Rekolekcje Wielkopostne 2006

13 kwietnia, czwartek

13 kwietnia 2006

Wielki Czwartek

Śmierć i Zmartwychwstanie Jezusa w różnych tradycjach chrześcijaństwa

Symbole wielkanocne

Dzisiejsze czytania

Nasze obmywanie stóp bliźnim

Andrzej Miszk

A kiedy im umył nogi, przywdział szaty i znów zajął miejsce przy stole, rzekł do nich: „Czy rozumiecie, co wam uczyniłem? Wy Mnie nazywacie „Nauczycielem” i „Panem” i dobrze mówicie, bo nim jestem. Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wyście powinni sobie nawzajem umywać nogi. Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem. /J 13, 12-15/

Zaiste niezwykła to scena. Pan i Nauczyciel w roli sługi umywającego nogi swym uczniom. Syn Boży usługujący najpokorniej swemu stworzeniu. Jezus wiedząc, że „nadeszła Jego godzina” zaczyna objawiać swym uczniom najskrytsze swe nauki, udziela ostatnich pouczeń, daje ostatnie przykłady, a wśród nich ten przejmujący przykład pokory i postawy służby. Pokora Jezusa ma różne wymiary i odpowiadające jej wydarzenia: pokora Boga-Logosu przychodzącego na świat jak ludzkie dziecię w stajni Betlejemskiej, pokora bezgrzesznego Syna Bożego, który staje w kolejce grzeszników, by otrzymać chrzest Janowy, wreszcie pokora Mesjasza, który poddaje się poniżeniom drogi krzyżowej i śmierci jak zwykły przestępca. Każde z tych i innych wydarzeń rozświetla inny aspekt tajemnicy pokory Syna Bożego. Dzisiaj kontemplujemy pokorę Jezusa w Jego funkcji Pana i Nauczyciela.

Jezus był Panem i Mistrzem dla wszystkich, którzy uznawali Jego nauczycielski autorytet, ale w sposób szczególny był Mistrzem wobec grona swych najbliższych uczniów, którzy powołani przez Boga Ojca poszli za Jezusem. Różne były obowiązki żydowskiego Rabbiego, ale na pewno nie było wśród nich usługiwania swym uczniom w pokornych funkcjach czynionych zwykle przez sługi najniższego szczebla. Przeciwnie, to Rabbi był tym, któremu inni – również jego uczniowie – usługiwali,  z racji jego autorytetu religijnego, nauczycielskiego i społecznego.

Jezus swym symbolicznym gestem dokonuje kolejnego aktu rebelii, stawia na głowie dotychczasowe rozumienie i praktykę relacji Mistrz – uczeń. Jest On dokładnie świadom, że robi coś niepojętego dla Jego uczniów, stąd Jego pytanie: „Czy rozumiecie co wam uczyniłem?”, a wcześniej wypowiada do Piotra tajemnicze słowa „Tego, co Ja czynię, ty teraz nie rozumiesz, ale później będziesz to wiedział”. Jezus nie liczy, że Jego uczniowie od razu pojmą pełne znaczenie Jego gestu, przyjdzie na to czas potem, po Jego ukrzyżowaniu i zmartwychwstaniu.

Zastanówmy się, co Jezus przez gest umycia nóg swoim uczniom chce powiedzieć nowego o sobie oraz czego chce nauczyć swych uczniów. Czy chodzi o to, by uczniowie Chrystusa występując w roli nauczycieli zajmowali się głównie spełnianiem niskich posług służebnych wobec siebie nawzajem i wobec ludzi, do których pójdą głosić Dobrą Nowinę? Wydaje się, że nie to było istotą tego znaku, o czym choćby świadczy późniejsze ustanowienie diakonów, którzy mieli odciążyć apostołów w ich funkcjach materialnej służebności. Choć oczywiście gest Jezusa jest również zachętą do tego typu pokornego usługiwania innym przez Jego uczniów.

Swym gestem obmycia uczniom nóg Jezus pokazuje, że istotą rządzenia i nauczania jest pokorna służba wobec tych, którzy powierzeni są opiece duszpasterskiej, czy szerzej wszelkiego rodzaju odpowiedzialności. Zwróćmy uwagę, że gest Jezusa pojawia się pod koniec Jego publicznej aktywności, w przeddzień jej końca, czyli śmierci krzyżowej. Ten gest Jezusa ma rozświetlić wobec uczniów zarówno Jego wcześniejsze bycie Panem i Nauczycielem, jak i pozwolić lepiej zrozumieć sens Jego poniżenia podczas Męki. Jest on również przygotowaniem do ustanowienia Eucharystii, która jest niejako kulminacją pozostawionych nam na zawsze owoców Jezusowej pokory.

Jezus ujawnia wobec swych uczniów, że cała Jego nauczycielska posługa była swoistym umywaniem nóg swym uczniom i szerzej ludziom, którym słowem i czynem głosił Królestwo Boże. Jak to rozumieć? Przecież Jezus był odbierany jako prorok i Mesjasz, który z niesłychaną mocą głosił Naukę, który swą mocą uzdrawiał i miał władze nad duchami nieczystymi. Uczniowie i ci, którzy wierzyli w Niego słuchali się Go i byli Mu posłuszni. Jak pogodzić tę szczególną władzę z radykalną pokorą i uniżeniem służby? Czy nie kłóci się to? Czy jest to możliwe?

Pokora Jezusa jako Mistrza oznacza, że sensem Jego misji jest służba w prawdzie ludziom, do których przyszedł. Pokora jest ciągłym stawaniem w prawdzie. Pokora Jezusa nie polega na uniżonej nieśmiałości czy cichości sługi, który bez szemrania wypełnia wszelkie zachcianki swego pana. Nie. Pokora Jezusa jest obecna w wydawałoby się skrajnie różnych aktach: gdy czyni cuda i uzdrawia licznych chorych, gdy nie dba o siebie i zużywa swe siły, by głosić Ewangelię, gdy cierpliwie tłumaczy uczniom ich misję, gdy daje się przepędzić z własnego miasta, gdy przyjmuje złorzeczenia tłumu czy faryzeuszy. Pokora Jezusa to szczególna bezbronność i nie używanie swej mocy dla siebie. To nie dbanie o siebie. Jezus w swej służbie miłości uczniom i drugiemu człowiekowi jest całkowicie przejrzysty, nie szuka siebie. Jeśli zależy mu na prawdzie o Nim i Jego misji, to ze względu na Boga i Jego chwałę. Jezus mając świadomość swego Synostwa Bożego – choć pełnię tej świadomości osiągnie po zmartwychwstaniu – w żaden sposób nie korzysta z przywilejów Boga dla siebie czy nawet swej słusznej obrony. Przeciwnie, niejako wszystko, co czyni jest całkowitym Jego uniżeniem, oddaniem się ludzkiej ograniczoności, ścieraniu z grzechem, słabością, niezrozumieniem, nienawiścią czy odrzuceniem. Jezus jako Bóg daje sobą poniewierać i umniejsza się wciąż, choć nigdy nie traci godności.

Duch prawdy w miłości jest obecny również w gwałtownych aktach Jezusa: gdy mówi do Piotra „Zejdź mi z oczu szatanie” – kiedy ten namawia Go do ziemskiego panowania, Jezus nie przestaje być pokorny, gdy z gniewem wyrzuca kupców ze świątyni, bo ją bezczeszczą, czy prowadzi pełne napięcia spory z faryzeuszami demaskując publicznie ich obłudę. Pokora Jezusa to również jego zgoda na zdradę jednego z Jego uczniów i przyjaciół – Judasza. Jezus przepełniony jest całkowicie duchem miłosnej służby człowiekowi, którego przyszedł zbawić i wciąż zmaga się o dobro człowieka ryzykując nieustanne napięcie w starciu z ludzką słabością i grzechem. Jezus jest tak samo pokorny, gdy nazywa faryzeuszy grobami pobielanymi jak i wówczas, gdy – kiedy nadejdzie Jego godzina – nie stawia oporu autorytetom religijnym Izraela skazującym go na śmierć. Służba Jezusa człowiekowi jest ciągłym zmaganiem, a gdy trzeba sporem o niego, o jego dobro.

Sprawdzianem Jezusowej służby nie są wciąż zmieniające się reakcje i emocje jego uczniów czy tłumów. Sprawdzianem Jezusowej służby jest codzienna nieustępliwa i wszechobejmująca troska o człowieka, by odnalazł on prawdę o sobie i swym Bogu. Postawa codziennego duchowego umywania nóg swym uczniom kulminuje się w Jezusowej męce i śmierci na krzyżu. W godzinie, która nadeszła Pokorny Sługa daje swoje życie za swych uczniów i każdego z nas. Pokora Jezusa to również oddanie się człowiekowi w Eucharystii, by mógł coraz głębiej jednoczyć się z Bogiem. Owocem Jezusowej pokornej służby jest popaschalna wiara i uczynki miłości Jego uczniów i ich następców przez kolejna dwa tysiące lat. Najtrwalsze owoce pokornej służby Jezusa przychodzą później i tylko On o tym wie.

Czego my, śmiertelni, możemy nauczyć sie z gestu umywania nóg przez Jezusa? Nie jesteśmy Bogiem, jesteśmy mali i grzeszni. Ale to właśnie nam małym i grzesznym swym uczniom i uczennicom Jezus mówi „Dałem wam przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem”. Każda i każdy z nas dźwiga mniejszą i większą odpowiedzialność za swe siostry i braci: rodzice, przełożeni, księża, politycy, nauczyciele, itd. Nasza władza czerpie swą godność z pokornej służby umywania nóg ludziom, którym służymy. Nie oznacza to zgody na wszystko, czego inni pragną, czy bycia marionetką swych dzieci, podwładnych, obywateli, ludzi w jakikolwiek sposób powierzonych naszej pieczy. Przeciwnie, pierwszą posługą umywania nóg swym bliźnim jest pomoc w rozeznaniu w konkrecie życia i sytuacji prawdy o nich, ich wyzwaniach i przeznaczeniu. Pokorna służba innym nie oznacza braku odwagi, chowania głowy w piasek, nie reagowania na konkretne sytuacje. Przeciwnie, jak Jezus, wciąż musimy zmagać się o prawdę powierzonych nam osób i społeczności, zmagać się z tym, co małe, grzeszne, egoistyczne, by wyzwalać w ludziach potencjał dobra i otwierać na transcendencje. I zawsze dzieje się to w codzienności. Nie można się przed tym uchylić, przeczekać.

Matka obmywa stopy swemu dziecku nie tylko, gdy je z miłością pielęgnuje, karmi i pieści, ale również, wówczas, gdy uczy, stawia wymagania, mówi: tego nie rób, tak nie można myśleć o innych, powinieneś być bardziej wrażliwy. Ksiądz obmywa stopy swych wiernych nie tylko gdy z głębokim współczuciem jedna ich z Bogiem w sakramencie pojednania czy troszczy się o biednych i pociesza chorych, ale również wówczas, gdy nazywa zło złem, gdy piętnuje występek i kłamstwo, gdy zmaga się o moralność w życiu publicznym. Przełożony w pracy obmywa nogi swym podwładnym nie tylko wtedy, gdy w duchu sprawiedliwości daje im premie, wspiera w trudnych sytuacjach, czy powierza nowe zadania, ale również, gdy pyta: czy i jak zrobiłeś to i tamto, gdy rozlicza ze zobowiązań i norm współpracy, gdy mówi: nie ma podwyżek, bo za małe mamy zyski, itd. Polityk obmywa nogi obywateli nie tylko wtedy, gdy słusznie staje w ich obronie i skutecznie walczy o ich prawa i interesy, ale również wówczas, gdy mówi: musimy skończyć z fałszywymi rentami, musimy zlikwidować nierentowne zakłady, musimy zmniejszyć dotacje do niefektywnych społecznych programów.

Tak jak Jezusowe obmywanie nóg uczniom tak nasze obmywanie nóg jako odpowiedzialnych za innych nie żywi się bezpośrednim efektem, choć i taki może być, ale zwykle owoce naszej służby przychodzą później, często też za Jezusem możemy pomyśleć: „Tego, co ja czynię ty dziś nie zrozumiesz w pełni”, choć trzeba maksymalnie wyjaśnić, co i dlaczego czynimy. Sprawdzianem naszej pokornej służby bliźnim nie jest poklask czy sukces, ale rosnące zapomnienie o samych sobie, nie korzystanie z przywilejów, choćby nam przysługiwały, nie wykorzystywanie władzy dla własnych psychologicznych czy materialnych celów. Całkowite oddanie służbie miłości i prawdy, i pewien rodzaj bezbronności wobec zła, które nas spotyka. Pokorny sługa wie, że nie ma na świecie mniejszego niż on, że wszystko co w nim dobre jest zasługą Boga. Dlatego pokorny sługa obmywając nogi zawsze i choćby pośrednio – za przykładem Jezusa wciąż wskazującego na Ojca – wskazuje na Najwyższego. Pokora odpowiedzialnego sługi to również nastawienie się, że prawdziwe owoce naszego umywania nóg przyjdą potem, a ci, którym służymy niekoniecznie zrozumieją i docenią, co dla nich zrobiliśmy. Pokora to nieoczekiwanie nagrody i zgoda na każdy cios. Ostatecznym sprawdzianem pokornego sługi jest to, czy odda życie za powierzonych mu ludzi, jeśli przyjdzie moment próby.

Prośmy Jezusa, by uczył nas wciąż trudnej sztuki odpowiedzialności służebnej, obmywania nóg powierzonych nam sióstr i braci. Byśmy, za Jego przykładem, umieli sprawować naszą odpowiedzialność w duchu pokory i służby, zapomnienia o sobie, byśmy wciąż nie ustawali w zmaganiu się o dobro w ludziach i pomiędzy nimi, umieli konsekwentnie wytrzymywać wielkie napięcia z tym związane, twórczo korzystać z doświadczeń tych, którym służymy. Byśmy zawsze byli pierwszymi, którzy stają w prawdzie i biją się w piersi, pamiętając o własnych słabościach i ograniczeniach. Prośmy o ducha niezłomności i długomyślności w naszej służbie, i ufność, że jej owoce przyjdą, choćbyśmy nie my mieli być ich świadkami. Prośmy też, byśmy mieli dość pokory, odwagi i hojności, by oddawać swój czas, talenty, możliwości, całych siebie na służbę powierzonych nam ludzi. Módlmy się też, byśmy, gdy zajdzie potrzeba, umieli cierpieć niesprawiedliwość, a nawet oddać życie za drugiego człowieka.

Jeśli pragniesz poświęcić chwilę czasu na modlitwę nad Słowem Bożym i proponowaną refleksją

Kliknij tutaj

Chcesz dowiedzieć się czegoś o autorze powyższego tekstu

Kliknij tutaj

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code