Jerzy Perzanowski

Teofilozofia Leibniza

TEOFILOZOFIA LEIBNIZA

Jerzy Perzanowski

ZAWARTOŚĆ: Teofilozofia. Bóg. Bóg filozofii i Bóg religii. Teofilozofia i teologia. Zamysł Leibniza. Zarys metafizyki Leibniza: Uwagi wstępne. Filozofia logiczna. Racjonalizm. Analiza i synteza. Pluralizm. Szczypta gramatyki i logiki. Logiczne podstawy metafizyki Leibniza. Zasady. Problemat metafizyczny. Ontologia substancji, czyli monadologia. Ontologia Natury, czyli meta-fizyka. Ontologia wartości, czyli aksjoontologia. Metafizyka ładu moralnego. Filozoficzna teodycea. Ontologia Boga, czyli teoontologia. Leibniz jako teofilozof.

TEOFILOZOFIA

1. Teofilozofia, czyli filozofia Boga, jest kluczową składową racjonalistycznej metafizyki zachodniej.
Od jej zarania bowiem pytano, czy to, co nas otacza, ogólniej – czy to, co jest, wliczając nas samych, jest chaotycz­ne, czy też uporządkowane? Przypadkowe, czy też konieczne? Czy ma swe źródło? Swą rację?

2. Racjonaliści, wbrew dojmującej ułudzie, są przeświadcze­ni, że rzeczywistość jest zorganizowana i że jej mechanizm jest w zasadzie pojmowalny, czyli leży w zasięgu rozumu.

3. Racjonalizm metafizyczny jest wyzwaniem. Jeśli w świecie przejawia się porządek, jeśli u spodu tego, co dane jest to, co rzeczywiście jest, to pojawia się pytanie o jego żródło i zasadę.
Pytania zaś dla poszukujących są wyzwaniem.

BÓG

4. W myśli racjonalistycznej Bóg, bądź Natura, czy też Istota lub Logos, to źródło i zasada owego podstawowego porządku, podstawa tego, co jest.
Jest tym, który jest.

5. Filozoficzne pytanie o Boga jest więc pytaniem o porządek świata, o jego mechanizm, źródło i początek.
A także pytaniem o naturę ludzi, o źródło i cel ich istnienia, o światło rozumu i siłę serca.

6. Pojęcie Boga jest złożone. Tworzy się je na co najmniej osiem sposobów:

Według dorozumowanego porządku. Jako w porządku bytu istoty najdoskonalszej; tam, gdzie doskonałość jest osiągalna.
Bóg jest bytem doskonałym, wszechmocnym, wszechwiedzącym, wszechdobrym i nieskończonym.

Według istoty. Bóg jest bytem, czyli podmiotem jakiegoś układu jakości. Jakości te są doskonałe. Są perfekcjami.
Ergo, Bóg ma istotę poprzez którą jest bytem najdoskonalszym, czyli podmiotem wszystkich jakości doskonałych (perfekcji).
Istnienie jest perfekcją. Bóg więc istnieje.
Z istoty boskiej wynika istnienie. Bóg jest więc bytem koniecznym.
Następnie: Bóg jest prosty i pierwotny. Jest więc wieczny i odwieczny.
Jest poza czasem i przestrzenią.

Według naczelnych idei. Bóg jest Prawdą. To, co prawdziwe Bóg poznaje wprost.
Bóg jest Dobrem. Zna to, co dobre. Jest miarą dobra.
Bóg jest Pięknem – miarą dynamicznej harmonii, współgry tego, co istnieje.

Według zasad. Porządek świata opiera się na zasadach.
Bóg ustanawia zasady do których stosują się wszystkie byty. Do których stosuje się sam.

Według poszczególnych władz. Bóg w działaniu jest bytem złożonym:
Bóg ma moc, która jest źródłem wszystkiego.
Bóg ma wolę, która podług zasad podstawowych stanowi i wytwarza.
Bóg ma wiedzę. W nim zawierają się idee.
Bóg ma rozum i mądrość, poprzez które, myśląc – działa.

Według świata. Bóg jest stwórcą. Wszystkiego, co stworzone. Wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych.
Jest generatorem wszystkich możliwości.
Jest źródłem życia.
Bóg jest Panem. Wszystko mu podlega. Jest Panem świata, w jego porządku fizycznym, moralnym i logicznym.

Według boskiej natury. Bóg jest osobą. Jest duchem. Nie jest ciałem. Ma świadomość. Jest w nim życie.
Bóg jest miłością.

Według obecności w świecie. Bóg jest opatrznością. Jest sprawiedliwością.
Byty stworzone, w tym ludzi, Bóg stworzył na swe podobieństwo.
Dla ludzi i innych bytów wyższych Bóg jest Ojcem. Miłuje ich i jest przez nich miłowany.
W uczynkach swych Bóg jest obecny w świecie. Działa w nim i jest obiektem
od­działywania.
Jest źródłem łaski.
Jest sędzią sprawiedliwym. I miłosiernym.

7. W poszczególnych systemach filozoficz­nych i religijnych powyższe idee są w różny sposób zestawiane i komplikowane. Kombinacji takich jest legion.
W kilku następnych krokach chciałbym, nie wchodząc w szczegó­ły, jedynie uchwycić ich główne rodzaje.

BÓG FILOZOFII I BÓG RELIGII

8. Bóg filozofów, czy też Bóg myślicieli, wiąże się ze wskazanymi na wstępie pytaniami metafizycznymi ‑ o porządek ontologiczny, o początek świata [1], o źródło bytu.
Bóg filozofów pojawia się więc przez kombinację idei z sześciu pierwszych dróg: do rozumowanego porządku, istoty, naczelnych idei, zasad, władz i świata. Jest bytem najdos­konalszym, wszechmocnym, wszechwiedzącym i wszechdobrym; jest źródłem i stwórcą wszystkiego, generatorem wszystkich możliwości.
Bóg filozofów zwykle jest bezosobowy. Jest wyróżnionym, centralnym bytem prostym.

9. Bóg myślicieli dany jest nie wprost. Jak w zwierciadle. Poprzez budowę świata i poprzez ślady w nim rozproszone.
..Gdyby dusza mogła poznać Boga bez świata, świat nigdy nie zostałby stworzony..(Mistrz Eckhart)

10. Bóg religii, bądź Bóg wierzących, w działaniu ‑ Bóg Abrahama, w refleksji ‑ Bóg teologów, jest „wzmocnieniem” Boga filozofów. Jest osobą ujętą nie tyle w aspekcie dzieła, ile w aspekcie uobecniającego działania.
Jest nie tyle obiektem rozumowania, ile adresatem modlitwy. Obiektem kultu.

11. Pojęcie Boga będącego przedmiotem wiary jest pojęciem mocniejszym, bardziej złożonym, od pojęcia Boga rozumujących. Zwykle oba pojęcia nie pozostają w sprzeczności.

12. Z pewnością wielu myślicieli chciałoby w ramach filozofii uchwycić Boga wiary. Wymagałoby to jednak bardziej rozwiniętej filozofii niż ta którą dysponujemy.
Wszak filozofia Osoby Boskiej, bądź osób boskich zakładać musi dostatecznie zaawansowaną filozofię osoby w ogóle. Z kolei, rzetelna filozofia obecności Boga zakłada rozwiniętą taksonomię bytów wraz z opisem ich aktywności w świecie. Jeśli metafor i mitów nie będziemy mylić z odpowiedzialną naukowo filozofią, to przyznać musimy, że powyższe problematy filozoficzne dalekie są od uch­wycenia teoretycznego w stopniu zadowalającym.

13. Zbierając: Podstawowa różnica między Bogiem filozofów i Bogiem wierzących leży w tym, że Bóg filozofów jest obiektem ogólniejszym ‑ czysto ontologicznym i formalnym, podczas gdy Bóg wierzących jest bytem specyficznym i quasi-konkretnym.

TEOFILOZOFIA I TEOLOGIA

14. Teofilozofia jest częścią ontologii. Teologia zaś, choć spokrewniona z filozofią, jest dziedziną autonomiczną.
Teologię determinuje nie tylko rozum, lecz także doktryna wiary i świadectwo.

15. Dwa są bowiem główne dostępne nam źródła poznania Boga: Księga Natury, czyli Świat oraz Księgi Święte, czyli Objawienie.
Bóg przejawia się poprzez Świat oraz poprzez Objawienie.

16. Bóg filozofów jest kształtowany głównie poprzez Księgę Natury, poprzez poznanie świata; Bog wierzących zaś w głównej mierze kształtowany jest poprzez Objawienie.

17. W zależności od rozłożenia akcentów otrzymujemy różne stanowiska religijne.
Ograniczenie się wyłącznie do Księgi Natury prowadzi zwykle do deizmu, a przy pewnej koncepcji świata do panteizmu, przy innej zaś – do ateizmu.
Oparcie się na obu źródłach w stosownej proporcji prowadzi do teizmu, przy czym, gdy akcent przesunięty jest na Księgę Natury, na poznanie świata – do teizmu filozofów, czyli do przekonania o istnieniu doskonałego stwórcy.
Z kolei, przyjęcie Objawienia za podstawowe (jedyne) źródło poznania Boga zwykle prowadzi do różnych odmian fundamentaliz­mu religijnego. Najczęściej idzie on w parze z irracjonalizmem filozoficznym.

Księga Natury Objawienie

Deizm Panteizm Ateizm Teizm Fundamen­talizm

Filozoficzny Religijny

ZAMYSŁ LEIBNIZA

18. Zamierzenie Leibniza, zarówno na tle jego epoki ‑ epoki Galileusza, Descartesa, Spinozy i Newtona, jak i na szerszym tle, na tle całej cywilizacji zachodniej, uderza rozmachem, imponuje wykonaniem oraz sposobem uprawiania filozo­fii.
Zadaniem filozofii bowiem jest dostarczenie najogólniejszej ramy dla uchwycenia i zrozumienia świata w jego złożoności i bogactwie. Ramy jednoczącego zrozumienia uniwersum.
Stopień komplikacji tego zadania zależy od komplikacji dziedziny, którą badamy. Warunkiem sukcesu zwykle jest jej rozumne uproszczenie. Często dokonywane jest ono w sposób, który bogactwo świata zawęża, ujednolica i upraszcza, niekiedy aż do prostoty bezkresnej pustyni.

19. Leibniz nadmiernie świata nie upraszczał. Odwrotnie, poprzez bogactwo szczegółów potrafił odnaleźć ogólne i podstawowe zasady jego działania, jego mechanizm.
Bogactwo tego, co bezpośrednio dane, całą rozmaitość tego, co szczegółowe zorganizować bowiem można idąc w głąb, poprzez powierzchnię zjawisk, do związków istotnych. To, co w głębi jest często o wiele ogólniejsze, przejrzystsze i bardziej podstawowe od tego, co na powierzchni.
Leibniz był jednym z największych mistrzów głębokiego, wnikliwego oraz jednoczącego myślenia.

20. Przypomnijmy, że w czasach Leibniza obraz świata ulegał rewolucyjnemu przekształ­ceniu.
Obraz ten jest obrazem uniwersum wielopłaszczyznowego. W wymiarze naturalnym ‑ płaszczyzn świata przyrody, świata ciał oraz świata ludzi ‑ osób obdarzonych ciałem i duszą; w wymiarze ponad naturalnym ‑ płaszczyzn obiektów idealnych oraz istot bezcielesnych, duchów, obecnych w świecie materialnym, lecz będących spoza tego świata. A także ‑ w domniemaniu ‑ płaszczyzn bytów innego rodzaju.

21. W płaszczyźnie naturalnej, świata fizycznego i biolo­gicz­nego, powstawała naonczas nowoczesna fizyka, matematyczna i eksperymentalna zarazem, kształtował się dynamiczny obraz świata przyrody. Granice poznawalnego świata poszerzały nowe instrumen­ty: teleskop otwierał makrokosmos, mikroskop ‑ świat mikroorga­nizmów.
Ta nowa filozofia naturalna ‑ fizyka i biologia ‑ wymagała nowej ramy filozoficznej. I to jest pierwsze z trzech głównych zadań filozoficznych Leibniza. Tutaj, jak inni, Leibniz idzie śladem Kartezjusza, w twórczym sporze z jednej strony ze Spinozą, z drugiej ‑ z Newtonem.

22. Drugie wyzwanie filozoficzne, które podjął Leibniz wiąże się z kartezjańskim problemem psychofizycznym: związku wzajemnego ciała i duszy, w języku współczesnym ‑ problemem związku mózg­‑umysł. Problem ten nadal jest jednym z głównych filozoficznych pytań współczesnej nauki.
Na Leibnizu pytanie to wymusiło przebudowę całej metafizyki tak, aby w jej ramach odpowiedzieć można było ‑ jak najprościej i według jednolitego schematu ‑ na pytanie o zasadę możliwości świata, w którym ciała podlegają prawom mechaniki i w którym działają, świat ten przetwarzając, istoty czujące i myślące, istoty świadome.

23. W świecie tym, zdaniem Leibniza, są też i działają istoty ponad naturalne. Jest on także miejscem dobra i zła.
Leibniz dążył do włączenia i tych obszarów w jednorodną ramę filozoficzną ‑ wspólną dla świata fizycznego i świata psychicz­nego oraz świata ponad naturalnego: terenu zdarzeń i działań, myślenia i czucia, dobra i zła.

24. Dodatkowo, Leibniz przyjął przekaz objawienia biblijne­go, czyli podstawowy zespół prawd wiary chrześcijańskiej i świat widział w jego perspektywie. Swój wysiłek kierował więc na stworzenie wspólnej ramy metafizycznej dla świata w całej jego złożoności i wielopłaszczyznowoś­ci.

25. To gigantyczne zadanie Leibniz świadomie sobie postawił i w dużej mierze wykonał. W istocie, jego metafizyka dostarcza podstaw naukom przyrodniczym, z czasem coraz bardziej potwierdza­nych, i otwiera jedną z najbardziej obiecujących perspektyw w sprawie problemu psychofizycznego, oraz włącza zespół podstawo­wych prawd wiary chrześcijańskiej w obręb prawd dostępnych rozumieniu, zaopatrując wiele z nich w dowody ich koherentności.
Zadanie to wręcz niewiarygodne, a jednak zostało podjęte i wykonane.

26. W kolejnych podrozdziałach przedstawię zarys metafizyki i teofilozofii Leibniza. Zadanie to dość kłopotliwe. Prima facie wydaje się bowiem, że filozofia Leibniza jest niejednolita, cząstkowa i pęknięta.

Dzieło filozoficzne Leibniza powstawało w ciągu półwiecza 1663-1716, ogniskując się w zasadzie wokół tej samej problematy­ki, lecz przetwarzając się w miarę pojawiania się nowych idei. Zaledwie fragmenty jego opublikowane zostały za życia filozofa. To, co najważniejsze pozostało w pismach i notach publikowanych poś­miertnie, głównie w XIX i na początku XX wieku. Co gorsza, niektóre z podstawowych idei Leibniza przetrwały tylko w notach prywatnych, dla pamięci, pisanych z myślą o dalszym wykorzysta­niu, lecz niedopracowanych i nieprzeznaczonych do druku. Niejednokrotnie noty te wydają się być niezgodne z pismami opublikowanymi za życia Leibniza, głównie z „Teodyceą”. Ta domniemana niezgodność rozmaitych fragmentów filozofii Leibniza przyczyniła się do powstania angielskiej legendy o dwu filozofiach Leibniza: popularnej ‑ na użytek zewnętrzny, możnych tego świata, i ezotery­cznej ‑ na użytek własny i wtajemnic­zonych w logikę. Pomijając głębsze źródła tej legendy, które wyjawić mogłaby chyba tylko historio-psycho-analiza, przyznać trzeba, że rozmaite fragmenty pism Leibniza wydają się sobie przeczyć.

Cóż w tym dziwnego? Myśl Leibniza przecie ewoluowała. Stale krążyła jednak wokół tych samych podstawowych pytań metafizycz­nych, ewoluując w zakresie rozważanych rozwiązań. Następnie, zauważmy, że Leibniz wypowiadał się w języku tradycyjnej filozofii, w którym słowa obarczone są rozlicznymi, często niezgo­dnymi, skojarzeniami. Często są też wieloznaczne. Niejednokrot­nie, aby uchwycić myśl Leibniza od skojarzeń tych trzeba uciec. Po trzecie, Leibniz rozważane obiekty ujmował wieloaspektowo. Prowadzić to może do wrażenia, że mówiąc o niektórych z nich sam sobie zaprzecza (por. rozważany niżej w §§105-108 „paralogizm” monad, które zarazem są proste i złożone).

Czytanie Leibniza wymaga myślenia na tyle sprawnego, by można było uchwycić zarówno niuanse, jak i spójność oraz jednorodność jego myśli, jej przekaz i logikę.

27. Swą metafizykę Leibniz podsumował w „Zasadach filozofii, czyli monadologii”. Rozprawę tą uznać należy za ostateczną, autoryzowaną jej wersję.
Dlatego w poniższym omówieniu metafizyki i teofilozofii Leibniza opieram się głównie na „Monadologii”, oraz na „Prawdach pierwotnych metafizyki”.

ZARYS METAFIZYKI LEIBNIZA

Uwagi wstępne

28. Dyscypliną najogólniejszą ze wszystkich jest ontologia. Jest ona teorią tego, co jest, czyli ogólną teorią tego, co możliwe, a poprzez dopełnienie także tego, co niemożliwe. Jest więc ogólną teorią możliwości.
Metafizyka jest ontologią świata, ontologią tego, co istnieje. Pyta jak jest możliwe to, co istnieje: dlaczego raczej jest coś, niż nic?

29. Fizyka, pojęta ogólnie, jest teorią świata, jego opisem w języku matematyki. Jądro jej tworzą najogólniejsze prawa przyrody, z których wyprowadzane są analizy sytuacji szczegóło­wych.

30. Metafizyka jest więc meta-fizyką. [2] Pyta o możliwość, czyli o racje dla których rzeczy mają się tak, a nie inaczej, o racje wyrażonego w prawach fizyki porządku, o samo źródło tych praw.

31. Jeśli fizyka (pojęta ogólnie, czyli wraz z chemią, biologią, psychologią, itp.) opisuje szczegółowość tego, co dane, w obrębie której jednak nie znajdują się racje dla fizyki samej, tzn. dla jej podstawowych zasad, to racje te ‑ o ile w ogóle, w co rac­jonaliści wierzą, są ‑ leżeć muszą poza sferą fizyki, w dziedzi­nie metafizyki.

32. Tak rozumując wychodzimy ‑ śladem Parmenidesa, Platona i Leibniza, śladem racjonalistów ‑ poza sferę tego, co dane. Traktujemy ją jako dziedzinę tego, co wtórne, stworzone według pewnych reguł; poza którą ukryte jest to, co pierwotne, podstawo­we. Ukryte dla naszych zmysłów, dostępne jednak w rozumowaniu.
Kluczową dla racjonalistów jest więc opozycja pierwotne – wtórne. Dążą oni do ustalenia czy rozważany obiekt jest pierwo­tny, czy też wtórny. A jeśli jest on wtórny, co najczęściej się zdarza, to celem ich jest odnalezienie tego, co dlań pierwotne, czyli racji, a także wskazanie sposobu jego wytworzenia oraz funkcjonowa­nia.

33. W doświadczeniu dana jest nam pewna wielość zmiennych przedmiotów, pewna cząstka świata.
To, co dane przynależy do sfery wtórnego. Tworzy ją wiele obiektów, z których liczne, zmieniając się, trwają. Porządkiem zmian są, między innymi, czas i przestrzeń.

34. Co da się powiedzieć o sferze pierwotnego; tego, co ‑ będąc poza rzeczywistością ‑ rzeczywiście jest?
Czy jest ona sferą zmiany, czy stałości? Czy jest w niej wiele obiektów, czy tylko jeden? W jaki sposób tworzy się wielość tego, co wtórne?
Podkreślmy, że dwa pierwsze pytania, postawione przez Parmenidesa, odnoszą się do sfery pierwotnego, nie zaś do sfery wtórnego.

35. Moniści twierdzą, że pierwotnym jest tylko jeden obiekt (u Parmenidesa ‑ Byt, u Spinozy ‑ Natura), pluraliści zaś (Ana­ksymander, Demokryt, Leibniz, Wittgenstein), że pierwotnie jest wiele obiektów.
Stanowiska te mają odmienną perspektywę, odmienne podstawy i prowadzą do dwu podstawowych typów ontologii bytu: w przypadku monistów ‑ do ontologii transformacyjnej, w przypadku pluralistów ‑ do ontologii kombinacyjnej.[3]

36. Moniści, aby z jednego otrzymać wiele używają transforma­c­ji ‑ wiele pojawia się poprzez przekształcenie, modyfikację jednego.
Pluraliści przekształcanie pierwotnej wielości w wielość wytworzoną, wtórną, widzą jako kombinowanie obiektów prostszych w kompleksy, ich jednoczenie.

37. W obydwu przypadkach kluczem jest porównanie prostszego z bardziej złożonym. Stąd w obu rodzajach ontologii bytu podstawowymi relacjami są: stosunek analizy ‑ być prostszym oraz stosunek syntezy ‑ być skomponowanym (złożonym), wraz z tkwiącą u spodu opozycją: proste ‑ złożone.
W ten sposób pojawia się pytanie o to, co proste: czym są i jakie są ostateczne elementy świata?

38. Swą metafizykę Leibniz tworzył w konfrontacji z monizmem Spinozy, dążąc do uzyskania porównywalnej pluralistycznej metafizy­ki, zdolnej zarazem do poradzenia sobie z wyliczonymi uprzednio zadaniami, które sobie postawił.
Jej kształt został więc wymuszony przez oba te cele oraz poprzez namysł nad Księgą Natury, czyli nad tkwiącymi w świecie śladami mądrości bożej.

39. Odróżniać należy co najmniej trzy składowe metafizyki Leibniza:
Składową logiczną, którą tworzą: używana przez Leibniza logika terminów, postulowana oraz poszukiwana przezeń logika pojęć, szereg zasad na których opiera się jego filozofia, oraz leibniziańska koncepcja indiwiduum i jego istoty;
Składową ontologiczną, w której Leibniz rozważa wszystkie możliwości. Całość ich tworzy uniwersum ontologiczne rozważane w terminach stosownej analizy i syntezy; oraz
Składową stricte metafizyczną, w ramach której Leibniz rozważa mechanizm przestrzeni ontologicznej, starając się wydzielić dziedzinę faktów i wskazać ‑ w terminach dynamiki wewnętrznej obiektów ‑ racje istnienia faktów.

40. W metafizyce swej Leibniz obiekty zwykle ujmuje trójaspek­towo ‑ w aspekcie logicznym, ontologicznym i metafizycz­nym. Niejednokrotnie prowadzi to do pojawienia się stosownych pojęć w co najmniej trzech odmianach.
Dla ilustracji rozważmy dwa takie układy pojęć.

40.1 Główne pojęcie ontologii, pojęcie bytu poszczególnego, określone jest przez Leibniza trojako:
a) Bytem jest każdy podmiot jakości. Jest to określenie logiczne.
b) Bytem jest to, co możliwe. Jest to określenie ontologiczne.
c) Bytem jest to, co jest. Jest to określenie mieszane, ontologiczno-metafizyczne, ze zmiennym odcieniem znaczeniowym wyznaczonym przez spektrum wariantów czasownika „być”. [4]
Odmianą określenia logicznego a) jest określenie
a’) Bytem jest to, co zawiera w sobie coś pozytywnego i ‑ poprzez to ‑ jest pojmowalne.
Powyższe określenia bytu poszczególnego nie odnoszą się do obiektów różnego rodzaju, lecz do każdego obiektu z osobna. Razem określają obiekty tak złożone, że trzeba ujmować je wieloaspekto­wo, starając się następnie aspekty te powiązać w ramach stosownej teorii. Znaczy to, że w stosownie rozwiniętej ontologii należało­by wykazać, między innymi, że podstawowe jakości są pozytywne (co Leibniz głosi w twierdzeniu, że perfekcje są pozytywne), że pozytywność jest warunkiem możliwości, etc.

40.2 W podobny, wieloaspektowy sposób Leibniz używa terminu „istnieje”. Istnienie jest więc:
a) w aspekcie logicznym ‑ jakością doskonałą, czyli perfekcją. Ergo, istnienie jest jakością prostą, pozytywną i absolutną; która nigdy nie zmniejsza stopnia realności bądź istoty obiektów; [5]
b) w aspekcie ontologicznym ‑ wyróżmikiem faktów, czyli sytuacji istniejących. Według Leibniza istnienie naturalne zakłada możliwość naturalnego unicestwienia. Unicestwienie polega na zniszczeniu, rozkładzie. Warunkiem koniecznym istnienia jest więc bycie złożonym. Ergo to, co ontologicznie proste nie istnieje, lecz preegzystuje; [6]
c) w aspekcie metafizycznym ‑ określenie istnienia wyrażone jest w następującej zasadzie istnienia: istnieje to, co może być i da się pogodzić z maksymalną liczba innych rzeczy. [7]
Jasnym jest, że określenie metafizyczne stanowi rozwinięcie określenia ontologicznego. Uzgodnienie ich z określeniem logicznym z pewnością zaś nie jest bezpośrednie i wymaga rozbudowy stosownej teorii.

41. Podsumujmy: Zestawiając stwierdzenia i sugestie Leibniza stale trzeba pytać, czy dotyczą one tego, co pierwotne, czy też tego, co wtórne, bądź związków wtórnego z pierwotnym. Pamiętać też trzeba o wieloaspektowości metafizyki Leibniza, oddzielając jej stwierdzenia logiczne, ontologiczne i metafizyczne, a następnie zestawiając je i wiążąc razem.
O ile Leibniz pozostawił stosunkowo klarowny ogólny zarys swej metafizyki, to konstrukcja logiczna stosownej teorii została przezeń tylko naszkicowana. Czytelnik zobaczyć w tym zechce nie tyle brak, ile wyzwanie.

Filozofia logiczna

42. Filozofia Leibniza jest filozofią logiczną. Znaczy to, po pierwsze, że składa się na nią zespół teorii, których stwierdzenia powiązane są siatką wyraźnych zależności logicznych; po drugie, iż teorie te opierają się o pewien podstawowy rachunek logiczny bądź zespół takich rachunków, który jest narzędziem wykrywania związków logicznych oraz uzasadniania poszczególnych stwierdzeń, oraz po trzecie, że ‑ z wyjątkiem stwierdzeń pierwotnych ‑ żadne stwierdze­nie filozoficzne, w szczególności żadne stwierdzenie metafizyczne, nie zostanie zaakceptowane dopóki nie zostanie poparte krytycznie rozważonym argumentem logicznym.
Leibniz z pewnością nie był pierwszym uprawiającym filozofię w ten sposób. Spośród prekursorów wspomnijmy choćby Arystotelesa. Jednakże skala jego dzieła, kompetencja logiczno-matematy­czna i samoświadomość metafilozoficzna każe uznać go za ojca i ‑ jak dotąd ‑ najwybitniejszego przedstawiciela nowożytnej filozofii logicznej.

43. Źródłem metafizyki Leibniza jest, jak podkreśliłem poprzednio, współczesny mu obraz świata jako wielo­płasz­czyznowego i dynamicznego kosmosu. Kluczem zaś jest logika.
System Leibniza z metalogicznego punktu widzenia jest złożonym zespołem teorii aksjomatycznych z wyraźnie wydzielonymi definicjami i innymi aksjomatami oraz zasadami pełniącymi role meta-aksjomatów. Teorii zorganizowanych poprzez, z jednej strony, ich strukturę logiczną, z drugiej zaś strony przez logiczną kolejność rozwiązywania zadań ‑ od kwestii podstawowych do pochodnych.
Porządek logiczny złożonej teorii, porządek uzasadniania, zwykle jest odwrotny w stosunku do porządku naturalnego ‑ genezy i naturalności jej problemów, oraz porządku historycznego ‑ pojawiania się stosownych komponent teorii i jej motywów.

44. W poniższym zarysie metafizyki Leibniza uwzględniono pierwszeństwo porządku logicznego.
Zacznę więc od naszkicowania podstaw logicznych metafizyki Leibniza, by poprzez ontologię tego, co bytowo pierwotne, czyli substancji dojść do metafizyki właściwej, czyli ontologii pochod­nych tworów złożonych.
Dodam, że poglądy Leibniza przedstawiam w ramach szerszej ramy pojęciowej ontologii kombinacyjnej. [8.]W większości przypadków pomijam też aparat bibliograficzny.

Racjonalizm

45. U podstaw każdej wielkiej filozofii leżą pewne prześ­wiadczenia podstawowe. Są one jak latarnia morska ‑ nie tyle świecą, ile wskazują drogę.
Najważniejszym chyba z prefilozoficznych przeświadczeń Leibniza jest skrajne przekonanie racjonalistyczne: Nic nie dzieje się bez powodu. Wyraża się ono w Zasadzie Racji: Nic bez racji ‑ Nihil sine ratione.

46. Każde z zasadnych pytań jest więc wyzwaniem. Pytania takie nigdy nie są puste; wyrażają zagadki, które w zasadzie można rozwiązać. Nie znaczy to, że rozwiązanie znamy, czy też, że jest ono w zasięgu ręki, lecz że należy doń zmierzać, bo jest czego szukać.

47. W ontologii nic nie jest przypadkowe. Nie tylko to, co konieczne, lecz także to, co przypadkowe, czy wręcz losowe.

Analiza i synteza

48. Drugim podstawowym przeświadczeniem Leibniza jest przejęte od Kartezjusza przekonanie, że część zasadniczą uniwersum tworzą obiekty złożone, których zrozumienie wymaga uchwycenia sposobu ich złożenia, czyli porządku (struktury) oraz mechanizmu.
Podstawową metodą naukową stosowalną także w filozofii jest więc analiza, czyli sztuka rozumnego rozkładania, oraz synteza, czyli sztuka składania.

49.Z ich systematycznym stosowaniem wiążą się odpowiednie rachunki, odkryte bądź nadal poszukiwane.
Dotychczas rachunków takich odkryto już wiele. Tutaj wspomnę jedynie te, które są ważne dla zrozumienia myśli Leibniza: rachunki logiczne ‑ w tym zmodyfikowaną przez Leibniza sylogisty­kę oraz odkryty przezeń [9], i potem powtórnie odkryty przez G. Boole’a, rachunek klas (zakresów pojęć); rachunki matematyczne ‑ w tym współodkryty przez Leibniza rachunek różniczkowo-całkowy bądź poszukiwany przezeń generalny rachunek geometryczny ‑ Analysis Situs; [10] rachunki fizyczne ‑ na przykład mechanika Keplera, Galileu­sza i Newtona. Oraz, last but not least, rachunki filozoficzne ‑ w tym poszukiwany przez Leibniza rachunek Ars Combinatoria, czyli podstawowy rachunek pojęć.

50. By poznać daną dziedzinę, uchwycić rozumowo jej obiekty, trzeba zrozumieć ich budowę i sposób działania. Droga do tego prowadzi poprzez stosowną analizę i syntezę,
We wszystkich dyskutowanych niżej kwestiach filozoficznych Leibniz posługuje się tą techniką. Kluczem do jego filozofii jest więc jej opanowanie.

Pluralizm

51. Trzecim podstawowym przeświadczeniem filozoficznym Leibniza jest to, że uniwersum ontologiczne ‑ to, co jest ‑ począwszy od swego fundamentu jest wielością.

52. Dla empirystów jest to przeświadczenie naturalne. Aby je utrzymać zwykle dziedzinę ontologiczną zacieśniają oni, upraszczają i redukują do pewnej jej poddziedziny.
Dla racjonalistów odwrotnie: naturalnym stanowiskiem jest monizm ontologiczny. [11]

53. Leibniz idzie więc pod prąd. Dziedziny rozważanej nie upraszcza, racjonalizm godzi z pluralizmem.
Rozwinąć więc musi odpowiednio mocną ontologię kombinacyjną. Warunkiem sukcesu jest metoda oraz prostota i naturalność stwier­dzeń wyjściowych.

Szczypta gramatyki i logiki

54. Informacje wyrażamy w zdaniach oznajmujących, zwanych dalej po prostu zdaniami.
Te są proste bądź złożone,szczegółowe bądź ogólne, prawdziwe bądź fałszywe, konieczne bądź przypadkowe, rozumowe (a priori) bądź faktualne (a posterio­ri), pierwotne bądź pochodne.

55. Zdania proste są postaci: S jest P, gdzie S jest pod­miotem, P ‑ orzecznikiem, zaś słówko „jest” ‑ łącznikiem (copula). [12]
Zdania złożone powstają z innych zdań, koniec końców ‑ ze zdań prostych, za pomocą zwrotów pomocniczych (w języku współczesnym ‑ funktorów prawdziwoś­ciowych [13]).

56. Ogólniej: zdania są wyrażeniami. Wyrażenia proste są postaci: x, y, z, … ; wyrażenia złożone powstają zaś z prostszych poprzez składanie. Złożonymi są więc, na przykład, następujace wyrażenia: xx, xy, x(yz), etc.
Wyrażenia mają więc formę algebraiczną. Dlatego przekształ­cenia wyrażeń można opisywać za pomocą stosownego rachunku algebraicznego.
Zauważmy. że zdania proste są wyrażeniami złożonymi postaci „xy” otrzymanymi z formy „S jest P” poprzez zastąpienie S przez x, P przez y oraz łącznika „jest” przez miejsce puste leżące pomiędzy x i y.

57. W konsekwencji leibniziański rachunek logiczny jest odmianą rachunku al­gebraicznego. Jest on w istocie algebraiczną wersją tradycyjnej logiki terminów, czyli logiki podmiotowo-orzecznikowej.

58. Ogólną postacią definicji [14] jest równość: x = yz, w której wyrażenie x zdefiniowano za pomocą wyrażeń y i z (na przykład: kawaler = mężczyzna nieżonaty).
Analiza logiczna, czyli rachunek logiczny, polega na zas­tępowaniu jednych stron definicji poprzez drugie, najczęściej zwrotów definiowanych przez zwroty definiujące.
Analiza logiczna może być finitystyczna bądź infinitystyczna, to znaczy odbywać się w skończonej bądź nieskończonej liczbie kroków.

59. Dowodzenie polega na rachunku logicznym. Z dzisiejszego punktu widzenia leibniziańskie dowody logiczne są więc rachunkami algebraicznymi.
Zdanie jest dowiedlne, czyli jest twierdzeniem, jeśli albo jest prawdą pierwotną (aksjomatem danej teorii), bądż też poprzez dowód do prawd pierwotnych jest sprowadzalne.
Tak więc, z metalogicznego punktu widzenia, zdania dowiedl­ne, czyli prawdy logiczne bądź zdania analityczne, albo są pierwotne albo pochodne; te zaś z kolei albo są prawdami finitys­tycznymi, czyli dowiedlnymi w skończonej liczbie kroków, bądź prawdami infinitys­tycznymi, czyli dowiedlnymi dopiero w nies­kończonej liczbie kroków.

60. Aksjomatami, czyli „…pierwszymi prawdami są te, które wypowiadają twierdząco w orzeczniku to samo, co w podmiocie, albo przecząco przeciwieństwo orzecznika o przeciwieństwie podmiotu. Na przykład: „x jest x”, albo: „x nie jest nie-x”, bądź też; „Jeśli prawdą jest, że x jest y, to fałszem jest, że x nie jest y (lub że x jest nie-y)”.Podobnie: „Każda rzecz jest taka, jaka jest”; „Każda rzecz jest równa, bądż podobna, samej sobie”; „Nic nie jest większe lub mniejsze od siebie samego”.Te i inne zdania tego rodzaju, choć w różnym stopniu mogą być traktowane jako zdania pierwsze, wszystkie jednak mogą być nazwane zdaniami tożsamościowymi…”. [15]

61. Podstawowe zdania tożsamościowe są więc dwu rodzajów: pozytywne ‑ „x jest x”, symbolicznie: xEx; oraz negatywne ‑ „x nie jest nie-x”, czyli: x¬E¬x. [16]
Z nich tożsamości negatywne redukowalne są do pozytywnych, które bezpośrednio, w sposób jasny i wyraźny, są prawdziwe i niesprzeczne.

62. Albowiem z definicji zdaniami prawdziwymi są te zdania, których orzecznik tkwi w podmiocie: praedicatum inest subiecto; sprzecznymi zaś te, w których podmiocie tkwi zaprzeczenie
or­zecznika.
Bezpośrednio więc „x jest x” jest zdaniem prawdziwym, bo x tkwi w x; oraz „x jest nie-x” jest zdaniem sprzecznym, bo w podmiocie x tkwi x samo, którego zaprzeczeniem jest orzecznik „¬x”.

63. Podstawowe zdania tożsamościowe ‑ jako niesprzeczne i bezpośrednio prawdziwe ‑ pełnią role aksjomatów, podpór na których oparty został system Leibniza.
Aksjomatami logicznymi systemu Leibniza są więc:

Albo dwie Zasady Identyczności:
Pozytywna (I) x jest x: xEx, Każdy obiekt jest tożsamy sam z sobą;
Negatywna (I’) x nie jest nie-x: x¬E¬x, Nic nie jest tożsame ze swym przeciwieństwem.

Albo, w wersji mocniejszej, Zasada Identyczności (I) wraz ze stosownymi Prawami Negacji:
(N1) x nie jest y jest równoważne temu, że x jest nie-y: x¬Ey « xE¬y,
(N2) x jest nie-nie-x: xE¬¬x.

64. Określenie prawdziwości odnosi się do wszystkich zdań: prostych i złożonych, ogólnych i szczegółowych, koniecznych i prawdziwych. Zarówno do zdań bezpośrednio prawdziwych, czyli tożsamościowych, które rozważano wyżej, jak i do zdań pośrednio prawdziwych, czyli takich, których prawdziwość ukazuje dopiero analiza logiczna.
Wszystkie one są prawdziwe wtedy, gdy ich jawny bądź ukryty orzecznik tkwi w ich jawnym bądź ukrytym podmiocie.
Prawdziwość zdań nie jest dana bezpośrednio. Wykrywa ją analiza logiczna, czyli rachunek.

65. W uzupełnieniu §62 zestawmy poniższe definicje podstawo­wych typów zdań. Dane zdanie jest:
analityczne bądź a priori, gdy jest dowiedlne, czyli poprzez analizę logiczną może zostać zredukowane do zdań tożsamościowych;

możliwe, gdy nie jest sprzecznorodne, czyli gdy jego analiza logiczna nie prowadzi do sprzeczności, np. do zdania „x jest nie‑x”;
konieczne, gdy jego zaprzeczenie jest sprzecznorodne; oraz
przypadkowe, gdy zarówno ono, jak i jego zaprzeczenie nie prowadzą do sprzeczności.

66. Powyższe definicje określają modalności logiczne, przysługujące zdaniom.
Trzy z nich używane są też ogólniej – jako modalności przedmiotowe. I tak dany obiekt jest możliwy, gdy może być; konieczny, gdy musi być, czyli nie może nie być; przypadkowy, gdy zarazem może być i może nie być.
Racjonalizm prowadzi do tezy o zgodności obu tych ciągów pojęć. Między innymi, obiekt jest możliwy, czyli może być, gdy zdania go opisujące tworzą układ niesprzeczny, czyli dowolna ich koniunkcja jest możliwa.
Wspólna jest bowiem racja dla możliwości obiektów i możliwości opisujących je zdań.

67. Jądrem metalogiki Leibniza jest jego podział prawd.
Prawdy, czyli zdania prawdziwe, dzielą się ‑ z jednej strony ‑ na pierwotne i pochodne;
z drugiej strony ‑ na rozumowe (konieczne) i faktualne (przypadkowe), z trzeciej zaś strony ‑ na skończenie i nieskończenie analityczne.
Podstawowym przekonaniem logicznym Leibniza jest, że powyższe podziały w zasadniczej części pokrywają się.
Prawdy pierwotne są bowiem konieczne i skończenie, bo bezpośrednio, analityczne (por. §62); prawdy pochodne zaś albo są konieczne (acz nie tożsamościowe), czyli też skończenie anality­czne, albo przypadkowe, czyli nieskończenie analityczne.
Zestawiając te podziały razem otrzymujemy poniższy diagram:

Prawdy

Pierwotne Pochodne
Tożsamościowe

Sk.Analityczne Nsk.Analityczne
Konieczne Przypadkowe

Prawdy

Logiczne podstawy metafizyki Leibniza

68. Bez żadnej przesady stwierdzić można, że powyższy podział prawd jest jednym z najdonioślejszych w dziejach filozofii. Tkwią w nim bowiem główne tezy metafizyki Leibniza.

69. Zauważmy najpierw, że leibniziański podział prawd nie jest arbitralny.
Z Zasady Racji wynika bowiem, że prawdy też mają swą rację. Jest ona wspólna dla wszystkich prawd, czyli dla prawd pochodnych taka sama jak dla prawd pierwotnych. Jest nią więc to, że – koniec końców – stosowne orzeczniki tkwią w stosownych podmio­tach.
Prowadzi to do założonej w powyższym podziale Logicznej Zasady Racji Dostatecznej: Prawdy są analityczne, czyli każde zdanie prawdziwe jest analityczne, tj. dowiedlne. Zasada ta jest pierwowzorem współczesnych twierdzeń o pełności rachunków logicznych. Roboczo możemy więc nazwać ją też Zasadą Pełności.

70. Następnie, ponieważ prawdy są albo konieczne albo przypadkowe, zaś zdania analityczne są albo skończenie albo nieskończenie analityczne, więc w sposób naturalny przyjąć można, że zakres konieczności pokrywa się z zakresem skończonej analitycz­ności, podczas gdy zakres przypadkowości pokrywa się z zakresem nieskończonej analityczności.

71. Znaczy to, że Logiczna Zasada Racji Dostatecznej się odwraca dając następującą
Zasadę Trafności Analizy Logicznej: Zdania analityczne są prawdzi­we; która z kolei rozpada się na dwie podzasady:
Zasadę Trafności Apriorycznej: Zdania skończenie analityczne są prawdziwe, oraz
Zasadę Trafności Faktualnej: Zdania nieskończenie anality­czne są prawdziwe.

72. Odwołując sie powtórnie do Zasady Racji zapytajmy o gwarancje zasadności i solidności leibniziańskiego podziału prawd.
Racje te muszą zagwarantować sam podział, jak też założone przezeń Zasady Trafności wraz z Zasadą Pełności. Tkwić więc muszą w naturze pojęć obiektów denotowanych przez podmioty zdań, czyli ‑ koniec końców ‑ obiektów jednostkowych, bądź indywiduów.

73. Pojęcia te, primo, muszą być niesprzeczne. W przeciwnym razie pewne zdania prawdziwe nie byłyby analityczne.
Gwarantem niesprzeczności pojęć jest Zasada Niesprzeczności w jednej z poniższych czterech, ściśle powiązanych postaci:

I Z dwu zdań sprzecznych jedno jest prawdziwe a drugie fałszywe
(wersja logiczna pierwsza)

II To, co sprzecznorodne jest fałszywe (wersja logiczna druga)

III Nic nie jest i jest zarazem (wersja ontologiczna pierwsza)

IV Nigdy w jednej i tej samej rzeczy nie tkwi zarazem pewna jakość i jakość, która z nią się wyklucza (wersja ontologiczna druga)

Zauważmy związek powyższych zasad z Negatywną Zasadą Iden­tyczności z §63.

74. Secundo, pojęcia indywiduowe muszą być kompletne bądź zupełne, czyli zawierać muszą jakości pozwalające rozstrzygnąć wszystkie kwestie dotyczące denotowanych przez nie indywiduów.
Aby każde zdanie prawdziwe było analityczne trzeba, by pojęcia ich podmiotów były zupełne.
Stąd indywidua są kompletnie i w zupełny sposób określone, zaś każdy z ich związków z innymi indywiduami ma wyznaczniki w pojęciach obiektów uwikłanych.

75. Implikuje to Zasadę Powszechnego Wszechzwiązku: W uniwersum wszystko ze wszystkim jest powiązane.
Istotnie, brak związku wprost jest także związkiem; związki zaś wyznaczone są przez naturę uwikłanych w nie obiektów. Azali, przez swą zupełność pojęcia tych obiektów wyznaczają wszystkie ich związki, sytuując te obiekty w relacji do całego uniwersum.

76. Tertio, z Zasady Racji wynika też Zasada Identyfikacji, czyli sławna Zasada Leibniza: Obiekty jakościowo nieodróżniale są identyczne.
W rzeczy samej, gdyby pojęcia dwu różnych obiektów się pokrywały, to nie byłoby racji dla ich różnicy, ktora tkwi w nich samych, stąd wyrażać się musi w ich pojęciach.
W konsekwencji, nie ma obiektów, które różnią się wyłącznie numerem, czy też miejscem. Te domniemane różnice są bowiem zewnętrzne i wtórne. Gdyby były one jedyną różnicą, to znaczyłoby to, że rozważane obiekty maja te same pojęcia, czyli przez Zasadę Identyfikacji są one identyczne.

77. Quarto, leibniziański podział prawd przesądza też o naturze przypadkowości.
Prawdy przypadkowe są bowiem prawdami dla tego samego powodu, co wszystkie inne prawdy: praedicatum inest subiecto. W porównaniu z prawdami koniecznymi rację tą o wiele trudniej jednak wydobyć. By to osiągnąć użyć trzeba analizy nieskończonej. Contigentiae radix est infinitum!

78. Różnica między koniecznością a przypadkowością jest więc nie istotnej, lecz praktycznej natury: prawdy konieczne posiadają dowody skończone, podczas gdy prawdy przypadkowe posiadają wyłacznie dowody nieskończone.
Dla bytu o nieograniczonych możliwościach rachunkowych wszystkie prawdy byłyby konieczne, bo wszystkie ustalone zostałyby bezpośrednio. Bóg rachuje empirycznie!

79. Istnieć więc musi prawdziwy Rachunek logiczny17, Ars Combinatoria, którego fragmenty zaledwie znamy. Gdybyśmy jednak go odkryli, to rachując moglibyśmy rozstrzygnąć każdą kwestię.
Calculemus!

Zasady

80. Na zakończenie szkicu logicznych podstaw metafizyki Leibniza słów kilka o drugiej z jego metazasad.
Zasada Ciagłości (Lex Continuitatis) głosi: Gdy różnica w przyczynach (racjach, argumentach) zanika, to zanika też różnica w skutkach (wynikach, wartościach).
Zasadę tą Leibniz przeniósł z analizy matematycznej. Stosował ją głównie do Natury, sfery wtórnego, czyli świata zjawisk, głosząc że w świecie naturalnym panuje ciągłość, że w naturze nie ma skoków, że wszystkie przejścia w istocie są ciągłe.

81. Stosował ją także jako regułę poszukiwania Racji: Jeśli to, co dane jest uporządkowane, to także to, co nieznane, kryjące się poza zjawiskami, jest dziedziną ukrytego porządku.
Porządek wskazuje porządek. Ponieważ w świecie bezpośrednio nas otaczającym przeważa porządek, wiec w istocie wszystko jest dziedziną porządku. Nawet poza chaosem kryje się porządek.U postaw wszystkiego jest Logos.
Na początku było Słowo.

82. Leibniz niejednokrotnie stosował też implicite następującą Zasadę Prostoty: Z rozwiązań problemu wybierz najprostsze18.
Zasada Prostoty jest jedną z metazasad wyrażających regułę ekonomii: nie komplikuj, o ile to niekonieczne. Pod regułę tą podpada, na przykład, Brzytwa Ockhama (bytów nie mnożyć ponad potrzebę).
Zasada Prostoty wynika z Zasady Racji. W rzeczy samej, jeśliby z proponowanych rozwiązań problemu należało wybrać to z nich, które jest bardziej złożone, skomplikowane, to wybór ten, o ile jest racjonalny, musi opierać się na pewnej racji. Znaczy to, że rozwiązanie propono­wane nie jest prawdziwym rozwiązaniem problemu, skoro nie uwzględnia tej racji.
Zauważmy, że Zasada Prostoty tłumaczy opisany wyżej krok Leibniza, w którym trzy różne podziały nazw zostały uzgodnione poprzez zrównanie prawd skończenie analitycznych z prawdami koniecznymi, a tych z prawdami apriorycznymi, oraz prawd nieskończenie analitycznych z prawdami przypadkowymi, a tych z kolei z prawdami faktualnymi (por. diagram z §67). Każde inne rozwiązanie z pewnością byłoby bardziej złożone, stosunki między poszczególnymi typami prawd byłyby niejasne, a jak dotąd nie widać żadnej merytorycznej racji dla tej komplikacji.
Zasada Prostoty prowadzi w końcu nie tylko do najprostszych z możliwych rozwiązań, lecz przyczynić się też może do odkrycia nowych i niekiedy głębokich idei (w rozważanym przykładzie: korzeniem przypadkowości jest nieskończoność).

83. Widoczną już jest podstawowa rola zasad w filozofii Leibniza.
Niżej zestawiam wprowadzone dotychczas zasady:

METAZASADY

Zasada Racji

Zasada Ciągłości

Zasada Prostoty

ZASADY LOGICZNE
Rozczłonkowują one identyczność podstawową:
Prawdziwość = Analit­yczność

Logiczna Zasada Racji Dostatecznej, czyli Pełności
Prawdziwość implikuje analityczność

Zasada Pełności Apriorycznej Zasada Pełności Faktual­nej
Prawdy konieczne są Prawdy przypadkowe są
(skończenie) analityczne (nieskończenie) anality­czne

Zasada Trafności
Analityczność implikuje prawdziwość

Zasada Trafności Apriorycznej Zasada Trafności Faktualnej

Zasada Niesprzecznośc

Zasada Identyczności

ZASADY WTÓRNE

Zasada Identyfikacji, Leibniza

Zasada Zupełności Pojęć

Zasada Wszechzwiązku

84. Leibniziański system zasad filozoficznych jest już prawie kompletny. W przyszłości
zostanie on dopełniony zaledwie kilku zasadami metafizycznymi.

Problemat metafizyczny

85. Metafizyka z pewnością nie jest przyziemna. Wbrew pospolitej opinii trzyma się jednak mocno ziemi.
Dotyczy bowiem tego, co nam dane: świata, w którym żyjemy i który chcemy zrozumieć, nas samych, naszego miejsca w świecie i sensu naszego istnienia. W jej pytaniach i w pytaniach nauki ogniskują się więc podstawowe potrzeby naszego rozumu: potrzeba wiedzy i zrozumienia.

86. Co w ogóle jest dane? Czy wszystko dane jest bezpośrednio, czy też poza tym, z czym obcujemy na codzień kryje się mechanizm, racja i sens tego, co nas otacza?
Jeśli to, co dane, ów fragment świata w którym żyjemy lub po prostu świat cały, jest – jak przypuszczamy – wytworem ukrytego porządku, to jaki jest ten ukryty mechanizm świata? Jaka jest racja otaczającej nas szczegółowości?
Czy świat musiał zaistnieć? Dlaczego raczej jest coś, niż nic?

87. Pytania metafizyczne należą do najogólniejszych, które potrafimy zadać. I najgłębiej sięgają.
Niesposób odpowiedzieć na nie krótko i w sposób prosty. Można starać się od nich uciec. Ucieczka jednakże nic nie rozwiązuje, a okalecza. Dlatego ludzie filozofują, nie bacząc na to, iż trud ich zda się syzyfowy.

88. Systemy metafizyczne, które tworzą z natury swej są złożone.
W porządku tworzenia ich budowę z pewnością należałoby poprzedzić pracą opisową, sporządzeniem „inwentarza” tego, co dane oraz tego, co wymaga zbadania. Złożyłyby się nań, między innymi, nasze ugruntowane przeświadczenia codzienne, wiedza zdroworosądkowa. A także to, co dostarcza nam krytycznie przefiltrowana nauka. Dane te bowiem trzeba odcedzić z ukrytych przeświadczeń filozoficznych.
Metafizykę winien więc poprzedzać krytyczny opis, który jednak nigdy jej nie zastąpi. Tym niemniej stosowna fenomenologia byłaby jednym z filarów mądrości metafizycznej.

89. W porządku logicznym na odwrót. Metafizyka jest zespołem teorii, które – jak wszystkie teorie dedukcyjne – zbudowane są zgodnie z kierunkiem wynikania, od aksjomatów poprzez twierdzenia do wniosków.
Ich konstrukcją rządzi więc logika.

90. Uprzednio opisane już zostały logiczne podstawy metafizyki Leibniza. Jakie są jednak jej dane wyjściowe?
Żyjemy w świecie rzeczy i zdarzeń. Obiektów takich jest wiele. W większości są one obiektami fizycznymi, czasoprzestrzennymi. Znaczy to, że mają one swe miejsce oraz trwanie w czasie i przestrzeni.
Wokół nas wszystko się zmienia, płynie. To, co żyje, przemija. Życie jest więc procesem.
Wiele obiektów jest rozciągłych. Pośród nich nasze ciała.
Ludzie i istoty im podobne myślą. W nich to, co fizyczne, rozciągłe, wyraźnie splata się z tym, co psychiczne, myślące. Ciało splata się z duszą.
Świat, w którym żyjemy składa się z obiektów złożonych.
Rzeczywistość poddaje się opisowi matematycznemu. Miarą rzeczy jest liczba, językiem Natury – matematyka.

91. Natura, czyli cała szczegółowość tego, co naturalnie dane, sama jest tworem złożonym.
Na mocy Zasady Racji wszystko ma swą rację. A więc Natura też ma swą rację: to, co ją wytwarza, porządkuje i określa. To, co wyznacza jej złożoność i determinuje jej dzieje.
Cóż więc jest tą racją? Jaka ona jest i gdzie tkwi?

92. Jak wielu, Leibniz twierdzi, że racją Natury jest jej ostateczny budulec, substancja.
Uniwersum ontologiczne w całości jest produktem substancji. Tworzą ją elementy, ostateczne pierwiastki Natury.
Z nich bowiem wszystko jest zbudowane. Zarówno to, co istnieje – co jest w świecie, jak i to, co możliwe – co mogłoby zaistnieć, składa się koniec końców z elementów i jest przez nie w pełni określone.

93. Także substancja ma swą rację. Jest nią nie tyle jej natura, ile stwórca: jej generator, czyli Bóg19. Jest On rzeczywista racją tego, co jest: ostatecznym źródłem rzeczy.
Teoria substancji musi więc być dopełniona teorią Boga.

94. Złożoność zadań, które postawił sobie Leibniz powoduje, że żadna z zastanych koncepcji substancji nie jest zadawalająca. Potrzeba więc teorii nowej.

Ontologia substancji, czyli monadologia

Ontyka substancji i monad [20]

95. W porządku logicznym substancja określona jest sposobem Arystotelesa:

(D1) Substancja to podmiot logiczny ostatni, czyli taki, który nie może być wzięty za orzecznik innego podmiotu.

Na mocy §74 wynika stąd, że:

(T1) Natura substancji jednostkowej bądź prostej polega na posiadaniu pojęcia tak zupełnego, iż wystarcza ono do ujęcia i wyprowadzenia zeń wszystkich orzeczników podmiotu, któremu pojęcie to jest przypisane.

W niej samej bowiem musi tkwić racja wszystkich sytuacji, w które substancja te jest uwikłana. [21]

96. W porządku metafizycznym:

(D2) Substancja jest bytem zdolnym do działania.

(T2) Tkwi więc w niej moc działania, virtus agendi.

(T3) Substancja nie ustaje nigdy w działaniu.

97. W porządku naturalnym:

(T4) Substancja bywa prosta lub złożona.

(T5) Substancja złożona jest układem substancji prostych czyli monad.

(D3) Monada, o której tu mówimy, nie jest niczym innym, jak tylko substancją prostą, wchodzącą w skład rzeczy złożonych.

(D4) Prostą, to znaczy pozbawioną części.

98. W porządku stworzenia:

(T6) Monady nie mogą ani zginąć ani powstać w sposób naturalny.

Albowiem naturalne zniszczenie to rozbicie, rozkład, powstanie zaś to złożenie.Ich reali­zacja wymaga więc części. Dlatego ani tworzenie ani niszczenie nie może dotyczyć monad, które są proste, czyli ‑ poprzez (D4) ‑- nie mają części.
Skąd więc wzięły się monady? Albo wszystkie one są odwieczne, albo tylko niektóre z nich są takie. Jeśliby jednak każda z nich była odwieczna, to dla tej samej racji, co każda inna. Racją odwieczności bowiem jest konieczność. Odwieczne monady musiałyby bowiem być bytami meta­fizycznie koniecznymi, a taki byt, jak zobaczymy dalej, jest tylko jeden, monad zaś jest wiele.

W konsekwencji

(T7) Monady dzielą się na pierwotne i stworzone, pochodne.

(T8) Monady stworzone mogą powstawać jedynie w sposób nagły, poprzez stworzenie i znikać tylko przez unicestwienie, anihilację.

Skoro bowiem nie pojawiają się one w porządku naturalnym: część-całość, to porządek ich pojawiania się i znikania musi być inny, ponadnaturalny.

99. Naturalnie istnieć może tylko to, co w sposób naturalny może też przestać istnieć, czyli to, co podlega rozkładowi

(D5) Istnienie naturalne jest trwaniem kompleksów.

Warunkiem koniecznym istnienia naturalnego jest więc bycie złożonym. Dlatego

(T9) To, co proste nie istnieje.

(T10) W porządku Natury monady więc nie istnieją, lecz są, preegzystują.

Elementy Natury nie są więc jej składnikami, są spoza tego świata. Monady są, bytują. Środkami naturalnymi nie można więc ich zniszczyć, zniszczalne bowiem jest tylko to, co istnieje w sposób naturalny.

100. O naturze monad.

(D6) Jakością obiektu jest to, co ów obiekt określa lub wyznacza, determinuje.

(D7) Bytem jest każdy obiekt posiadający jakości.

Byty są więc określone i zdeterminowane.

(D8) Jakości poszczególnego bytu tworzą jego istotę.

(T11) Monady są bytymi.

Monady tworzą fundament Natury. Należą więc do uniwersum ontologicznego, na który składają się wyłącznie byty. Niebytów bowiem nie ma. [22] Ergo, monady są bytami.

(T12) Monada ma wnętrze, którego częścią jest jej istota.

Albowiem każdy byt ma swą istotę, której domknięciem jest jego wnętrze.

101. W porządku ontologicznym, bytu:

(T13) Monady są złożone.

Wszystkie one bowiem posiadają jakości, istotę i wnętrze (i obiekty inne, o których mowa będzie później).

(T14) Monady są splotami swych jakości.

(T15) Monad jest wiele.

W przeciwnym wypadku nie dałoby się dostrzec żadnej zmiany w rzeczach, a przecie zmiany takie widzimy. Albowiem:

(T16) To, co znajduje się w rzeczy złożonej może pochodzić jedynie z jej składników prostych. [23]

Pamiętajmy, że złożenie samo wyznaczone jest przez elementy składowe.

(T17) Monady różnią się między sobą swymi istotami.

Gdyby dwie monady miały tą samą istotę, czyli ten sam zestaw jakości, to poprzez Zasadę Identyfikacji byłyby identyczne. Nie byłyby więc dwie.

Innymi słowy:

(T18) Monady różnią się między sobą jakościami.

Co więcej, wśród jakości monady zawsze jest jej jądro, jakość charakterystyczna. Stąd

(T19) Monady są indywiduami.

Indywidua bowiem to byty ześrodkowane wokół swych jąder tak, iż ich zniszczenie oznacza zniszczenie samego indywiduum. [24]
Indywidua są niepodzielne. Mogą być proste lub złożone. Są jednościami.

(D9) Jednością jest to, co zjednoczone w jedno; czyli to, co – niezależnie od stopnia swego złożenia oraz od liczby swych składowych – jest jedno.

Jednościami są, między innymi, indywidua naturalne, na przykład osoby ludzkie, platońskie idee, oraz monady Leibniza. [25]

102. W rzeczy samej, bezpośrednio z (T19) mamy

(T20) Monady są jednościami.

Wśród jedności znajdują się więc przykłady bytów tak kruchych, jak osoby ludzkie oraz tak bytowo twardych, niezniszczalnych, jak platońskie idee.

103. Intuicja intelektualna to bezpośredni wgląd w istotę rzeczy i w konsekwencji uchwycenie stosownej całości. [26]
Podstawowa, jak sądzę, intuicja Leibniza każe w monadach zjednoczyć oba przeciwstawne rodzaje jedności. Monady w porządku naturalnym, metafizycznym są bytowo tak twarde, jak idee i jak one są ostatecznym budulcem świata; w porządku zaś ponadnaturalnym, ontologicznym są one podobne do osób ludzkich ‑ z podobnymi przeżyciami i z jednym wyjątkiem są tak jak one kruche.
Monady to spersonifikowane idee.

104. W płaszczyźnie ontologicznej istnieje to, co jest: istnienie to bycie.

(D10) Rekwizytem obiektu jest to, bez czego nie może on istnieć.

(T21) Rekwizyty są jakościami.

Z definicji są one bowiem determinantami, wyznacznikami istnienia.

(D11) Racją istnienia obiektu jest zespół jego rekwizytów.

(D12) Bytem (ontycznie) koniecznym jest byt, z którego istoty wynika istnienie: causa sui.

(T22) Niektóre z monad są bytami koniecznymi.

W przeciwnym razie szczegółowość rzeczy przygodnych nie miałaby ostatecznej racji, wbrew Zasadzie Racji.

(T23) Jedyną monadą konieczną jest Bóg.

(T24) Jest on monadą najdoskonalszą, centralną.

(T25) Monady stworzone stworzył Bóg.

(T26) Bóg stworzył więc substancję.

Cztery ostatnie twierdzenia rozważę dokładniej później, w podrozdziale poświęconym stricte filozofii Boga.

105. Zbierając, monady:
W porządku naturalnym są proste i dlatego niezniszczalne. Są też składowymi związków naturalnych i ich wytworów.
W porządku logicznym są proste z uwagi na orzekanie wyrażające ich związki z innymi obiektami oraz złożone z uwagi na definiowanie. W porządku definiowania prostszymi, bo ogólniejszymi, są pojęcia nadrzędne: substancji i bytu.
W porządku ontologicznym są złożone (są splotami jakości) i stworzone (monada centralna – przez owo splatanie jakości doskonałych, perfekcji, monady pochodne – poprzez ich psucie).

106. Monady zostały opisane przez Leibniza w aspektach kilku sprzężonych analiz i syntez. Przeciwieństwo proste – złożone jest bowiem zrelatywizowane do danej analizy i syntezy. To, co w jednej analizie jest proste, w innej może być złożone.
Dla Leibniza analiza naturalna, fizyczna ma charakter mereologiczny: to, co w niej proste nie ma części. Analiza logiczna oraz analiza ontologiczna są zaś analizami w zakresie pojęć i jakości.

107. Monady mają więc conajmniej dwojaki charakter.
Jak to rozumieć? Niektórym mogłoby się zdawać, iż w istocie mamy tu do czynienia z różnego rodzaju obiektami, które wiąże tylko wspólna nazwa. Inni ujrzą w tym sugestię kilku rodzajów substancji. [27]
Leibniz zaś, kierując się Zasadą Prostoty, podejścia te uzgodnił tworząc własne, bogate pojęcie substancji i jej elementów.

108. Dwie są zasadnicze sfery bytu:
Naturalna, na którą składa się świat, jego składniki oraz wszystkie możliwości otrzymy­walne poprzez ich rekombinacje. Jest to uniwersum wszystkich obiektów możliwych – tych, które istnieją i tych, które mogłyby zaistnieć. Uniwersum to nazwijmy przestrzenią ontologiczną.
Oraz sfera druga, przestrzeń logiczna, na którą składają się jakości podstawowe i ich sploty, czyli byty podstawowe. Jest to sfera Logosu.
Monady przynależą do obu przestrzeni. W przestrzeni ontologicznej są one proste, w przestrzeni logicznej – złożone. Tworzą więc granicę między obu przestrzeniami.

109. Monady są stworami przestrzeni logicznej, budulcem zaś w przestrzeni ontologicznej.

Fizyka i informatyka monad

110. Z definicji (D3):

(T27) Monady wchodzą w skład rzeczy złożonych.

Znaczy to, że

(T28) Monady tworzą te i tylko te związki, których możliwość jest wyznaczona przez ich jakości.

Co więcej, w dziedzinie obiektów złożonych monady, które są proste, wystąpić mogą tylko w uwikłaniu. Dlatego

(T29) W świecie monady nigdy nie występują same, lecz tylko w związkach.

111. Układy zharmonizowanych monad tworzą wszystkie możliwe konfiguracje obiektów. Przez Zasadę Ciągłości oraz Zasadę Identyfikacji (por. §76):

(T30) Nie ma konfiguracji atomowych, atomów natury.

Konfiguracje tworzą więc dalsze konfiguracje nie poprzez proste ich składanie, które musiałoby zaczynać się od konfiguracji atomowych, lecz poprzez składanie, które jest skutkiem rekombinacji i modyfikacji uwikłanych monad.

(T31) Świat dzieje się poprzez rekombinacje i modyfikacje monad.

112. Z kolei, przez (D3) ‑ metafizyczną część swej definicji, monady są bytami zdolnymi do działania.
Owa zdolność do działania, virtus agendi, jest ich podstawową charakterystyką. Realizuje się ona poprzez jakości monad (z których część wszak, przez (D6), to determinanty, wyznaczniki) na co najmniej trzy sposoby:
Primo, część determinant to modalności ontologiczne, nacechowania, które umożliwiają związki danej monady z pewnymi rodzinami innych monad, dla innych zaś układów związki takie uniemożliwiają.
Secundo, determinanty te są źródłami sił wiążących monady. W działaniu siły te albo są siłami przyciągania albo siłami odpychania. Siłami tymi monady są nacechowane na sposób podobny temu, w jaki magnesy są namagnesowane.
Tertio, związki monad są związkami znaczącymi. Niosą więc informacje.

(D13) Informacja [28] to dowolny układ znaczący i wszystko to, co układ ten pozwala z danego materiału utworzyć.

(T32) Determinanty monad są więc jednostkami informacji na temat związków wzajemnych monad.

Na związkach tych polega jednak cały mechanizm świata. Dlatego

(T33) Monady posiadają całą wiedzę o świecie.

Posiadają bowiem wiedzę podstawową, o związkach wzajemnych między monadami. Dokładniej: Przez (T19) monady są indywiduami, ich pojęcia są więc zupełne (por. §74). Monady muszą więc zawierać wszystkie informacje w ogóle, ponieważ na mocy zupełności każda z nich zawiera wszystkie informacje dotyczące swych uwikłań. Z kolei, poprzez Zasadę Powszechnego Wszechzwiązku, wszystkie monady są wzajem powiązane; w świecie zaś wszystko dzieje się przez modyfikacje związków wzajemnych monad. Monady posiadają więc wiedzę o wszystkim, co dzieje się w świecie, czyli całą wiedzę o świecie.

113. Wiedza monad jest ich wiedzą wewnętrzną. By ją poszerzyć nie trzeba więc patrzeć na zewnątrz, lecz wystarczy wewnątrz odszukać stosowne determinanty. Dlatego

(T34) Monady nie mają okien, przez które cokolwiek mogłoby się do nich dostać, czy też z nich wydostać.

Informacja przychodząca z zewnątrz jest bowiem monadom niepotrzebna. Niepodobna też wytłumaczyć, jak inne stworzenie mogłoby przeobrazić lub zmienić coś we wnętrzu monady, skoro nie można w niej nic przestawić ani nawet pojąć żadnego wewnętrznego ruchu, który by można w niej wywołać, nakierować, zwiększyć, co jest możliwe tylko w rzeczach złożonych, gdzie zachodzą zmiany między częściami.

114. Przez Zasadę Prostoty trzy powyższe rodzaje aktywności monad ‑ umożliwianie, wiązanie i samoinformowanie ‑ są z sobą zgodne i powiązane.
Jakości mają więc charakter dynamiczny i informatyczny zarazem, informacje zaś są obiektywne i wiążą się z energią i nacechowaniem.
Leibniz jest w istocie autorem współczesnego pojęcia informacji, jako obiektywnej i podstawowej komponenty świata29. Prowadzi to do kolejnej podstawowej intuicji intelektualnej Leibniza: świat ma mechaniczną, dynamiczną i informatyczna naturę.

115. Tak więc

(T35) Monady są źródłami sił działających w uniwersum ontologicznym, w tym sił przyrody;

(T36) Monady są nośnikami podstawowych porcji informacji; oraz

(T37) Świat zbudowany jest z elementów będących jednościami sił, informacji i innych
domniemanych jakości.

Teza ostatnia ‑ panpsychizmu metafizycznego ‑ ciągle jeszcze rzadko pojawia się w nauce, choć miała wielu wybitnych obrońców. Wydaje sie jednak, że nauka stale zmierza w kierunku przyszłej syntezy obydwu stron Natury: jej strony materialnej, fizycznej i strony duchowej, psychicznej bądź informatycznej.
A także, w dalszej przyszłości, obu tych płaszczyzn ze stroną etyczną Natury.

116. Wracając na moment do fizyki monad zauważmy, że naturalnym dopełnieniem [30] idei Leibniza jest uzależnienie wielkości sił działających między monadami od ich odległości w przestrzeni przez nie wytworzonej.
Krótko: Monady traktowane są jako punkty fizyczne będące źródłem siły. Punkty te charakteryzuje strefa ich aktywności, a wielkość sił działających między nimi zależy od ich odległości wzajemnych. Zasadniczymi rodzajami sił są siły przyciągania i odpychania. Jedna z nich przechodzi w drugą zmieniając się w sposób zobrazowany w odpowiednim diagramie Boscovicha. Zasadniczo, po przekroczeniu pewnej granicy im monady są bliżej tym większe ich odpychanie. W pewnej zaś odległości przyciąganie monad jest maksymalne, w innej zaś równoważy się z odpychaniem. Układy monad mogą więc stabilizować się w sposób rozważany w mechanice klasycznej.

117. Jeśli na monady nie można oddziaływać z zewnątrz, w szczególności jeśli monady nie są powiązane żadną zewnętrzną siecią informacyjną, to kluczowym staje się pytanie o to, co koreluje monady, co harmonizuje ich współgrę.
Wydawać by się mogło, że są to Prawa Natury. Ale prawa te, zarówno te znane, jak i te, które jeszcze zostaną odkryte, odnoszą się do tworów naturalnych, fizycznych, czyli nie odnoszą się bezpośrednio do monad.
Co więcej, same te prawa wymagają uzasadnienia. Racja ich leży zaś poza Naturą; w tym, co Naturę ugruntowuje, czyli w substancji.

118. Monady są, jak pamiętamy, substancjami jednostkowymi. Z Zasady Racji, ich pojęcia są zupełne, a więc wszystkie ich uwikłania są wyznaczone przez ich jakości (por. §74). Stąd, na mocy §75:

(T38) Wszystkie monady są odpowiednio powiązane z sobą.

Wynika stąd najsłynniejsza chyby filozoficzna teza Leibniza o harmonii przedustawnej:

(T39) W uniwersum, a więc też i w świecie, panuje powszechna Harmonia sprawiająca, że każda substancja wyraża wszystkie pozostałe dzięki swym odniesieniom.

Każda z monad jest zatem wiecznym i żywym zwierciadłem wszechświata.

119. Harmonia ta płynie z istoty monad, jest więc od samego początku, czyli

(T40) Monady zostały stworzone w sposób przesądzający o ich trwałym zharmonizowaniu.

Harmonia monad stworzonych została więc z góry przesądzona przez ich stwórcę ‑ Boga. W akcie stworzenia działał On według swej istoty, plan jego był więc doskonały. Racją harmonii przedustawnej jest więc boska natura, czyli Logos.
Powtórzmy: Na początku było Słowo.

120. Używając współczesnej metafory [31]: Monady w akcie stworzenia wyposażone zostały w uniwersalny program, zawierający niezbędne informacje o wszystkich możliwościach oraz o tym, co istnieje, w szczególności zawierający kryptogram całej historii świata.
Program taki musiałby być programem programów, implantowanym w monady na wiele sposobów. Niejednokrotnie większe czy mniejsze układy programów składowych zostałyby z pewnością zwinięte, choćby z powodu ułomności monady, na przykład ograniczeń jej pamięci, bądź też ze względów ekonomicznych.
Monady są więc jak by superpotężnymi i doskonale oprogramowanymi komputerami, świat zaś jest maszyną maszyn logicznych.
Dodatkowo, gdyby jedna z monad zawierała ów cały program i używała go w pełnej jego mocy, to monada ta byłaby monadą najdoskonalszą, centralną.
Za chwilę zobaczymy, że Leibniz, skądinąd uważany za protoplastę współczesnej informatyki, myśli te wypowiedział w języku swej epoki ‑ w języku zegarów, luster, mechanizmów, żyjątek i tworów podobnych.

Życie psychiczne monad

121. Istotą tego świata jest zmiana, panta rhei. Istotą życia zaś jest względna samowys­tarczalność, w tym samoodtwarzanie oraz trwanie na przekór zmianom.
Życie psychiczne monad polega na odzwierciedlaniu poprzez nie świata, obrazowaniu zmian.
Mówią o tym, między innymi, poniższe definicje i stwierdzenia:

(T41) Wszelki byt stworzony podlega zmianom.

W szczególności

(T42) Monady stworzone podlegają ustawicznym zmianom.

Jeśliby bowiem któraś monada nie zmieniała się, to żadna z monad nie podlegałaby zmianom. Każda monada [32]odzwierciedla bowiem wszystkie inne.
Gdyby więc jakaś monada się nie zmieniała, to nie dałoby się wtedy dostrzec żadnej zmiany w rzeczach, albowiem to, co znajduje się w rzeczy złożonej może pochodzić jedynie z jej składników prostych, czyli monad. A więc nic nie byłoby zmienne, wbrew faktom. [33]

122. Na mocy ustaleń poprzednich [34]

(T43) Zmiany naturalne w monadach pochodzą od jakiejś zasady wewnętrznej.

Azali, poza zasadą zmiany w monadach musi być także to, co się zmienia.
Rzecz jasna, zmieniać mogłyby się wyłącznie jakości monad. W rezultacie przetwar­załyby się związki naturalne monad, czyli fizyczne powiązania między nimi.
Leibniz, w pamięci mając problemat psychofizyczny oraz kierując się wskazaną w §103 analogią między monadami a osobami ludzkimi dodatkowo przyjął, że

(T44) W monadach jest coś szczegółowego, co się zmienia; wielość ich modyfikacji i odniesień, mimo że nie ma w nich części.

123. Uszczegółowiając:

(D14) Postrzeżeniem nazywamy każdy stan przejściowy monady [35], zawierający i przedstawiający wielość szczegółowego w jej jedności.

(T45) Postrzeżenia więc to modyfikacje stanów wewnętrznych monad.

(D15) Dążnością monady nazywamy działalność jej zasady wewnętrznej, sprawiającej zmianę, czyli przejście od jednego postrzeżenia do drugiego.

(T46) Czynności wewnętrzne monady polegają na jej postrzeżeniach i ich zmiania.

(T47) Postrzeżenie może w sposób naturalny pochodzić jedynie od innego postrzeżenia.

Racja zmiany postrzeżeń danej monady tkwić bowiem musi w jej wnętrzu. Jej stany wewnętrzne są zaś powiązane:

(T48) Stan teraźniejszy monady jest następstwem stanów przeszłych i w naturalny sposób prowadzi do stanów przyszłych.

Teraźniejszość bogata jest przeszłością i brzemienna przyszłością.

124. Racją życia psychicznego monady, zmiany jej stanów wewnętrznych, w tym zmiany postrzeżeń jest przejawiacą się w jej dążności zmiana wewnętrzna. Jaka jest jednak racja samych postrzeżeń?

(T49) Postrzeżeń monad nie da się wytłumaczyć racjami mechanicznymi, tzn. przez kształty i ruchy.

Nie da się bowiem w terminach mechanizmu, samego złożenia, wytłumaczyć dynamiki postrzeżeń, czyli dążności monad36.

Albowiem

(T50) Monady cechuje doskonałość, właściwa im samowystarczalność, która czyni z nich źródło własnych czynności wewnętrznych.

Można więc rzec, iż

(T51) Monady to doskonałe, bezcielesne automaty.

125. Poprzez Zasadę Ciągłości zastosowaną do dziedziny postrzeżeń otrzymujemy, iż

(T52) Postrzeżenia tworzą spektrum;

począwszy od postrzeżeń jasnych i wyraźnych, czyli świadomych, poprzez postrzeżenia zakłócone, pomroczne, aż do postrzeżeń słabych, zanikających, zatartych.

126. Porządek postrzeżeń indukuje stosowny porządek monad. W porządku tym monady stoją tym wyżej im bogatsze jest ich wnętrze i bardziej świadome są ich postrzeżenia.
Monady proste, czyli entelechie, są niżej niż dusze, dusze są pod duchami, duchy niżej Boga.

(D16) Monadami prostymi bądź entelechiami są te monady, które posiadają postrzeżenia i dążenia w znaczeniu ogólnym, bez dodatkowych funkcji i kwalifikacji.
Duszami nazywamy te monady, które posiadają pamięć i których postrzeżenia w zasadzie są wyraźne.
Duch to dusza rozumna, czyli dusza obdarzona rozumem i wiedzą; posiadająca więc znajomość prawd koniecznych i wiecznych, poznająca samą siebie, świat i Boga.

(T53) Bóg to monada w hierarchii monad najdoskonalsza, w której to, co w innych monadach ograniczone, ułomne występuje bez ograniczeń, w stopniu najwyższym, doskonałym.

(T54) Percepcje Boga są więc jasne, wyraźne, bezpośrednie, totalne i natychmiastowe.

127. Duchy jako byty rozumne ‑ rachują. Poprzez Zasadę Prostoty powyższe zróż­nicowanie duchów zgodne być musi ze zróżnicowaniem wynikającym z mniejszych bądź większych możliwości w zakresie rachunków logicznych, matematycznych i metafizycznych. [37]
Boskie percepcje dlatego są doskonałe, bo rozum Boga jest doskonały. Bóg postrzega rachując, rachuje zaś doskonale, postrzega więc w sposób doskonały.

128. Wracając do spektrum postrzeżeń. Postrzeżenia różnią się swą charakterystyką (jasnością, wyraźnością, etc.) i intensywnością. Nie ma między nimi wyraźnych granic, w szczególności postrzeżenia świadome mogą przechodzić w postrzeżenia nieświadome i na odwrót.

(T55) Postrzeżenia zmieniają się w sposób ciągły.

Jeśli więc w pamięci występuje luka [38], to przez (T47), pomiędzy postrzeżeniami świadomymi wystąpić musiały postrzeżenia nieświadome.

(T56) Z wyjątkiem więc duchów najwyższych monady stworzone mają podświadomość. [39]

129. Nieświadomość bądź uśpienie monady może być tak głębokie, że wydaje się iż zanikły wszystkie jej postrzeżenia i stany, że nastąpiła jej śmierć psychiczna. Jednakże to tylko pozór. Śmierć monady bowiem to wygaśnięcie, letarg, nie zaś zniszczenie, zagłada.
Istotnie, przechodząc do granicy, pamiętając jednak o (T42) i (T6), mamy że

(T57) Postrzeżenia mogą wygasnąć, prawie zaniknąć, nigdy jednak nie znikają.

Wiemy bowiem, że wszystkie monady są zawsze aktywne, że nigdy nie ustają w działaniu. Monady nie giną w sposób naturalny.

130. Monady są jak zespoły zwojów [40], których zwinięcie wygasza, a rozwinięcie rozjaśnia obraz wszechświata.
Monady stworzone w sposób wyraźny mogą odczytać w sobie tylko to, co w sposób wyraźny jest w nich przedstawione, nie mogą bowiem rozwinąć od razu wszystkich swoich zwojów, ponieważ idą one w nieskończoność.

(D16) Doskonałość informatyczna bowiem to zdolność odczytywania informacji.

(T58) Monada najdoskonalsza rozwija i odczytuje wszystkie swoje zwoje.

131. Zasada Prostoty każe powyższe połączyć z charakterystyką prawd przypadkowych jako prawd nieskończenie analitycznych (por. §77) i utożsamia odpowiedni rachunek z odczytywaniem danego zbioru (programu).
Logiczne podstawy metafizyki Leibniza są więc w pełni zgodne z opartą na nich monadologią. Słowa niekiedy są różne, podstawowe idee są te same.

Dusze i ciała

132. Z uwagi na rozważane porządki niektóre monady górują nad innymi, kontrolują je.
Dziedzina monad rozpada się więc na układy monad otrzymane przez związanie z każdą monadą układu [41] monad jej podporządkowanych.

133. Fundamentalną ideą metafizyczną Leibniza jest to, że

(T59) Twory naturalne, fizyczne są wytworem połączenia zgodnych układów monad.

(D17) Ciało monady to podstawowy wytwór połączenia monad jej podporządkowanych.

Zauważmy, po pierwsze, że ciało monady jest względem niej zewnętrzne i wtórne. Następnie, nie każda monada ma ciało. Jedne z nich są bezcielesne, bo ideały przez nie wyznaczone są zbyt małe, bądź zbyt wielkie, czy też niezgodne, nie współmożliwe.

(T60) Każda dusza stworzona, a więc tym bardziej każdy duch stworzony ma ciało.

134. Bóg różni się od wszystkich stworzeń. Od duchów stworzonych różni się, między innymi, tym że

(T61) Bóg jest bezcielesny.

Jest tak dlatego, że Bóg, który jest monadą centralną, najdoskonalszą, góruje nad wszystkimi innymi monadami. Jak jednak niedługo się okaże, daleko nie wszystkie monady są zgodne, stąd nie wszystkie układy monad tworzą związki naturalne. A fortiori, związku takiego nie tworzy układ wszystkich monad, czyli substancja.
Zauważmy, że gdyby, wbrew Leibnizowi, przyjąć rozwiązanie kombinatoryczne, głoszące, że wszystkie elementy sa zgodne i wszystkie mogą być powiązane, oraz zachować pozostałe rozwiązania Leibniza, to Bóg miałby ciało, którym byłby świat.

135. Ciała, jako wszystkie twory naturalne, rodzą się poprzez składanie i giną przez rozkład: Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz.
Jednakże, przez (T39), układy monad będące ich nośnikami są zawsze, bo odwiecznie, zharmonizowane. Dlatego

(T62) To, co ożywione nie powstaje i nie ginie, tylko się przekształca.

Tak więc życie i śmierć danego jestestwa to jedynie metamorfozy jego nośnika, powstające wskutek przekształceń należących do niego monad, wtedy gdy zmieniają sie wiążące je siły.

136. Układy monad są scentrowane bądź takowe nie są:

(D18) Zespół monad jest scentrowany, jeśli w porządku podstawowym jedna z jego monad góruje nad innymi. Monadę tą nazywamy monadą centralną tego układu.

(T63) Substancja, czyli ogół monad jest układem scentrowanym, którego monadą centralną jest Bóg.

137. Obiekty naszego świata, to co naturalnie istnieje, aby zaistnieć i trwać, muszą opierać się na względnie trwałym i stabilnym nośniku. W szczególności

(T64) Ciała wytwarzają wyłącznie scentrowane i zgodne układy monad.

(T65) Substancja nie jest więc nośnikiem ciała.

Albowiem, co prawda jest ona układem scentrowanym, ale niezgodnym.

Wiele właściwych podzbiorów substancji jest jednak nośnikami ciał.

138. Tak więc ciała nie tylko są produktem swych nośników, których natura jest duchowa, lecz, co więcej, pojawiają się one wyłącznie w związkach psychofizycznych z ich kierowniczymi monadami.

(D19) Monada wzięta wraz ze swym ciałem zwana jest żyjątkiem.
Zwierzeciem jest żyjątko posiadające duszę.
Zwierzęta bądź organizmy rozumne to duchy wzięte wraz z ich ciałami.

139. Dusze są zawsze powiązane z ciałami i w działaniach swych zgadzają się z nimi. Zgodność tą ustanawia harmonia przedustawna. Dokładniej:

(T66) Dusza podlega swym własnym prawom, podobnie jak ciało podlega swoim.

(T67) Dusze działają według praw przyczyn celowych, poprzez dążenia, cele i środki; ciała zaś działają według praw przyczyn sprawczych, czyli praw ruchu.

Jednakże, poprzez system wprzód ustanowionej harmonii (por. §§118-119):

(T68) Oba te królestwa przyczyn sprawczych i przyczyn celowych pozostają ze sobą w harmonii.

(T69) System ten sprawia, że ciała działają, jak gdyby nie było dusz, oraz, że dusze działają, jak gdyby nie było ciał, że wreszcie jedne i drugie działają, jak gdyby wywierały nawzajem wpływ na siebie.

Tak więc każde organiczne ciało (żyjątek, zwierząt i istot rozumnych) staje się czymś w rodzaju machiny Boskiej, czyli automatu naturalnego, przewyższającego nieskończenie automaty sztuczne.

Albowiem

(T70) Machiny natury, czyli żywe ciała, są machinami w swych najdrobniejszych częściach, aż po nieskończoność.

Powyższy szkic swego rozwiązania problematu związku psychofizycznego Leibniz kończy uwagą jakby zaadresowaną do swych późnych wnuków z epoki Sztucznej Inteligencji: Na tym, co wskazano wyżej polega różnica między naturą a sztuką, to znaczy między sztuką Boską a naszą.

140. Monady same są ponadnaturalnymi systemami informatycznymi. Ich wytwory, rzeczy i fakty tego świata są już układami piętrowymi: systemami systemów.

(T71) Żywe ciało jest układem hierarchicznym: samo wraz ze swą panującą monadą jest żyjątkiem, każda jego cząstka pełna jest jeszcze innych żyjątek. [42]

(T72) Wszystkie ciała są w wiecznym przypływie jak rzeki; cząstki zaś przybywają im i z nich uchodzą ustawicznie.

(T73) Dusze zmieniają tedy swe ciała z wolna i stopniowo, tak że nigdy nie są pozbawione wszystkich swoich narządów.

To właśnie sprawia, że

(T74) Nie ma ani całkowitych narodzin, ani śmierci zupełnej, ściśle pojętej, polegającej na odosobnieniu duszy.

Dlatego

(T75) To, co my nazywamy śmiercią jest tylko zwinięciem się i zmniejszeniem, podobnie jak to, co zwiemy narodzinami jest tylko rozwojem i wzrostem.

Państwo Boże

141. Z dwoma poprzednimi porządkami ‑ logicznym i poznawczym (psychicznym bądź informatycznym) wiążą się trzy dalsze. Są nimi:

Porządek ontologiczny ‑ doskonałości, w którym byty niedoskonałe podporządkowane są obiektom doskonalszym. Przy czym:

(D20) Jedno stworzenie jest doskonalsze od drugiego, kiedy znajduje się w nim coś, co służy do uzasadnienia a priori tego, co dzieje się w tym drugim, i z tego to powodu mówi się, ze działa ono na tamto; gdy umożliwia ono bytowanie, zmianę i życie stworzenia drugiego.

Porządek naturalny pierwszy ‑ przyczyn sprawczych, w którym przyczyna poprzedza skutek, stwórca swe dzieło. Oraz

Porządek naturalny drugi ‑ przyczyn celowych, w którym cel poprzedza dążenie oraz środki.

Poprzez Zasadę Prostoty porządki te są zgodne a między ich dziedzinami (królestwami) zachodzi doskonała harmonia. Porządek logiczny oraz porządek ontologiczny są podstawą i źródłem trzech pozostałych porządków: z jednej strony – porządku poznawczego, odzwiercied­lania, z drugiej zaś strony – obu porządków naturalnych.

142. Porządki te działają w różnych dziedzinach, a ich harmonia jest źródłem harmonii tych dziedzin.

Pierwszy porządek naturalny, przyczyn sprawczych, działa w pierwszym królestwie Natury ‑ w świecie przyrody. Drugi porządek naturalny, przyczyn celowych, działa w drugim królestwie Natury ‑ czynów, zamiarów i obowiązków, czyli w świecie moralności.
Natura ma więc dwie sprzężone płaszczyzny – fizyczną i moralną.

143. Zrzutujmy powyższe na ogólny diagram z §109.
Porządek logiczny organizuje przestrzeń logiczną. Porządek ontologiczny i poznawczy są ściśle skorelowane i współorganizują substancję, czyli królestwo monad. Porządek ontologiczny43 określa też przestrzeń ontologiczną, wszystkich możliwości; zaś porządki naturalne organizują Naturę.

144. Monady pochodne zostały stworzone przez Boga, który stworzył je na swe podobieństwo.
Informacja o tym została zakodowana we wszystkich monadach. Jednakże daleko nie wszystkie z nich są tego świadome.

(T76) Dusze w ogólności są żywymi zwierciadłami czy też obrazami świata stworzeń, duchy zaś są ponadto obrazami samego Bóstwa, czyli samego Twórcy natury, zdolnymi do poznania systemu wszechświata i do częściowego naśladowania tego systemu za pomocą prób architektonicznych. [44]

To sprawia, że

(T77) Duchy zdolne są dostąpić swego rodzaju obcowania z Bogiem.

145. Łacno stąd wywnioskować, że

(T78) Ogół wszystkich duchów musi współtworzyć państwo Boże, to znaczy najdoskonalsze państwo jakie jest tylko możliwe pod rządami najdoskonalszego z monarchów.

(T79) Państwo Boże jest światem moralnym w świecie materialnym.

146. Źródłem dynamiki i rozmaitości świata Natury jest substancja, jej zaś racją i stwórcą jest Bóg. Cóż jednak jest źródłem ładu moralnego świata?
Źródłem prawdziwego ładu moralnego jest Boże państwo duchów [45] ; czyli doskonałość poznana, zaakceptowana i pożądana. Krótko: miłość doskonałości.

(T80) Duchy bowiem dysponują dostateczną wiedzą by wyczuć, a niekiedy mocniej – znać i podziwiać wielkość dzieła Bożego, a poprzez nie wielkość, mądrość, potęgę i dobroć swego Pana i Stwórcy.

Duchy wiedzą, że Bóg jest Ojcem. Z powodu swej wiedzy i płynącego z niej podziwu duchy dobre dobrowolnie i w pełni podporządkowują się Bożym zamysłom.

147. Fizyczne królestwo natury i moralne królestwo łaski są więc ze sobą zgodne. Zło w jednym to zło w drugim.
Dlatego

(T81) Wszystko prowadzi do łaski drogami natury.

(T82) Grzechy więc muszą pociągnąć za sobą karę zgodnie z porządkiem natury.

(T83) Pod tak doskonałymi rządami żaden dobry uczynek nie pozostanie bez nagrody, a żaden zły nie ujdzie bezkarnie. [46]

148. Ład moralny królestwa Bożego determinuje więc moralny porządek świata. Sprawki osób [47] świata naturalnego mogą więc obrazić ład moralny.
Czyny dobre i złe mają więc wymiar metafizyczny.

Ontologia Natury, czyli metafizyka

149. Uprzednio już kilkakrotnie zestawialiśmy rozmaite przeświadczenia wyjściowe dotyczące Natury , por. w szczególności §90, z których najważniejsze głosi, że żyjemy w świecie wielu przedmiotów, w którym nic nie wydaje się trwałe, wszystko się zmienia i przemija.
Jakże to przeświadczenie odbiega od zarysowanego wyżej obrazu tego, co pierwotne.
Dwie tajemnice filozoficzne są więc z pewnością podstawowe:
Pierwsza, jak w ogóle mogliśmy dowiedzieć się czegokolwiek na temat tego, co pierwotne? Jak z drogi mniemań wkroczyliśmy na drogę prawdy?
Zrąb odpowiedzi na te pytania zawarty jest w epistemologicznych partiach monadologii: podstawowa informacja jest nam dana, bo w nas tkwi, i dostępna jest światłu rozumu.
I kwestia druga, stricte metafizyczna: Jak to, co bytowo pierwotne przeradza się w to, co wtórne? Jak świat Natury powstaje ze świata monad?
Podstawy odpowiedzi zostały już wskazane podczas rozważania fizyki i informatyki monad.
Czas teraz na dalszą dyskusję metafizyczną, na dokładniejszy opis tego, jak z elementów powstają kombinacje. Jak kombinacje te rekombinują się, przekształcają. Na opis dynamiki tworzenia naturalnego, w tym tworzenia skokowego, emergencyjnego. Słowem, na opis syntezy metafizycznej. I dalej, na rozważenie tego, jak możliwości dążą do równowagi i wzrostu, czyli istnienia. Jak walczą o istnienie.
Czas więc powtórzyć pytanie: Jakie są podstawowe wyznaczniki i jaki jest mechanizm świata natury?
Czyli: Co umożliwia świat? Oraz: Co ufaktycznia fakty? A także: Co i jak uzasadnia to, co jest w obu płaszczyznach Natury: fakty i wartości?

Porządek

150. Wszelka całość, czyli wielość zjednoczona, zakłada zorganizowanie, a więc jakiś porządek. Nie znaczy to, że porządek ów faktycznie poprzedza całość, lecz że jest on jej warunkiem koniecznym, tj. bez niego nie ma całości.

(D21) Porządek to uporządkowanie wielości: Ordo est relatio inter multa.

(D22) Konfiguracja to wielość uporządkowana.

(D23) Struktura konfiguracji to porządek, czyli sposób powiązania, jej składowych.

(D24) Forma jest tym, co umożliwia strukturę. [48]

151. Porządki są wtórne wobec porządkowanych elementów. Są one wytworem porządkującego zestawiania, wytworem syntezy.

152. Podstawowe porządki natury są wytworem pierwotnej syntezy elementów Natury, monad.
Monady bowiem ze swej istoty łączą się z innymi monadami według swych wewnętrznych wyznaczników. Od samego stworzenia jednoczą się więc one w kombinacje. W naturze nie pojawiają się więc solo, w oderwaniu, lecz wyłącznie uwikłane w związki z innymi monadami. Nie ma zaś związków bez porządku.

Przestrzeń, czas, ruch i materia

153. Od samego początku monady stworzone wytwarzają więc nie tylko związki naturalne, lecz także ich porządki, w tym czas i przestrzeń, oraz materię i inne wytwory.

(D25) Czas jest porządkiem następstwa rzeczy, zmiany.

(D26) Przestrzeń jest porządkiem rzeczy współistniejących.

(D27) Materia jest produktem podstawowym nagromadzenia bytów. Jej istotą nie jest rozciągłość, lecz siła.

Zobaczymy, że według Leibniza, czas, przestrzeń i materia są ściśle z sobą powiązane.

154. Zestawmy najpierw podstawowe twierdzenia dotyczące przestrzeni.

(T84) Przestrzeń nie jest rzeczą czy substancją, lecz miejscem rzeczy.

(T85) Poza rzeczami, poza światem, przestrzeni nie ma. Przestrzeń pusta jest więc czymś urojonym.

(T86) Przestrzeń jest porządkiem położeń.

(T87) Przestrzeń wiąże się z maksymalnym układem rzeczy współistniejących. Jeśli więc są [49] różne takie układy, to mogą [50] one tworzyć różne przestrzenie.

Jako twór naturalny

(T88) Przestrzeń ma części, jest więc tworem złożonym.

(T89) Części przestrzeni są określone jedynie przez rzeczy, które w nich tkwią.

(T90) Przestrzeń jest relatywna, nie absolutna.

(T91) Przestrzeń jest jednorodna.

(T92) Przestrzeń nie jest materią.

(T93) Przestrzeń wiąże się jednak z materią, nie ma jej tam gdzie nie ma materii.

(T94) Przestrzeń jest wypełniona materią.

Zarówno przestrzeń jak i materia (oraz czas) są wytworem kombinacji elementów i związków pochodnych, produktem syntezy związków naturalnych. Wytwory te mogą być sprzężone bądź takie nie są. Z powyższych stwierdzeń widać, że Leibniz uważał przestrzeń i materię za obiekty ściśle sprzężone. Ponieważ przestrzeń jest porządkiem konfiguracji obiektów współistnie­jących, więc materię trzeba rozumieć jako pole sił wytworzone przez te elementy, przy czym sposób ich ustawienia (przestrzeń) jest sprzężona z wartościami owego pola (czyli charakterystyką materii).

(T95) Próżnia nie istnieje.

Albowiem różne części przestrzeni pustej byłyby zupełnie do siebie podobne i nie dałyby się rozróżnić, wbrew Zasadzie Identyfikacji.

155. Przez Zasadę Ciągłości

(T96) To, co przestrzenne jest nieskończenie podzielne. Czyli

(T97) Materia jest nieskończenie podzielna. Stąd

(T98) W naturze nie ma atomów materialnych. [51] Co więcej

(T99) Żadne ciało nie jest tak drobne,żeby nie mogło być aktualnie podzielone.

Wynika stąd

(T100) W każdej cząstce wszechświata zawiera się świat niezliczonej ilości stworzeń.

156. Rozważmy najpierw podstawową różnicę ontologiczną między dziedziną pierwotnego i dziedziną wtórnego.
Ta pierwsza, jak wiemy, jest ufundowana: fundament uniwersum tworzą substancje proste.
Ta druga zaś w swej płaszczyźnie fizycznej jest nieufundowana. W naturze nie ma bowiem żadnych atomów. Są tylko malejące ciagi tworów naturalnych, cząstek materii bądź kawałków przestrzeni. Granice tych ciągów, atomy, leżą poza królestwem Natury, poza światem.
Z matematycznego punktu widzenia dziedzina pierwotnego jest domknięciem dziedziny wtórnego.

157. Wiele z powyższych tez Leibniza pozostaje w zgodzie ze współczesną fizyką. W zasadzie Leibniz wyprzedził swój czas.
Wątpliwości budzi jednak Zasada Ciągłości. Wyzwaniem dla niej jest bowiem mechanika kwantowa oparta na idei podstawowej nieciągłości w przekazywaniu energii. Wydaje się, że jeśli Zasada Ciągłości stosuje się do dziedziny kwantowej, to opis tej dziedziny w mechanice
kwantowej jest niekompletny. Należałoby więc go uzupełnić.
Jeśli zaś zasięg Zasady Ciąglości jest ograniczony, to na mocy nadrzędnej Zasady Racji jest tak nie bez powodu. Należałoby więc go wskazać, a także należałoby odkryć zasadę oddzielającą w Naturze dziedzinę ciągłości od dziedziny nieciągłości.
W obu przypadkach stoimy wobec wyzwania, jak dotąd bez odpowiedzi.

158. Przestrzeń zdefiniowana została jako porządek obiektów współistniejących. Współistnienie można zaś rozumieć albo metafizycznie, jako zrealizowaną współmożliwość (por. §174 i §177 niżej), albo fizycznie, jako jednoczesność. Drugie rozumienie prowadzi bezpośrednio do relatywistycznej teorii przestrzeni.
Zasada Prostoty każe obie opcje uzgodnić przyjmując, że

(T101) Jednoczesność to współistnienie, czyli zrealizowana współmożliwość.

159. Podobnie z czasem zdefiniowanym, jak pamiętamy, jako porządek następstwa rzeczy, czyli temporalny porządek zmiany. Następowanie implikuje niejednoczesność. Stąd

(T102) Czas to porządek rzeczy niejednoczesnych.

160. Czas i przestrzeń są więc jak by prostopadłymi płaszczyznami zmiany wziętymi z uwagi na jednoczesność (resp. współistnienie).
W metafizyce Leibniza naturalnym jest więc ich złączenie w generalny porządek zmiany zachodzącej zarówno w tym, co jednoczesne, jak i w tym, co niejednoczesne (prowadzi to do
współczesnego pojęcia czasoprzestrzeni), a także we wszystkich innych ewentualnych płaszczyz­nach zmiany, co prowadziło by do uogólnionej przestrzeni zmian.
Pytaniem otwartym, metafizycznym, jest: W ilu płaszczyznach dokonują się zmiany naturalne, to znaczy zmiany zachodzące w Naturze? Czy tylko w dwóch, jak skłonni są twierdzić fizykaliści?

161. Większość stwierdzeń dotyczących przestrzeni obowiązuje też w odniesieniu do czasu. Unikając zbędnych powtórzeń zaakcentujmy tylko niektóre z nich.
Czas nie jest ani rzeczą ani iluzją. Jest wytworem rekombinacji monad, porządkiem następowania, zmiany. Stąd

(T103) To zmiana wytwarza czas, dlatego nie ma czasu bez zmiany.

W konsekwencji

(T104) Czas jest relatywny; zależy – z jednej strony – od rekombinacji monad, z drugiej zaś strony od wytworów tej rekombinacji, czyli od ciał, to jest od materii wypełniającej przestrzeń.

Czas pomyślany bez zmieniających się rzeczy jest zwykłą możliwością idealną. Czas konkretny, fizyczny, musi współistnieć ze stworzeniami.

162. Tak jak przestrzeń jest sprzężona z materią, tak czas i ruch są nierozdzielne.

(D28) Ruch to zmiana miejsca, dyslokacja.

Polega on na przejściu od jednaj fazy, czyli położenia w przestrzeni, do fazy innej, czyli do położenia w przestrzeni następującej. Istotą jego jest więc transkreacja.

(T105) Ruch jest więc względny, zależny od przestrzeni, a więc także od materii oraz od czasu.

163. Jak wszystko w świecie ruch jest wytworem. Jest wtórny.
Z wielości substancji pierwotnych, monad, dzięki temu, że każda z nich jest czynna i oddziaływuje z innymi, wynika wielość sił rozproszonych w przyrodzie. Ruch jest skutkiem działających sił.
W przyrodzie działają różne siły, czynne i bierne. Powoduje to, że

(T106) Globalna ilość ruchu się zmienia.

Czyli nie zachodzi prawo zachowywania ruchu. Łączy się to z tym, że

(T107) Ruch w sposób naturalny może pochodzić tylko od innego ruchu.

164. Przez Zasadę Racji zachowywane są jednak globalne ilości siły i materii. Związane są one bowiem z substancją, a ta w porządku naturalnym jest odwieczna i niezmienna.
Znaczy to, że obowiązują
Zasada Zachowania Siły: Ilość siły [52] w przyrodzie się nie zmienia. Oraz
Zasada Zachowania Materii: Ilość materii w przyrodzie się nie zmienia.
W przyrodzie siła i materia nie giną, lecz tylko się przekształcają, przechodząc jedna w drugą.

165. Istotą materii nie jest rozciągłość, lecz siła.
Rozciągłość to przymiot materii. Jest ona nieskończenie podzielna. Składa się na nią wielość obiektów istniejących.

(T108) Twory rozciągłe to continua mające części współistniejące.

Twory te, przede wszystkim, są tworami geometryznymi. Można więc je mierzyć.
Dodatkowo, współistnienie, jak zobaczymy, jest modalnością metafizyczną, niosącą w sobie, jak wszystkie leibniziańskie twory metafizyczne, moment dynamiczny – przyciąganie, napięcie.
Continua leibniziańskie są więc wielościami ciągłymi sprzęgniętymi dynamicznie. [53]

166. Na zakończenie zbierzmy raz jeszcze główne rysy materii:
Jest ona podstawowym produktem substancji, otrzymanym w wyniku pierwotnego zjednoczenia monad.
Jest sprzęgnięta z przestrzenią i pośrednio z czasem.
Jest nieskończenie podzielna, ciągła i dynamiczna.
Tworzy więc continuum.
Nie istnieją atomy materii.
Przenika ją wypromieniowana z monad siła i informacja.
Materia więc z natury swej jest żywa. Jest kolonią dusz. [54]

O naturze matematyki

167. Do opisu tworów czasowo-przestrzennych, świata Natury, stosuje się zwykła matematyka. To jest arytmetyka, geometria, analiza matematyczna i dyscypliny pochodne.
Leibniz, sam przecie wielki matematyk i przekonany platonik, w filozofii jest konsek­wentny. Skoro przestrzeń i czas oraz to wszystko, co w nich się mieści i dzieje, są to twory bytowo wtórne, to także to wszystko, co służy do ich opisu jest wtórne bytowo i rzeczywiście nie istnieje. Leibniz w zakresie filozofii matematyki [55] jest więc ontologicznym nominalistą. [56]

(T109) Nie istnieje w rzeczach żaden aktualnie określony kształt, ni liczba.

Żadne z nich bowiem nie może odpowiadać nieskończonej ilości wrażeń, co na mocy rozważań monadologicznych charakteryzuje to, co bytowo pierwotne. Toteż nie ma ani koła, ani elipsy, ani innej linii, która dałaby się nam [57] wyznaczyć inaczej jak za pomocą intelektu; nie ma też linii, dopóki się ich nie nakreśli, ani części, zanim się jej nie odetnie.
Rozciągłość i ruch oraz same ciała, w tej mierze, w jakiej tylko w nich się je umieszcza, nie są substancjami, lecz prawdziwymi zjawiskami [58,] jak tęcze i odblaski słoneczne. Nie istnieją bowiem kształty w oderwaniu od rzeczy, a ciała, gdyby je rozpatrywać jako samą tylko rozciągłość, nie są jedną substancją, lecz wieloma.

168. Nominalizmu ontologicznego nie należy mylić z jego rozpowszechnioną wersją lingwistyczną głoszącą, że uniwersalia to tylko słowa, twory językowe, znaki. Tego Leibniz nie twierdzi.
Nominalizm Leibniza mówi tylko, że matematyka Natury nie odnosi sie do tego, co rzeczywiste, bytowo pierwotne, czyli do substancji. Wszak Natura sama jest bytowo wtórna.
Do tego, co rzeczywiste, czyli pierwotne odnosi się matematyka idei i możliwości, czyli prawdziwa matematyka Boża.
Nominalizm Leibniza nie stosuje się więc wprost do współczesnych działów matematyki abstrakcyjnej, takich jak algebra uniwersalna, topologia ogólna, czy też teoria mnogości, które zdają się aproksymować ową matematykę Bożą.

169. Platonizm Leibniza różni się od platonizmu Platona, między innymi, tym że Platon niekiedy za pitagorejczykami twierdził, że w istocie swojej świat zbudowany jest z liczb, Leibniz zaś liczby zalicza do dziedziny matematyki Natury, a jako osnowę świata wskazuje monady, czyli -jak wspomniano poprzednio – spersonifikowane idee.
Rzec więc można, że platonizm Leibniza polega na przejściu w obrębie platonizmu od liczb do idei, czyli od Pitagorasa do Platona.

Możliwość, współmiesprzeczność, współmożliwość

170. Ontologia Leibniza, jak powszechnie wiadomo, jest głęboko modalna. W rzeczy samej, jej osią jest gra, którą inicjują, dynamizują i którą „kierują” modalności, w której możliwości walczą o istnienie.
Aby grę tą opisać, Leibniz rozwinął subtelną i złożoną aparaturę modalną. Modalności w tym celu wprowadzone, jak większość używanych przezeń pojęć, rozpadają się na trzy ściśle związane rodziny: modalności logicznych, ontologicznych i metafizycznych.
Ich określenie wymaga odwołania się do pewnej podstawowej logiki pojęć bądź raczej jakości, której istnienie Leibniz przyjął i której szukał, i do której ciągle jeszcze tylko się zbliżamy.
To, że stosowna logika jakości nie została dotąd odkryta pozornie blokuje zależne od niej konstrukcje. Ci, co tak sądzą albo zaprzestają formalnych badań metafizycznych oddając pole nieskrępowanej i niekontrolowanej fantazji, albo przeprowadzają je w oparciu o tymczasowe środki dostarczane przez współczesną logikę, najczęściej przez stosowną wersję klasycznej logiki kwantyfikatorów i modalności.
Sam zastosuję strategię trzecią. [59] Najpierw przyjmę pewne generalne i dość naturalne, jak mniemam, założenia o owej poszukiwanej logice jakości, z których – rozumując sposobem zwykłego matematyka, tj. na podstawie logiki klasycznej – wyprowadzam stosowne konsekwencje metafizyczne, formalizując w ten to sposób niewielki, lecz centralny, fragment metafizyki Leibniza.

171. Teoria modalności jest jednym z tych fragmentów filozofii Leibniza, które współczesnymi środkami formalnymi można w pełni sprecyzować i rozwinąć.
Zacząć trzeba od określenia pewnej podstawowej logiki jakości. Jak zwykle, najpierw opiszę jej język, by potem, zamiast wyznaczyć ją dokładnie [60] , wskazać jedynie te warunki, których przyjęcie pozwala uzasadnić późniejsze stwierdzenia metafizyczne.
Literami x, y, z,…. oznaczam dowolne obiekty. Jakości to obiekty, które określają, charakteryzują bądź wyznaczają, determinują inne obiekty.
Jakości są więc określone z uwagi na podstawowy stosunek ontologiczny łączący jakości z ich podmiotami. Ów związek ontologiczny [61] oznaczam za pomocą pustego miejsca znaj­dującego się pomiędzy jakością i podmiotem, które występują odpowiednio z lewej i prawej jego strony. Tak więc „yx” oznacza związek jakości y z podmiotem x.
Litery p, q, r,…. zarezer­wowane są dla oznaczania jakości.To znaczy litery p używam, by zaznaczyć, że obiekt ten w związku, który mam na uwadze, powiedzmy px, jest jakością podmiotu x. Z kolei, formuła p(x) oznacza, że p jest własnością x, tj. jakością opisującą x, która doń przynależy.
Dodatkowo wprowadzam rozmaite symbole relacyjne, z wyróżnioną literą E dla oznaczenia podstawowego łącznika ontologicznego „jest” (por. §§61-63). Poza tym bez ceregieli stosuję zwykłą notację logiczną i matematyczną. [62]
FOR oznacza ogół poprawnie zbudowanych wyrażeń (formuł) tego języka; Cn oznacza zaś dowolnie wybraną, lecz ustaloną, konsekwencję w tym języku. Konsekwencja ta, jak zwykle, wyznacza pewną logikę. Teorią nazywamy każdy domknięty na wynikanie zbiór formuł, czyli X takie, że Cn(X)=X.

(D29) Kwalifikacja bądź charakterystyka obiektu x to ogół jego jakości:
Q(x) := {y: yx}.
Teorią obiektu x nazywamy teorię wyznaczoną przez jego charakterystykę:
Th(x) := Cn(Q(x)).

172. Przyjmujemy, że konsekwencja Cn spełnia poniższe warunki:

(L1) NIETRYWIALNOŚĆ. Cn jest nietrywialna, czyli dla jakiegoś X, Cn(X) ą FOR.

(L2) ROZRÓŻNIANIE. Cn rozróżnia sprzeczność i niesprzeczność zbiorów formuł, tzn. że dla pewnej formuły s oraz dla dowolnego zbioru X: Cn(X) jest sprzeczny wtw [63] s Î Cn(X).

W logice Leibniza standardową formułą sprzeczną jest „x jest nie-x”. Naturalnym jest więc przyjąć, że s := xE¬x.

(L3) ZACHOWYWANIE. Cn zachowuje sprzeczność oraz niesprzeczność założeń, tzn. jeśli X jest sprzeczny, to Cn(X) jest też sprzeczny; oraz jeżeli X jest niesprzeczny, to także Cn(X) jest niesprzeczny.

(L4) MINIMALNOŚĆ. Najmniejsza Cn-logika jest niesprzeczna i niepusta: Cn(Ć) ą Ć.

Zauważmy, że na gruncie (L2) minimalność implikuje nietrywialność: (L4) ® (L1).

(L5) STANDARDOWOŚĆ. Konsekwencja Cn spełnia klasyczne aksjomaty operatora konsekwencji A. Tarskiego [64], w szczególności Cn jest monotoniczna: Jeśli X jest zawarte w Y, to także Cn(X) zawiera się w Cn(Y).

Zauważmy, po pierwsze, że powyższe postulaty są tak ogólne, że spełnia je większość badanych współcześnie konsekwencji logicznych. Po drugie, daleko nie wszystkie z nich wykorzystywane są w dowodach stwierdzeń ontologicznych.
To, co dla naszego obecnego celu założyliśmy o logice jakości nie budzi więc zasadniczych zastrzeżeń.

173. Modalności logiczne nieformalnie określono już w §65. Obecnie definicje te wypowiemy ściślej:

(D30) Logicznie możliwe jest to, co nie pociąga za sobą sprzeczności: Mx := s Ď Th(x),
Logicznie konieczne jest to, czego zaprzeczenie jest sprzecznorodne: Lx := s Î Th(¬x),
Logicznie przypadkowe jest to, co wraz ze swym zaprzeczeniem jest niesprzeczne:
Kx := sĎTh(x)ŮsĎTh(¬x).

Prostym rachunkiem otrzymujemy związki Arystotelesa:

(T110) Logiczna możliwość i logiczna konieczność są wzajem definiowalne:
Mx « ¬L¬x oraz Lx « ¬M¬x,
Logiczna przypadkowość to obustronna możliwość obiektu i jego zaprzeczenia:
Kx « MxŮM¬x.

174. Logiczna współmożliwość to współniesprzeczność:

(D31) Obiekty x i y są współmożliwe, gdy ich teorie wzięte razem są niesprzeczne:
C(x,y) := s Ď Cn(Th(x)ČTh(y)).

Bezpośrednio z definicji otrzymujemy

(T111) Współmożliwość jest relacją symetryczną, to znaczy x jest współmożliwe z y wtw y jest współmożliwe z x: C(x,y) « C(y,x).

(T112) Obiekty możliwe to obiekty współmożliwe z sobą samym: Mx « C(x,x).

Znaczy to, że możliwość jest własnością samozwrotną, stąd wewnętrzną.

175. Zauważmy, że dopuszczalne jest też postępowanie odwrotne, od możliwości do współmoż­liwoś­ci. Współmożliwość można bowiem określić jako możliwość obiektów złożonych. Albowiem

(T113) C(x,y) « M(xŮy).

Wymaga to wprowadzenia koniunkcji przedmiotowej, czyli złączenia bądź fuzji. Złączenia jednakże wydają się być sensowne dopiero wtedy, gdy łączymy obiekty współmożliwe. Podejście to jest więc logicznie mniej czyste od podejścia Leibniza, stąd pojęcie współmożliwości jest ogólniejsze i bardziej podstawowe od pojęcia możliwości.

176. Następnie, na mocy założenia monotoniczności (L5)

(T114) Jeśli x jest współmożliwe z y, to zarówno x i y są możliwe: C(x,y) ® MxŮMy. Stąd
Jeśli x jest z czymkolwiek współmożliwe, to jest też możliwe: $y C(x,y) ® Mx.

Weźmy teraz pierwszą z powyższych implikacji i zapytajmy o co należy wzmocnić jej następnik, tak by dała się ona odwrócić. Warunkiem tym jest, rzecz jasna, porównujący oba obiekty warunek ich kompatybilności Cp(x,y):

(T115) Dwa obiekty są więc współmożliwe, gdy oba są możliwe i są kompatybilne:
C(x,y) « MxŮMyŮCp(x,y).

Kompatybilność jest więc symetryczna i słabsza od współmożliwości:

(T116) Cp(x,y) « Cp(y,x) oraz C(x,y) ® Cp(x,y).

Zbierając: współmożliwość działa tylko w dziedzinie obiektów możliwych, podczas gdy kompatybilność może zachodzić też między obiektami niemożliwymi (o ile obiekty takie w ogóle są), a być może nawet w sytuacji, gdy jeden z obiektów jest możliwy, a drugi taki nie jest.

177. Zgodność bądź kompatibilność jest więc relacją pierwotniejszą, bardziej podstawową od współniesprzeczności. Jest bowiem relacją stricte ontologiczną. Na miejscu byłoby więc jej czysto ontologiczne określenie.
W rzeczy samej określenie takie łatwo podać w ramach ogólnej ontologii kombinacyj­nej. [65] Jej stałymi pierwotnymi są umożliwianie (y przez x), uniemożliwianie (y przez x) oraz bycie obojętnym, ontycznie neutralnym (wzajem względem siebie), co piszemy odpowiednio MP(x,y), MI(x,y), ON(x,y). [66]
Kompatybilność czyli współmożliwość ontologiczną określamy teraz jak następuje:

(D32) Obiekty x i y są ontologicznie współmożliwe, gdy wzajem się umożliwiają:
CP(x,y) := MP(x,y)ŮMP(y,x).

Przyjmując dodatkowo, że

(D33) x jest ontycznie możliwy, koherentny wtw gdy jest on samo-możliwy: Mx := MP(x,x) [67] ;

otrzymujemy czysto ontyczną definicję współmożliwości według recepty Leibniza:

(D34) Obiekty x i y są ontycznie współmożliwe, gdy są ontologicznie koherentne i kompatybilne:
C(x,y) := MxŮMyŮCP(x,y).

Dodajmy, że obie spokrewnione rodziny pojęć, logiczną i ontologiczną, można by utożsamić, o ile tylko konsekwencja logiczna Cn byłaby konsekwencją owego domniemanego rachunku ontologicznego, który pozwala wyrachowywać wszystkie możliwości, czyli co z czym jest zgodne, a z czym niezgodne.
Póki jednak rachunku tego w pełni nie znamy, to musimy się zadowolić obecnym rozczepieniem na część ontologiczną, podstawową, opisywaną aksjomatycznie, oraz część logiczną, czysto rachunkową, w której posiłkujemy się rozmaitymi znanymi rachunkami logicznymi.

178. Czas powiedzieć słów kilka o współcześnie najpopularniejszej odmianie [68] modalności logicznych. Są to modalności przeglądowe, przymiotnikowo-kwantyfikatorowe, odnoszące się do zdań:

(D35) Zdanie A jest możliwe, gdy zachodzi w którymś możliwym świecie; konieczne zaś gdy zachodzi we wszystkich możliwych światach.

Modalności te są wtórne względem modalności logicznych i ontologicznych typu Leibniza. Odwołują się bowiem do dziedziny wszystkich możliwych sytuacji, do całego uniwersum ontologicznego, które z pewnością nie jest bezpośrednio dane.
To właśnie dla jego opisu musieliśmy, idąc śladem Leibniza, powołać cały powyższy aparat pojęciowy.

Istnienie

179. Modalności metafizyczne koncentrują się wokół istnienia, którego pojęcie, jak już zauważyliśmy w §40.2 jest pojęciem bogatym, wieloaspektowym.
To, co istnieje ma dwie płaszczyzny: naturalną, daną bezpośrednio i pozanaturalną, ukrytą, dostępną w rozmyślaniu. W płaszczyźnie naturalnej istnieją wyłącznie niektóre kompleksy [69] ; w płaszczyźnie ukrytej istnieją (preegzystują) zaś te wszystkie obiekty, które wchodzą w skład rzeczy istniejących bądź są przyczyną (racją) ich istnienia.
W poniższych rozważaniach pojęcia istnienia używam w szerszym znaczeniu, obejmującym zarówno istniejące kompleksy (czyli obiekty istniejące naturalnie), jak i ich racje. Dla porządku dodam, że obecny rozbiór teorii istnienia Leibniza przeprowadzę w porządku przeciwnym do przyjętego w niniejszym zarysie leibniziańskiej metafizyki. Zacznę bowiem od metafizycznej koncepcji istnienia, by potem w dwu etapach przedyskutować koncepcje onto-logiczne wiążące istnienie z jego racją.

180. Istnienie metafizyczne opiera się o szczególnego rodzaju maksymalizację istnienia: Istniejące to ten łańcuch możliwości, który wiąże się z większą rzeczywistością, a także dowolna wchodząca w jego skład rzecz.
Maksymalizację tą wyraża pierwsza z zasad metafizycznych Leibniza:

Zasada Istnienia: Istnieje to, co może być i da się pogodzić z maksymalną liczbą innych rzeczy.

Aby zasadę tą formalnie wyrazić trzeba:

Najpierw, uogólnić pojęcie współmożliwości [70] :

(D36) x jest współmożliwy z zespołem obiektów Y, gdy obiekty z Y wzięte wraz z x są zarazem
współ­niesprzeczne: C(x,Y) wtw s Ď Cn(Th(x)ČČ{Th(y): yÎY}).
Następnie, wprowadzić pojęcie istnienia relatywnego, ze względu na pewien zespół obiektów Y od których zaistnienie x zależy:

(D37) x istnieć mogłoby wraz z Y, gdy x jest możliwe i współmożliwe z Y: EY(x) := MxŮC(x,Y)

Istnienie relatywne, zmodalizowane, jest pojęciem lokalnym rozważanym z uwagi na wybrany (testujący) zbiór obiektów, nie zaś z uwagi na ogół obiektów. Ten, jak wiadomo, nie jest koherentny, czyli współmożliwy sam z sobą, chociaż wszystkie jego elementy są możliwe.

W końcu, istnienie x określamy globalnie, z uwagi na ogół wszystkich obiektów:

(D38) x istnieje gdy mógłby zaistnieć wraz z pewnym maksymalnym zbiorem obiektów:
E(x) := $Y EY(x)Ů”Z(YÍZŮYąZ ® ¬EZ(x)).

Rozważyć można pewne dalsze wzmocnienia powyższego pojęcia istnienia, które tutaj opuszczam. Pomijam też dyskusję rozmaitych jego wariantów otrzymanych przez zastąpienie współniesprzeczności rozmaitymi wersjami współmożliwości stricte ontologicznej.

181. Wśród bezpośrednich konsekwencji powyższych stwierdzeń mamy:

(T117) Jeśli x mógłby istnieć wraz z Y, to zarówno x, jak i każdy z elementów Y jest możliwy:
EY(x) ® MxŮ”y(yÎY ® My).

W rzeczy samej, stwierdzenie powyższe wynika bezpośrednio z definicji (D37), poprzez założenie monotoniczności (L5).

Z podobnych powodów określenie relatywnego istnienia można uprościć redukując je po prostu do współniesprzeczności:

(T118) x mogłoby istnieć wraz z Y wtw gdy są one współmożliwe: EY(x) « C(x,Y).

Dlatego istnienie relatywne jest związkiem symetrycznym: jeżeli x mogłoby istnieć wraz z Y, to każdy z elementów y mógłby istnieć wraz z x i z pozostałymi elementami Y.

182. W końcu

(T119) Istnienie implikuje możliwość, ab esse ad posse valet consequentia: E(x) ® Mx.

Zapytajmy, kiedy ta implikacja się odwraca? Obiekty dla których możliwość równoważna jest istnieniu byłyby zaiste doskonałe:

(D39) x jest ontologicznie doskonały, gdy istnieje, o ile tylko jest możliwy:
OPF(x) wtw Mx « E(x);
x jest zaś metafizycznie doskonały, gdy jest ontycznie doskonały i możliwy:
MPF(x) wtw MxŮOPF(x).

183. Obecnie kluczowym jest pytanie: Czy w ogóle są jakieś obiekty metafizycznie doskonałe? Od pozytywnego rozstrzygnięcia tej kwestii w dużej mierze zależy, czy cała ta skomplikowana leibniziańska maszyneria metafizyczna pracuje.
Leibniz był tego w pełni świadom i dużo wysiłku włożył w wykazanie stosownego twierdzenia ontologicznego [71] głoszącego, że

(T120) Dokładnie jeden obiekt jest metafizycznie doskonały i jest nim Bóg.

184. Naturalnym jest pytanie, czy istnienia obiektów nie dałoby się „uzwarcić”, to znaczy zredukować do współmożliwości z pewną niewielką grupą obiektów, najlepiej skończoną, a może nawet z jednym wyróżnionym obiektem. Obiekt ten zaiste pełniłby rolę obiektu wyróżnionego, ostatecznej racji istnienia.
Mając to na uwadze i będąc przekonanym o istnieniu takiego obiektu Leibniz wprowadził drugie, mocniejsze, określenie istnienia, przesuwając ciężar gry metafizycznej z przestrzeni ontologicznej na substancję, a w niej na monadę doskonałą, Boga.
Niechaj G oznacza [72] obiekt najdoskonalszy. Z określenia, G jest obiektem najdos­konalszym względem pewnego porządku doskonałości rzeczy.
Czy ów najdoskonalszy obiekt jest jednak metafizycznie doskonały? [73]

185. Aby odpowiedzieć na to pytanie wprowadźmy, śladem Leibniza, drugie określenie istnienia:

(D40) Istniejące: to, co współmożliwe z najdoskonalszym, czyli E'(x) := C(x,G).

Rzecz jasna, istnienie określone wyżej jest szczególnym przypadkiem istnienia relatywnego:

(T121) x istnieje, gdy mógłby zaistnieć wraz z obiektem najdoskonalszym: E'(x) « E{G}(x).

Oba określenia istnienia są wiec sobie równoważne, gdy obiekt najdoskonalszy G pełni rolę obiektu maksymalizującego zestawy współmożliwe: C(x,G) wtw C(x,Y), dla maksymalnego zespołu obiektów współmożliwych Y .

Bezpośrednio z definicji otrzymujemy, że

(T122) Bóg jest obiektem ontologicznie doskonałym: OPF(G),

ponieważ

(T123) Bóg istnieje wtw gdy jest on możliwy: E'(G) « M(G).

Tak więc

(T124) Bóg jest metafizycznie doskonały, o ile tylko jest możliwy: MPF(G) « M(G).

Ciężar dowodu metafizycznej doskonałości Boga redukuje się więc [74] do dowodu jego możliwości, czyli do wykazania następującego Lematu Ontologicznego Leibniza:

(T125) Bóg jest możliwy: M(G).

186. Zauważmy teraz, iż jak poprzednio w (T119), istnienie implikuje możliwość. Tym razem, jak zwykle przez (L5), dodatkowo:

(T126) Istnienie czegokolwiek implikuje możliwość Boga: $x E'(x) ® M(G).

Nie byłoby więc niczego, gdyby Bóg był niemożliwy.

Ponownie widzimy więc jak wielką wagę w systemie Leibniza odgrywa Lemat
Ontologiczny.

187. Dodatkowo, powyższy związek, wraz z (T123), możemy uznać za klucz do empiryczno-ontologicznego dowodu na istnienie Boga:

1. Nie byłoby niczego, gdyby Bóg był niemożliwy: ¬M(G) ® ¬ $x E'(x)
2. Empirycznie jednak wiadomo, że coś75 istnieje: $x E'(x)
3. Bóg jest więc możliwy: M(G)
4. Azali Bóg jest ontologicznie doskonały: E'(G) « M(G)
5. Ergo, Bóg istnieje: E'(G)

Obecnie jest już więc wyłącznie kwestią dalszego wysubtelniania dowodu znalezienie czysto ontologicznego dowodu Lematu Leibniza. [76]

188. Stosunki między wprowadzonymi wyżej kategoriami metafizycznymi przedstawia poniższy diagram:

ÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄ
Możliwe M Niemożliwe ¬M

czyli nie wykluczone przez czyli wykluczone
swą naturę: C(x,x) samo przez się:
¬C(x,x)

ÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄ
Istniejące Nieistniejące

E’ ¬E’

czyli współ- czyli niewspół-
możliwe z możliwe z
Bogiem: Bogiem:
C(x,G) ¬C(x,G)
ÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄÄ

189. Idąc w głąb zapytajmy jaka jest racja istnienia, czyli dla jakiego to powodu dany obiekt jest współmożliwy z maksymalnym zespołem obiektów, bądź – w ujęciu drugim – z Bogiem?
W ten sposób dochodzimy do wspomnianej w §104 onto-logicznej koncepcji istnienia. Jest ona trzecim, najgłębiej schodzącym, ujęciem istnienia przez Leibniza, w którym dla obiektów istniejących wskazuje się wewnętrzną rację ich istnienia.
Do istnienia, czyli do ustanowienia współmożliwości z Bogiem i z innymi obiektami istniejącymi konieczne jest bowiem, by nastąpiło połączenie wszystkich rekwizytów, to jest by zadziałały razem te wszystkie czynniki bez których obiekt nie mógłby zaistnieć.
Połączenie to jest pełną przyczyną istnienia.
Bytem koniecznym jest ten obiekt, z którego istoty, to jest zespołu jakości charakterys­tycznych wynika istnienie, czyli którego racja istnienia tkwi w nim samym.

190. Pełna formalizacja tych idei wymaga rozbudowy teorii jakości, co zasadniczo przekracza ramy niniejszego eseju.
W tym miejscu wyliczę tylko te idee, których uchwycenie pozwoliłoby rozwinąć tą koncepcję:
1. Jakości ontologiczne są wyznacznikami, determinantami kombinacji. Przysługują one wszystkim jej składowym, w szczególności wszystkim elementom.
2. Jakości są uporządkowane z uwagi na porządek ontologiczny, w którym byty mniej doskonałe poprzedzają byty doskonalsze. Porządek ten jest więc porządkiem doskonałości.
3. Doskonałość jest czystą rzeczywistością, czyli tym, co w istotach rzeczy pozytywne i absolutne.
4. Doskonałości bądź perfekcje to jakości w pełni respektujące porządek doskonałości. Są one jakościami pozytywnymi, absolutnymi i prostymi.
5. Pozostałe jakości otrzymane są z jakości doskonałych przez ich psucie, pomniejszanie. Niedos­konałość polega na ograniczeniu.
6. Byt najdoskonalszy, Bóg, jest podmiotem wszystkich perfekcji.
7. Jest on bytem koniecznym, bo rekwizytami jego istnienia są jego własne doskonałości.
8. Istnienie jest doskonałością. Byt najdoskonalszy więc istnieje.
9. Każda rzecz czyni stosowne do rozmiarów swej doskonałości starania by zaistnieć.
10. Stopień doskonałości jest więc miarą możliwości.
11. Porządek doskonałości zgadza się z porządkiem współmożliwości.
12. Współmożliwość jest warunkiem koniecznym doskonałości kompleksów. Związek jest tym doskonalszy im jest ontycznie większy, czyli z większą ilością rzeczy współmożliwy.
13. Dlatego związek najdoskonalszy, świat, istnieje.

Gry metafizyczne

191. Gry metafizyczne są grami o istnienie.
Najpierw [77] , gdy był tylko jeden byt, o stworzenie innych bytów podstawowych. Potem, w dwu etapach, o ich zjednoczenie i współgrę.
Tak jak by prafigura szachowa najpierw stworzyła obiekty (figury, pionki i szachownicę) oraz reguły gry, potem – w przestrzeni wszystkich możliwych gier – rozegrane zostałyby wszystkie sytuacje szachowe by w końcu z nich wybrać ten ciąg sytuacji, który jest optymalny. [78]
Przy czym, w grze o istnienie nie ma graczy, którzy grają. Gdy szachy bytu już stworzono, to figury i pionki grają same. A więc, jak by żyły i w sobie miały dążność do gry, a także siłę, imaginację i moc rachunkową prawdziwego szachisty.

192. Leibniziański obraz stworzenia świata jest więc dynamiczny.
Najpierw poprzez ograniczania własnych doskonałości monada centralna stworzyła monady stworzone. Te odrazu79 zaczęły łączyć się w kompleksy, mniej lub bardziej doskonałe. Z nich utrzymały się tylko kombinacje rozrastające, aż do największej kombinacji z możliwych.
W ten to sposób powstał świat, który jest najlepszym z możliwych kompleksów. Najlepszym, bo największym z kompleksów stabilnych.

193. Stworzenie świata rozpada się więc wyraźnie na trzy etapy:

I Stworzenie substancji, w wyniku gry onto-logicznej polegającej na wytworzeniu przez boskie doskonałości jakości niedoskonałych, w drodze samo-aplikacji i ograniczania.
Stworzone, czyli pochodne monady rodzą się – rzec by można – niczym bijące ustawicznie z Bóstwa błyskawice, ograniczone zdolnością odbiorczą stworzenia, które ze swej istoty jest ograniczone.

Jest to jedyny etap aktu stworzenia, w którym bezpośrednio działa Bóg. Tworzy byty do siebie podobne. Do etapu tego, jak i do wszystkich innych, stosuje się podstawowa

Zasada Ekonomii Bytu: Nic za darmo. Każda akcja kosztuje i odbywa się kosztem pewnych strat.

Skutek akcji Boskiej, choć prawie doskonały, nie może więc być doskonały. W przeciwnym razie doskonały byt stworzony byłby podmiotem wszystkich doskonałości, czyli przez Zasadę Identyfikacji, Leibniza byłby po prostu Bogiem. W ten sposób nic jednak by nie stworzono.
W akt stworzenia muszą więc być wliczone pewne ograniczenia, poprzez które pojawia się niedoskonałość, a w dalszym ciągu zło.

II Wytwarzanie możliwości, czyli kompleksów. Wytwarzają się one samoczynnie, według formy uwikłanych monad, to jest według tkwiących w nich wyznaczników współmożliwości i wykluczania.
W ten sposób toczy się gra ontologiczna, o pojawienie sie możliwości. Tworzy się przestrzeń ontologiczna, przestrzeń wszystkich możliwych kombinacji.

Odrazu toczy się też gra trzecia, stricte metafizyczna:

III Wytwarzanie świata. Jest to gra w której możliwości walczą o istnienie.

194. Właściwa gra metafizyczna jest najbardziej dynamiczna. Toczy się w niej walka, możliwość lepsza wypycha gorszą poza nawias istnienia.
Reguły tej gry wyznacza Metafizyczna Zasada Racji Dostatecznej, czyli Zasada Stosowności bądź Prawo wyboru tego, co lepsze (Principium Conventiae seu Lex Melioris).
Wiąże się ona z Zasadą Istnienia i wypowiadana jest w dwu wersjach:

Zasada Stosowności Metafizycznej: Z dwu możliwości realizuje się ta, w której największa rozmaitość lączy się z największym ładem.

Zasada Ekonomii Metafizycznej: Istnieje to, co najlepsze; czyli ta kombinacja w której naj­większy skutek uzyskano najmniejszym, że tak się wyrażę, nakładem sił.

Zasady te należą do rodziny zasad optymalizacyjnych, stosowanych w matematyce, ekonomii i przyrodoznawstwie. Zastosowane w uniwersum ontologicznym powodują, że zgodny z nimi twór jest optymalny, czyli najlepszy z możliwych, jeśli tylko przyjmiemy, że kompleks jest tym lepszy im większy i lepiej związany.

195. Doskonałość metafizyczna jest miarą rzeczywistości. Zasada Ekonomii powoduje, że spośród możliwych ciągów rzeczy istnieje ten, przez który jak najwięcej możliwości przechodzi do istnienia.
Świat stworzony jest więc tak doskonały, jak tylko jest to możliwe.

Ontologia wartości, czyli aksjoontologia

Całość

196. Ogarnijmy raz jeszcze całość. Leibniziańskie uniwersum ontologiczne ma, jak już wiemy [80] , wiele wymiarów, płaszczyzn i aspektów.
Pięć wymiarów jest kluczowych:
Wymiar logiczny, Logosu, który wypełnia przestrzeń logiczna;
Wymiar monadologiczny, który zajmuje substancja. Dla obecnych naszych celów przypomnijmy [81] , że istotną część tego wymiaru tworzy Boże państwo duchów, które jest metafizycznym źródłem porządku moralnego;
Wymiar ontologiczny, w którym rozgrywają się możliwości. Wypełnia go przestrzeń ontologiczna, w języku Leibniza – przestrzeń myśli bożych;
Meta-fizyczny wymiar naturalny, w którym dzieje się świat. Wypełnia go Natura;
Meta-etyczny, moralny, wymiar naturalny. Przestrzeń czynów, osób i uczynków, czyli czynów adresowanych.
Każdy z tych pięciu zasadniczych wymiarów ma szereg podwymiarów i specyficznych aspektów.
Pamiętać też trzeba o wymiarze szóstym, ostatecznym, w którym jest Bóg, obecny we wszystkich innych wymiarach poprzez swe ślady, czyli projekcje.

197. Najgłębsza chyba intuicja Leibniza mówi, że wymiary te są zharmonizowane, tworzą jedność hierarchiczną i organiczną.
Wymiar moralny świata współgra z jego wymiarem fizycznym, w obu realizuje się bowiem taki sam [82] porządek doskonałości.
Choć bowiem świat nie jest konieczny metafizycznie, tak iżby jego przeciwieństwo implikowało sprzeczność, czyli absurd logiczny, jest jednak konieczny fizycznie, czyli określony, tak iż jego przeciwieństwo implikuje niedoskonałość, czyli absurd moralny.

198. Intuicja tej podstawowej jedności jest też kluczową intuicją Platona.
Cóż bowiem innego mówi platońska nauka o hierarchii idei, w której idee szczegółowe podporządkowane sa ideom naczelnym: Prawdy, Dobra i Piękna, a te z kolei jednoczą się w ideę najwyższą – Jedni, czyli Bytu samego.
Porządek prawdy jest porządkiem istnienia, porządkiem faktów; porządek dobra jest porządkiem moralnym, a porządek piękna jest porządkiem harmoni i doskonałości.
Myśl Leibniza o złożoności Bytu i jego wewnętrznej, organicznej jedności rozwija więc jądro myśli Platona.

Osoby i wartości

199. Dotychczas omówiliśmy cztery pierwsze wymiary: wymiar logiczny aż nazbyt szkicowo; zaś wymiary monadologiczny, ontologiczny i metafizyczny w sposób dość rozwinięty. Pozostały dwa dalsze wymiary: metafizyczny wymiar wartości i ładu moralnego,tj. wymiar dobra i łaski, oraz wymiar bytowania Boskiego.
W kolejnych trzech rozdziałach, obecnym i dwu następnych, postaram się wymiary te naszkicować.
Zacznijmy od wartości.

200. Świat nie miałby wymiaru moralnego, gdyby nie było w nim osób i wartości.
Jak podkreśliłem już na samym wstępie [83] narazie brakuje zadowalającej ontologii osób. To samo dotyczy wartości. [84]
Z monadologii wiadomo, że uniwersum zbudowane jest z jednostek osobowych (monad). Tak więc osoby naturalne, które są jednościami organicznymi ducha i ciała, pojawiają się w wyniku integracji swego nośnika, czyli zharmonizowanego układu swych monad.

201. Wartości są jednościami organicznymi wyższego rzędu, wytworzonymi przez układy, których składowymi są osoby, ich czyny i wytwory.
Nie ma wartości tam, gdzie nie ma osób. Wartości dlatego są w świecie, bo działają w nim osoby. [85]

202. W porządku wyznaczonym przez doskonałości, wartości są pozytywne, neutralne bądź negatywne.
Tworzą ciąg od wartości najwyższych – Dobra i Piękna, do najniższych – zła i zamętu, chaosu.

Metafizyka ładu moralnego

Ład i wolność

203. Ciąg ten pojawia się dlatego, że osoby, które współtworzą układy wartościowe są bytami świadomymi i w działaniach swych wolnymi.
Mogą więc lokalnie, na mniejszą lub większą skalę, zakłócić harmonię bytu, jak by wytworzyć lokalne wiry86 i poprzez nie psuć dzieło Boże.

204. Oto paradoks wolności: Wolność rozumna jest warunkiem ładu, bezrozumna zaś jest źródłem nieładu.
Rozwiązaniem jego jest optymalne połączenie wolności z rozumem, czyli rozsądek i rozwaga. Wymaga to mądrości.
Nie wszystko można robić, co możliwe. Zło wraca kamieniem.

205. W swym optymalnym planie stworzenia Bóg wybrał rozwiązanie najlepsze, w którym największa rozmaitość łączy się z największym ładem.
W płaszczyźnie metafizycznej:

(D41) Ład to stosunek najbardziej uwydatniający różnorodność; zamęt zaś, to wielość chaotyczna, bez racji rozróżniania czegokolwiek.

(D42) Sprawiedliwość to ład moralny, czyli doskonałość dotycząca duchów. [87]

(D43) Doskonałość bytu to jego pełnia, czyli realizacja maksimum rzeczywistości i dóbr, które może on osiągnąć.
Doskonałość czynu to osiągnięcie pełni tam, gdzie jest to możliwe, tak by jak najwięcej możliwości przeszło do istnienia.

(D44) Przyjemność istoty rozumnej to postrzeganie piękna, ładu i doskonałości.

206. Skutkiem Metafizycznej Zasady Racji Dostatecznej oraz doskonałości Stwórcy jest, że całość bytu, Byt, tworzy kosmos, czyli rozmaitość najbogatszą i najdoskonalszą, harmonijną i pełną.
Do świata stosuje się więc Zasada Pełni: Świat jest bytem najdoskonalszym z możliwych, ponieważ każdy byt, a więc także każda część świata i każda osoba uczestniczy w maksymalizacji doskonałości świata, realizując – w planie globalnym – maksimum możliwych dlań doskonałości.
Dlatego

(T126) Każda możliwość zgodna z innymi istnieje.

207. Istoty rozumne po to mają rozum, by kierować się nim oraz by z jego pomocą dostrzec pełnię świata i doskonałość jego stwórcy.
Dowiedzieć się więc mogą co lepsze, a co gorsze.
W postępowaniu kierują się metaetyczną Zasadą Najlepszego: Wybierz to, co najlepsze.
Będąc wolnymi istoty rozumne mogą postąpić inaczej. Obrażają wtedy rozum oraz moralny porządek świata.
Etyczność wiąże się więc z mądrością.

Definicje i twierdzenia etyczne [88]

208. Etyka dotyczy czynów i osób. W porządku etycznym:

(D45) Doskonałość to coś, co wspiera dobro, czyli w działaniu dodaje mocy dla jego realizacji.

Świat jest tak urządzony, że

(T127) Doskonałość owocuje, to znaczy przyczynia się do tego, że świat staje się metafizycznie doskonalszy. [89]

(D46) Przyjemność to poczucie doskonałości.

(D47) Radość to stan przyjemności.

(D48) Szczęście to trwała radość.

(D49) Mądrość to wiedza o szczęściu.

(D50) Miłować kogoś to cieszyć się jego szczęściem. [90]

(D51) Życzliwość to postawa pełna miłości.

(D52) Umiłowanie to ogólna życzliwość.

(D53) Sprawiedliwość to umiłowanie mądrości.

Ponownie przez Zasadę Prostoty obie rodziny pojęć etycznych, ta z §205 i powyższa, są zgodne. Łączy je afirmacja doskonałości świata, która określa cele działań i pochodny ład moralny.

209. Słowem

(T128) Sprawiedliwość to odniesiona do wszystkiego postawa pełna miłości wiedzy o trwałym poczuciu doskonałości.

Sprawiedliwość czynem szanuje doskonałość bytu, a więc też ład. Chroni go, przywraca, ma w pieczy.
Służba złu wyklucza sprawiedliwość.

210. Z naszej wiedzy o substancji, w szczególności z wiedzy o zasadach metafizycznych oraz o Państwie Bożym wynika, że:

(T129) Bóg stworzył wszystko stosownie do największej harmonii, czyli możliwego piękna.

(T130) Bóg stworzył stworzenia, aby Go miłowały, czyli cieszyły się doskonałością jego dzieła, świata.

(T131) Doskonałość całości, czyli harmonia rzeczy nie pozwala, aby wszystkie duchy czyli istoty rozumne, były tak samo doskonałe.

(T132) Bóg kocha wszystkich, w szczególności istoty rozumne, stosownie do doskonałości, które im dał.

(T133) Przyjaciele Boga są Mu posłuszni z własnej woli.

(T134) Posłuszni Bogu pragną powszechnego dobra. W nim bowiem wyraża się Boża chwała.

(T135) Kto Boga dostatecznie kocha, poznaje Go przez stworzenie. [91]

(T136) Kogo coś nie zadawala w dziełach Bożych, ten nie ma Boga za doskonałego.

(T137) Kto uważa, że Bóg działa w sposób najlepszy z możliwych, ten uznaje Boga za doskonałego.

(T138) Kto kocha Boga, usiłuje poznać Jego wolę i być jej posłuszny.

(T139) Kto kocha Boga, miłuje wszystkich.

(T140) Mędrzec pomaga tylu ludziom, ilu się tylko da. [92]

(T141) Im kto mądrzejszy, tym może być szcześliwszy.

(T142) Mędrzec jest sprawiedliwy, a sprawiedliwy – szcześliwy.

211. Z wiedzy płyną wskazania. Wskazówką etyczną jest więc:
Postępuj jak mędrzec. Ciesz się światem, szanuj jego ład moralny, pomagaj innym, miłuj Boga poznając i czyniąc dobrze.

Filozoficzna teodycea

Problem zła

212. Problem jest stary, od zarania myślenia, i piekący.
W powszechnej opinii Stwórca jest wszechmocny i wszechdobry. Jest też miłością. Świat zaś jest jego stworem.
Skąd więc zło? Dlaczego nasz świat jest taki zły? Dlaczego ludzie są tacy źli? [93] Skąd tyle cierpień i łez?
Cóż robimy na tym padole łez? Świadomi swego przemijania, nikłości. W trwodze. Chorzy na śmierć.
Czym zgrzeszyliśmy, iż tak bardzo jesteśmy chłostani?
Czyż jest coś prostszego dla najpotężniejszego bytu jak spowodować, by świat był lepszy, wybawić nas od zła?

213. Konkluzję powyższego, jakże zrozumiałego, lamentu wyraża implikacja: Jeśli stwórca istnieje, to nie może on być wszechmocny i wszechdobry zarazem? Czyli

(A) Albo Stwórca nie jest wszechdobry, albo nie jest wszechmocny, albo też Stwórcy nie ma.

214. Prowadzi to do ateizmu. Wszak Bóg teistów [94] jest Stwórcą wszechmocnym i doskonałym.
Dwa pierwsze człony alternatywy (A) mówią zaś, że wszechmocnego i doskonałego Stwórcy nie ma, w trzecim zaś członie ateizm jest głoszony wprost.
Problem zła, piekący dla każdego wrażliwego człowieka, dla teistów jest zgoła naczelnym wyzwaniem.

Dwie teodycee

215. Nie dziwota więc, że skupił on uwagę Leibniza. Był dlań, jak wiadomo, jednym z najważniejszych problemów w ogóle.
W zamyśle Leibniza leżało bowiem, jak wiemy [95] , skonstruowanie takiej ramy metafizycz­nej by wspólnie i za jednym, że tak się wyrażę, zamachem rozwiązać kwestie podstaw Natury, kartezjański problemat psychofizyczny, problem stworzenia świata oraz źródeł i łożyska moralności.

Wiemy już jak wielką i zaiste centralną rolę w systemie Leibniza odgrywa Stwórca, który jest bytem najdoskonalszym. Zanegować istnienie doskonałego Stwórcy, to sprawić, że cały system się załamie.
Jednakże rama, którą ten system nam dostarcza potrzebna jest nie tylko z powodów religijnych, lecz chyba nawet bardziej do ugruntowania naszej wiedzy i zrozumienia, dla wsparcia rozumu.

216. Teodycea [96] , czyli teoria Bożej sprawiedliwości, a więc także dobra i zła, ma dwie postacie. Filozoficzną i teologiczną, w zależności od tego, czy pojęcie Boga wzięte zostało z teofilozofii czy teologii. [97]
Teodycea teologiczna zależy od teodycei filozoficznej. To przecie zadaniem filozofii jest dostarczenie odpowiedniego gruntu metafizycznego. Z drugiej strony, teodycea teologiczna jest trudniejsza. Bóg teologów jest bowiem „bliżej” świata niż Bóg filozofów.
Wszak Bóg wierzących jest osobą, obecną w świecie nie tylko przez swe ślady, lecz także poprzez uczynki, do którego możemy zanosić modły prosząc, na przykład, by usunął ze świata całe jego zło.
Czyż wielu się nie zdaje, że Bóg wtedy milczy?

217. Leibniz uprawiał obie teodycee, wychodząc poza filozofię i wypowiadając się w kwestiach teologicznych na sposób teologa.
Przedmiotem popularnego oskarżenia Leibniza o zbytni optymizm metafizyczny jest głównie teologiczna składowa jego teodycei, a raczej jej teologiczny wyraz. Ponieważ jednak całość myśli Leibniza zależy od jego metafizyki, więc istotna część tej krytyki godzi w samo jądro filozofii Leibniza.
Dlatego musimy się zająć leibniziańska teodyceą filozoficzną, teodyceę teologiczną [98] pozostawiając teologom.

Nauka Leibniza

218. Obraz metafizycznej doskonałości dzieła Stwórcy w naturalny sposób przeradza się w optymizm metafizyczny, podobnie jak skrajny determinizm metafizyczny najczęściej prowadzi do fatalizmu.
Rzec można, że optymalizm metafizyczny prowadzi do optymizmu metafizycznego.

219. Dla teodycei najistotniejsze są następujące tezy [99] systemu metafizycznego Leibniza, które uzasadniono uprzednio:

(TD1) Świat jest kosmosem.

(TD2) Świat ma różne wymiary, w tym wymiar naturalny i moralny.

(TD3) Wymiary te są sprzężone i zgodne.

(TD4) Byty są zhierarchizowane według swej doskonałości.

(TD5) Byty rozumne, duchy, tworzą Państwo Boże, które jest źródłem ładu moralnego.

(TD6) Świat został stworzony i jest rządzony przez najpotężniejszego i najrozumniejszego z duchów, czyli przez Boga.

(TD7) Rządy swe Bóg nie sprawuje bezpośrednio, lecz poprzez Państwo Boże.

(TD8) Bóg ma w swej pieczy całość, nie miesza się do szczegółów.

(TD9) Wszystko prowadzi do łaski drogami natury.

(TD10) Ponadnaturalna interwencja Boska w tym świecie jest wykluczona.

Oznaczałaby ona bowiem zniszczenie świata. [100]

(TD11) Duchy, czyli istoty rozumne, a więc także ludzie, są istotami wolnymi. Mają wolną wolę.

(TD12) Duchy działają rozumnie i celowo.

(TD13) Świat jest kompleksem najdoskonalszym z możliwych.

(TD14) Doskonały jest tylko Bóg.

(TD15) Niedoskonałość polega na ograniczeniu.

(TD16) Bez ograniczania nic nie byłoby stworzone.

(TD17) To, co stworzone nie może więc być doskonałe.

(TD18) Ani świat, ani duchy stworzone, ani ludzie nie są więc doskonali.

(TD19) Dobro jest doskonałością moralną.

(TD20) Dobro realizuje sie więc w porządku rzeczy i wartości.

(TD21) To, co niedoskonałe jest stopniowalne.

(TD22) Zło jest moralną niedoskonałością, brakiem dobra.

(TD23) Wolność implikuje odpowiedzialność.

(TD24) Istoty rozumne odpowiadają więc za swe czyny i ich skutki.

Na mocy zgodności porządku naturalnego i porządku moralnego świata, w czym Bóg jako budowniczy zadawala całkowicie Boga jako prawodawcę,

(TD25) Grzechy muszą pociągnąć za sobą karę zgodnie z porządkiem natury, oraz tak samo piękne uczynki pociągną za sobą nagrodę drogą mechaniczną przez odniesienie do ciał, choć to nie może i nie powinno w każdym przypadku następować natychmiast.

(TD26) Żaden dobry uczynek nie pozostanie bez nagrody, a żaden zły nie ujdzie bezkarnie.

Sprawiedliwość

220. Świat to kosmos. [101] Źródłem sprawiedliwości jest zrozumienie tego. Sprawiedliwość zakłada więc rozum. Jest doskonałością dotyczącą istot rozumnych.
Istotą sprawiedliwości według obu rozważanych definicji, (D42) i (D53), jest umiłowanie doskonałości bytu, czyli respektowanie metafizycznego i moralnego ładu świata.

221. Bóg z natury swej jest więc sprawiedliwy. Najpełniej zna bowiem harmonię i ład świata. Wie wszystko, co tylko można wiedzieć.
Umysł jego jest bez granic. Ogarnia cały kosmos. Ogarnia całość.

Aspekty

222. Wiedza boża różnić się więc musi od naszej. Każda całość, w szczególności każda złożona przestrzeń, ma swój aspekt globalny i aspekty lokalne.
Dzieło boże, świat, jest najdoskonalszy z możliwych w aspekcie globalnym. Wynika to wprost z definicji i zasad istnienia.
Świat jednak jest niejednorodny i w poszczególnych swych fragmentach podlega różnym zakłóceniom lokalnym. Nieraz powodują je ludzie, czy też inne istoty rozumne, w których osłabła siła rozumu, zrodziła się pycha, ciało wzięło górę nad duchem [102] , którzy zgłupieli [103] , zdegenero­­wali się, upadli.

Optymizm metafizyczny

223. W przypadku takim Zasady Istnienia i Stosowności gwarantują, że ład będzie przywrócony. Gwarantuje to fundamentalna harmonia porządku naturalnego i porządku moralnego świata.
Stanie się to nie w wyniku interwencji ponadnaturalnej [104] , lecz środkami naturalnymi:
Harmonia ta sprawia, ze wszystko prowadzi do łaski drogami natury i że na przykład ten glob musi być zniszczony i odbudowany drogą naturalna, gdy rządy duchow wymagają tego dla ukarania jednych i wynagrodzenia innych. (Monadologia, §88) [105]

224. Ów naturalny mechanizm świata, który leży u podstaw optymizmu metafizycznego, jest skutkiem tego, że nie wszystkie możliwości są współmożliwe, stąd nie wszystkie mogą współistnieć. Daleko nie wszystkie więc zaistnieją. A nawet gdyby niektóre z nich chwilowo pojawiły się na scenie, to rozpadną się w proch i pył jeśli tylko nie będą szanować ładu naturalnego świata.
Ład ten wynika już z samej natury istnienia, czyli ze współmożliwości z Bogiem. Bóg zaś istnieje. Możliwości, które są z nim współmożliwe muszą więc respektować to, co Bogu immanentne – ład i dobro.
Gdyby było inaczej, to istnieć musiałyby…złe i nędzne dusze, jak również niesprawiedliwość i nie byłoby żadnego powodu, by Boga nazwać raczej dobrym niż złym, raczej sprawiedliwym niż niesprawiedliwym. Byłby więc jakiś świat [106], w którym wszyscy przyzwoici ludzie podlegaliby wiecznym karom, wszyscy niegodni zostaliby wynagrodzeni, a zbrodnie obmywałyby się w szczęściu. (O możliwościach i istnieniu)

225. To jednak wyklucza sam mechanizm świata. Nie pozostawia on zbyt wiele luzu dla zła. Luz taki istniałby tylko wtedy, gdy wszystko byłoby możliwe.
Daleko zaś nie wszystko jest możliwe.

226. Rozważmy współczesny przykład. Optymizm metafizyczny Leibniza nie mówi, że mordy hitlerowców w Auschwitz-Birkenau nie mogły się zdarzyć. Przeciwnie, mogły i niestety się zdarzyły. Nie mówi też, że należy dopatrzyć jakiejś ukrytej, wyższej korzyści ze zbrodni. [107]
Mówi, że zło upadnie.

227. Zło by przetrwać, potrzebuje o wiele więcej luzu, niż daje mu świat. Zło szerzy się jak wirus. Zaraża ludzi. [108]
Ład powraca naturalnie. Ład jest globalny, kosmiczny; zło – lokalne.
Ład trwa, zło przemija.
Ład, by zwyciężyć, wymaga jedynie respektowania Natury. Zło by trwać, wymaga sztucznej ramy [109] i rozbicia. [110]

Zarzuty

228. Zestawmy niżej najczęściej spotykane zarzuty podnoszone wobec teofilozofii i teodycei Leibniza.
Dla zwartości wywodu zarzuty te przedstawiam w formie dialogu. Pyta Wolterianin z pewną skłonnością do manicheizmu, odpowiada teofilozof Teofil.

229. W: Twierdząc, że świat jest doskonały, grzeszysz naiwnościa. Raczej zda się on powieścią idioty, głośną, wrzaskliwą, a nic nie znaczącą

T: Dwa zdania, dwa fałsze. Po pierwsze, wcale nie twierdzę, że świat jest doskonały. Przeciwnie, jest on niedoskonały.
Twierdzę jedynie, że jest on najdoskonalszym z możliwych światów i dlatego właśnie istnieje.

W: Racja, przypominam sobie.

T: Po drugie, świat wcale nie jest taki jakim go przedstawiasz. Takim wydaje się jedynie nieszczęśliwym, bądź też przerażonym, miotanym namiętnościami, zbrodniarzom, jak Makbet.

W: No dobrze, ale zgodzisz się przecie, że zło codzienne, które nam tak doskwiera w skali świata zda się tak drobne, że nie sposób zrozumieć jek dopuścił je ponoć wszechmocny i wszechdobry Stwórca.

T: Zgoda. Ale dlaczego Stwórcę obciążasz własnym zaniedbaniem? Jeśli to zło jest tak pospolite, to staraj się sam go usunąć. Po to masz wolną wole i zdolność odróżniania dobra od zła, by móc przeciwdziałać złu. Co zmusza cię żyć w bierności, w upodleniu, w kłamstwie?

W: No proszę. Gdybym wiedział, co odpowiesz,to bym nie pytał.
Wróćmy jednak do Twej bajki o świecie. Twierdzisz, że świat ma różne wymiary i porządki, w tym porządek fizyczny, rzeczy i zdarzeń, oraz porządek moralny, osób i czynów.

T: Bo ma.

W: Proszę, nie przerywaj. Odpowiedz więc dlaczego przyjmujesz, że Stwórca jest dobry? Możliwe wszak byłoby stworzenie gorszego – a nawet najgorszego, jak tylko można sobie wyobrazić – świata, który byłby logicznie spójny. Odrębnego dowodu, którego Leibniz nie zdołał orzedłożyć, wymaga wszak to, że Stwórca jest dobry, nie jest zaś tak, że stwórcą jest ów byt prawdziwie złowrogi. Zważ, że metafizyczne i moralne atrybuty Boga mogą być rozpatrzone osobno. [111]

T: Doprawdy? Najpierw sprostowanie: Żądany dowód Leibniz przedstawił.
Po drugie: Bóg jest bytem doskonałym, czyli jest podmiotem wszystkich doskonałości. Dobro jest perfekcją. Ergo, Bóg jest dobry.
Po trzecie: Byt niedoskonały nie mógłby być Stwórcą, skoro stwarzanie polega na ograniczaniu jak najpełniejszym, generującym wszystkie niedoskonałości. Z samego pojęcia niedoskonałości wynika, że od tego, co niedoskonałe zawsze jest coś doskonalsze. I teraz zastanów się, czy i jak byt niedoskonały mógłby stworzyć to, co od niego doskonalsze.
Po czwarte: Co zagwarantowało by istnienie owego domniemanego złowrogiego stwórcy, skoro istnienie to doskonałość?
Po piąte: Rzecz jasna, metafizyczne i moralne atrybuty boskie mogą być rozpatrywane osobno. Z możności abstrahowania nie sposób jednak wnosić o tym, jak jest. Przypomnijmy, że zwornikem systemu Leibniza jest to, że oba wymiary Natury są złączone i zharmonizowane. Czy nie zapomniałeś o roli, jaką w systemie Leibniza odgrywa teza o powszechnej Harmonii?
Po szóste: Twierdzisz, że możemy sobie wyobrazić świat gorszy, który byłby logicznie spójny.
Hm, wyobrazić możemy sobie wszystko. Jednakże logiczna spójność takiego tworu wymaga dowodu. Leibniz dostarczył nawet kilka dowodów, że świat najdoskonalszy z możliwych jest spójny logicznie. Zważ też, że potrzebny jest dowód stwierdzenia silniejszego, że ów gorszy świat jest logicznie spójny i może zaistnieć.
Abyśmy się dobrze zrozumieli. Nie twierdzę, że spójna ontologia owego manichejskiego stwórcy, Boga zła, nie jest możliwa. Twierdzę jedynie, że nie stosuje się do niej wprost aparat pojęciowy Leibniza. Jeśli więc z takiej możliwości czynisz zarzut pod adresem teorii Leibniza, to sprawdź najpierw, czy teoria do której się odwołujesz jest faktycznie możliwa. Obowiązuje Cię, rzecz jasna, standard teoretyczny Leibniza.
Oczekuję więc dowodów.

W: Coś wymyślę. Bogiem jednak a prawdą, niezbyt lubię dowodzić. Wolę jak męczą się inni, sam chętnie skrytykuję.
Odpowiedz, czy naprawdę twierdzisz, że świat nie mógł być zrobiony lepiej?

T: Tak twierdzę. W ramach metafizyki Leibniza świat w całości, czyli ogół tego co istnieje, nie może być inny.

W: Czemu jednak trzymasz się uparcie tej metafizyki?

T: Nie uparcie, lecz rozumnie. Bo jest spójna, przejrzysta, o daleko większym rozmachu niż jej konkurentki.

W: Spróbuj jednak odpowiedzieć, dlaczego świat w ogóle został stworzony? Przypuścmy nawet, że jest on najdoskonalszy z możliwych. Sam twierdzisz, że nie jest on doskonały. Może więc lepiej było by, gdyby go w ogóle nie było.

T: Nie bądź takim malkontentem. świat nie jest doskonały. Jest jednak prawie doskonały. Wyraźnie w nim widać ślady doskonałości bożej.
W świecie jest nie tylko zło. Jest także szczęście i radość życia. Zauważ, że praktycznie mało kto odwraca się od świata.
Przede wszystkim, Bóg nie mógł nie stworzyć świata. Wszak Bóg z natury swej myśli. Zaś Boski akt stworzenia to akt myślenia.
Dobroć boga przejawia się więc w tym, że Stwórca wybrał rozwiązanie najlepsze z możliwych.
W szczególności, w świecie tym istoty rozumne posiadają rozum i wolną wolę. Czy sadzisz, że lepiej byłoby, gdyby ich w ogóle nie było, bądź gdyby były one bezwolnymi i bezmyślnymi automatami.
Pomyśl o sobie.

W: Pomyślę. A Ty o czym będziesz myślał?

Ontologia Boga, czyli teoontologia

230. Dotychczas w wielu miejscach pojawiały się rozmaite fragmenty nauki Leibniza o Bogu.
Wiemy już, że pojęcie Boga jest kluczowym pojęciem całej jego metafizyki. Jest tak nie z powodu przewagi Boga nad innymi bytami, lecz z tego powodu, że od Niego wszystko wychodzi i do Niego zmierza.
Na zakończenie wróćmy raz jeszcze do początkowych rozważań i systematycznie prześledźmy naukę Leibniza o Bogu, rozwijając jego własny wykład z §§ 37 – 48 „Monadologii”.

231. Dana nam jest cała szczegółowość, zawierająca tylko inne rzeczy przypadkowe, wcześniejsze lub bardziej szczegółowe, z których każda wymaga znowu dla swego uzasadnienia odwołania się do innych przedmiotów.
Przez Zasadę Racji cała ta szczegółowość musi też mieć swą rację. Racją tą nie może jednak być żaden z obiektów składających się na nią. Wszak są one równie przypadkowe i nie mniej kruche niż ona sama. Dlatego

(T143) Racja ostateczna rzeczy musi być poza całą szczegółowością zmiany.

Skoro jest ona racją wszystkich rzeczy przypadkowych, to

(T144) Racja ostateczna rzeczy musi tkwić w substancji koniecznej, w której owa szczegółowość zmian zawiera się eminentnie [112] , jako w swoim źródle.

Z definicji

(D54) Bóg to owa racja ostateczna, źródło, szczegółowości rzeczy przypadkowych.

Przez Zasadę Racji

(T145) Bóg jest.

232. Stosując wprowadzone oznaczenia, w szczególności te z §§ 171 – 178, stąd, że Bóg jest otrzymujemy, że

(T146) Bóg jest bytem, czyli podmiotem stosownych jakości: G(x) ® Q(x)ąĆ

W rzeczy samej

(T147) Bóg jest bytem najdoskonalszym, czyli podmiotem wszystkich perfekcji:
„x”y (G(x) ® (yÎQ(x) « PF(x))

Z kolei, przez Zasadę Identyfikacji, Leibniza mamy, że

(T148) Jest tylko jeden Bóg: G(x)=G(y) ® x=y

Istotnie, G(x)=G(y) implikuje, że Q(x)=PF=Q(y), skąd przez Zasadę Leibniza otrzymujemy konkluzję: x=y.

W uniwersum ontologicznym jest więc dokładnie jeden obiekt, który jest Bogiem. Nazwijmy go G.

233. Wracając teraz do rozważań z § 177, z definicji (D54) otrzymujemy

(T149) Bóg jest tym, co wszystko umożliwia: „y MP(G,y)

Krótko, Bóg jest generatorem wszystkich możliwości.

234. Zauważmy, że (T149) pozwala na drugi dowód jedyności Boga, czyli (T148), który nie odwołuje sie do dokonanego w (T146) utożsamienia go z bytem najdoskonalszym.
Istotnie, przez Zasadę Leibniza wystarczy sprawdzić, że obiekty bogo-podobne mają te same jakości:
(i) G(x)ŮG(y) ® Q(x)=Q(y).
Ale (T149) daje, że obiekty bogo-podobne umożliwiają wszystko:
(ii) G(x)ŮG(y) ® „z(MP(x,z) « MP(y,z)).
Z drugiej strony, o umożliwianiu decyduje istota obiektów, ich kwalifikacja:
(iii) „z(MP(x,z) « MP(y.z)) ® Q(x)=Q(y).
Z tych trzech związków oraz z Zasady Leibniza otrzymujemy w końcu, że obiekty bogo-podobne są identyczne:
(iv) G(x)ŮG(y) ® x=y, co należało udowodnić.

235. Bezpośrednio z twierdzenia (T149) oraz z definicji (D33) otrzymujemy, że

(T150) Bóg jest ontycznie koherentny: M(G), czyli

(T151) Bóg umożliwia sam siebie, jest causa sui: MP(G,G).

Stąd oraz z (D40) mamy, że w porządku ontycznym:

(T152) Bóg istnieje: E'(G).

Pozwala to wzmocnić wyniki §185:

(T153) Bóg jest metafizycznie doskonały.

236. Wróćmy do rozważań z §104. Przypomnijmy, że w porządku ontologicznym:

(D12) Byt konieczny to taki byt, którego istota obejmuje istnienie.

Z (T152) otrzymujemy, że

(T154) Bóg jest bytem koniecznym. [113]

W rzeczy samej, przez (T152), istnienie jest przypadłością Boga. Dodatkowo, zależy ono wyłącznie od jego natury, ponieważ redukuje się do koherencji, która w przypadku Boga jest jego własnością wewnętrzną.
Istnienie jest więc własnością wewnętrzną Boga, czyli jego jakościa. Przez (T147), istnienie jest więc perfekcją.

237. Zauważmy, że powyższe rozumowanie, a więc w istocie (T147), (T148), (T151), (T152) oraz (T154) daje czysto ontologiczny dowód Twierdzenia Ontologicznego:

(T155) Istnieje dokładnie jeden Bóg, który jest bytem koniecznym i doskonałym, oraz jest racją i źródłem wszystkiego.

Twierdzenie to jest wzmocnieniem (T120) z §183, podanego tam bez dowodu.

238. Istnienie Boga jest poznawalne:
A posteriori, poprzez szczegółowość tego, co dane, zmienne i przypadkowe. W szczegółowości tej tkwią ślady bożej doskonałości. Z niej więc zrodziła się nasza idea konieczności, porządku i całości.
A priori, na kilka sposobów: Poprzez światło rozumu; przez rzeczywistość prawd wiecznych; poprzez badania ontologiczne, w szczególności dowody ontologiczne; przez badania naukowe, które odkrywają porządki naturalne świata.

239. Bóg jest źródłem istot, tego co rzeczywiste w możliwościach.
Bóg, który wszystko umożliwia, jest też źródłem istnienia.

240. Jak wiemy z monadologii, w porządku naturalnym Bóg jest monadą pierwotną, czyli pierwotną substancją prostą.

241. W porządku onto-logicznym oraz w porządku myślenia i porządku działania Bóg jednak jest złożony.
Jest bowiem podmiotem jakości oraz, jak wszystkie monady, jest bytem aktywnym i poznającym.
W porządku działania, jest Stwórcą oraz monadą centralną, kierowniczą w Bożym państwie duchów.

242. Władzami Boga są:
Boski intelekt, poprzez który Bóg myśli (rachuje). Jest on miejscem idei, od których zależą prawdy wieczne.
Boska moc, która jest źródłem wszystkiego.
Boska wiedza, zawierająca w sobie szczegółowość wszystkich idei.
Boska wola, sprawiająca zmiany i wytwarzająca wedle Zasady Najlepszego.

243. Bóg jest monadą pierwotną. Jest więc Stwórcą.
Bóg stworzył monady pochodne, czyli właściwą substancję, a poprzez nią stworzył świat.
Monady Bóg stworzył myśląc, rachując.
Cum Deus calculat fit mundus.

LEIBNIZ JAKO TEOFILOZOF

243. Pisarz pisze. Produkuje słowa. Myśliciel myśli. Produkuje myśli.
Leibniz jest myślicielem. Wielkość i oryginalność Leibniza zawiera się w wielkości i głębi jego myśli.
Doprawdy, nie wielu miał sobie równych.

244. Myśli Leibniza nie są rozproszone, lecz ześrodkowane. Tworzą system. Kto wie, czy nie najśmielej zakrojony system myślowy cywilizacji zachodniej?
Wyżej starałem się system ten naszkicować more geometrico, tak by jego konstrukcja stała się jasna.

245. Nawet jeśli ktoś nie przyjmie nauki Leibniza, to jeśli tylko doświadczał trudów pracy myślowej i wie, jak potrafi ona być żmudna, jałowa i dręcząca, to nie może nie żywić podziwu wobec systemu Leibniza.
Tak wiele w nim wyprowadzono z tak nielicznych, akceptowalnych, przesłanek

246. Dzisiaj, w trzysta lat później, szereg idei Leibniza zadziwia swą trafnością.
Z drugiej strony, część jego zasad oraz podstawy logiczne budzić mogą zastrzeżenia. Na przykład, współcześnie nie akceptuje się już zwykłej w logice tradycyjnej idei, że wszystkie zdania oznajmujące są redukowalne do zdań postaci „S jest P”.
Ograniczając się do środków współczesnej logiki nie sposób też przyjąć, że wszystkie prawdy są analityczne.
Czy znaczy to, że Leibniz nie miał racji, czy też to, że nasze środki ciągle jeszcze nie wystarczają do wykonania w szczegółach postawionego przezeń zadania?

247. Jądrem filozofii Leibniza jest jego filozofia Boga. Leibniz jest więc teofilozofem sensu proprio.

248. Przede wszystkim jednak Leibniz jest mistrzem namysłu zdolnego poprzez szczegóły otaczającego świata dojrzeć całość i jednoczący ją porządek.

249. Teofilozofia to filozofia Boga. Dosłownie: miłość mądrości Boga.
I w tym zawiera się najtrafniejsze określenie Leibniza.
Miłośnik Bożej mądrości.

O KSIĄŻCE

1. W książce zebrano zespół pism Leibniza z teologii mistycznej, w której uniwersum opisane jest jako kosmos i całość. Jądrem tej całości jest Bóg.
Bóg Leibniza jest stwórcą doskonałym, a stworzony przez niego świat jest tworem najdos­konalszym z możliwych.

2. Zamysł Leibniza należy do najśmielszych przedsięwzięć myślowych cywilizacji zachodniej.
Zamiarem filozoficznym Leibniza było bowiem stworzenie wspólnej ramy pojęciowej dla ugruntowania nauki, rozwiązania problemu psychofizycznego Kartezjusza, czyli problemu związku wzajemnego ciała i ducha, mózgu i umysłu, oraz uzasadnienia prawd wiary chrześcijańskiej.

3. W niniejszym zbiorze tak dobrano teksty by zamiar ten był widoczny.
Książkę otwiera credo mistyczne Leibniza „Prawdziwa teologia mistyczna”, od którego wziął nazwę nasz tom.
Po nim idą dwa teksty poświęcone sposobowi uprawiania filozofii, po których następuje zespół jedenastu krótkich pism poświęconych ontologii świata i Boga.
Z kolei, określone przez substancję podstawy świata opisują zamieszczone fragmenty „Monadologii”.
Po nich idzie „Causa Dei”, dodatek Leibniza do „Teodycei”, wprowadzający czytelnika
w porządek opatrzności Bożej.
Potem następuje zespół drobnych pism dotyczących samych podstaw wiary chrześ­cijańskiej. Leibniz stara się wbudować je w skonstruowaną przez siebie ramę filozoficzną.
Podziwu godne, że w zasadzie to osiągnął.
Dalej umieszczono dwa bloki tekstów Leibniza dotyczących religii i podstaw moralności.
Na samym zaś końcu czytelnik znajdzie dwa filozoficzne wiersze Leibniza. W drugiej połowie elegii „Sophie Charlotte” odnaleźć można zwięzłe streszczenie metafizyki Leibniza wyrażone w planie mądrości, miłości i opatrzności Bożej, a wypowiedziane w tonie egzystencjal­nym.
Na zakończenie, w wierszu pasyjnym „Jezus na krzyżu” Leibniz ujawnia swe serce, które
w Jezusie ma przewodnika na drodze ku śmierci.

4. Po tekstach Leibniza następują dwa dodatki: historyczny, rysujący tło myśli Leibniza, przygotowany przez Tłumaczkę; oraz merytoryczny, dotyczący teofilozofii Leibniza, mego autorstwa.
Na końcu, umieszczono zwykłą w książkach naukowych aparaturę: indeksy i skorowidze rzeczowe.

5. Wiekszość zamieszczonych w książce tekstów jest po raz pierwszy tłumaczona na język polski.
Z zasady unikano powtórzeń, co o tyle było niezręczne, że najwybitniejsze pisma metafizyczne Leibniza zostały już po polsku opublikowane. Gdyby nie to samoograniczenie, książka wyglądałaby inaczej, a myśl Leibniza wypadła by w niej jeszcze bardziej olśniewająco.
W kilku przypadkach właczyć jednak musieliśmy teksty uprzednio przełożone i opublikowane, bez nich bowiem nie dało się złożyć całości. Dotyczy to przede wszystkim ponownie przełożonych fragmentów „Monadologii”.

6. Do korpusu przekładów pism Leibniza, po tłumaczeniach: I. Dąmbskiej „Nowych rozważań dotyczących rozumu ludzkiego”, St. Cichowicza wraz ze współpracownikami zespołu najważniejszych pism metafizycznych Leibniza w tomie „Wyznanie wiary filozofa i inne pisma filozoficzne”, T. Bieńkowskiego „Wzorca dowodów politycznych”, M. Gordona wyborze pism drobnych umieszczonych w dodatku do jego książki „Leibniz”, oraz – ostatnim, ale pierwszym – przekładzie H. Elzenberga „Monadologii”, przybywa zbiór nowy. Zawarto w nim zespół pism z Leibniziańskiej filozofii Boga.
Do całości brakuje jeszcze wyboru pism logicznych i naukowych Leibniza oraz tłumaczenia „Teodycei”.

7. Tłumaczenia te były przedmiotem seminarium logiczno-filozoficznego, które w roku akademickim 1992/93 prowadziłem wraz z p. dr M. Frankiewicz w Instytucie Filozofii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Uczestnikom tego seminarium, których uwagi niejednokrotnie przyczyniły się do poprawienia tłumaczenia, serdecznie dziękuję.
W szczególności wyrazy wdzięczności zechcą przyjąć p. mgr Agnieszka Drop,
p. J. M. Minakowski, p. R. Musialik oraz p. dr A. Rygalski.

8. Język jest przestrzenią myśli. Myśl ludzka w nim żyje.
Dlatego dla życia duchowego danej zbiorowości ludzkiej tak ważne jest wzbogacenie zasobu myśli wyrażonych w jej języku.
Stąd tak wielką wagę dla danej społeczności ma tłumaczenie dzieł wybitnych myślicieli na jej język. Nie chodzi tu wyłacznie o możność zapoznania się z tekstem, o jego popularyzację. Chodzi o rzecz inną, ważniejszą, bardziej podstawową: o wzbogacenie ducha tej społeczności.

9. Leibniz słusznie uchodzi za jednego z najwybitniejszych myślicieli naszej cywilizacji. Przekład jego tekstów na język polski wzbogaca naszą przestrzeń myślową, wzbogaca nasze myślenie.
Wdzięczni więc bądźmy Tłumaczce za jej trud.

10. Co daje prawdziwa filozofia? Najczęściej nie daje oczekiwanych odpowiedzi.
Może jednak dać obraz całości. Oraz krytyczne zrozumienie. Może też dać pociechę.
Czy to mało?

11. Poza tym higiena myśli wymaga by myśleć razem z rzetelnymi myślicielami.
Jest trochę dobrych książek i o wiele więcej głośnych i hałaśliwych. Życie jednak jest krótkie. Szkoda marnować je na rzeczy marne.
Zachęcam więc do lektury pism myśliciela sprawdzonego, które – jak stare wino – z czasem smakują coraz bardziej.

Przypisy:

[1] Współczesny kosmolog pyta o początek świata fizycznego, metafizyk pyta dodatkowo o prapoczątek, o źródło tego początku, czyli o to, co ów początek warunkuje.
[2] Por. W. Stró¿ewski, Metafizyka jako meta-fizyka, w: Nauka-Religia-Dzieje (IV), Wyd. Wydz. Filozoficznego Tow. Jezusowego, Kraków 1988, 183-204.
[3] Por. J. Perzanowski, Ontologie i ontologiki, Studia Filozo­ficzne, nr. 6/7 (271/72), 1988, 87-99.
[4] Dla dyskusji tego spektrum por. J. Perzanowski, Byt, Studia Filozoficzne, 1988, nr. 6/7 (271/72), 63-85.
[5] Por. tekst Leibniza „To, że Najdoskonalszy Byt istnieje”, str., a także J. Perzanowski, Ontological Arguments II ‑ Cartesian and Leibnizian, w: H. Burkhardt & B. Smith eds., „Handbook of Metaphysics and Ontology”, Philosophia Vlg., München 1991, 625-33.
[6] Por. sześć pierwszych tez „Monadologii”, str.
[7] Por. tekst Leibniza „O istnieniu i możliwościach”, str.
[8] Por. J. Perzanowski, Logiki modalne a filozofia, Wyd. UJ, Kraków 1989, s. 159; przedruk w: J. Perzanowski red., „Jak filozofować?”, PWN, Warszawa 1989, 262-346.
[9] Por. W. Lenzen: Das System der Leibnizschen Logik, Walter de Gruyter, Berlin-New York, 1990
[10] Znaleziony później i znany obecnie jako topologia
[11] Przypomnijmy, że dotyczy on sfery tego, co pierwotne; nie zaś sfery tego, co wtórne.
[12] Podkreślmy, że w logice tradycyjnej przyjmowano, że każde proste zdanie oznajmujące jest tej postaci, co powszechnie odrz Por. dowolny współczesny podręcznik logiki, na przykład: L. Borkowski, Logika formalna, PWN, Warszawa, 1970.
[13] Por. dowolny współczesny podręcznik logiki, na przykład: L. Borkowski, Logika formalna, PWN, Warszawa, 1970.
[14] Współcześnie zwanej definicją równościową
[15] Por. „Prawdy pierwotne metafizyki”, w: G. W. Leibniz, Wyznanie wiary filozofa…i inne pisma filozoficzne, PWN, Warszawa, 1969. Tw. J. Domańskiego, nieznacznie zmienione przeze mnie.
[16] Symbole „E” i „¬” oznaczają odpowiednio łącznik „jest” i negację.
[17] Od razu zaznaczmy, że żaden ze współczesnych wyników metalogicznych nie wyklucza moż­liwoœci takiego Rachunku. Twierdzenia limitacyjne mówią jedynie, że Rachunek ten, o ile w ogóle jest, nie może być finitys­tycznym rachunkiem sfor­malizowanym w sposób standardowy. Rzecz jasna ów
[18] Dla sformułowania tej zasady i opisu jej zastosowań w semantyce Fregego zob. J. Perzanowski, Ce qu’il ya a de non Frégéen dans la sémantique du Tractatus de Wittgenstein, et pourquoi?, w: J. Sebestik et A. Soulez, eds. „Wittgenstein et la philosophie aujourd’hui”, Meridiens Klincksieck, Paris 1992, 163-177.
[19] Bóg Spinozy – Natura sama, substancja, causa sui; Bóg Leibniza – doskonały Stwórca.
[20] W poniższym zarysie trzech kolejnych teorii – substancji, Natury i Boga – tak czêsto jak tylko sie to da używam sformułowań samego Leibniza, posługując się tłumaczeniami S.Cichowi­cza, J. Domańskiego, I. Dąmbskiej, H. Elzenberga, M. Frankiewicz, M. Gordona, H.Krzeczkow­skiego, H. Moesego i własnymi. Nie chcąc przeciążać, miejsc tych nie identyfikuję.
Definicje i twierdzenia są numerowane i zaznaczone kursywą.
Staram się unikać rozważań formalnych. Tam gdzie to konieczne, posługuję się standar­dową notacją logiczną, a w dowodach, których szczegóły z zasady pomijam, opieram się na logice klasycznej.
[21] Por. L. Wittgenstein, Tractatus Logico-Philosophicus, PWN, Warszawa 1970, teza 2.012:
W logice nic nie jest przypadkowe. Jeśli rzecz może występować w stanie rzeczy, to możliwość stanu rzeczy musi być w niej już przesądzona (tł. B. Wolniewicz).
[22] Twierdzenie Parmenidesa, dowiedlne środkami klasycznej logiki (Por. J. Perzanowski, The Way of Truth, w: R. Poli & P. Simons, eds., „Formal Ontology”, Kluwer Publ. Co., 1994).
[23] Stwierdzenie (T16) jest raczej aksjomatem niż właściwym twierdzeniem teorii. Jest ono charakterystyczne dla ufundowanej ontologii kombinacyjnej, będącej jednym z podstawowych typów ontologii. W rzeczy samej, ontologia Leibniza jest odmianą ontologii kombinacyjnej.
[24] Postulat Dunsa Scotusa: Każde indywiduum ma swą formę indywiduową, haecceitas.
[25] Leibniz widocznie chciał mocno podkreślić ten aspekt monad, skoro po kilku wczeœ­niejszych próbach taką właśnie wybrał dla nich nazwę. Monas to słowo greckie oznaczające jednoœæ. Termin przejął Leibniz od Giordana Bruna.
[26] Zdaniem Platona (por. List VII) intuicja intelektualna w zasadzie dostêpna jest ludziom poprzez intensywną, idącą w głąb, koncentrację myśli. Przypomnijmy tutaj znane powszechnie świadectwo Riemanna.
[27] Dość liczne jestestwa twierdzące, że Leibniz nieuważnie bądź też bez żenady posługiwał się pojęciami sprzecznymi (ponieważ monada to obiekt prosty i złożony zarazem!) pokryjmy zasłoną zażenowanego milczenia.
[28] Poszczególna bądź całostkowa.
[29] Rewolucyjną tą ideę w okresie wczesnej recepcji myśli Leibniza powszechnie zapoznano. Powróciła ona niezależnie w nauce ‑ od połowy XIX w. w termodynamice oraz od połowy XX wieku w informatyce ‑ i obecnie jest już dość powszechnie akceptowana.
[30] Zrealizowanym niezależnie przez R. J. Boscovicha, Theoria philosophiae naturalis, Wien 1756 (por. angielskie tłumaczenie J. M. Childa, A Theory of Natural Philosophy, MIT Press, Cambridge, Mass., 1966) oraz I. Kanta, Monadologia Physica, Königsberg 1756 (zob. angielskie tłumaczenie L. W. Becka, Physical Monadology, w: L. W. Beck ed., „Kant’s Latin Writings”,
P. Lang, N. York 1986).
[31] Którą jednak można wziąźć dosłownie.
[32] Stworzona? Powyższe rozumowanie wydaje się odnosić także do Boga. Jednakże dalsza jego część odnosi się do Boga tylko wtedy, gdy Bóg jest bezpośrednio uwikłany w rzeczy tego świata.
[33] A dżentelmeni, jak wiemy, szanują fakty.
[34] (T33) i (T34)
[35] Ogólniej ‑ bytu postrzegającego.
[36] Wyraz skrajnego antyredukcjonizmu i immaterializmu Leibniza.
[37] Oraz chyba też „rachunku serca”, które przecie ma swe racje? Czy ów domniemany „rachunek serca” jest jednym z rachunków metafizycznych?
[38] Na skutek, powiedzmy, głębokiego snu lub utraty przytomnoœci.
[39] Jakkolwiek na to patrzyć, ta spekulatywna prawda metafizyczna o około 200 lat wyprzedziła spekulacje psychoanalityków. Leibniz dane świadomości domykał Zasadą Ciągłości, Freud zaś Zasadą Determinizmu.
[40] Rozwijając metaforę Leibniza mamy w pamięci uprzednią metaforę monady jako programu programów, tj. zwój = program.
[41] W języku współczesnej algebry zwanego jej ideałem głównym.
[42] Dla zrozumienia przypuśćmy na moment, że żyjątka te to komórki ciała.
[43] Wraz z porządkiem metafizycznym, który zostanie wprowadzony później.
[44] Ogólniej: teoretyczno-eksperymentalnych.
[45] Petryfikując, a więc zubożając, t¹ądziedzinę można by rzec, że źródłem ładu moralnego jest świat wartości z jego dynamiką i porządkiem.
[46] W obu przypadkach niekoniecznie natychmiastowej, niestety.
[47] Czyli ludzi i bytów podobnych. W ujęciu Leibniza są one zwierzętami rozumnymi kierowanymi przez (lepsze bądź gorsze) duchy, których wiedza moralna przejawia się poprzez sumienie kierowanych przez nie osób.
[48] Por. J. Perzanowski, Some Ontological and Semantical Puzzles of Wittgenstein’s Tractatus, w: R. Haller ed., „Aesthetics. Proceedings of the 8th International Wittgenstein Symposium. 15-21 August 1983, Kirchberg am Wechsel”, Hölder-Pichler-Tempsky, Wien 1984, 224-30.W serii tych definicji idee Leibniza staram sie wyrazić w ich wittgesteinowskim rozwinięciu (por. L. Wittgenstein, op.cit., tezy 2.072, 2.032 i 2.033). Nie robię tak bez powodu. Ontologie Leibniza, młodego Kanta i młodego Wittgensteina w sposób oczywisty należą do tej samej rodziny ontologii kombinacyjnych.
[49] A jak niedługo zobaczymy różne takie układy faktycznie są.
[50] Lecz nie muszą. Jak więc jest?
[51] Por. (T30)
[52] Czyli energii.
[53] I dlatego bez luk.
[54] Sławna teza Leibniza o panpsychiŸmie fizycznym.
[55] Jak za chwilę stanie się jasne – matematyki zwykłej, czyli matematyki Natury.
[56] Jak widać platonizm można łączyć z nominalizmem.
[57] A jak jest w przypadku Boga?
[58] Phaenomena vera, realia, bene fundata.
[59] Wprowadzoną w: J. Perzanowski, Ontological Arguments II – Cartesian and Leibnizian, op. cit. Zob. też J. Perzanowski, A Theory of Qualities and Substance I – The Ontological Theorem (draft, 1991).
[60] Co jak dotąd jest niewykonalne. W tym miejscu można by też, nieznacznie modyfikując konstrukcję, jako podstawę wybrać jedną ze współczesnych logik.
[61] Dla teorii tego stosunku zob. J. Perzanowski, The Way of Truth, op. cit.
[62] Dla jej objaśnienia por. jakikolwiek podręcznik logiki, np. L. Borkowski, op. cit.
[63] Skrót dla zwrotu „wtedy i tylko wtedy”.
[64] Zob. A. Tarski, Fundamentale Begriffe der Methodologie der deduktiven Wissenschaften. I, w: „Monatshefte für Mathematik und Physik”, vol. 37 (1930), 361-404.
[65] Zob. rozdz. IV mej rozprawy Logiki modalne a filozofia, op. cit.
[66] W cytowanej rozprawie podałem rozmaite aksjomatyzacje tych terminów, zarysowałem ich teorie wraz ze szkicem interpretacji semantycznej. Pełniejsze rozwiniêcie przedstawione zostanie w przygotowywanej monografii Badania Onto-Logiczne.
[67] Nasza konwencja graficzna pozwala używać tych samych liter na oznaczenie pojęć spokrewnionych. Na przykład, zwykła litera „M” oznacza możliwość logiczną, podczas gdy jej wersja pogrubiona „M” oznacza możliwość ontologiczną, itp.
[68] Przypisywanej też Leibnizowi.
[69] Por. §99, w szczególności (D5).
[70] Leibniziańskiej, w którym współmożliwość to współniesprzeczność.
[71] Dla dyskusji leibniziañskich dowodów ontologicznych zob. prace cytowane w przypisie 5.
[72] Imiona własne bezpiecznie wprowadzać można, jak wiadomo, tylko dla obiektów istniejących. Przyjmijmy więc na razie, że obiekt taki znajduje się w uniwersum ontologicznym.
Założenie to, jak już wspomniałem, można udowodnić.
[73] Pytanie na miejscu – najbogatszy z biedaków nie jest wszak bogaty.
[74] Co Leibniz wielokrotnie podkreślał w swej znanej krytyce dowodu ontologicznego Kartezjusza.
[75] Na przykład, ja – bo myśląc piszę, więc myślę, ergo jestem; Ty – bo myśląc czytasz, więc myślisz, ergo jesteś. Bądź też niedowiarek zaprzeczający istnieniu Boga, nieistniejące wszak nie przeczy.
[76] Zadanie to, jak kilkakrotnie już wspominałem, w zsasadzie jest wykonalne, acz dalece nietrywialne. Na wszelki wypadek zaznaczę też, że powyższe rozumowanie zależy od tych dokładnie założeń, które potrzebne są do dowodu stosownych twierdzeñ występujących w wierszach 1, 3 i 4, miêdzy innymi od postulatu (L5) oraz definicji współmożliwości (D31) i definicji istnienia (D40).
[77] Kolejność aktów stworzenia nie jest kolejnością czasową (czas sam jest stworzony), lecz jest kolejnością porządkową mówiącą co idzie po czym.
[78] W szachach jest to a priori wykonalne, bo są one grą kategoryczną. Podobnie, zdaniem Leibniza, jest w Bożych szachach bytu.
[79] Monady nie pauzują, por. (T42) i (T50).
[80] Zob. diagram ontyczny z §109.
[81] Por. §§141-148.
[82] Znaczy to, że metafizyczny porządek doskonałości jest homomorficzny (izomorficzny?) z metaetycznym porządkiem uniwersum
[83] Por. §12.
[84] Choć jej zręby już chyba zbudowano w pracach G. E. Moore’a, M. Schelera, N. Hartmanna oraz – last but not least – H. Elzenberga.
[85] Czyli ludzie i domniemane byty podobne.
[86] Dlatego bliskość osób złych jest tak groźna – wir wciąga.
[87] Czyli istot rozumnych.
[88] Por. tekst Leibniza pod tym samym tytułem, str.
[89] Patrz (D43).
[90] I chyba, współczuć w nieszczęściu.
[[91] Por. dictum Mistrza Eckharta z §9.
[92] Bezpośrednio, bądź pośrednio, na przykład broniąc dobra i prawdy, czy też poznając świat.
[93] Nie wszyscy, lecz dostatecznie dużo by zostać mizantropem, czyli też złym, choć biednym, człowiekiem.
[94] Por. §6 i §17.
[95] Por. §§ l8 – 26.
[96] Dyscyplina wprowadzona i kultywowana głównie przez Leibniza, idącego śladem
Œw. Augustyna. Przyniosła Mu sporo sławy i z pewnością więcej o sławy, szczególnie w oczach wolterian – przeszłych (Wolter i inni, por. „Kandyd”) i obecnych (między innymi L. Kołakowski, por. „Jeśli Boga nie ma…” oraz „Horror metaphysicus”). Termin pochodzi z greckiego: theós – bóg, diké – sprawiedliwość.
[97] Por. rozróżnienia wstępne z §§ 1 – 17
[98] Jej obrona, nota bene, nie jest zbyt trudna.
[99] W niniejszym zestawieniu ponumerowane zostaną one od nowa.
[100] Jakże naiwni są więc ci, co o taką interwencję proszą.
[101] Por. §206.
[102] Nie ma straszniejszego fatum od nieposkromionej żądzy – Lao Tsy, Droga, 46, przekład
M. Fostowicza-Zahorskiego, Wyd. Rękodzielnia „Arhat”, Wrocław 1992.
Droga, Tao-te-king, taoistów to chiñski opis owego ładu moralno-metafizycznego o którym traktuje Leibniz.
[103] Wszak nawet w przekonaniu potocznym, gdy Pan Bóg chce kogoś zgubić, to odbiera mu rozum.
[104] Ta prowadzić musiałaby do zniszczenia tego świata, którego częścią jest glob ziemski.
[105] Zauważmy, że optymizm metafizyczny Leibniza liczy się z możliwościa apokalipsy lokalnej bądź też nawet totalnej. Warto też zauważyć, iż pisał on o apokaliptycznych naturalnych środkach zniszczenia, które są w dyspozycji istot rozumnych, na wiele lat przedtem zanim w przypadku ludzi stało się to faktem.
[106] Wyśniony przez de Sade’a œwiat Sodomy i Gomory, lub wszystkie te raje doczesne stalinów, hitlerów i pol potów i innych upadłych duchów. Stworzenie takiego świata jest jednak czystym urojeniem i próby jego realizacji muszą skoñczyć się upadkiem w chaosie i nieładzie.
[107] Jakże mylą się więc wolterianie, którzy poglądy Leibniza wydrwiwają za pomocą bon motów takich jak: co prawda to a to jest złe, ale nie smuæmy się, bo nie ma takiego zła, co by na dobre nie wyszło, itp. itd. Cóż zrozumieli oni z myśli Leibniza?
[108] Nota bene, zważmy że idee to wirusy informatyczne. Ideologie to choroby zainfekowanych umysłów.
[109] Nie darmo wszystkie literackie, czy praktyczne próby utrwalenia zła (stworzenia doczesnego raju) sprowadzają się do tworzenia obozów. Dotyczy to zarówno prób de Sade’a, jak i Stalina, czy też Hitlera.
[110] Divide et impera.
[111] Widać, że W naczytał się „Horror Metaphysicus” L. Kołakowskiego, w szczególności str. 95 – 100.
[112] To znaczy, że jest w niej coś co poszczególne obiekty umożliwia.
[113] Por. (T23)

Jerzy Perzanowski

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code