II Tydzień po Narodzeniu Pańskim, rok C2

sobota

9 stycznia, 2016

1 J 4,11-18
Umiłowani, jeśli Bóg tak nas umiłował, to i my winniśmy się wzajemnie miłować.
Nikt nigdy Boga nie oglądał. Jeżeli miłujemy się wzajemnie, Bóg trwa w nas i miłość ku Niemu jest w nas doskonała. Poznajemy, że my trwamy w Nim, a On w nas, bo udzielił nam ze swego Ducha. My także widzieliśmy i świadczymy, że Ojciec zesłał Syna jako Zbawiciela świata. Jeśli kto wyznaje, że Jezus jest Synem Bożym, to Bóg trwa w nim, a on w Bogu. Myśmy poznali i uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam. Bóg jest miłością: kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim. Przez to miłość osiąga w nas kres doskonałości, ponieważ tak, jak On jest [w niebie], i my jesteśmy na tym świecie. W miłości nie ma lęku, lecz doskonała miłość usuwa lęk, ponieważ lęk kojarzy się z karą. Ten zaś, kto się lęka, nie wydoskonalił się w miłości.

Ps 72,1-2.10-13
R: Uwielbią Pana wszystkie ludy ziemi

Boże, przekaż Twój sąd Królowi,
a Twoją sprawiedliwość synowi królewskiemu.
Aby Twoim Ludem rządził sprawiedliwie
i ubogimi według prawa.

Królowie Tarszisz i wysp przyniosą dary,
królowie Szeby i Saby złożą daninę.
I oddadzą Mu pokłon wszyscy królowie,
wszystkie narody będą Mu służyły.

Wyzwoli bowiem biedaka, który Go wzywa,
i ubogiego, co nie ma opieki.
Zmiłuje się nad biednym i ubogim,
nędzarza ocali od śmierci.

Ewangelia: Mk 6,45-52
Kiedy Jezus nasycił pięć tysięcy mężczyzn, zaraz przynaglił swych uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzali Go na drugi brzeg, do Betsaidy, zanim odprawi tłum. Gdy rozstał się z nimi, odszedł na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, łódź była na środku jeziora, a On sam jeden na lądzie. Widząc, jak się trudzili przy wiosłowaniu, bo wiatr był im przeciwny, około czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze, i chciał ich minąć. Oni zaś, gdy Go ujrzeli kroczącego po jeziorze, myśleli, że to zjawa, i zaczęli krzyczeć. Widzieli Go bowiem wszyscy i zatrwożyli się. Lecz On zaraz przemówił do nich: Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się! I wszedł do nich do łodzi, a wiatr się uciszył. Oni tym bardziej byli zdumieni w duszy, że nie zrozumieli sprawy z chlebami, gdyż umysł ich był otępiały.


Blogi Tezeusza – rozmawiamy o życiu i wierze


Św. Hilary, Komentarz do Ewangelii św. Mateusza, 14, 13-14

„Zaraz też przynaglił uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy. Gdy to uczynił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał”(Mt 14,22-23). Żeby dobrze zrozumieć to zdarzenie, to trzeba rozróżnić czas. Jeśli jest sam wieczorem to pokazuje nam to Jego samotność w chwili Męki, kiedy strach rozproszył wszystkich. Jeśli rozkazuje uczniom odpłynąć, podczas gdy On odprawia tłumy, a następnie, jeśli wstąpił na górę, to znaczy, że kazał im być w Kościele i płynąć przez morza – to znaczy ten świat, aż do chwili, kiedy, powracając w chwale, da zbawienie Reszcie Izraela (por. Rz 11,5)… aby ten lud oddał chwałę Bogu Ojcu i utwierdził się w Jego chwale i Majestacie.

„Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich”. W wyrażeniu „o czwartej straży nocnej” odnajdujemy liczbę odpowiadającą oznakom Jego troski. Pierwsza straż to było Prawo, druga – prorocy, trzecia – Jego cielesne przyjście, a czwarta to Jego chwalebny powrót. Ale zastanie On upadający Kościół, przeniknięty duchem Antychrysta i niepokojami tego świata; przyjdzie On w chwili największego niepokoju i zamieszek… Uczniowie będą przerażeni nawet w chwili przyjścia Pana, obawiając się obrazów rzeczywistości zdeformowanej przez Antychrysta i sugerowanego fałszu w spojrzeniu. Ale dobry Pan przemówi do nich, przegoni ich strach i powie im: „To ja jestem”, rozpraszając, przez wiarę w Jego przyjście, obawę grożącego zatonięcia.

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code