Twórczość Stasiuka

Song wojskowy

Song wojskowy

Andrzej Stasiuk

Armio
Zrobiłaś ze mnie mężczyznę Tej jesieni walczyłem
z natarciem złotych i czerwonych liści jak Buster Keaton
w swoim śmieciarskim filmie
Zrobiłaś ze mnie mężczyznę za lichą zasuwka klozetu:
siódma albo ósma kabina w szeregu
Nie mieliśmy prześcieradeł i jako dowód musiałaś posłać Generałowi J.
płachtę Ż W z archipelagiem mojego orgazmu
Oglądał ja z dumą jak koszulę cygańskiej panny młodej
w poślubny poranek

Armio o włosach burzliwych jak dymne świece
Armio o biodrach tajemniczych jak minowe pole
Armio o oczach przenikliwych jak drut kolczasty
i lśniących jak chleb z margaryną
Armio o paznokciach gładkich i chłodnych jak gumowe buty

Trzeba było się spieszyć bo koty z młodego rocznika
nadchodziły z prawej strony szorując odłamkami cegieł
kolejne sedesy. Nie mogłem nie płakać
widząc jak brutalnie traktują twoje ciało
I jeszcze ten bałagan rozpiętych spodni paska szlufek
i zbyt dużej czapki

Armio o stopach lotnych jak polityczne wychowanie
Armio o głosie kołyszącym jak sprężyny łóżka
Armio o oddechu szybkim jak sobotnia kąpiel
Armio o piersiach jędrnych jak uralskie czołgi
Armio o pachach wonnych jak manewry w lipcu

Śledził nas szef kompanii w mundurze lotnika
chociaż był tylko smutnym błotnistym saperem
Myślę że był zazdrosny Że kochał cię do szaleństwa
Bo moje sznurowadła i niewyczyszczony karabin
wpędzały go w rozpacz którą opisywał w zwięzłych raportach
dla wyższych dowódców
Och! Ileż razy jego lśniące cholewy napełniały moje gatki strachem
gdy próbował nas nakryć jak mąż dwoje kochanków

Armio o obojczyku białym jak karta powołania
Armio o zębach kuszących jak pierwsza czwórka defilady
Armio o łokciu powabnym jak przęsło saperskiego mostu
Armio o pępku wilgotnym i mrocznym jak okop
Armio o udach toczonych i smukłych jak lufa

Te chwile które kradłem codziennym zajęciom
by szukać twego ogromnego ciała
Wszystkie ciemne zakamarki gdy kibel był oblężony
i wypełniony echami obiadu
Wartownicze budki wnętrza ciężarówek
czasem własne łóżko gdy wszyscy już spali
Armio pamiętasz tamten parapet tuż za magazynem broni
Miałem wtedy nocną służbę i nikt nas nie niepokoił
Rano byłem tak obolały że ledwo mogłem się odlać

Armio o brwiach wysokich i sklepionych jak namiot polowy
Armio o szyi ruchliwej niczym wzrok kaprala
Armio o ślinie narkotycznej jak muszka celownika
Armio o ustach umiejętnych jak ćwiczenia na drążku
Armio o uszach przejrzystych jak rota przysięgi

Twoje wprawne ruchy dookoła mych guzików
Myślałem wtedy o innych chłopcach o amerykańskich chłopcach
żydowskich chłopcach o chłopcach rosyjskich
byłem zadowolony że nie musze trzepać kapucyna na jakimś atomowym poligonie
albo wśród afgańskich wielbłądów
albo nad krętym i świętym Jordanem
To smutne gdybyśmy musieli się kochać w obcym kraju
wśród dromaderów albo baktrianów tam gdzie nikt nas nie chce
Nici z miłości gdybym widział
kindżały mudżahedinów czyhające na moje jądra najeźdźcy

Armio o uścisku bezpiecznym jak półkowy lazaret
Obejmowałaś rosyjskich chłopaków pełznących w pustyni
i w lodach strategicznej Kamczatki
czarnych boys strzegących piwiarni Monachium
smukłych synów Izraela broniących wyspy na morzu turbanów
Czy mogłem być zazdrosny? Armio! Skoro wszyscy dostawali to samo

Armio o pośladkach twardych i idealnych jak betonowe czasze
Armio o wnętrzu pośladków gładkim jak sanitarny fajans bunkra
Armio twoja miłość była większa niż miłość wszystkich kobiet o czym przekonuję się teraz bo zawsze żądają czegoś więcej
a ty chciałaś tylko tego co sama dawałaś
mego ciała

Dziś jestem niezdarnym cywilem i często śnię o tobie
Armio o grzbiecie falującym jak oddech tyraliery
Zdradzasz swoich generałów i przychodzisz do mnie w nocy
W marzeniach znów jestem rekrutem.

Znów mnie rozdziewiczasz w dobrotliwym cieniu klozetowej spłuczki
Jest mi smutno Cierpię Wojskowe Komendy Uzupełnień
niczym rajfurskie kantorki przysyłają ci
chłopców wciąż młodszych i młodszych
Stroisz się w srebrną biżuterię z ich nasienia
w prowokującą bieliznę z ich rumieńców
Bezdenna jak Messalina niewinna jak Maria
po kursach Freuda

Zrobiłaś ze mnie mężczyznę za lichą zasuwką klozetu:
siódma albo ósma kabina w szeregu.
Nie potrafię kochać się z kobietami jeśli nie słyszę
bulgotu wody a ŻW i ŻP widziane w kioskach
przyprawiają mnie o niechciane erekcje
Armio o kostkach kształtnych jak żołnierski plecak
Armio o łonie gwałtownym jak piorunian rtęci
Jestem za stary na rekruta
Jestem zbyt młody na wiarusa
Mrużę oko i podglądam twe igraszki przez dziurkę od klucza

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code