Teksty Anselma Grüna OSB

Doświadczenie Boga

Doświadczenie Boga w codziennych przeżyciach

Anselm Grün OSB

Wiele osób doświadcza Boga w zwyczajnych codziennych zdarzeniach. To, co inni uważają za przypadek, dla nich jest zrządzeniem Boga. To Bóg mówi do nich, kiedy właśnie w tej chwili spotykają tego oto człowieka, kiedy w księgarni natrafiają właśnie na tę książkę, albo gdy w gazecie czytają o sytuacji, która wydaje się być ich własnym przeżyciem. Jest to dla nich znakiem interwencji Boga, kiedy szarego listopadowego dnia słońce przebija się przez chmury i świeci właśnie nad nimi.

Przed kilkoma laty w kościele opactwa mieliśmy koncert piątej symfonii Brücknera. Podczas wykonywania powolnej frazy słońce padło na krzyż przez kolorowe okna. Świecące połacie szybowały wokół krzyża. Było to nie tylko dla mnie, ale również dla wielu gości po prostu znakiem, że w tej muzyce można dosłyszeć i doświadczyć samego Boga. Takie przeżycia nie są wprawdzie dowodem na istnienie Boga, ale mogą stać się dla mnie konkretnymi doświadczeniami Boga w historii mojego życia. Bóg nigdy nie spotyka się ze mną bezpośrednio; Bóg może stać się natomiast dostępny mojemu doświadczeniu we wschodzie i zachodzie słońca, w ciszy wiatru pośród burzy, w tęczy, w rozmowie i w bezpośrednich spotkaniach z ludźmi, którzy mają mi coś ważnego do powiedzenia, w szczęśliwej podróży samochodem po gładkiej jak lustro drodze. Nie mogę o tym wszystkim krzyczeć dookoła; mogę tylko uważnie i ostrożnie mówić, w pokornej wierze, że sam Bóg mnie tutaj dotknął.

Ale doświadczenie Boga w historii życia oznacza dla mnie jeszcze coś innego. Nasze życie z jego konkretnymi wydarzeniami jest drogą do Boga. Choroba, która mnie spotyka, może spowodować kryzys w moim stosunku do Boga; ale jeżeli ją zaakceptuję, to może mnie właśnie do Niego doprowadzić. Mój strach, moja zazdrość, mój gniew, moje rozczarowanie, moja wrażliwość, moja depresja, mój brak poczucia własnej wartości, moja seksualność, moje niepowodzenie – to wszystko może się stać punktem wyjścia na drodze do Boga. Towarzysząc duchowo ludziom stwierdzam, że wielu z nich uważa doświadczenie Boga za możliwe tylko wtedy, kiedy zapanują nad swoim strachem, zazdrością czy depresją. Proszą więc Boga, aby uwolnił ich od tych uczuć i od konfliktów. Kiedy poczują się wolni, to – jak sądzą – będą mogli doświadczyć Boga. I często są rozczarowani, że Bóg nie zdejmuje z nich strachu i depresji. Ja sam przez wiele lat myślałem, że będę mógł zaangażować Boga do tego, aby wyzwolił mnie z uciążliwych lęków, ze smutków i zahamowań. Dzisiaj wiem, że używałem Boga dla siebie, i ze to nie Bóg był ważny, lecz ja sam. Im staję się starszy, tym lepiej rozumiem swoje życie, takie jakie jest, a jest miejscem doświadczenia Boga. Wymaga to, oczywiście, innego postępowania z własnymi emocjami i lękami.

Zamiast prosić Boga, aby uwolnił mnie od lęku, idę za lękiem aż do końca i przyznaję, że boję się choroby i umierania. Jeżeli pogodzę się z moim lękiem, to poprowadzi mnie on do Boga. Właśnie w mojej niemocy pozbycia się lęku mogę stoczyć się wraz z nim ku Bogu. Na dnie mojego lęku zbliża się do mnie Bóg. Czuję, że również z moim lękiem jestem w rękach Boga. Jak długo proszę Boga, aby uwolnił mnie od lęku, tak długo trwam w iluzji, że panuję nad sobą i że potrafię lęk przezwyciężyć. Jest to złudzenie mojego ego. Mistyka mówi, że prawdziwe doświadczenie Boga zakłada śmierć własnego „ja”. Wiele osób źle zrozumiało tę myśl i surowo traktowało własne „ja”. Nie powinniśmy jednak znęcać się nad własnym „ja”, lecz przyswoić sobie lekcję ze szkoły życia. Kiedy godzę się z lękiem, pozbywam się iluzji co do swoich możliwości samodzielnego zapanowania nad życiem. I w tym właśnie miejscu otwiera się przede mną Bóg, bardziej niż we wszystkich wybranych przeze mnie metodach medytacyjnych.

Małżonkowie i zakonnicy często mają poczucie, że są opuszczeni przez Boga, kiedy to w małżeństwie albo we wspólnocie zakonnej nie układa się, kiedy ludzie wzajemnie utrudniają sobie życie. Uważają zatem, że będą mogli tylko wtedy doświadczyć Boga, kiedy wyjdą z tej uciążliwej sytuacji. Oczywiście, zdarzają się sytuacje tak przerażające, że wolno i należy z nich uciec. Ale bardzo często właśnie konflikty prowadzą mnie do głębszego wyczucia łaski Bożej. Poddaję się, pozbywam się złudzeń, że samą tylko dobrą wolą mogę rozwiązać wszystkie trudności w kontaktach międzyludzkich. Rozczarowanie wspólnotą może skierować mnie ku Bogu. Napięcie w stosunkach z ludźmi mogę wytrzymać tylko wtedy, jeśli jestem zakotwiczony w Bogu i jeśli w głębi swego serca czuję się rozumiany przez Boga. „Szukać Boga” znaczy dla mnie: w coraz większym stopniu wychodzić z obszaru swoich iluzji, odchodzić od identyfikowania się z własnym ego i stawać się przez to otwartym na Boga, który chce ze mną spotkać się tam, gdzie się teraz znajduję.

Doświadczenie Boga jako głębia ludzkiego doświadczenia

Zdaniem Karla Rahnera człowiek doświadcza Pana Boga zawsze wtedy, gdy w sposób radykalny doświadcza samego siebie, gdy sięga do podstaw własnej miłości, wierności i nadziei. Każde doświadczenie, które angażuje człowieka dogłębnie, odsyła go jednocześnie do Boga. To doświadczenie sprawia, że człowiek przekracza siebie ku obejmującej go tajemnicy Boga. Właśnie wtedy, gdy człowiek doświadcza, że jest wydany sam sobie i gdy podejmuje to wyzwanie, wtedy doświadcza Boga. Zobaczmy, jak Karl Rahner mówi o tych radykalnych doświadczeniach siebie jako o doświadczeniach Boga:

Mamy z nimi do czynienia w momencie, gdy nasza wolność i odpowiedzialność jawią się nam radykalnie jako zadanie obejmujące całe nasze życie, bez możliwości wykrętów i usprawiedliwień. Nie ma wtedy uskrzydlającego zwykle uznania, nie ma nadziei na wdzięczność ze strony innych. Stoimy w obliczu nieskończonej odpowiedzialności, nie dopuszczającej, by nią manipulować. To moment doświadczenia czegoś intymnie własnego, a mimo to różnego od nas samych… Boga znajdujemy także w doświadczeniu osobowej miłości, w spotkaniu. Dzieje się to, gdy kochając spostrzegamy, że obejmuje nas bezwarunkowa, absolutna miłość. Czujemy, że ta bezwarunkowa miłość przekracza naszą ułomność i skończoność, a zatem, że nie znajduje ona wytłumaczenia ani tym samym źródła w nas samych. Widzimy bowiem, że dla miłości, którą sami staramy się okazywać, braki i ograniczenia drugiej osoby nie są wcale barierą. „Gdy kochamy, obejmuje nas absolutna miłość, która czerpie z niepojętego źródła. Miłość jest tętnieniem tego źródła, ale ono jest czymś innym od niej” (Rahner, Gotteserfahrung heute 168n).

Rahner uważa, że w każdym głębokim doświadczeniu radości i piękna, strachu i winy, tęsknoty i nadziei, pokoju i spokoju człowiek ostatecznie natrafi na Boga jako na ostateczną przyczynę tych doświadczeń. Doświadczenie Boga można wyjaśnić w równie niewielkim stopniu, jak doświadczenie miłości i wierności. A przecież ono jest i domaga się refleksji.

Tekst pochodzi z książki „Doświadczyć Boga całym sobą” wydanej przez WAM, Kraków 2002.

BÓG – inne teksty na ten temat
Jerzy Perzanowski, Bóg jest – albo nie jest
Bernadetta Galas, Bóg Nierozpoznany
Darek, Co jest skałą naszego życia?

CODZIENNOŚC – inne teksty na ten temat
Zbigniew Nosowski, Mistyka Codzienności
Dariusz Piórkowski SJ, Religia integrująca życie
Ela, Codzienność jest drogą

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code