Listy do Dziadka

Dziadek 4

Świąteczne powroty

Szymon Gurbin

Drogi Dziadku !

Zupełnie o czymś innym chciałem do Ciebie dzisiaj pisać, ale życie, jak to życie – jest nieustanną niespodzianką.

Ty z jednej strony życie masz za sobą, z drugiej natomiast wierzę, że to właśnie Ty, a nie ja, należysz do tej rzeczywistości, w której dopiero można mówić o spełnieniu. Wierzę, że przez Tego, który Zmartwychwstał – jesteś. A więc jesteś bardziej, niż ja, bo jesteś u celu. Ja dopiero jestem w drodze. I w drodze jest jeszcze ktoś. Od niedawna…

Co ja zresztą będę Tobie takie informacje wysyłał, skoro pewnie o tym już doskonale wiesz ze swoich źródeł. W końcu po raz kolejny zostałeś pradziadkiem, a ja po raz kolejny wujkiem. Ale ja, tutaj, na wyspie Jej Królewskiej Mości, nie słyszałem pierwszego krzyku małego Igora Gurbina, który zaledwie kilka godzin temu przyszedł na świat. Ty natomiast byłeś pewnie tuż obok.

Jutro rano wsiadam do samolotu i lecę do domu, na Święta. Odkąd nie ma Ciebie wśród nas, ten dom nieustannie się zmieniał. Wśród bliskich nam osób ktoś umierał, ktoś inny dopiero uczył się szorstkości świata. Wszystko się zmienia. Kolejne pokolenia idą do dentysty po sztuczne szczęki, kolejne do ortodonty po aparaty na zęby. No a teraz Igor, zębów jak na razie zupełnie pozbawiony… Chyba nie mogliśmy dostać lepszego Bożonarodzeniowego prezentu…

Mamy wszyscy trochę danego nam czasu. Jedni, z jakiegoś względu mniej, drudzy więcej… Przez dłuższą bądź krótszą chwilę jesteśmy razem. Tak bardzo cieszę się, że już jutro popołudniu będę z najbliższymi sobie ludźmi. I będą prezenty, wigilia, opłatek – wszystkie atrybuty tradycji. Ale coraz bardziej zdaję sobie sprawę, jak dużą dozą rozpaczy podszyta byłaby radość z tych świątecznych spotkań, gdybym nie miał nawet krzty nadziei, że Mesjasz już przyszedł. Że urodził się w stajni, był tu, zginął na krzyżu i zmartwychwstał. Że kocha…

Nie mówię Dziadku, że moja wiara jest duża, wręcz przeciwnie. Ale gdybym nie miał nadziei na to, że Igor przyszedł na świat przepełniony Miłością Jedynego, gdybym nie miał nadziei na to, że czytasz moje listy, gdybym nie miał nadziei, że idę do celu, a nie do nikąd – to największa radość miałaby swoje dno. A tam byłaby już tylko właśnie rozpacz.

To nie jest tak, że ja wiem, że tej rozpaczy nie ma. Ja wierzę, że jej nie ma – to duża różnica. I pomimo całego szeregu głupstw i całego zła, którego się dopuszczam, chcę dzielić się tą właśnie wiarą i nadzieją, że Słowo stało się Ciałem. I jeśli możesz mnie teraz widzieć i słyszeć, to wiesz, że właśnie nucę sobie kolędę dla mnie najpiękniejszą ze wszystkich kolęd:
Bóg się rodzi, moc truchleje
Pan Niebiosów obnażony…

Co można dać małemu Igorowi lepszego w prezencie, jak nie wiarę w te niezwykłe słowa?

Ostatnio zrobiło się w Wielkiej Brytanii głośno o firmach, które w czasie Bożego Narodzenia zakazują wystawiania w swoich budynkach jakichkolwiek chrześcijańskich symboli. To z powodu rzekomej troski i światopoglądową neutralność… Nie wiem, w jakim świecie przyjdzie żyć dorosłemu Igorowi. Nie wiem, co będzie się działo dookoła niego. Ale mam nadzieję, że i on uwierzy w Miłość, która pokonała wszelką rozpacz. Jeśli tak, wówczas on sam stanie się niezwykłą przestrzenią, bez względu na to, gdzie i kiedy będzie. Taka jest właśnie tajemnica Świąt Bożego Narodzenia, w którą wierzę, w której pokładam nadzieję.

Pozdrawiam Cię serdecznie, Dziadku Drogi.
Twój wnuk
Igora stryj
Szymon 😉

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code