Świadectwa

Medytacja wiersza „W grzechu”

Medytacja wiersza „W grzechu”

Andrzej Miszk

„Żałujesz, że wiesz więcej niż chcesz” oznacza, że wiesz, co konkretnie zrobiłeś, jakie zło i wiesz dlaczego jest to złem. Żałujesz, że narobiłeś sobie kłopotu przez tą słabość. Żałujesz, że masz sumienie, ale nie wypierasz się go. Twój prawdziwy żal to nie „żałujesz, że wiesz więcej niż chcesz”, ale zaczynasz żałować, gdy przyjmiesz „trzeba”. Możesz nie przyjąć tego „trzeba”, ale jeśli je przyjmiesz, otwierasz się na prawdę o twojej winie, o twoim grzechu.

Poniżej przedstawiam wiersz, w którym kiedyś próbowałem ująć osobiste doświadczenie grzechu. Spróbuję podczas jego medytacji użyć kategorii wypracowanych przez Autora Bycia i czasu, by zobaczyć czy i jak w oparciu o nie możliwe jest odczytanie tego fenomenu. Jednocześnie jest to próba przyswojenia sobie myśli Heideggera na poziomie głębokich intymnych doświadczeń, po to, by z jednej strony lepiej zrozumieć jego myśl, z drugiej zaś strony, by dzięki konfrontacji ze znanym i ważnym dla mnie doświadczeniem odnieść się do niej krytycznie korzystając z języka mniej dyskursywnego: języka medytacji i języka poezji.

W grzechu

dni
tępa brzytew
czasu

zwitek ciała
zastygły
w obłoku lodowca

nogi piersi paznokcie
chłód

żałujesz że wiesz więcej
niż chcesz

przeżyjesz tę noc
w posągu
w ciemności
daremnie

prawda
dopada nas
bez słów
bez myślenia

trzeba tylko znieruchomieć
milczeć pusto

przez dzień
przez noc
w wieczność

nie pięknie
rodzi się
człowiek

*****

dni
tępa brzytew
czasu

Wszystko się zlewa. Słowa spadające kaskadą w dół. Brak jednoznacznie określonych zdań. Dni są obrazem czasu. Dni przyjmują czas. Przyjmują czas nie jako miarę, lecz jako narzędzie. Narzędzie źle przystosowane. Nieporęczne. Sprawiające ból. Czas zamiast być ostry, wyraźnie tnący, wyraźnie różnicujący. Ten czas jest tępy, bezużyteczny, nie czyniący swego. Czas bolesny, tępo-się-powtarzający. Czas – ruch tępej brzytwy. Nie wiadomo skąd, po co i dokąd. Czas czasuje bólem. Przychodzącym z-nikąd. Czas bez początku, bez końca. Czas bez przeszłości, bez przyszłości. A jeśli bez-przeszłości i bez-przyszłości to czas bez-teraz. Czas boli.

***

czasu
zwitek ciała

Czas. Ciało. Czas i ciało. Czas czasuje ciało. Zwija je. Zgniata. Czas rzuca ciałem. Przygniata je. Zwitek to coś wyrzuconego, niepotrzebnego. Zwitek to coś bez własnego kształtu, sponiewierane, potarmoszone. Ale też coś, co można rozwinąć z powrotem. Coś, co nie utraciło swej podstawowej struktury. Zwitek to coś papierowego, coś na czym można pisać. Ciało zapisane. Podobne do innych i nie podobne. Zwitek to papier zużyty, od początku skazany na tymczasowość, nietrwałość. Zwitek to coś. Ciało to coś.

***

zwitek ciała
zastygły
w obłoku lodowca

Obłoki są lekkie i zwiewne. Niestałe. Wciąż poruszające się. Lodowiec jest masywny. Zamknięty. Zimny przeraźliwie. Ciężki. Obecny. I widoczny. Ale też lodowiec jest wyłaniający się spod. Skrywający się. Odsłaniający się. Obecność lodowca tak narzucająca się jest przecież pozorna. Lodowiec to nie-lodowiec, to-woda. Obłoki istnieją. Lodowiec jest. A obłok lodowca? Obłoków lodowca nie ma. Obłoki lodowca nie-istnieją. Czym jest to co nie istnieje? Niczym. Zwitek ciała zastygły w Niczym. Zwitek ciała zastygły w Nic. Zastygły to zatrzymany w ruchu. W ruchu życia. Zatrzymany przez coś. Zastygły z przerażenia. W trwodze. Zastygły w Nic. Najpierw były obłoki, lodowiec. Byty obecne, wyłaniające się z ukrycia, ukryte, niepewne w istnieniu. Rzeczywiste. Obłok znaczył obłok. Lodowiec znaczył lodowiec. Może. Tak było. Byty obecne i różne. Tępa brzytew czasu nie różnicuje. Obłok lodowca nie znaczy nic. Albo lepiej: „obłok lodowca” znaczy Nic. Z bytów wyłoniło się Nic. I strwożyło, zmroziło, uwięziło, zmięło, zwinęło ciało.

***

w obłoku lodowca
nogi piersi paznokcie
chłód

W Nic nie ma ciała. Tylko nogi, piersi, paznokcie. Istota żywa, o której mówimy „nogi piersi paznokcie” to trup. Chłodny trup. Skostniały trup. Gdzie trup tam i śmierć. Albo ktoś inny. Nie-ja. W Nic ja to nie-ja. Ktoś inny. A jednak ja. Ja-trup. Ja-tylko-obecny. Obecny poza-czasem. Poza sobą. W Nic. „Nogi piersi paznokcie”. Osobno. Organicznie osobno. W śmierci. „Nogi piersi paznokcie” wiąże coś. „Nogi piersi paznokcie” wiąże chłód. Chłód jest więzią Nicości. Chłód jest trwogą Nicości. Chłód wiążąc odpycha. Odpycha wiążąc. Stąd zastygnięcie. Zastygłość. Więź prze-można. Nie-chciana. Chłód sprawia drżenie. Drżenie w zastygłości trwogi.

***

żałujesz że wiesz więcej
niż chcesz

Dotąd było „to”. Jeśli było coś podobnego do człowieka: „zwitek ciała”, „nogi piersi paznokcie” to było czymś trzecim, gramatycznie w liczbie trzeciej. I jakby nagle to „to” ten „zwitek ciała”, te „nogi piersi paznokcie” odzywają się. Z zastygłej ciszy Nic dobywa się mowa. „Żałujesz”…”wiesz”…”chcesz”. Ta mowa zdaje się mówić do ciebie, ale wie o rzeczach, które wiemy tylko ze środka, z głębi siebie. Ta mowa mówi od siebie do Siebie. „Żałujesz” mówi z sumienia. „Wiesz” mówi z rozumienia. „Chcesz” mówi z upadnięcia. Trup ożył. Przebudził się pozostając w zastygnięciu. Przebudził się w chłodzie trwogi. Nic otworzyło mowę. Trwoga zadomowiła się w mowie. W mowie przebudziło się Tu-oto. Da-sein. Twoje bycie-oto. Bycie-oto odsłonięte przez Bycie. W Nicości trwogi przeżyłem śmierci. Moją śmierć. „Nogi piersi paznokcie chłód” to mój trup. Poznałem swego trupa po głosie: „Żałujesz…”. Dotąd nie wiedziałem czyje są „nogi piersi paznokcie chłód”. Coś mnie zawezwało. „Żałujesz…” to głos sumienia którym mówisz od Siebie do Siebie poddanemu Się. Bo to Się w tobie żałuje, że wraz z trwogą pojawiało się zróżnicowanie w twoim rozumieniu. „Wiesz więcej”. Dotąd widziałeś tyle samo. Tyle samo co Się. Co każdy. „Wiesz więcej” to też głos różnicy między tobą jako tylko obecnym rozumiejącym się w wykładni Się, a tobą jako byciem-oto. Byciem-oto wskazującym i wskazanym, odsłoniętym przez Bycie. „Wiesz więcej”, bo w trwodze Nicości wybiegłeś daleko. Wybiegłeś najdalej jak to możliwe. Wybiegłeś w niemożliwe. Wybiegłeś w swoje Nic. W swoją śmierć. Wybiegłeś w swoją śmierć zdecydowany. Zdecydowany umrzeć. Bezpowrotnie. W trwodze śmierci otworzyły się usta i uszy, i usłyszałeś wypowiedziany głos Mowy. „niż chcesz”. A czego chciałeś? Chciałeś wiedzieć tyle, na ile twoja rozgadana ciekawskość pozwalała utrzymywać ciebie w Się w dwuznacznej iluzji nic-nie-decydującego działania. „Wiesz więcej niż chcesz” sprawia też, że zaczynasz więcej chcieć. Twojego więcej Nic nie zatrzymuje. Przeciwnie, właśnie Nic je otwiera na oścież. Chcesz najwięcej. Nie chcesz możliwego, projektujesz Siebie dalej, w niemożliwe. W swoją najbardziej własną możliwość. Możliwość niemożliwego. Zaczynasz być. Być Sobą.

Żałując, odkrywasz swą winę. Winę. Jaką winę?

***

przeżyjesz tę noc
w posągu
w ciemności
daremnie

W żałości „nogi piersi paznokcie” stają się życiem, twoim życiem: prze-żyjesz. Przeżyjesz daremnie. Ale przecież to lepiej niż „nogi piersi paznokcie” związane chłodem. „Przeżyjesz”, to pierwsze słowo nadziei. Nadziei trudnej. Wiedzie do niej droga przez daremność. Dotąd był dzień. A właściwie dni. Odkąd żałujesz odkrywasz noc. Twoja nadzieja rodzi się w nocy. W t e j nocy. Konkretnej. Dotąd czas był bez-czasowy, nieokreślony. Odkąd żałujesz żyjesz w okamgnieniu. Twoje teraz otwiera przyszłość: przeżyjesz. Obietnica. Ta noc w posągu. Dziwne miejsce. Niewygodne. Wydrążone. Posąg krępuje ruchy. Posąg od wewnątrz jest nieczytelny. Posąg swoje znaczenie ma z zewnątrz. Nie znasz go, możesz tylko próbować po omacku, w ciemności odgadywać. Dotąd byłeś zastygły w obłoku lodowca. W Nic. Nic utkanym z obrazów natury: obłok lodowiec. Posąg jest dziełem twórcy. Kogoś. Nie twoim. Odkąd żałujesz, odkrywasz siebie określonego przez kogoś. Nie wiesz kogo. Tego, kto uczynił posąg. Skąd wiesz, że to posąg, jeśli jesteś w środku? Kto ci o tym powiedział? Nie wiesz wszystkiego. Jesteś w ciemności. Nic nie widzisz. Na niczym nie możesz się oprzeć. Ciemność. Daremnie. Jak dar podarowany na próżno, niepotrzebnie. Dar źle użyty. Dar bez wdzięczności. A jednak. Dar.

***

prawda
dopada nas
bez słów
bez myślenia

Dopada nas. Dopada nas coś przed czym uciekamy. Czego nie chcemy. Żałujesz. Od czego uciekasz? Od prawdy. Uciekasz tak bardzo, że ona musi cię aż dopaść, jak wilk. Jak zew. Jaka to prawda? Bez słów. Bez myślenia. Zanim zacząłeś mówić. Zanim zacząłeś myśleć. Dopadła cię. Prawda bez-słowna, prawda bez-myślna. Prawda nie-porównana, bez adequatio. Prawda sama. Prawda ze-mnie-spoza. A jednak wiesz więcej. Żałujesz. Tym kiepskim żalem, jak ktoś przyłapany na czymś, dopadnięty.

***

trzeba tylko znieruchomieć
milczeć pusto
przez dzień
przez noc
w wieczność

Zostałeś dopadnięty. Uciekałeś. Ale coś się wydarzyło. Zatrzymałeś się. Znieruchomiałeś podczas ucieczki. Trzeba tylko znieruchomieć. Skąd wiedziałeś? Trzeba. Odkryłeś, że trzeba. Dlaczego? Przecież ucieczka mogła się powieść? Cóż chciałeś zyskać? Daremność zamkniętą w posągu? Trzeba tylko. Uciekając, myślałeś, że trzeba wiele. Więcej, niż wydawało się, że potrafisz dać. A trzeba tylko. Trzeba tak niewiele. Znieruchomieć. Powstrzymać się od ruchu. Przestać ganiać. Dowiadywać ciekawie. Znieruchomieć to przestać szukać w zabieganiu, zatroskaniu, tego, co może się przydać, tego co poręczne. Znieruchomieć to przestawić się na inną aktywność. Na nie-aktywność. Na pasywność. Znieruchomieć to zacząć nasłuchiwać. Nasłuchiwać czego? Nie wiesz czego. Po prostu nasłuchiwać. Zaufać.

Trzeba tylko milczeć pusto. Milczeć dziwnie. Nie-zwyczajnie. Pusto. Bez wypełnienia. Można milczeć i pozostawać wypełnionym wcześniej zasłyszanym. Ale nie teraz, nie tej nocy. Znieruchomiały i pusty. Czekasz. Na co? Aż dopadnie cię prawda. Jak długo mam milczeć i czekać? Przez dzień. Przez noc. Tak, to rozumiem. Milczeć w wieczność? Przez dzień. Przez noc. W wieczność. Najpierw były dni bez-czasu. Potem noc. Potem jeszcze dzień i jeszcze noc. Może te same. Może nie. W wieczność bez-czasu. W wieczność to jakiś bez-kresny kres. Milczeć w wieczność to wybiegać poza-czas, w bez-czas. Milczeć. Znieruchomieć w trwodze milczenia W wieczność to znaczy w śmierć. Jaką śmierć? Ku czemu?

***

nie pięknie
rodzi się
człowiek

No faktycznie: zwitek ciała nogi piersi paznokcie chłód żałość w posągu w ciemności daremnie dopadnięty bez słów bez myślenia nieruchomo milczeć pusto. Piękna tu nie ma. A jednak: Nie pięknie rodzi. Rodzi też Się. Nie pięknie rodzi z Się człowieka. Nie rodzi człowieka. Z Nie rodzi się człowiek. Rodzi się czyste bycie, które opiera się na niczym, jawno-bycie »w» człowieku.

***

Tak. Wszystko by się zgadzało. Jedna rzecz nie pasuje: tytuł.

Bo
W grzechu
W grzechu dni
W grzechu zwitek ciała
W grzechu nogi piersi paznokcie chłód
W grzechu żałujesz, że wiesz więcej niż chcesz
W grzechu przeżyjesz tę noc w posągu w ciemności daremnie
W grzechu prawda dopada nas bez słów bez myślenia
W grzechu trzeba znieruchomieć milczeć pusto
W grzechu przez dzień przez noc w wieczność
W grzechu nie pięknie rodzi się człowiek

„Żałujesz, że wiesz więcej niż chcesz” oznacza, że wiesz, co konkretnie zrobiłeś, jakie zło i wiesz dlaczego jest to złem. Żałujesz, że narobiłeś sobie kłopotu przez tą słabość. Żałujesz, że masz sumienie, ale nie wypierasz się go. Twój prawdziwy żal to nie „żałujesz, że wiesz więcej niż chcesz”, ale zaczynasz żałować, gdy przyjmiesz „trzeba”. Możesz nie przyjąć tego „trzeba”, ale jeśli je przyjmiesz, otwierasz się na prawdę o twojej winie, o twoim grzechu. Znieruchomiały milczysz w wieczność, bo prawda nie przychodzi stąd od ciebie, a jeśli od ciebie, to dlatego bo nasłuchujesz Głosu z wieczności. Przyjmując możliwość „trzeba” odkrywasz posąg – formę, miarę określającą z zewnątrz twoje granice, ciebie samego. Człowiek rodzi się w tobie w różny sposób. Rodzi się też przez grzech. Rodzi się naznaczony grzechem. I rodzi się w złu, które czyni i którego żałuje, jeśli przyjmie swój grzech jako swój. I zaufa. Tak, człowiek rodzi się w śmierci. Rodzi się wybiegając w śmierć. A dokładniej człowiek rodzi się, kiedy w śmierci grzechu przyjmuje „trzeba” i zwraca się ku Wieczności. Człowiek wybiega ku tej Śmierci, która gładzi jego grzech i zwraca go Życiu.

Dodaj komentarz

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code