa słowa śmierć. Niewiarygodna solidarność, cała Polska modli się. Godzina 21:37 umiera nasz Papież, informacja dociera dopiero o 22. Zostają przerwane programy na wszystkich kanałach. Cisza. Łzy i szloch nikt nie wstydzi się płaczu. Niewiarygodne poczucie straty. Czuję ból jak po kimś bliskim.

Niedziela, 3 kwietnia święto Miłosierdzia Bożego: w nocy zaraz po komunikacie Prezydent RP przemawia i zostaje ogłoszona żałoba narodowa. Wiadomo, że wiele krajów ogłosiło żałobę narodową.

Cały czas przyglądam się z niedowierzaniem, ogólnoludzkim uczuciom straty. Jak to możliwe, aby jeden człowiek, umierając zostawił takie uczucie pustki,

Panie daj Mu wieczność przy sobie.

Abe

Białystok 2005-04-04

List dwunasty

Drogi Boże! Czas żałoby. Czas wspomnień i smutku, czas rekolekcji narodowych – Święty czas. Wiem, że to Ty, Panie dałeś tą szansę przemiany. Nigdy nie widziałam, takich obrazów, nigdy nie przeżywałam takich chwil. Wczoraj, zatrzymałam się przy katedrze, przed pomnikiem Papieża, patrzyłam na palące znicze na kwiaty na ludzi. Zobaczyłam grupę młodzieży wśród nich kilka dziewczyn. Stały zbite w grupkę coś szeptały i raptem usłyszałam jak jedna z nich mówiła cichutko; zaśpiewajmy Mu ” Barkę”

Patrzyłam, patrzyłam, patrzyłam z niedowierzaniem. Czułam jak moje serce cierpi. W jednej chwili, poczułam jak ziemia przemija, jak wszystko ma swój kres, że jestem sekundą w istnieniu wszechświata.

Ty Panie, wiesz po co tu jestem jaki jest sens mego życia. Jestem drobiną, która ciągle wiruje wokół siebie. Z trudem buduję pytania nie umiem odpowiedzieć na większość. Boję się umierania, nie śmierci. Coraz częściej odczuwam Ciebie, bo czym jest ta solidarność ludzka w tej godzinie smutku i refleksji jak nie spotkaniem z Tobą, i to tak wyraźnym. To wszystko wyzwala we mnie dogłębną tęsknotę, która i tak co jakiś czas pojawia się we mnie. Uczucie, jakbym w takich chwilach miała pamięć czegoś co wiązać się może z tęsknotą za domem. To tak jakbym go opuściła nie z własnej woli i przez długie lata bała się nawet o tym myśleć, a potem wręcz zapomniała. Dopiero splot zdarzeń wyzwala już nie określone wspomnienia a świadomość rejestruje ból, tęsknotę.

Pogrzeb wszech czasów; koronowane głowy, prezydenci, przedstawiciele kościołów nie tylko chrześcijańskich, żydzi, muzułmanie, morze ludzi to obraz w którym jest zawarta ludzka solidarność, bycie w godzinie smutku i cierpienia. To jest Zmartwychwstanie, obudzenie się ze snu. Wszyscy jesteśmy poruszeni.

„Niech wstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, Tej ziemi” tak przed laty powiedział Papież. Teraz widać, że te słowa przyniosły owoc.

Dziękuję Panie, że mogłam żyć w takich czasach, że dane mi było widzieć tyle przełomowych wydarzeń; wybór papieża Polaka, powstanie Solidarności, obalenie komunizmu, zburzenie muru berlińskiego, wejście do Unii Europejskiej, tyle dramatów ale i zwycięstw.

Mam uczucie nowych przestrzeni, szerszego oddechu i jasnych, słonecznych dni.

Za to wszystko dziękuję Abe

Białystok 2005-04-08

Anna Beata jest artystką malarką, od kilku lat tracącą wzrok. Choroba dotknęła ją w okresie dużej aktywności twórczej.

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code