Rozważania niedzielne

XXIX Niedziela Zwykła

Czytania na dziś

Nie chodzi o wzniesione ręce

Bernadetta Galas

I Pan dodał: Słuchajcie, co ten niesprawiedliwy sędzia mówi. A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?
/Łk 18, 6-8/

Księga Wyjścia ukazuje nam dziś obraz wzniesionych w górę rąk Mojżesza. To od jego wytrwałości zależy powodzenie walki z Amalekitami. Tymczasem szybko daje znać o sobie ludzka słabość, ręce drętwieją, potrzebna jest pomoc Aarona i Chura, którzy je podtrzymują. Czytamy, że ostatecznie „zdołał Jozue pokonać Amalekitów i ich lud ostrzem miecza”.

Słuchając czytania o wysiłku Mojżesza pomyśleliśmy może o naszych wysiłkach na modlitwie. Również w pierwszych słowach dzisiejszej ewangelii Jesus mówi do Swoich uczniów, że „zawsze powinni modlić się i nie ustawać”. Jego polecenie wydawać się może nieco odrealnione. Łatwo powiedzieć, gorzej wykonać, tym bardziej, że obserwujemy nieraz fakty, które zdają się przeczyć Jezusowemu zapewnieniu: „A Bóg, czy nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie?”.

Oto ktoś od wielu miesięcy modli się o powrót do zdrowia chorej na nowotwór matki, a ona umiera. Mieszkańcy wioski dotkniętej powodzią modlą się za ofiary kataklizmu i błagają o zachowanie od nieszczęść, a w rok później powódź przychodzi znowu i jeszcze dotkliwsza… Pielgrzymi, którzy wracają z sanktuariów maryjnych, gdzie modlili się o błogosławieństwo dla siebie i swoich bliskich, giną w katastrofie autokaru. Kościół wciąż modli się o pokój podczas gdy w różnych zakątkach świata wybuchają nowe wojny i konflikty zbrojne. W podobnych przypadkach Bóg zdaje się nie tylko zwlekać, lecz w ogóle nie reagować na błagania potrzebujących.

Modlitwa to nie zaklinanie przyszłości, by ułożyła się dla nas pomyślnie. To nie jeszcze jeden zabieg czyniony na wszelki wypadek, obok lokaty w banku i czytania horoskopów. Chcielibyśmy sprowadzić Boga do równania matematycznego, w którym mając kilka danych łatwo wyliczamy niewiadomą. Nie chodzi o samo wznoszenie rąk, choćby najwyżej i najwytrwalej.

Jezus pokazuje w dzisiejszej ewangelii, jak istotna na modlitwie jest wiara. Wiara rozumie, że Bóg jest większy od naszych planów na przyszłość, od naszego pojęcia o szczęściu i od naszych uczuć. Wiara każe nie rezygnować z żarliwych próśb kierowanych do Boga, ale wie, że w ostatecznym rozrachunku to w Jego rękach złożone są losy świata. Wiara pragnie zawierzyć Boskiej wiedzy o nas samych, o naszych bliskich i o całym świecie.

W człowieku zasiane jest pragnienie spotkania z Bogiem. Może nieraz po ludzku będziemy doświadczać niewysłuchanych modlitw. Żadna modlitwa nie jest jednak daremna, bo jest spotkaniem z Bogiem. Prośmy o wiarę, że Bóg, u kresu naszego życia, weźmie nas miłosiernie w obronę, bo wołaliśmy do Niego.

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code