XIV Niedziela Zwykła

czwartek

12 lipca 2012

Oz 11,1.3-4.8c-9
Miłowałem Izraela, gdy jeszcze był dzieckiem, i syna swego wezwałem z Egiptu. A przecież Ja uczyłem chodzić Efraima, na swe ramiona ich brałem; oni zaś nie rozumieli, że troszczyłem się o nich. Pociągnąłem ich ludzkimi więzami, a były to więzy miłości. Byłem dla nich jak ten, co podnosi do swego policzka niemowlę – schyliłem się ku niemu i nakarmiłem go. Moje serce na to się wzdryga i rozpalają się moje wnętrzności. Nie chcę, aby wybuchnął płomień mego gniewu i Efraima już więcej nie zniszczę, albowiem Bogiem jestem, nie człowiekiem; pośrodku ciebie jestem Ja – Święty, i nie przychodzę, żeby zatracać.

Ps 80,2-3.15-16
R: Odnów nas, Boże, i daj nam zbawienie

Usłysz, Pasterzu Izraela,
Ty, który zasiadasz nad cherubinami.
Zbudź swą potęgę
i przyjdź nam z pomocą.

Powróć, Boże Zastępów,
wejrzyj z nieba, spójrz i nawiedź tę winorośl.
I chroń to, co zasadziła Twoja prawica,
latorośl, którą umocniłeś dla siebie.

Ewagelia: Mt 10,7-15
Jezus powiedział do swoich apostołów: Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy! Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie! Nie zdobywajcie złota ani srebra, ani miedzi do swych trzosów. Nie bierzcie na drogę torby ani dwóch sukien, ani sandałów, ani laski! Wart jest bowiem robotnik swej strawy. A gdy przyjdziecie do jakiegoś miasta albo wsi, wywiedzcie się, kto tam jest godny, i u niego zatrzymajcie się, dopóki nie wyjdziecie. Wchodząc do domu, przywitajcie go pozdrowieniem. Jeśli dom na to zasługuje, niech zstąpi na niego pokój wasz; jeśli zaś nie zasługuje, niech pokój wasz powróci do was! Gdyby was gdzie nie chciano przyjąć i nie chciano słuchać słów waszych, wychodząc z takiego domu albo miasta, strząśnijcie proch z nóg waszych! Zaprawdę, powiadam wam: Ziemi sodomskiej i gomorejskiej lżej będzie w dzień sądu niż temu miastu.


Blogi Tezeusza – rozmawiamy o życiu i wierze


Św. Bonawentura, Życie św. Franciszka, Legenda major, rozdz. 3

[Młody] Franciszek uczestniczył pobożnie w mszy ku czci apostołów; Ewangelia była o tym, jak Chrystus posłał swoich uczniów głosić Dobrą Nowinę i uczy ich ewangelicznego sposobu bycia: „ani złota ani srebra, nie bierzcie na drogę torby ani dwóch sukien, ani sandałów, ani laski”. Jak tylko zrozumiał i przyjął ten tekst, pokochał to ubóstwo apostołów i zawołał, uniesiony radością: „Oto, czego chcę! Oto, czego pragnie moja dusza!” I, bez zwłoki, zdjął swoje buty, porzucił kij, sakwę i pieniądze jakby przedmioty, budzące odrazę, zatrzymując jedynie tunikę. Rzucił pas i zastąpił go sznurem: z całego serca wciela w życie to, co właśnie usłyszał i dostoswuje się do owego kodu doskonałości, danego apostołom.

Boży zryw popycha go do zdobycia tej ewangelicznej doskonałości i do czynienia pokuty. Kiedy mówił…, jego słowa były napełnione mocą Ducha Świętego: przenikały aż do głębi serc i zdumiewały słuchających. Jego mowa była głoszeniem pokoju. Każde ze swoich kazań rozpoczynał tym pozdrowieniem ludu: „Niech Pan was obdarzy pokojem!” Jak mówił później, sa Pan mu objawił te słowa…

Coraz więcej mówiono o człowieku Bożym, o jego tak prostym nauczaniu i kilku, za jego przykładem, ogarnął duch pokuty i dołączyli do niego, zostawiając wszystko. Ubrani jak on, zaczęli dzielić jego życie.

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code