Kształty więzi

O przyjażni i przyjaciołach

Przyjaźń – pokrewieństwo dusz

Przyjacielu mój,
przy Tobie nie muszę się usprawiedliwiać,
nie mam się przed czym bronić,
nie muszę niczego udowadniać – odnajduję pokój...
Niezależnie od moich nieporadnych słów,
potrafisz dostrzec we mnie po prostu człowieka.
Antoine de Saint Exupery

Miłość łączy serca, a przyjaźń umysły. Słowo jaźń może też oznaczać duszę.
Przyjaźń – „przy jaźni”czyli bliskość dusz, ich pokrewieństwo.
To nie tyle wspólne zainteresowania, razem spędzone chwile, ale przede wszystkim: rozumienie „w pół słowa”, całkowita empatia, czyli „współ-odczuwanie”, umiejętność „współ-bycia” razem, całkowite zaufanie, wzajemne wspieranie.
Bo przecież zapisano:
Nie będę się wstydził osłonić przyjaciela i nie będę się przed nim ukrywał.
Syr 22,25

Każdy z nas ma jakieś grono znajomych, większe czy mniejsze. Z tego grona wyodrębnia takie osoby, którym ufa najbardziej. Nazywa ich powoli – kolegami, kumplami, aż wreszcie używa określenia „przyjaciel”.
Przyjaciół się wybiera.
Tomy zapisano, wiele nakręcono filmów o „męskiej przyjaźni”, powieści i ustna tradycja opisuje prawdziwe przyjaźnie kobiet… A czy możliwa jest przyjaźń, przyjaźń prawdziwa, między kobietą a mężczyzną?
Mądrzy ludzie powtarzają

„Przyjaźń między mężczyzną a kobietą to spacer wąskim pasem lądu oddzielającym zatokę znajomości od oceanu miłości”.

Mężczyzna – przyjaciel jest dla kobiety jak brat, ale brat z którym łączy
„powinowactwo duszy” a nie krwi.
Myślę, że prawdziwy, długotrwały związek dwojga ludzi niemożliwy jest bez połączenia szacunku dla drugiej osoby z przyjaźnią – wspólnotą umysłu i duszy. Jeżeli do tego połączą się serca – jest prawdziwa miłość. Jeżeli nie – pozostaje wierna przyjaźń.

Teksty o przyjaźni:

Jacek Prusak SJ Dlaczego przyjaźń boli?
„Przyjaciel to ktoś, kto potrafi mnie kochać
niezależnie od tego, czego się o mnie dowie.”
Nostalgia za prawdziwym przyjacielem jest objawem poszukiwania w na szym życiu takiej więzi, w której doświadczalibyśmy absolutnej miłości i zaufania. Kiedy bylibyśmy połączeni przez podobne pasje i dążenia, a u naszego boku mielibyśmy kogoś, przed kim można odsłonić najciemniejsze zakamarki naszej duszy i zarazem nie bać się, że z jakichś powodów zostaniemy odrzuceni. Takiej osoby pragniemy, takiej osoby szukamy, i tak rozumiemy prawdziwą przyjaźń.
–>więcej

Józef Augustyn SJ Niech żyje przyjaźń
Zawieranie przyjaźni dokonuje się zazwyczaj w sposób spontaniczny. I choć możemy, a nawet powinniśmy szukać przyjaciół, to jednak nie wolno nam upatrzonej przez siebie osoby – wbrew jej woli – usiłować czynić naszym przyjacielem. W budowaniu przyjaźni nie można sobie pozwalać nawet na cień przemocy. Jakakolwiek manipulacja zachowaniem i wolnością bliźnich sprawia, iż oddalają się oni od nas. Przyjaźnie powstają i rosną w klimacie spontaniczności, swobody, braku skrępowania.
„Wszystkom ci winien, o przyjaźni!
Z tobą mogę wśród wężów chodzić bez bojaźni,
Z tobą mi jest nieszczęście miłe; a bez ciebie
Żyć by mi się przykrzyło z aniołami w niebie”.
(Tomasz K. Węgierski)
–>więcej

WARTO ZOBACZYĆ

Czy zdarzyło ci się kiedyś, że w trakcie rozmowy telefonicznej połączenie nagle zostało przerwane? Zwykle staramy się wtedy jak najszybciej ponownie połączyć, by kontynuować rozmowę.

Jak zobaczysz w tym krótkim filmie, w bardzo podobny sposób została przerwana nasza relacja z Bogiem. I podobnie jak bohater filmu, usiłujący odbudować relację ze swoją córką, Bóg, nasz Ojciec Niebieski, zrobił wszystko, by ponownie skontaktować się z nami.

Dlaczego? Ponieważ kocha nas głęboko i bezwarunkowo!

Krótki film o PRZYJAŹNI

Connection Video

Kim są dla nas: przyjaciel, przyjaciółka?

Małgosia Piotrowska

Szkolna ława.. – wiosna, klasówka – pomysł wagarów – i staję naprzeciw całej klasy – oświadczam, że pomysł głupi i JA nie uciekam.. Jestem sama? Moment tylko.. Nie musze się odwracać. Wiem, czuję, że stają za mną. Moje przyjaciółki.
Awantura – X zagrożona wyrzuceniem ze Szkoły. Idziemy – dwie jej przyjaciółki do dyrektora Szkoły, pokonujemy nieśmiałość, sekretariat i siedzimy tak długo – aż dyrektor postanawia jeszcze raz zwołać radę pedagogiczną.
Dowiaduję się, po latach często, jak broniły „w ciemno” mojej opinii, mojego zdania, prawa do błędu.
Moje przyjaciółki, moje siostry – siostry mojej duszy i serca.
Nasze szkolne przyjażnie doczekały się już 40lecia..
I później – studia – i moja najnaj przyjaciółka – Majka. Mój mąż się śmieje, że albo razem milczymy albo mówimy równocześnie 🙂
Studia, pierwsze prace, góry – I znowu poszerzam krąg najbliższych przyjaciół – też o mężczyzn.
Przyjaciel mężczyzna to brat, z którym wiąże pokrewieństwo duszy- nie krwi; przyjaciółka – to siostra, z którą dzielę serce.
Mijają lata, zdarzenia i czasy, które stanowią próbę przyjaźni… nie wszystkie przyjaźnie przetrwały.. Czasem to ktoś zawinił, czasem ja – najczęściej oboje/obie.
I zdarza się, że rzadko widuję niektórych przyjaciół, ale gdy się spotkamy – jest tak, jakbyśmy dopiero co się rozstali.. Ot – kontynuujemy niespieszną wymianę myśli przerwaną ..przed chwilą? A może dziesięc lat temu?
I trwają moje przyjaźnie – wiążąc uczuciem bliskości wielu ludzi..

Estera Lisiak

Przyjaciel to ktos, kto rozumie mnie bez względu na okoliczności, zawsze widzi we mnie człowieka – czasem tego zbłąkanego, a czasem tego radosnego, widzi mnie takiego jakim jestem, a nie takiego jakim ja siebie stwarzam dla innych obcych; jednocześnie pozwala mi żyć w wolności i kreować samego siebie na swój sposob
Przyjaciel prawdziwy to zjawisko nader rzadkie i wydaje mi się , że niewiele osób w moim życiu określę tym mianem; reszta to koledzy i znajomi;
przyjacielem jest i kobieta, i mężczyzna, choć w moim wieku rzeczywiscie trudno o relacje głębokiej przyjażni z mężczyznami w tym samym wieku – wole raczej starszych, bo młodsi nie koncentrują li tylko na duchowości.
Na prawdziwą przyjażn pracuje się latami; choć niekiedy zaczyna się ona zrywem zauroczenia, to do autentycznego jej rozkwitu i pełni, trzeba długo poczekać…

Przyjaźn..to się opłaca…warto się nad nia potrudzić…czasem ugiąć, czasem wybaczyc…i rozumieć

Joanna Nosal

Mam niewielu przyjaciół, ale rzeczywiście, aby nazwać Przyjaciela – Przyjacielem – potrzeba czasu i wielu prób.
Moi przyjaciele, to ci, którzy trwają. Nie zawsze w pobliżu ciałem, ale zawsze w pobliżu myślą, gotowością, serdeczną otwartością na to, kim jestem i z czym przychodzę. Nie zawsze z euforią, ale zawsze z Prawdą.
Przyjaciele potrafią zranić – bo zależy mi na ich zdaniu… Ale wierzę, że to nie było specjalnie, dla bólu tylko, ale albo z wyższej konieczności (trzeba było mną wstrząsnąć), albo z własnego bólu niewidzącego niczego dookoła, albo z nieumiejętności przeprowadzenia czegoś inaczej. Przyjaciele potrafią zranienie wybaczyć i przejść nad nim do porządku, jako nad czymś koniecznym.
Przyjaźń potrzebuje pokarmu. Potrzebuje troski i pielęgnacji. Sama nie przetrwa, jak miłość – zresztą uważam, że jest rodzajem miłości. Wymaga czasami zwykłego żmudnego uprawiania, jak miłość – czasami nie odwdzięcza się euforią i uciechą… ale żeby trwała – przechodzi różne etapy, jak każde dojrzewanie. Trzeba mocno wierzyć, że warto, żeby przetrwać taki okres suszy… ale potem już wiara niepotrzebna – gołym okiem widać, że warto było!

Elżbieta Czerkacz

Był czas że o przyjaźni dużo myślałam, szczególnie wtedy gdy nie mogłam zgodzić się że niektóre kontakty, nawet dość intensywne kończyły się po pewnym czasie.
W mojej historii najdłużej trwają przyjaźnie z okresu gdy byliśmy młodym małżeństwem. Chociaż obecnie mieszkamy w dużej odległości to jednak co kilka lat spotykamy się i nie odczuwamy, że czas ochłodził nasze relacje.

Inny rodzaj więzi zaczęłam przeżywać, gdy podjęłam życie bardziej zaangażowane.
Z wieloma ludźmi spotykałam się na różnych odcinkach wędrówki. Czasem wydawało się że będziemy ze sobą zawsze, lecz rzeczywistość była inna. Szliśmy razem pewien odcinek, byliśmy ze sobą blisko, czasem nawet bardzo , lecz ktoś zostawał, ktoś zbaczał. Odchodzili jedni, przychodzili drudzy…
Nie wynikało to z konfliktów, czy niechęci. Gdy szliśmy w tym samym kierunku, byliśmy razem. Gdy kierunki zmieniały się następowało jak gdyby stopniowe wygaszanie.
Czasem aż zadziwiona byłam takimi zmianami, czasem się aż frustrowałam, dziś jestem w tym bardziej wolna

Marta Suchoparska

Chcę opowiedzieć o dwóch przyjaźniach. Jedna trwała 13 lat i była to relacja wyjątkowa, wiem że drugiej takiej nie będzie. Zachwyt sobą od pierwszego momentu i aż do końca. W jego oczach widziałam zawsze pełną akceptację, choć nie zawsze się zgadzaliśmy. Gdy było bardzo ciężko był jedyną motywacją by wytrwać. Nikt bardziej nie umiał słuchać. Co mu dałam? Całą swoją miłość jaką można obdarzyć przyjaciela. Umarł z głową na moich rękach. Gdy odchodził powiedziałam mu, że był najlepszym przyjacielem jakiego mogłam wymarzyć. Wierzę, że tam, gdzie jest, pamięta o mnie i kiedyś się spotkamy. Taka przyjażń, która zostanie przeniesiona w wieczność.
Druga relacja to kobieta – przyjażń budowana powoli, krok po kroku wiele lat. Dwie bardzo różne od siebie osoby – ona i ja, chciałyśmy przebyć do siebie drogę, pokonać różnice w postrzeganiu świata, odczuwaniu, myśleniu. Osoba, która kocham jak siostrę. A jednak od roku widzę, że ona odchodzi, że jej droga wiedzie gdzie indziej. Bardzo walczyłam, żeby ocalić tę relację, najbliższą po małżeńskiej. W końcu zrozumiałam, że być przyjacielem to także pozwolić odejść… Dla mnie to kochać, ale nie zagarniać, dać wolność i akceptację tego, że jest się różnym.
Dziękuję za słowa Eli, za nadzieję, że gdy ktoś odchodzi to przyjdzie ktoś inny.

Anna Maria Goliszek

Dla mnie przyjaciel to ktoś, z kim dzielę moje małe i wielkie radości, ale też ktoś, na kim mogę się oprzeć, gdy codzienność mnie przygniata. Są przyjaźnie dane tylko na ten, konkretny czas. Kiedy zmieniamy miejsce zamieszkania, one w sposób naturalny się kończą. Są też takie, które trwają, pomimo odległości. O takie przyjaźnie trzeba chyba bardziej zabiegać, kosztują więcej wyrzeczeń, ale też przynoszą więcej radości. Nie mam ich wielu.
Wczoraj na przykład spotykałam się z przyjaciółką, którą poznałam na studiach. Ona mieszka i pracuje w Kluczborku, ale ilekroć przyjeżdża do Lublina, szukamy sposobu, by się zobaczyć. Pomimo, iż byłam zmęczona po całym dniu pracy, wsiadłam w autobus i pojechałam. Rozmowa toczyła się jakbyśmy wczoraj się rozstały, mogłyśmy wracać do tematów, które zostały „urwane w pół słowa” i dokończyć rozmowę. Dla mnie to jest znak prawdziwej przyjaźni. Nie uczucia, ale wierność w szukaniu sposobów spotkania.

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code