Publicystyka

Tischner i Rydzyk

Król Krainy Schorowanej Wyobraźni

– na marginesie „Zrozumieć własną wiarę” J. Tischnera

Tomasz Ponikło

„Myślę sobie, że jeśli Bóg – po latach rozkwitu – dopuści jakieś nieszczęście na nasz Kościół i naszą wiarę, to przyjdzie ono nie z zewnątrz, ale od wewnątrz: z krzykliwej wiary nie w Boga, ale wiary w wiarę” – pisał na początku lat 90. Józef Tischner. Ponad dekadę później, czytając te słowa, nie sposób opędzić się od skojarzeń z o. Tadeuszem Rydzykiem i jego Radiem Maryja.

Wydany właśnie zbiór tekstów Tischnera – „Zrozumieć własną wiarę” – zawiera szereg refleksji dotyczących granicy pomiędzy „wiarą rzetelną” a „surogatem wiary”. Autor, zmarły w 2000 r., znany ze stawiania wyrazistych sądów, zdaje się znowu zabierać głos w sprawie aktualnej, bolesnej i istotnej dla Kościoła. Dlaczego tak piszę? Niestety, przewracając kolejne strony książki, postać Ojca Dyrektora staje przed oczami Czytelnika zaskakująco często. Podobnie rzecz się ma z „katolickim głosem w twoim domu” – po cichu dopowiadaną ilustracją dla przemyśleń Tischnera. Co, w takim razie, Tischner może nam dziś powiedzieć o o. Rydzyku?

Za progiem Krainy Schorowanej Wyobraźni

„Surogat religii to coś, co udaje religię, ale religią nie jest. Kiedyś Cyprian Norwid napisał: „wyobraźnia schorowana religii postać weźmie na się”. Napisał tak o Polakach, którzy ponieśli kolejną klęskę i kolejny raz są przekonani, że inni są winni”– pisze Tischner. Teraz trzeba postawić pytanie: czy mam prawo interpretować ten fragment w kontekście o. Rydzyka? Uważam, że tak. Linia działania Ojca Dyrektora dosyć dawno zaczęła krążyć po bezdrożach. Jak – jeszcze w 1998 r. – zwracał uwagę Tischner: „radio ma jakąś własną wizję ewangelizacji. Własną koncepcję ekumenizmu i własną koncepcję stosunku do Żydów”. Kolejne lata i powracające spory z Episkopatem, można uznać za potwierdzenie. Może w takim razie treści prezentowane w radiu – obok tych faktycznie religijnych, związanych z modlitwą – już nie są „wiarą rzetelną” tylko „surogatem wiary”? Z pomocą idzie Tischner: „Schorowana wyobraźnia wykazuje niezwykłą płodność i wyłania wciąż nowe surogaty religii: etyczne, narodowe, ideologiczne, polityczne, nawet kościelne. I choć są różne, a często ze sobą sprzeczne, jedno je łączy: podejrzliwość. Zrodzone z podejrzliwości, usprawiedliwiają podejrzliwość”.

Podejrzliwość będzie pojęciem kluczowym. Wkrada się w miejsce zaufania. Zaufanie to wskazówka wiary, bo – tłumaczy Tischner – „gniazdem wiary jest płaszczyzna określona słówkiem „że”: „że się mówi” i „że się słucha”. Aby słuchać, trzeba się wychylić ku drugiemu, który mówi. Aby mówić, trzeba się wychylić ku drugiemu, który słucha. Wychylić się to przeskoczyć jakąś odległość, może nawet przepaść. Ponad przepaścią mowa nawiązuje takie więzi, jakich nie ma w żadnym innym wypadku. Jedną z więzi jest zaufanie. Ufam, że mnie słyszysz i odpowiesz”.

Tymczasem obserwując o. Rydzyka, trudno powiedzieć, że się „wychyla ku drugiemu”. Zapewne nie odczuwa nawet takiej potrzeby. (Co charakterystyczne w języku kościelnym – biskupi „pochylają się” nad wiernymi, nad problemami, nad kwestiami do dyskusji…). Być może o. Rydzyka ogarnęła choroba podejrzliwości? „Choroba podejrzliwości przenika również w głąb religii. Pustoszy ją u samych podstaw. Nie ma już słuchania. I nie ma mówienia. Jak ma być, skoro zanika płaszczyzna „że”? Gdzieś zapodziała się ufność – zdolność do ufności”.

Kto, choć przez moment, miał okazję słuchać o. Rydzyka, musiał zwrócić uwagę na jego specyficzną retorykę. Nagle okazuje się, że w gruncie rzeczy poza Radiem Maryja i jego Słuchaczami, wszędzie czyha zło – niekiedy pod postacią trudną do zdemaskowania:  „Szatan potrafił mamić wielkich świętych, pokazując im się pod postacią Matki Boskiej czy Jezusa, to co dopiero mówić o dzieciach, którym ukazuje się pod postacią Kaczora Donalda i Harry’ego Pottera?” – stwierdza Ojciec Dyrektor. Zacząłem od przykładu absurdalnego, ale Król Krainy Schorowanej Wyobraźni ma diagnozę na opisanie całej polskiej rzeczywistości. Mentalność „oblężonej twierdzy” święci triumfy na antenie. A co jest twierdzą? Oczywiście Polska, czyli kraj katolicki, ostatnia ostoja chrześcijaństwa w Europie. Stopień utożsamienia Polski i katolicyzmu jest absolutny. Wyjście poza te ramy oznacza przejście na stronę przeciwnika. O. Rydzyk: „Atak na Kościół jest jednocześnie atakiem na polski naród, pewnym siłom chodzi o to, aby z tego obszaru Europy wykorzenić to wszystko, co chrześcijańskie, i to, co polskie”.

Jak już wiadomo Szatan potrafił mamić wielkich świętych. Ale nie Ojca Dyrektora, który z łatwością demaskuje narzędzia działania Złego: „Podobno w ministerstwach są Polacy, podobno w Krajowej Radzie [Radiofonii i Telewizji] są Polacy, oni wszyscy mówią tak pięknie po polsku, a może to tylko tubylcy polskojęzyczni…” – przestrzegał o. Rydzyk w 1997 r. używając dawnego idiomu antysemickiego. W kolejnych latach koncepcja się rozwijała, aż ostatnimi czasy przybrała kształt dychotomicznego podziału na media polskie (tzw. imperium Rydzyka: Radio Maryja, Telewizja Trwam i Nasz Dziennik) i polskojęzyczne (wszystkie pozostałe z Gazetą Wyborczą na czele, która na antenie często jest określana jako „Wybiórcza”, a nawet „Żydborcza”). Dopiero ostatnie pół roku przyniosło żenujące skutki zaangażowania rozgłośni w politykę – wolno stwierdzić, że zwycięstwo PiS’u dokonało się dzięki wsparciu o. Rydzyka. Zachowanie – względem Ojca Dyrektora – rządu i prezydenta nie pozostawia wątpliwości.

Zagrożenia polityczne – przede wszystkim: środowisko Unii Wolności i Sojusz Lewicy Demokratycznej ( o. Rydzyk: „Mam właśnie w ręku program SLD. Nie wiem, czy ja te ręce potem domyję…”), ostatnio Platforma Obywatelska (o. Rydzyk: „Kto pozwolił tym z Platformy Obywatelskiej jeździć do Częstochowy? Kto ich tam wpuszcza? I jeszcze puszą się, i stoją koło ołtarza. Ja tam pojadę i za uszy ich stamtąd powyrzucam”); zagrożenia wewnątrz Kościoła – bp. Pieronek, bp. Gocłowski, bp. Życiński („Żydziński”); zagrożenia publiczne – TVN, Gazeta Wyborcza, Tygodnik Powszechny, Gazeta Polska („Gazeta-ponoć-Polska”). W Krainie Schorowanej Wyobraźni te zagrożenia wyraźnie tworzą spisek Żydów, masonów, katolewicy, liberałów itd. Jego efektem ma być czwarty rozbiór Polski, albo przynajmniej przygotowanie „terytorium zastępczego” – jak to określił Jan Maria Jackowski – gdyż jedna ze stron konfliktu bliskowschodniego liczy się z możliwością katastrofy „(…).

Zakochany o. Rydzyk

Czy to, co przekazuje i to jak działa Ojciec Dyrektor jest faktycznie związane z wiarą? Mam wątpliwości. Pisze Tischner: „Jest w wierze niebezpieczeństwo większe od zupełnej niewiary. Nazywa się „wiarą w wiarę”. Uwierzyłem we własną wiarę. Siłą mojej wiary uczyniłem przekonanie, że naprawdę wierzę. Kto dorówna mojej wierze? Moja wiara krzyczy. Mogę krzyczeć. I mogę nakrzyczeć na innych, ponieważ nie dość, że sami nie wierzą, to jeszcze nie wierzą w wiarę. I mogę ich brać za kark, mogę oskarżać, mogę – czy tego chcą, czy nie – prowadzić ich na stos ofiarny. Ja, zakochany w swojej własnej miłości”. O. Rydzyk jawi się jako sprawujący pieczę nad „wiarą”, jej obrońca, bohater heroiczny, nieraz nazwany na antenie przez Słuchaczy „księciem niezłomnym” czy „męczennikiem za wiarę”.

O. Rydzyk doprowadził część swoich Słuchaczy do takiego stanu świadomości, w którym ludzie nie rozróżniają pojęć wiary, Kościoła, Polski, dobra. Boli fakt, że takie działania są podejmowane nachalnie i przy wykorzystaniu najprymitywniejszych metod, jak chociażby nazw instytucji: Zespół Wspierania Radia Maryja w służbie Bogu, Kościołowi, Ojczyźnie i Narodowi Polskiemu, Fundacja Nasza Przyszłość, Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej. Naprawdę, ciężko sobie wyobrazić jak wyglądałby dzisiaj nasz kraj, gdyby nie heroiczna postawa Króla Krainy Schorowanej Wyobraźni. Dla umacniania własnego autorytetu o. Rydzyk roztacza wizję złego świata, permanentnego zagrożenia. Wspiera się w bulwersujący sposób na osobie Jana Pawła II. Na pewno każdy z nas choć raz poważnie zastanowił się nad zasadnością coraz liczniejszych porównań stylu działalności Radia Maryja z mechanizmami tworzenia sekt.

Myślę, że najbardziej przerażać w słowach o. Rydzyka powinien brak ewangelicznej miłości bliźniego. Zresztą ciężko mówić odnośnie Ojca Dyrektora sięgając po pojęcie ewangelizacji. Skoro Ewangelia to dobra nowina, a ewangelizacja to niesienie dobrej nowiny – co pozytywnego (poza autoapologetyką o. Rydzyka) możemy usłyszeć w przekazie Radia Maryja? Niestety, bardzo niewiele. Tutaj wracamy do kwestii „że się mówi” i „że się słucha”. Mówi się „do swoich”, najlepiej do Rodziny Radia Maryja. A słucha się kogo? Siebie nawzajem. Chociaż o ile Słuchacze chętnie chłoną słowa Ojca Dyrektora, ten miewa poważne problemy podczas audycji, żeby wybić się z własnego toku myślenia i bywa, że w ogóle nie daje nikomu dojść do głosu. Bo i po co?

Wracając do sprawy szacunku dla drugiego człowieka. Zbigniew Nosowski zauważył kiedyś: „Mocno upraszczając i mówiąc hasłowo, „ci od Rydzyka” uważają ks. Tischnera za zdrajcę Kościoła i narodu, „ci od Tischnera” uważają zaś o. Rydzyka za półgłówka kompromitującego Kościół. Charakterystyczna jest różnica obu określeń. Nawet gdyby o. Rydzyk był — wedle powyższego potocznego określenia — owym półgłówkiem, to jest jeszcze w Kościele. Ks. Tischnera natomiast opinie jego oponentów wykluczają z Kościoła i narodu polskiego”. Sam Ojciec Dyrektor, bywało, na antenie posuwał się w sądach do drastycznych określeń: „A ta prostytucja na drogach? Jakież to wstrętne. I popatrzcie, kto się koło tych narzędzi diabła zatrzymuje. Popatrzcie… góry mięsa z hormonami – bo przecież nie ludzie. Trzeba siać, siać… tak, tak… zwierzęta z hormonami”. Powszechnie znana stała się też propozycja o. Rydzyka, żeby kobietom dokonującym aborcji (U mnie w rodzinnym domu takie kobiety określało się słowem zdziry) golić głowy na łyso. Zakochany w sobie, wpatrzony we własną wiarę w wiarę, Król Krainy Schorowanej Wyobraźni nie potrafi dostrzec ludzkiego dramatu.

„Niewątpliwie tak: czynnikiem odróżniającym wiarę rzetelną od wiary wkłamanej jest skrucha” – zaznacza Tischner. Kiedy piszę o Ojcu Dyrektorze, szukam przykładu, szukam… nie znajduję. Nawet tzw. przeprosiny za felieton Stanisława Michalkiewicza ilustrują miłość własną i w tej miłości zakochanie, a nie skruchę. Poziom absurdu zniewala przeciętnego śmiertelnika, który po Krainie Schorowanej Wyobraźni nie potrafi się poruszać, więc omija ją z daleka. Zupełnie nieświadomie może to prowadzić do pułapki, w którą schwytał o. Rydzyk swoich wielbicieli. Radio Maryja zostaje utożsamione z Kościołem. Właśnie dlatego Józef Tischner ponad dekadę tematu zapisywał bolesne – dziś bardziej niż wówczas, bo realniejsze – słowa:
„Nikt jakoś nie jest w stanie przekonać mnie, że dziś największym niebezpieczeństwem chrześcijaństwa jest ateizm i laicyzm. Widzę na co dzień większe niebezpieczeństwo. I myślę sobie, że jeśli Bóg – po latach rozkwitu – dopuści jakieś nieszczęście na nasz Kościół i naszą wiarę, to przyjdzie ono nie z zewnątrz, ale od wewnątrz: z krzykliwej wiary nie w Boga, ale wiary w wiarę”.

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code